Dodaj do ulubionych

Do koordynacji i utrzymania sieci w Plus GSM

08.07.06, 20:02
Tutaj znalazłem informacje o kilku błędach w konfiguracji sieci Plus GSM.
Może technicy z centrali zechcą zwrócić uwagę na opisane fakty i ewentualnie
skorygować opisane problemy?

3. INTERFERENCJE ALBO WIELCY NIEOMYLNI Z DZIAŁU SIECI PLUSA.
Interferencje to następny problem w sieci Plus. Struktura sieci GSM polega na
zastosowaniu tzw. „plastra miodu”, czyli podzieleniu danego obszaru na
odpowiednie komórki, z których każda ma określony przydzielony kanał, na
których nadaje. Oznacza to, że jeżeli jeden nadajnik nadaje np.: na kanale nr
1 w paśmie GSM 900 MHz to następny, sąsiadujący nadajnik powinien nadawać na
innym kanale, np.: nr 3. Jeśli dwa kanały się nachodzą to wówczas następują
interferencje, czyli nakładanie się fal. Prowadzenie wówczas rozmowy jest
niemożliwe. Takich przypadku występują dosyć rzadko, często w rejonach
przygranicznych, gdzie nadajniki innych sieci pokrywają zasięgiem część
innego kraju, jak również w górach, gdzie fale odbijają się od gór. Taki
przypadek ma miejsce m.in. w miejscowości Jelenia Góra. Miasto jest mizernie
pokryta zasięgiem (dotyczy to wszystkich sieci), a dodatkowo Plus swoim
zachowawczym i konserwatywnym zachowaniem pogłębia chaos. Jak już wspomniałem
wcześniej do Jeleniej Góry dochodzi sygnał czeskich sieci GSM. Plus zamiast
stosować w swoich nadajnikach kanały, które uwzględniałyby ten fakt zupełnie
to pomija, nie widząc problemu. Powoduje to nakładanie się fal i brak
możliwości prowadzenia rozmów. Jakby tego b było mało, część BTSów, czyli
nadajników Plusa to ewidentne buble. Są albo za niskie albo mają bezsensownie
umieszczone sektory, co powoduje, ze zasięg z danego nadajnika sięga tylko
na… kilkaset metrów lub np.: na pobliskie wzgórze, na którym nic nie ma. Na
domiar złego zamiast w danej miejscowości stosować różne kanały na
poszczególnych nadajnikach, Plus bardzo często ma te same kanały na swoich
sektorach (antenach) na pobliskich nadajnikach, co powoduje dodatkowe
interferencje. Pomijam tutaj fakt, że góry odbijają sygnały nadawane przez
nadajniki. Powoduje to totalny chaos i brak możliwości wykonywania połączeń.

Mimo wielu monitów do Działu Technicznego Plusa do Poznania (tam się zarządza
tym terenem) Plus udaje, że nic się nie stało.
Plus powinien rozbudować swoją sieć m.in. w Jeleniej i Zielonej Górze.

Kolejnym mega bublem jest nadajnik Plusa na górze Śnieżka. Podobnie jak
Orange, który miał tam swój nadajnik wcześniej, obie sieci nadają na paśmie
1800 MHz. To dobry pomysł, gdyż jest tam zbyt duże interferencję na paśmie
1800 MHz. Nadajnik Orange ma dobrze rozstawione sektory i ma naprawdę
porządny zasięg w okolicy. Plus… szkoda mówić. Źle skonfigurowane sektory
powodują, że Plus ma zasięg tylko kilkaset metrów od nadajnika lub ponad 20
km od nadajnika, co i tak uniemożliwia przeprowadzenie rozmowy. Mimo
potwierdzenia przez Plusa, że nastąpił błąd w fazie projektowania lub montażu
anten tego BTSa, nadal od 2 lat nic się nie dzieje. Monity są zlewane przez
Dział Techniczny Plusa. Po co, komu zasięg w górach? Współczuję tylko
GOPRowi, który od wielu lat współpracuje z Plusem. Brak zasięgu powoduje
zagrożenie dla życia ratowanych ludzi, ale Polkomtela to nie obchodzi…
niestety.

4. HALO, HALO, CZY MNIE SŁYCHAĆ…
czyli problemy Plusa w konfiguracji zestawiania połączeń.
Każda sieć GSM stara się, aby odpowiednio gęsto pokryć miasta i nie dopuścić
do tzw. przeciążeń sieci. Różnie operatorzy radzą sobie z tym problemem,
zwykle po prostu zwiększa się gęstość rozstawienia nadajników czy dodaje się
pasma na 1800 MHz. W Plusie strach przed zapchaniem się nadajnika tj. kanałów
sięgnął chyba granic. Plus stosuje w miastach gdzie ma więcej nadajników tzw.
rzucanie rozmów po sektorach, czyli tzw. handovery, niestety często na
zasadzie „ping-pong”. Oznacza to zrzucanie rozmów z kanału, sektora danego
nadajnika, na której rozpoczyna się rozmowę na jakiś sąsiedni sektor w innym
nadajniku i po kilku sekundach ponowny powrót do sektora (nadajnika), z
którego rozpoczęło się rozmowę, (czyli tzw. ping-pong”). Często jednak zanim
wróci rozmowa do tego pierwszego sektora (nadajnika), z którego rozpoczęło
się rozmowę, to rozmowa przerzucona będzie na kilka innych sektorów
(sąsiednich nadajników), o słabszym sygnale (wtedy niewiele słychać). Dopiero
po kilkunastu sekundach następuje powrót do sektora (nadajnika), z którego
rozpoczęło się rozmowę.

Tłumacząc na Polski oznacza to, że nawet będąc pod nadajnikiem rozmowę sieć
Plusa przerzuca na następny nadajnik, który może znajdować się w znacznym
oddaleniu. Co to powoduje nietrudno zgadnąć. Niewiele słychać rozmówcę,
przynajmniej na początku rozmowy.

Taki system sprawdza się tylko w dużych miastach, gdzie odpowiednio gęsto
rozstawiona jest sieć GSM. W miastach gdzie nadajników jest mało okazuje się,
że kolejny nadajnik może być położony na drugim końcu miasta i z rozmowy
praktycznie nici, przynajmniej przez kilkanaście sekund, (ale nawet to
wystarczy, żeby osoba, do której się dzwoni zakończyła rozmowę). Takie
rozwiązanie Plus stosuje m.in. w Zielonej Górze. Mimo wielu monitów do Działu
Technicznego Plusa do Poznania (tam się zarządza tym terenem) Plus udaje, że
nic się nie stało. A Klientów ubywa w dużym tempie.

www.ufo2001.g6.pl/index4.html
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka