Dodaj do ulubionych

Dzwoń na Berdyczów

IP: *.org.pl 11.04.07, 21:19
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Edytor zaawansowany
  • Gość: iitam IP: *.chello.pl 11.04.07, 21:23
    ORANGE - próba przedłużenia umowy (zresztą inicjatywa operatora, nie moja): około 7 telefonów w
    godzinach pracy, kiedy nie bardzo mam czas na dłuższe rozmowy. Umawiam sie oddzwonienie o
    20tej ("Tak, oczywiście oddzwonimy, pracujemy do 21ej"). O umówionej godzinie nie oddzwania nikt,
    nigdy.
    Przy kolejnej próbie w godzinach pracy dowiaduję się, że oferta już czeka, przygotowana na moje
    nazwisko, proszę więc o przesłanie mailem, żebym mogła się na spokojnie zorientować. "Tak,
    oczywiście wyślemy". Z wiadomym skutkiem, mimo że mail miał dotrzeć w ciągu 24 godzin. Nic to, 2
    dni później dzwoni ( w godzinach pracy) kolejny konsultant. Sugeruję wysłanie oferty mailem (a nuż
    się uda tym razem..?), odpowiedź w rodzaju "tak, oczywiście", wzmocniona szybkim rozłączeniem,
    bez "Do widzenia".

    Ciekawe, jaki cel ma taka akcja, oprócz poinformowania klienta, za co konsultatom płacą
    (przedłużenie umowy), a za co nie (wysłanie maila, oddzwonienie, uprzejmość bez opcji na
    przedłużenie umowy tu i teraz), i wtedy konsultanci mogą mieć klienta w tylnej części odwłoka.

    W każdym razie, po wytrzymaniu 4 lat z operatorem rzeczywiście zastanowię się nad zmianą, ze
    względu na infolinię właśnie.
  • zigzaur 11.04.07, 21:43
    na plus.
    Wnet zatęsknisz do Orange.
  • Gość: Kottblum Hanna IP: *.crowley.pl 13.04.07, 09:25
    Przez kilka lat pracowałam w callcenter firmy assistance'owej, nigdy, ale to
    przenigdy nie spotkałam się z takim chamstwem dzwoniących ludzi.
    Na porządku dziennym było, że przynajmniej jedna z osób na zmianie została
    zwyzywana od skur..., chu..., czy też w przypadku koleżanek, kur...

    Nie da się też takiemu dzwoniącemu wytłumaczyć, że są pewne ograniczenia w jego
    ubezpieczeniu, że nie dostanie wszystkiego, niezależnie od tego co powiedział mu
    agent (który to zawsze przy sprzedaży polisy obiecuje złote góry, a później
    trzeba świecić oczami). W takich przypadkach standardem było żądanie połączenia
    z kierownikiem, czy dyrektorem.

    Wina nierzadko leży również po stronie konsumenta, który nie ma pojęcia co
    kupił, nie wie o co pytać, albo nie zapoznał się z warunkami umowy i teraz po
    niewczasie ma pretensję.
  • Gość: czeslawieslaw IP: 91.84.42.* 13.04.07, 09:47
    Infolinie pewno dzialaja jak dzialaja w koncu sa to takie kolchozy nowoczesne,
    ale wyobrazam sobie to cale bydlo ktore tam dzwoni..
    Bluzgajacy klienci, chamstwo, cwaniactwo itd. Polska po prostu. Siedzi sobie
    jakis student, albo inny - podobny w infolinii, wystawiony na pierwsza linie
    walki z klientem za jakies tam grosze na godzine, a tu dzwoni holota zeby sie
    dowartosciowac i nawrzeszczec, ja tez bym nie oddzwanial i mial takich w dupie.
    I to nie jest wina komunistycznego myslenia, wszedzie na swiecie tak jest. Jak
    ktos jest chamem to podanie wedruje na dno szuflady i tyle.
    To ze placisz za usluge, nie zwalnia cie z bycia kulturalnym.
  • Gość: Rita IP: *.chello.pl 13.04.07, 10:33
    ja isę trzymam tej zasady i w 99% nie mam żadnych problemów z obsługą
    wyjątki - gdy konsultant nastawiony jest od razu na nie - wtedy nic nie poradzę,
    rozłaczam się sama i próbuję ponownie - szkoda mojego i jego czasu na przekonywanie się kto tu ma rację, albo gorszy dzień.
  • Gość: mike IP: *.chello.pl 13.04.07, 11:36
    Jakby dostawał 3000 to by był szczęśliwszy, a to przekładało by się na milszy ton w sluchawce. A jak dostaje tyle, żeby nie umrzeć z głodu i nic poza tym to jak ma być w dobrym, miłym nastroju ???
    Takie 3000 to tez nie jest zbyt wiele... ale chocież po kilku miesiącach kupi sobie sprowadzony z niemiec 15 letni francuski samochód za 7000 zł ( np. peugeot 306), a jak dziadkowie umrą to i mieszkać będzie miał gdzie. A jak nie ma dziadków to kredyt, 2/3 pensji dla banku do końca życia :)
    Polak biały murzyn w swoim kraju!
    VIVAT IV RP ;P
  • mamsyfka 13.04.07, 13:20
    CitiBank Najgorszy!!!! Procedury z 19 wieku. W zasadzie jak nie mozesz isc
    osobiscie - to nic nie zmienisz.... Musza cie widziec miec adres telefona .
    makabra. Chcesz miec klopoty zaloz konto w Citi
  • mamsyfka 13.04.07, 13:22
    Wodza mnie za nos. Odradzam jesli nie chcecie miec klopotow.
  • Gość: Mya IP: 212.244.167.* 13.04.07, 14:03
    Niby jak tu być miłym, kiedy dzwonię na infolinię i spokojnie chcę załatwić
    swoją sprawę, która nota bene wynika z błędu banku, i sama jestem miła, a dzięki
    "pomocy" konsultanta mam jeszcze większe kłopoty?
    Rada na to jedna w tym momencie: rozpierducha na cały bank.
  • Gość: ja IP: 212.75.114.* 13.04.07, 14:34
    Znam ludzi, którzy z przyjemnościa zapisaliby się do Talibów, tylko po to aby
    potem mieć czyste sumienie wysadzając ich siedzibę w powietrze.
    Ignorancja, to pierwsze co przychodzi do głowy. Widać jakiś słaby menedżer nie
    panuje nas sytuacją.
  • Gość: er IP: 212.75.114.* 13.04.07, 14:46
    Kiedy byłem klientem Idei nie narzekałem. Od pewnego czasu Orange stara mi się
    jednak uprzykrzyć życie. Jestem ich klientem od 8-9 lat, na początku oczywiście
    Idei, widać mają to w dupie, skoro uparcie chcą mi pogorszyć nową umowę.
    dziwne. Chyba jej jednak nie przedłużę, jak się wkurzę. Zamiast docenić
    lojalność, to chcą wycisnąć ile się da. A moja cierpliwość jest ograniczona.
    Kiedyś były specjalne oferty dla starych klientów, typu "zostańmy razem", itp.
    Obecnie widać robią mi laskę, że jestem ich klientem :-) ???
    No cóż, wisi mi to akurat, nie dadzą aparatu, to odejdę, tego kwiatu jest pół
    światu.
  • p.m 13.04.07, 16:33
    Gość portalu: er napisał(a):
    > Obecnie widać robią mi laskę, że jestem ich klientem :-) ???

    hmm o się nazywa obsługa klienta...
  • Gość: vego IP: *.chello.pl 13.04.07, 15:13
    Czy ktoś może wie, gdzie mieści się jakiś oddział mBanku?
  • Gość: x IP: *.broadband.pl 13.04.07, 15:15
  • Gość: vego IP: *.chello.pl 13.04.07, 15:59
    Ale spróbuj na tej stronie znaleźć adresy oddziałów mBanku. a takie chyba
    istnieją skoro klientka tego banku, wymieniona w artykule poszła tam osobiscie.
  • Gość: uklak IP: 198.175.166.* 13.04.07, 17:03
    Jest jeden w Warszawie w okolicy Teatru Wielkiego. Ale tam załatwia sie tylko
    sprawy kredytowe nic więcej. I tylko dla umówionych osób
  • Gość: ziomuś IP: *.e-wro.net.pl 13.04.07, 17:26
    wr wroclawiu tez jest
  • amaciosz 14.04.07, 16:48
    Gość portalu: x napisał(a):

    > www.mbank.pl

    Chodzi o Citibank Handlowy a nie o MBank...
    Czytaj ze zrozumieniem...
  • yavorius 16.04.07, 08:15
    Pytanie brzmiało tak:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=75&w=60592505&a=60696133
    --
    Niektórzy mówią, że jest pokemonem i że na każdy temat zawsze reaguje równie
    debilnym, co beztreściwym rechotem. My jednak wiemy, że zwą go Yavorius.
  • Gość: marcu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 16:52
    internetu :)Jak Neo
  • michalbajalski 13.04.07, 17:01
    Gość portalu: vego napisał(a):

    > Czy ktoś może wie, gdzie mieści się jakiś oddział mBanku?


    we Wrocławiu przy ulicy Kuzniczej, ale zalatwiaja tam tylko pewne czynnosci... z
    innymi kaza dzwonic na mlinie (jest taka mozliwosc za free z placowki)
  • amaciosz 14.04.07, 17:38
    michalbajalski napisał:

    > Gość portalu: vego napisał(a):
    >
    > > Czy ktoś może wie, gdzie mieści się jakiś oddział mBanku?
    >
    >
    > we Wrocławiu przy ulicy Kuzniczej, ale zalatwiaja tam tylko pewne
    czynnosci...
    > z
    > innymi kaza dzwonic na mlinie (jest taka mozliwosc za free z placowki)


    Jak ktoś chce to i znajdzie na stronie firmowej MBanku tylko trzeba chcieć ;)
    www.mbank.com.pl/przewodnik/dostep/centrum_kredytowe.html
  • Gość: xxx IP: *.acn.waw.pl 14.04.07, 23:52
    człowieku, co ty za bzdury opowiadasz ? mam u nich konto od kilku lat, zwykłe,
    nie zadne prestizowa na ktorym mam smiesznie małe pieniadze i zawsze wszystko
    mogłem przez telefon załatwic, w oddziale byłem tylko raz - jak zakladalem
    konto...
    jestem bardzo zadowolony z ich infolinii - obsługa grzeczna, kometentna i mozna
    nawet najdziwniejsze zlecenia stosunkowo szybko wyjasnic i zalatwic...
  • Gość: rydz IP: *.ib.pwr.wroc.pl 13.04.07, 16:36
    Natomiast infolinia Lukas Banku super. Mam tam konto 2 lata i korzystam
    z wielu ich usług. Zawsze otrzymałem informację, której oczekiwałem.
    Czynni 24h/na dobę - naprawdę.
    W porównaniu z inymi infoliniami (Błękitna rapsodia;-) Tepsy itp.), po prostu
    niebo a ziemia.
    I żeby nikt nie podejrzewał o kryptoreklamę - nie ma pracuję, nie opracowałem,
    nie zamierzam pracować w Lukasie.
  • Gość: kuba IP: 138.227.189.* 13.04.07, 14:28
    To znaczy, ze jak nie masz kasy to jestes chamem, a jak masz min. 3000 zlociszy
    to stajesz salonowcem ? Co za bzdura . Podjecie jakies pracy jest wyborem i
    jesli komus nie odpowiadaja warunki to zwyczajnie jej nie podejmuje. A jesli z
    jakiegos wzgledu jest zmuszony wykonywac niskoplatna prace to powinien bez
    wzgledu na zarobek wywiazywac sie ze swoich obowiazkow najlepiej jak umie. To
    kwestia szacunku dla siebie samego, klienta i pracodawcy. Partacz bez wzgledu
    na zarobek bedzie zawsze partaczem i w moich oczach jest przegrany.
  • 1europejczyk 13.04.07, 16:23
    i pewnie dlatego masz rowniez i kase i racje.
  • Gość: uklak IP: 198.175.166.* 13.04.07, 17:09
    >Podjecie jakies pracy jest wyborem i
    > jesli komus nie odpowiadaja warunki to zwyczajnie jej nie podejmuje.

    Nie do końca sie zgodzę. Jest grupa ludzi, która nie wyemigruje za granicę z
    różnych względów a poziom wyksztalcenia lub zaradność życiowa pozwala im na
    podjęcie tylko niskopłatnej pracy, ewentualnie bezrobocie. Gdyby wszyscy tak
    myśleli bezrobocie wzrosło by w kraju kilkukrotnie a gospodarka leżała by na
    łopatkach.
  • Gość: Mrcus IP: *.toya.net.pl 13.04.07, 14:41
    Nie przesadzajmy. W takiej ERZE na hotlinie na początek dają 1900 brutto a są
    tam też ludzie co i po 3000zł na rękę wyciągają jako zwykli konsultanci... Do
    tego dochodzą im służbowe telefony i wyjazdy na koszt firmy..
  • pistacja5 13.04.07, 16:28
    1900 zł brutto? Zależy gdzie. Większość ofert call center to praca na umowe-
    zlecenie dla studentów, którzy za wiele wyboru i tak nie mają, np.w Olsztynie,
    gdzie zwykle stawki to ok 5 zł netto na godzinę. Prawda jest taka ,że
    konsultanci za wiele do powiedzenia nie mają, bo system mają z góry narzucony.
    Najgorszym mankamentem polskich infolinnii są słabe szkolenia,niskie zarobki i
    duża rotacja. Zmiany należy zacząć od góry, ale chyba to pobożne życzenia w
    naszej rzeczywistości..
    --
    Nigdy nie kłóć się z idiotami.. sprowadzą Cię do swojego poziomu i pokonają
    doświadczeniem.
  • Gość: Pepito IP: *.pitow.wroc.pl 13.04.07, 15:10
    To niech poszuka sobie innej pracy. Zgodzil sie wykonywac prace za taka kase to MUSI ja wykonywac dobrze.
  • Gość: bartek IP: *.luc.lodz.arges.net.pl 13.04.07, 15:54
    700 zł? Jak zaczynałem w Plusie (tzn. w agencji pracy tymczasowej) w Łodzi to
    dostałem 1200, później 1400, a jak przeszedłem do POLKOMTELA (po ok.10
    miesiącach) to dali 1600 + telefon (250 zł do wygadania)+ abonament w prywatnej
    klinice (jakieś 20 zł z pensji) z prawie wszystkimi specjalizacjami lekarzy.
    Jak na Łodź to nie tak źle.
  • Gość: hx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 16:27
    Ludzie, piszcie proszę czy pieniądze są netto czy brutto bo to duża różnica!
    Inaczej trudno sobie wyrobić opinię.
  • Gość: bartek IP: *.iwacom.net.pl 15.04.07, 15:31
    ja pisałem o kwotach brutto
  • Gość: Konsultantka IP: *.chello.pl 13.04.07, 16:37
    Dokładnie, stawki sa minimalne, trlrfonów wpada tysiące, klienci zazwyczaj są
    odważni na odległość, chamscy, ordynarni, więc jak tu byc miłym. Sytuacja
    takiego konsultanta nie jest łatwa - pracuje pod presją statystyk, atmosfera w
    takich call centers też nie jest najlepsza. Pracowałam jako operator call
    center wiele lat, aż się wypaliłam i zmieniłam branżę. Kolega który ze mną tam
    pracował wcześniej był pracownikiem hipermarketu. Mówił , że ta atmosfera
    wyzysku nieczym się nie różni. Co do infoormacji, konsultant jest władny
    jedynie przyjąć zgłoszenie, a petenci żądają niemozliwego- aby zgłoszenie było
    rozpatrzone. Nie ma też możliwości łączenia z kierownikiem czy podania
    telefonów ,,wyżej"
  • Gość: saba IP: *.aster.pl 15.04.07, 20:28
    Pracowalam na infolinii- koszmar, nigdy wiecej! Firma dawala ciala na okraglo
    (Wizzair), nie mozna bylo nijak pomoc klientowi, praca pomagala tyko na mydleniu
    mu oczow. Ucieklam po miesiacu.
  • dorsai68 18.04.07, 00:02
    Gość portalu: mike napisał(a):

    > Jakby dostawał 3000 to by był szczęśliwszy, a to przekładało by się na milszy
    > ton w sluchawce. A jak dostaje tyle, żeby nie umrzeć z głodu i nic poza tym
    > to jak ma być w dobrym, miłym nastroju ???

    Zgodził się robić za taką kasę? Zgodził. To niech nie marudzi. Miał wybór.
  • Gość: TOJ IP: *.217.unknown.vectranet.pl 18.04.07, 17:29
    3000 zł za siedzenie na tyłku i bycie niemiłym, to absurd !!!!!!!!!!!!!!!
    Pracuję w przychodni za 1000 zł. Czasem 12 godzin harówy i jestem miły, bo nie
    zarobki świadczą o kulturze człowieka, tylko on sam. Jak ktoś jest chamem, to
    będzie nim nawet za 30000 zł miesięcznie.
  • Gość: xtrmntr IP: *.cable.mindspring.com 16.04.07, 17:39
    W Anglii miałem telefon w 3ójce po pierwszym kontakcie z infolinią (chyba
    dzwoniłem o doładowanie stwierdziłem że sam do wszystkiego będę dochodził bo
    rozmowa z jakimś hinduskim czy innym dalekowschodnim angielskim przerasta moje
    możliwości językowe.

    W stanach - dzwonisz na jakąkolwiek infolinię: 10 minut spędzasz na wstukiwaniu
    kolejnych numerków (odradzam mówienie po prostu bo rozpoznawanie mowy to chyba
    tylko prezesa mają) jesteś informowany/a że musisz czekać i czekasz - 10 min.,
    20, 30 (rekord pobił urząd imigracyjny - w sumie z godzinę czekałem). Aha! No i
    jak komuś an pocztę się dodzwonisz to też chwilę Ci pani poda w ch... opcji
    zanim po prostu będziesz mógł/ła sie po prostu nagrać.
  • Gość: cc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 10:36
    Jak najbardziej popieram. Tym bardziej, że taki Konsultant ma bardzo
    ograniczone możliwości pomocy Klientowi. Jeśli nie zgadzają się podstawowe
    dane, przecież nie może ich zmienić na podstawie telefonicznej rozmowy!!Ludzie,
    przecież to bank i czyjeś pieniądze. Jedynym rozwiązaniem jest odesłanie
    Klienta do Oddziału. Akurat mało dobry przykład na złą działalność infolinii,
    ponieważ błąd (błędy) popełniał pracownik Oddziału. A zamiast psioczyć na złą
    obsługę telefoniczną, proszę posłuchać jak większość naszych kochanych Rodaków,
    rozmawia przez telefon z instytucjami. I zasatanowić się, co było gdyby
    wspomnianej Pani ktoś "oczyścił konto", bo na podstawie telefonu Konsultant
    zmienił dane. Wtedy by była wielka afera o nieprzestrzeganie procedur. Ech,
    Polacy to dziwny naród, bardzo konfliktowy i mało wyrozumiały.
  • absurdello 13.04.07, 10:59
    i dowiedzieć się czy tak jak w przypadku tej pani z artykułu istnieje takie
    pisane oświadczenie o błędnym wpisaniu nazwiska ... to kwestia dobrej woli a
    nie tylko bezkrytycznemu wierzeniu w to co pokazuje komputer, który przyjmie
    każdą głupotę.

    Ja się naciąłem na "komputeryzacji" Neostrady, przedłużałem umowę na kolejny
    rok a okazało się, że komputer uruchomił u mnie drugą Neostradę na tym samym
    numerze telefonu o czym dowiedziałem się po pół roku gdzy przyszedł zawyżony
    rachunek za telefon. Skutek był taki, że przez czas załatwiania reklamacji
    wogóle nie miałem telefonu ...

  • Gość: Rita IP: *.chello.pl 13.04.07, 11:07
    ale jak ma to sprawdzić konsultant, który siedzi w biurze np. w Lublinie,
    a oświadczenie było składane np. w Bydgoszczy i tam utknęło? nikt nie zmienił, nikt nie wysłał
    przecież nie pobiegnie do archiwum 3 piętra niżej grzebać w papierach, bo ma siedzieć na d... przy kompie słuchawce
    a w oddziale mu takiej info nie udzielą
    konsultant powie Ci tylke ile sam wie, a wie tyle na ile pozwalają mu narzędzia pracy oraz na ile zostanie poinformowany przez kogoś innego (inny dział, szefa itp.)
  • Gość: Inny gość IP: 194.205.246.* 13.04.07, 11:41
    1. Jeśli nie ma wiedzy, której oczekuje dzwoniący klient, to znaczy, że nie jest
    kompetentny i że nie powinien siedzieć w callcenter.
    2. Jeśli narzędzia nie pozwalają na wydobycie odpowiedniej informacji lub ktoś
    inny ,np. pracownik oddziału nie dopełnił obowiązków, to trzeba zmienić
    narzędzie lub winnego pracownika.

    Konsultant obojętnie czy jest pracownikiem reprezentowanej firmy czy jedynie ją
    obsługuje jest interfejsem tejże firmy i z definicji jest narażony na
    nieprzyjemną rozmowę z klientem. Ale gdyby był kompetentny, to niedokształconego
    klienta spuściłby szybciutko na bambus.
  • Gość: daktyl IP: 212.160.172.* 13.04.07, 15:44
    Nie masz pojęcia o pracy na infolinii. Zdziwiłbyś się czego oczekują dzwoniący
    klienci. Z rzeczywistością nie ma to wiele wspólnego.
  • Gość: bartek IP: *.luc.lodz.arges.net.pl 13.04.07, 16:01
    Racja, pracowałem w PLUSIE i coś o tym wiem. Oni myślą, że przez telefon można
    wszystko załatwić (np. ustawić im tapetę w tel), a są przecież takie sprawy, do
    których trzeba choćby napisać pismo i tego się nie przeskoczy. Ale jesli ktoś
    jest głupi to tego nie zrozumie i tyle
  • amaciosz 14.04.07, 17:53
    Gość portalu: daktyl napisał(a):

    > Nie masz pojęcia o pracy na infolinii. Zdziwiłbyś się czego oczekują
    dzwoniący
    >
    > klienci. Z rzeczywistością nie ma to wiele wspólnego.

    :))) Na już, na już, na już i to natychmiast! Płacę wymagam, placę wymagam! Bo
    wam tą budę ... !

  • Gość: ccell IP: *.icpnet.pl 16.04.07, 11:54
    i nie obchodzi mnie że nie ma prądu!!! Internet ma działać bo wam ku... za to płacę! Bo jak przyjadę to was wszystkich tam zaje....!!!
    :D
    Klienci są boscy..
  • Gość: bartek IP: *.luc.lodz.arges.net.pl 13.04.07, 15:58
    Pamiętaj jeszce o tym, że nad konsultantem jest sztab wariatów z działu
    monitoringu, którzy patrzą tylko na scenariusze rozmów i procedury. Jak
    nagniesz coć trochę, któras z nich - nie ważne czy pomożesz klientowi - to
    zjadą ci monitoring i statystyki spadają.
  • tuhanka 15.04.07, 21:37
    Witaj Bartku, pracowalam w tej samej firmie co Ty i absolutnie sie zgadzam -
    chociazby wieczne pretensje klientow o cos, co sami podpisali w regulaminie
    promocji. Zadanie niemozliwych rzeczy, czasem godzinne telefony pijakow w
    nocy... Owszem, bylo tez sporo milych klientow, ktorzy naprawde potrafili
    podziekowac i dla takich warto bylo pracowac... Ale konsultant, ktory jest na
    pierwszej linii frontu, czesto nie ma zbyt wielu uprawnien. Pewne rzeczy sa
    ograniczane, bo "wzgledy bezpieczenstwa" (czytaj: pracujesz dla nas, ale my ci
    nie ufamy do konca, wiec do czegos tam uprawnien nie dostaniesz, a ze klient cie
    zjedzie od gory do dolu, to juz twoj problem). Monitoringi i statystyki bardzo
    dlugo byly koszmarem, aczkolwiek kiedy ja odchodzilam z firmy, wprowadzono jakis
    program pilotazowy, dzieki ktoremu scenariusze mialy byc nie tak scisle
    przestrzegane, dopoki procedury byly zachowane - nacisk mial byc na satysfakcje
    klienta. Jak to sie skonczylo, nie wiem, odeszlam pod koniec pilotazu. Potem
    pracowalam w duzej angielskiej firmie swiadczacej uslugi call center i kiedy
    zaczelam porownywac, to jednak zdecydowanie infolinia polskiej firmy wypadla tu
    na korzysc - wieksza przejrzystosc, sprawniejsze rozladowywanie kolejek (choc
    klienci nieraz i w Polsce dostawali szalu, ze sie czeka pol godziny albo i
    dluzej), wieksze uprawnienia konsultantow. W angielskiej firmie byl balagan, nie
    wiadomo do kogo z czym sie zwrocic, wieczne transfery z dzialu do dzialu, tak ze
    klienci wpadali w czarna rozpacz. Kiedy to porownywalam z doswiadczeniem z
    Polski, to bylam przerazona. Wspomnialam o tym kiedys przelozonym, kiedy bylo
    podsumowywanie mojego krotkiego okresu probnego, szybko sie ze mna rozstali.
    Teraz pracuje w zupelnie innej branzy i ciesze sie, ze call center pozostalo
    wspomnieniem. Przy czym predzej bym rozwazyla powrot do pracy tego typu w Polsce
    niz w Anglii. Na szczescie na razie nie musze tego rozwazac :)Z drugiej strony
    rozumiem klientow - nikt nie lubi czekac godzine na polaczenie i jeszcze nie
    zalatwic sprawy, tylko to nie jest z reguly wina konsultantow...a oni
    najbardziej obrywaja.
  • amaciosz 14.04.07, 17:51
    absurdello napisał:

    > i dowiedzieć się czy tak jak w przypadku tej pani z artykułu istnieje takie
    > pisane oświadczenie o błędnym wpisaniu nazwiska ... to kwestia dobrej woli a
    > nie tylko bezkrytycznemu wierzeniu w to co pokazuje komputer, który przyjmie
    > każdą głupotę.
    >
    > Ja się naciąłem na "komputeryzacji" Neostrady, przedłużałem umowę na kolejny
    > rok a okazało się, że komputer uruchomił u mnie drugą Neostradę na tym samym
    > numerze telefonu o czym dowiedziałem się po pół roku gdzy przyszedł zawyżony
    > rachunek za telefon. Skutek był taki, że przez czas załatwiania reklamacji
    > wogóle nie miałem telefonu ...
    >

    Nie ma takiej możliwości aby przedłużając umowę nawet poprzez panel Neostrady
    zamówić sobie drugą usługę Neostrady na ten sam numer. Zawyżony rachunek był
    kwestią wygaśnięcia umowy na określony termin (czas trwania umowy) Neostrady i
    uruchomienia tkzw. przedłużenia umowy w wersji bez promocyjnej na okres nie-
    ograniczony trwania umowy i automatycznie taki rachunek podnosi się z tytułu
    umowy bez-terminowej o jakieś 30-40% Trzeba czytać ze zrozumieniem regulamin i
    umowę, którą się wcześniej podpisało. Gdyby przed upływem umowy (1 miesiąc)
    zgłosić fakt zakończenia umowy, wtedy umowa by była rozwiązana bez konfliktowo.
    Gdyby miesiąc przed upływem umowy zgłośić fakt pozostania w usłudze, wtedy
    koszt był by taki sam - jak koszt trwającej już umowy. Pamiętajmy że zawsze gdy
    umowa się kończy jest okres wypowiedzenia i okres tak zwanej rezygnacji z
    usług. Ale kto czyta umowy? Chyba tylko po fakcie jak wyżej wymieniona większa
    opłata.

    Ave Cezar ;)
  • pistacja5 13.04.07, 16:35
    Masz całkowitą rację. Ludzie często nie rozumieją podstawowych rzeczy. Np. że
    często niezbędne jest podanie PESELU aby zachować poufność danych,że o
    przeczytaniu regulaminu przed podpisaniem jakiejś umowy nie wspomnę. Nie
    twierdze ,że konsultanci są idealni, to w końcu ludzie i zawsze trafi się jakiś
    idiota za przeproszeniem, ale myślę ,że wiekszość ludzi dzwoniących na info, ma
    problemy przez własną głupotę.

    --
    Nigdy nie kłóć się z idiotami.. sprowadzą Cię do swojego poziomu i pokonają
    doświadczeniem.
  • Gość: CCBANK IP: *.gprspla.plusgsm.pl 15.04.07, 14:07
    Hm...pracę w call center zaczęłam trzy lata temu, tak żeby dorobić na studia, i
    tak zostało, ile przy tym się nasłuchałam...a chyba najbardziej mnie rozbawiło,
    że jetem końskim zadkiem, chociaż tak naprawdę nie ma się z czego śmiać, ale co
    innego robić w takich sytuacjach. Jakbym każdą taką rozmowę brała do siebie to
    można byłoby zwariować. Ludzie dzwoniąc na infolinie uważają, że jestem
    klientem, płacę to mogę się powyrzywac, cytuje:"kur.... Ci do tego, płacę więc
    mogę mówić co mi się podoba a ty masz tego słuchać.." błąd. Ale z takiego
    założenia wychodzi większość osób dzwoniących. Oczekiwania ogromne, przy czym ta
    osoba siedziąca na słuchawkach ma taką władzę, że guzik od niej tak naprawdę
    zależy, musi trzymać sie określonych procedur, bo inaczej osoba odsłuchująca tą
    rozmowę pojedzie po Tobie. W każdym z call center są zespoły monitoringu,
    statystyki - czas rozmowy, szybkość odbioru rozmowy, ilość rozmów odebranych w
    danym okresie itp. I teraz bądź mądrym załatw odpowiedni klienta aby był
    zadowolony, i za szybko nie zadzwonił bo tworzy to kolejki. Brak szkoleń jest
    kolejnym minusem, przychodzi informacja o nowym produkcie bądź zmianach a Ty nie
    masz czasu się z tym zapoznać, bo nie odpowiednio wykorzystujesz przerwy no i
    Twoje statystki lecą. No i kolejny pkt, rotacja. Ludzie zmieniają się tam co dwa
    tygodnie, jedni którzy już naprawdę nie wytrzymują odpuszczaja sobie i
    zatrudniają nowe osoby, które po kilku dniach siadają zielone na słuchawki na
    każde pytanie klienta zaczyna bieganie się na sali z pytaniem ale o co chodzi.
    Dopóki polityka firm nie zmieni się to tak naprawdę nie będzie dobrze bo i jak
    to wszystko wytrzyma...a do potencjalnego dzwoniącego na infolinii więcej
    cierpliwości bo to tez człowiek:)))
    pozdrawiam
  • Gość: bartek IP: *.iwacom.net.pl 15.04.07, 15:36
    potwierdzam w 100%, exkonsultant +sa
  • Gość: konsultant IP: 83.143.100.* 15.04.07, 17:42
    pracuję w "obsłudze klienta" w naszym kraju od ponad 10 lat, mam jeden wniosek:
    klienci w Polsce są rozwydrzeni i pretensjonalni (oczywiście nie wszyscy) - mam
    porównanie z obsługą klienta w USA, a wynika to z zakorzenionego od
    kilkudziesięciu lat modelu "należy się"
  • nikath_82 16.04.07, 19:41
    Większośc tych wrzeszczących to sfrustrowani idioci, którzy nie potrafią
    przyznac sie do błędu, tylko lepiej powrzeszczec na kogos innego bo z
    internetem nie mogę się połaczyc - a jestem informatykiem (to mój ulubiony
    tekst:), albo nie wiem jak się wkłada kartę do bankomatu(pomimo tego że jest
    naklejka)....ludzie mniej nerwów to i ta osoba po drugiej stronie pomorze jak
    będziecie uprzejmniejsi. Życie jest zbyt krótkie...
  • Gość: TOJ IP: *.217.unknown.vectranet.pl 18.04.07, 17:42
    Nie mam zamiaru rozumieć tego, że ktoś jest niekompetentnym chamem.
  • Gość: aga IP: 62.233.250.* 13.04.07, 14:03
    jets za miły. proste sprawy ciągnęły sie przez 2 miesiace, a konsultanci Orange
    jedynei miłym głosem obeicywali, obiecywali, przekładali. Mam wrażenie, ze za
    czasów Idei łatwiej sie załatwiało pewne sprawy.
  • Gość: jurij IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.07, 15:24
    Polecam infolinię "Samsung". Po 3 rzekomych naprawach telefon nadal był popsuty,
    na co konsultant mówi: telefon jest sprawny. To nic, że jest w drodze po raz 4
    do serwisu. Na moją sugestię o reakcję w tej sprawie słyszę odpowiedź:"mamy 14
    dni na odpowiedź",
    lub "czy mogę jeszcze w czymś pomóc?".
    Ja na to, że on mi w niczym nie pomógł i nie rozumiem po co tu słowo "jeszcze",
    a on swoje.
    Nigdy już nie kupię nic firmy "Samsung"- głównie przez infolinię i podejście
    pracowników tej firmy do klienta i syfu, który wyprodukowali.
  • Gość: buka IP: *.cable.ubr07.newt.blueyonder.co.uk 13.04.07, 15:49
    czlowieku, jak masz problem z hamstwem to po co tam pracujesz, co ty czujesz sie obrazony czy cos w tym stylu?? taka praca, poza tym sa metody na takich klientow, przeciesz miales je na szkoleniu. taka praca. pracuje w call centre w Uk tu jest jeszcze wiecej debili.
  • Gość: TOJ IP: *.217.unknown.vectranet.pl 18.04.07, 17:25
    Nie dzwonię, bo z chamskim i niekompetentnym konsultantem/tką rozmawiać nie
    będę. Jeśli pojawia się problem, sam sobie radę daję.
  • k_r_m 14.04.07, 12:54
    Gość portalu: Kottblum Hanna napisał(a):

    > Nie da się też takiemu dzwoniącemu wytłumaczyć, że są pewne ograniczenia w jego
    > ubezpieczeniu, że nie dostanie wszystkiego, niezależnie od tego co powiedział m
    > u
    > agent

    może się mylę ale w takim razie firma powinna odpowiadać za agenta podpisującego
    umowę w jej imieniu, czyli dać to co obiecuje w jej imieniu agent, czy nie?

    jeśli nie to jest to zwykłe i planowane sk...syństwo takiej firmy
  • Gość: gala666 IP: *.sds.uw.edu.pl 13.04.07, 10:42
    A ja tam korzytam z Plusa od 6 lat. Mam u nich dwa numery na komórę i teraz
    kartę na iPlus. Zmiany taryz, uczestnictwo w programie lojalnościowym załatwiam
    na telefon i wszystko zawsze było ok. Podobnie w w bankach: PeKao SA, HSCB,
    Eurobank.
    Chyba że ktoś mi powie, że mam po prostu szczęście, ale naprawdę nie mogę narzekać.
    Przyznaję jednak, że elementem, który mógłby zdecydować o zmianie banku czy
    operatora byłaby jakość usług konsultantów
  • frusto 13.04.07, 11:17
    A ja jestem w plusie od miesiaca.. Ale zaczelo sie dosc niemile. Kupilem telefon
    Siemens, bo stwierdzilem, ze cena (250 zlotych w taryfie 25) jest akurat gorna
    granica, ile jestem sklonny zaplacic za telefon. Podpisalem umowe, po dwoch
    tygodniach wezwano mnie, ze wszystko jest juz OK i zaplacilem 300 zlotych. Nie
    przejalem sie, bo uprzedzano mnie, ze dojdzie oplata aktywacyjna 50 zlotych.

    A po jakims czasie dostalem rachunek z 50 zlotych za oplate aktywacyjna...
    Sprawe udalo mi sie faktycznie wyjasnic blyskawicznie: mianowicie podpisalem
    umowe i wybralem telefon 28.02, ale 1.03 cena telefonu wzrosla o 50 zlotych. Na
    umowie jednak widnieje dzien aktywacji, czyli 14.03. I kicha. 50 zlotych poszlo
    sie kochac zaraz pierwszego dnia. Gdybym wiedzial - czytaj, gdybym traktowal ich
    jak krwiopijcow chcacych wyssac ze mnie kazda zlotowke i bym piec razy sprawdzal
    kazde sformulowanie w umowie - to bym kupil albo tanszy telefon, albo wybral
    inna firme.

    Wkurza mnie takie postepowanie, w ktorej firma stara sie zarobic na kliencie ile
    tylko moze, a na pretensje odpowiada: trzeba bylo dokladniej przeczytac umowe.
    Ja chce miec kontakty z firma, co do ktorej bede mial pewnosc, ze stara sie
    zarobic ale nie probujac mnie oszwabic na kazdym kroku. Moj ojciec mial sklep i
    czesto mi mowil, ze nalezy czasami klientowi doradzic wybor tanszego towaru,
    albo nawet czasami polecic towar, ktory ma konkurencja - bo zadowolony klient na
    pewno wroci wiele razy i wtedy taka inwestycja sie szybko zwroci.

    Niestety nie znam wielu form, ktore by holdowaly tej zasadzie. I nie ma sie co
    dziwic, ze tylu Polakow tak czesto zmienia operatorow komorek.

    A orange to tez insza inszosc.. Tez postepuja wg zasady: kroimy Cie ile sie da,
    a Ty musisz pilnie uwazac jezeli nie chesz byc skrojony..
  • Gość: gosc IP: *.p.lodz.pl 13.04.07, 15:31
    Miałam analogiczną sytuację. Wybrałam telefon za około 170 zł i podpisałam
    umowę. Kiedy przyszło do płacenia rachunku, powiedziano mi, że w dniu, w ktorym
    podpisalam tę umowę zaczęła sie nowa promocja, w ktorej moj telefon kosztuje
    juz 340 zl. Dodam, ze przez caly czas rozmawialam o telefonie za 170 zl, wg
    danych z internetu ten telefon kosztowal 170 zl w tym dniu, nigdzie nie bylo
    informacji, ze zakonczyla sie poprzednia promocja a zaczela nowa. A w Plusie
    twierdzono, ze pracownik, ktory byl tylko na praktyce sie pomylil i przyniosl
    mi niewlasciwy cennik, nie wiedzac o tym, ze on juz nie obowiazuje.
  • Gość: bartek IP: *.luc.lodz.arges.net.pl 13.04.07, 16:04
    Ludzie uwielbiają się znęcać nad konsultantami nie rozumiejąc, że jak coś
    zchrzni diler w Koziej Wólce to konsultant nie ma z tym nic wspólnego!
  • Gość: ka IP: *.aster.pl 15.04.07, 20:25
    a juz na pewno nie na ere, bo to nie bedzie era wodnika
  • Gość: Leszek IP: *.viknet.pl 11.04.07, 23:55
    Dopisz uzasadnienie i podaj nazwiska konsultantów, to debile dostana za swoje.
    Ty zaś będziesz miał telefon on porządnego konsultanta - byle cię nie stracić.
  • Gość: jak IP: *.um.warszawa.pl 13.04.07, 09:23
    przedłużałam umowę i jednocześnie zmieniałam adres. Trzy telefony i trzech
    konsultantów. Pierwszy nie znał nazwy Radzymin (ten od cudu nad Wisłą) i wpisał
    Radzyń,, drugi zmienił na Radzynin, natomiast trzeci znowu zmienił na Radzyń.
    Gdy już wszystko wyprostowałam umowę i nowy telefon miał mi przesłać
    Masterlink. Za pierwszym razem nikt nie przyjechał a konsultantka była
    zdziwiona, że było takie zlecenie. Za drugim powiedziała, że moją presyłkę
    wziął kurier z innego sektora. Za trzeciem razem wreszcie się udało.
    A najgorsze jest to że ja nie mogę złóżyć reklamacji, a może nadawca, czyli
    Orange. Już to widzę że ich to zainteresuje.
  • Gość: kuba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 10:41
    Masterlink to największy syf kurierski na globie! Dodatkowo niszczą paczki w
    mają w du.ie reklamacje.
  • sdziatczak 13.04.07, 16:25
    Kuba....
    Proponuję skorzystać z usług DHL, to dopiero syf. Każda przesyłka od kilku
    miesięcy jest uszkodzona - wgnieciona, porozrywana, deptana przez słonie!!!
    Moja firma ciagle traciła na ich usługach. A reklamacja --uuu tu dopiero
    zaczynaja się schody, wszystko niszczę ja na magazynie, a przecież do mnie
    dociera w stanie nienaruszonym, choc na liscie przewozowym wyraźnie w uwagach
    piszę- że towar jest uszkodzony.

    Dlatego teraz korzystam z OPEK-a i jest super zadowolona.

    A gdy coś przyjeżdża DHL, jestem juz na to przygotowana i robię zdjęcia, które
    dołączam do reklamacji, to jedyny sposób.
  • absurdello 13.04.07, 11:02
    Lądek, Lądek Zdrój ... nie ma takiego miasta Londyn ... ;))))

    Byłoby śmieszne gdyby nie było żałosne tak jak zgłaszanie awarii telefonu w
    Warszawie chyba w call center w Katowicach a kiedyś dzwoniłem po prostu
    bezpośrednio do centrali kilometr ode mnie :((((
  • Gość: as IP: 212.75.114.* 13.04.07, 14:36
    i nie byłoby kłopotów.
  • Gość: Rita IP: *.chello.pl 13.04.07, 10:31
    To jest mniej więcej tak - konsultant wysmażył Ci ofertę, jak ją zrealizujesz on dostanie premię (oczywiście jeśli zrobi ich w miesiącu pewnie z 60 to wtedy dostanie konkretny grosz)... ale Ty chcesz maila. Potem zadzwonisz, bo oferta ok, a zrealizuje ją przypadkowa osoba odbierająca telefon, która ręki nie przyłożyła do stworzenia tej ofery, wysłania maila itp (w pracy w call center liczy się czas, miej świadomość, ze tam trzeba odebrać/wykonać ok. 100 połaczeń dziennie i jeszcze tysiąc innych rzeczy zrobić, więc takiego maila kons rzeźbi rozmawiając już z innym klientem na przykład), więc nie dziw się, że jak chcesz maila to oni się rozłączają i nie wysyłają. Mogliby powiedzieć, ze nie wyślą tylko komuś zlecą i pewnie tak się dzieje, ze zlecają, a to trwa i trwa. Kons też człowiek. I klient i zwierzchnik nakładają na niego takie wymagania, ze jesteś im w stanie sprostać przez pierwsze 2 h pracy pod warunkiem, że się wyśpisz. Od 3 h nie ma szans na funkcjonowanie przy zdrowych zmysłach. Konsultantow będę bronić. Ich bezmyślnych zwierzchnikow i pracodawców nigdy! Nie każdy może być szefem lub decydentem jeśli chodzi o BOK, a pchają się tam największe matoły, które ludzi ze słuchawek mają za nic i nie potrafią ani zmotywować, ani pomóc w lepszej organizacji tej naprawdę ciężkiej i wykańczającej psychicznie pracy.
  • Gość: <> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 10:54
    wzruszające. jak konsultanci maja takie problemy z wykonywaniem pracy, to niech
    ja zmienia.
    wiele razy konsultanci robili mnie w konia. mowili ze przyjmuja zgloszenie, a
    nie przyjmowali. zmiana numeru telefonu w tpsa zajela ponad cztery miesiace,
    chociaz uprzednio bylam przekonywana, ze zajmie 2 tygodnie. za kazdym razem,
    kiedy dzwonilam, dowiadywalam sie, ze nie zglaszlam nigdy checi zmiany numeru.
    wiec zglaszalam po raz kolejny i kolejny. konsultanci byli chamowaci. najgorsze,
    ze jak mi zmielili numer, to musialam dzwonic sama do siebie na komorke i
    sprawdzac, jaki mam numer bo konsultant tpsa odmowil podania mi mojego wlasnego
    numeru! dobrze, ze oprocz tpsa istnieja jeszcze komorki i mozna sprawdzic, jaki
    sie ma numer telefonu.
  • Gość: R IP: *.chello.pl 13.04.07, 11:04
    Gość portalu: <> napisał(a):

    > wzruszające. jak konsultanci maja takie problemy z wykonywaniem pracy, to niech
    > ja zmienia.

    i właśnie dlatego w naszym kraju jest tak źle
    moge się założyć, ze jak dzwoniłaś na 9393 to ty zaczynałaś chamskie jazdy
    znam takie paniusie, też kiedyś pracowałam na infolinii
    tylko, że ja się nie rozłączałam, ani nie robiłam w konia
    a uświadamiałam takiej lady sposobem prowadzonej przeze mnie rozmowy kim jest.
    generalnie 99,9% rozmów z trudnym, chamskim i bezczelnym klientem kończyło się całkowitą jego pacyfikacją i pokazaniem, gdzie jego miejsce
    a jak klient wie, gdzie jego miejesce i grzecznie słucha co mówi Pani Konsultant to i sprawę da się szybko załatwić.
    PS. jak Cię szef kiedyś opier... to zamiast obrabiać mu dupę u koleżanek też zmień pracę - to taka Twoja dobra rada.
  • Gość: prpr IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 13.04.07, 11:22
    Gość portalu: R napisał(a):

    > Gość portalu: <> napisał(a):
    >
    > > wzruszające. jak konsultanci maja takie problemy z wykonywaniem pracy, to
    > niech
    > > ja zmienia.
    >
    > i właśnie dlatego w naszym kraju jest tak źle
    > moge się założyć, ze jak dzwoniłaś na 9393 to ty zaczynałaś chamskie jazdy
    > znam takie paniusie, też kiedyś pracowałam na infolinii
    > tylko, że ja się nie rozłączałam, ani nie robiłam w konia
    > a uświadamiałam takiej lady sposobem prowadzonej przeze mnie rozmowy kim jest.
    > generalnie 99,9% rozmów z trudnym, chamskim i bezczelnym klientem kończyło
    się
    > całkowitą jego pacyfikacją i pokazaniem, gdzie jego miejsce
    > a jak klient wie, gdzie jego miejesce i grzecznie słucha co mówi Pani
    Konsultan
    > t to i sprawę da się szybko załatwić.
    > PS. jak Cię szef kiedyś opier... to zamiast obrabiać mu dupę u koleżanek też
    zm ień pracę - to taka Twoja dobra rada.


    Prawda zazwyczaj leży po środku. Bo jest i tak, że część dzwoniących to bydło i
    chamówa, ale jest też i tak, że czasami bydłem jest konsultant, który jest albo
    chamski/a albo niekompetentny, albo jedno i drugie. Nie ma co się kłócić, bo
    przypadki są różne, nie ma jedynej słusznej wizji.
  • Gość: xxx IP: *.toya.net.pl 14.04.07, 13:30
    mnie konsultant w orange zapewniał, że usługi są przyznane na pełne 30 miesięcy,
    gdy przyjechał kurier z umową okazało się że usługi są przez ostanie 6 miesięcy
    umowy z pełną odpłatnością, i to ma być uczciwe?
  • Gość: pracownik tepsy IP: 212.160.172.* 13.04.07, 14:01
    Zgadzam się że to co sie dzieje z pracownikami "Call Centres" w Polsce to
    absurd! Dla przykladu kontrast z "zachodem" - przy szcegółowym omawianiu
    budżetu jakiegos projketu, francuz (udziałowcy TPSA) zapytał sie, ile
    miesiecznie wydajemy na automaty z kawą dla pracowników Call Centres
  • Gość: zoofka IP: *.europe.hp.net 17.04.07, 16:14
    dziękuję Ci w imieniu konsultantów z mojego działu i swoim
  • mark.parker 13.04.07, 10:42
    Też są podobne roblem. Najgorsze mają: poczta państwowa, amerykański odpowiednik
    ZUS-u i niektóre apteki - za cholerę nie można się niczego dowiedzieć, a automat
    przerzuca petenta stale w kręgu tych samych cyfr (i instrukcji), które trzeba
    wciskać. A system ten istnieje już od lat. Co jeszcze - trzeba się przebić przez
    wszystkie opcje zanim się połączy z żywym człowiekiem, a czasem opcji "żywy
    człowiek" w ogóle nie ma. Ostatnio miałem kłopoty ze zaktywizowaniem karty
    bankomatowo-kredytowej (podwiązanej do konta czekowego). Trzy razy mój bank
    wysyłał polecenie do ludzi od kart - i wielkie g. Dopiero za czwartym razem
    kierowniczka zadzwoniła przy mnie i trzymała ich tak długo, aż karta zadziałała.
    Natomiast co do Della - byłem ostatnio doskonale obsłużony. Zirytowało mnie
    tylko jedno. Zamawiałem przez Internet. Ponieważ nie chciałem zamówić monitora,
    bo już mam sporawy, program do zamówień nie chciał mnie dopuścić do kasy
    elektronicznej. Okazało się, że system nie usuwał automatycznie głośników
    wieszanych na monitorze, więc rejestrował błąds, a z kolei nie pozwalał zamówić
    bez monitora i bez głośników. Problem rozwiązał wreszcie żywy człowiek, do
    którego zadzwoniłem. Był to chłopak, z którym czatowałem przez chwilę online,
    więc już czekał na mój telefon. Kiedy zamawiałem Windows Vista online - wszystko
    poszło OK, ale dysk jeszcze nie dotarł. Słowem, przygotujcie się, że im więcej
    takich serwisów, tym może być gorzej zanim się poprawi.

    --
    Hatikva
    Bajka niestety z tej ziemi
  • Gość: wm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 10:45
    nie mowiac o pracownikach magazynow i kurierach. Amerykanskie dziadostwo na
    kolkach i ich ulubiony zwrot "to niech nas Pan pozwie do sadu" szczyt dbalosci o
    klienta. Kurier dwa dni wozil po 17 tys miasteczku przesylke i zawsze kiedy
    dzwonilem by juz tuz, tuz, po czym w piatkowy wieczor z rozbrajajaca szczeroscia
    stwierdzil, ze juz skonczyl prace i jak mi tak bardzo zalezy na przesylce to
    zaprasza w poniedzialek do magazynu. Panienka w infolini (dzial reklamacji)
    stwierdzila, ze kurier ma prywatny telefon i nie moze mu zrwocic uwagi.
    Przesylka kosztowala 26 zl telefony do UPS ponad 50. NIGDY WIECEJ UPS
  • zoofka 17.04.07, 16:25
    Panienka w infolini (dzial reklamacji)
    > stwierdzila, ze kurier ma prywatny telefon i nie moze mu zrwocic uwagi.


    I proszę. O tym właśnie mówimy... "Panienka" z infolinii nie wozi Ci tej
    przesyłki, nie jest też winna temu że kurier spier.. swoje zadanie. Nie
    rozumiem więc czemu nazywasz ją tak pogardliwie i skąd znasz jej status
    społeczny.
  • Gość: canx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 14:01
    Przyklad 1: 6 razy dzwonilem z prosba o wylaczenie smsow marketingowych z sieci
    Orange. Za kazdym razem slysze "tak, wlasnie wylaczam usluge, w ciagu 48 godzin
    powinien pan przestac otrzymywac nasze smsy". Oczywiscie nic sie nie zmienia,
    wiec dzwonie po raz kolejny, i slysze "no jest tu takie zlecenie, widocznie
    kolezanka zapomniala wylaczyc, juz wylaczamy". Znowu nic sie nie zmienia, wiec
    po 3 dniach po raz kolejny slysze co innego "nie mamy takiego zlecenia, ale
    jesli pan wyraza taka ochote to juz wylaczam". I tak w kolo macieju, a moj
    telefon jest blokowany codziennie kilkunastoma ofertami wczasow, pytaniami o
    poparcie dla aborcji, sondazami n/t zmian w konstytucji i ofertami doladowan.
    Najlepsze jest to, ze po 8 latach korzystania z uslug Idei, od jakichs 5
    miesiecy CODZIENNIE dowiaduje sie, ze moge nagrac powitanie na poczcie glosowej.

    Przyklad 2: Umowe z Orange podpisywalem w 1999 roku, kiedy albo nie istnialo cos
    takiego jak Haslo Abonenckie, albo koles z salony zapomnial je wpisac. I za
    kazdym razem jak chce cos zalatwic przez infolinie slysze pytanie "podaj haslo
    abonenckie". Mowie, ze nie mam,bo mi nie nadali ("jak to nie nadali, musi pan
    miec") i setki razy prosilem, zeby mi to haslo wyslali faxem, na co slysze "to
    musi pan zglosic na pismie prosbe o nadanie specjalnego hasla, po czym przyjsc z
    dowodem osobistym i kopia umowy do siedziby firmy orange". I w kolko to samo,
    chociaz to ich ewidentny blad. W zwiazku z czym co i rusz musze odpowiadac na
    ankiete z calego zycia w celu potwierdzenia, ze ja jestem wlascicielem telefonu.

    Mam ich dosyć.
  • Gość: gosc portalu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 14:35
    Mam tak samo! Nie moge sie doprosic od miesiaca, zeby przestali te cholerne smsy
    wysylac.

    Przyklad drugi: mam dwa telefony, jednen na abonament, drugi na karte. Z reguly
    doladowywalam sms-em ten na karte z tego abonamentowego. Ale ze 2 miesiace temu
    usluge nagle wylaczono. Nie moge dokonywac doladowan. I nie moge sie na
    infolinii dowiedziec, dlaczego. Od 2 miesiecy konsultanci laskawie mnie
    informuja, ze przekaza do dzialu technicznego, kiedy dzwonie ponownie slysze to
    samo... i tak w kolko...
  • Gość: canx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 14:54
    jeszcze lepiej z TPSA, pamietam jak liveboxa kupilismy, cos tam nie dzialalo.
    dzwonie raz, drugi, piaty - za cholere nie moge sie dodzwonic. na wszystkie
    linie probowalem, to mi mowili "my sie liveboxami nie zajmujemy, ale przekazemy
    do dzialu technicznego i oddzwonią do pana", po czym oczywiscie nikt nie
    oddzwanial.

    W koncu zostawilem o godz 20:30 telefon z melodyjka (na szczescie oczekiwanie
    jest bezplatne), wlaczylem sobie cicho glosnomowiacy, i zabralem sie za swoje
    sprawy. Sluchawke podniosl konsultant dopiero o godzinie 1 w nocy, i zaspanym
    glosem stwierdzil, ze moze bym mogl jutro zadzwonic, bo dzisiaj juz wyszli z
    biura technicy. Ale w koncu sie udalo zalatwic sprawe.


    W ogole TPSA jest wybitne jesli chodzi o infolinie, innym razem kazali mi
    podawac dane ze strony startowej liveboxa, kiedy dzwonilem, ze w ogole go nie
    moge uruchomic. mowie ze nie podam bo nie dziala a oni "to my nie mozemy pomoc".
    Pytam co mam robic, a oni "niech pan proboje wlaczyc liveboxa". I tak przez 45
    minut, w koncu zaproponowali ze moze jest zepsuty (mowilem o tym od pierwszej
    minuty rozmowy z nimi), i zebym sie zglosil do telepunktu, to mi wydadzą nowy za
    10 dni. Po wielkiej awanturze powiedzieli, ze wlasciwie mogą wydac od ręki.

    I ja naprawde dzwonie zawsze kulturalnie, usmiecham sie do sluchawki, i staram
    sie jak moge, bo wiem ze osoba po drugiej stronie linii jest niczemu nie winna.
    Ale rece opadaja jak sie widzi tak totalny brak kompetencji, niemozliwosc
    dodzwonienia sie i absurdalne koncepcje rozwiazywania problemow, z ktorymi
    dzwoni klient. I nie ma sie co dziwic, ze tak to wszystko wyglada.

    Dla odmiany korzystalem sporo z infolinii w Irlandii, np banku AIB albo w sieci
    Vodafone. Roznica w podejsciu do klienta jest nie do opisania, a tempo
    zalatwiania spraw nie do wiary.

    Brakuje nam do nich lata swietlne to malo powiedziane.

    pzdr
  • Gość: desk IP: *.19.165.1.osk.enformatic.pl 13.04.07, 15:57
    Jak jest problem z liveboxem to się dzwoni an 0800102102 a nie jakies 9393 gdzie
    nic z tym nie zrobią a wymiana liveboxa jest od ręki w każdym salonie tylko
    trzeba mieć nr zgłoszenia
  • Gość: canx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 17:48
    sorry, ale dzwonilem i na 0800102102 i wszystkie wewnetrzne, i na 9393. a o
    wymianie liveboxa od reki dowiaduje sie od ciebie, a zdaje sie powinienem od
    TPSA, tylko im chyba nie zalezy na tym, zeby klient o tym wiedzial. Mozesz mi
    wierzyc ze o wszystko sie pytalem przy zakupie.

    pzdr
  • Gość: sylwia IP: 217.153.60.* 13.04.07, 15:34
    Nie wyłączone smsy, marketngowe czy niesprawnie dziłające usługi to nie jest
    wina konsultantów infilinii. Tak dziła system! I chocby kosultant nie wiadomo
    ile razy wyłaczał te smsy to one i tak będą.
  • Gość: canx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 17:51
    to dlaczego konsultant nie moze powiedziec "przepraszamy ale tej uslugi nie da
    sie wylaczyc", tylko za kazdym razem wciska kit, ze tak zaraz wylaczy??? poza
    tym chyba wyraznie napisalem, ze wiem ze to nei jest ich wina.

    na to tez masz odpowiedz??

    pzdr
  • Gość: Mandaryna GSM IP: *.chello.pl 13.04.07, 16:47
    Przysyłali mi SMS-y "Wystawiono fakturę na kwotę xx.xx zł" -- a co mnie to
    obchodzi, po to mam direct debit żeby się tym nie zajmować.

    Moja metoda: składaj reklamacje przez Orange On-Line. Zawsze skutkowało, tyle że
    na początku na 1-2 miesiące, a potem od nowa i tak w koło Macieju. Wreszcie, po
    3-4 razach zadziałało trwale. Ponowne złożenie reklamacji trwa chwilę (Ctrl-C,
    Ctrl-V), więc można się tak z nimi bawić, skoro tego chcą.

    Potem jeszcze w podobnym stylu dostałem SMS-spam od "Salon Orange CARREFOUR" --
    wyobrażacie sobie, jakiś ćwierćmózg pisał tę reklamę, bo nawet gdybym chciał
    skorzystać z "promocji", to i tak skąd miałbym wiedzieć o który Carrefour
    chodzi? Problem rozwiązałem w podobny sposób, dostałem potem nawet SMS z
    przeprosinami (!).

    Jedna wada: żeby się dostać do Orange On-Line faktycznie musisz mieć hasło
    abonenckie. Być może gdzieś je tam masz wydrukowane, tylko są tak naprawdę dwa
    różne hasła: do konta i do numeru: czasem trzeba wpisać jedno a czasem drugie, a
    nigdy nie jest powiedziane o które w danej chwili chodzi. Ale hasło warto
    zdobyć, bo pozwala do minimum ograniczyć kontakty z "pokoleniem 700 zł", które
    jest najsłabszym ogniwem obsługi klienta w tej i wielu innych firmach.
  • Gość: ret IP: *.aster.pl 13.04.07, 16:47
    ja nie mogę dostać tych 50 minut z programu loj. bo ich sms system nie dziala
  • Gość: gosc IP: *.pronet.lublin.pl 15.04.07, 01:03
    Wysylales kod z batona albo czekolady? glosowales w Tancu z gwiazdami albo innym Idolu? Podawales swoj numer w konkursie z paczki papierosow? Zamawiales tapete w stylu Rozowej Landrynki?
    To do nich wiec sie teraz wszystkich zwroc o zaprzestanie przetwarzania danych osobowych. Jesli sie nie myle, to ustawa nakazuje Ci to zrobic pisemnie.
    A do Orange albo innego Plusa mozesz sie zwrocic o wylaczenie sms-ow, ktore wysyla Ci jako nadawca Plus albo Orange.
    Zwracaj nastepnym razem uwage na to, ktore kratki "fajkujesz" przy wypelnianiu jakiegokolwiek zgloszenia konkursowego albo innej umowy. Niektore cwaniackie firmy nie oddzielaja nawet "zgody na przetwarzanie danych celem wywiazania sie z umowy" i "zgody na przetwarzanie w celach marketingowych na rzecz firmy X i podmiotow pokrewnych itd"... niezgodnie z prawem chyba..
  • Gość: canx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.07, 00:54
    odpowiedz na pierwsze 4 pytania brzmi NIE :/

    a szkoda, bo sie niezle rozpisales:)
    pzdr
  • krawiec6661 13.04.07, 14:35
    TRaktowac jak glupka i doic jak krowe - dewiza firm dzialajacych w Polsce (nie
    tylko Polskich). Szczytem dla mnie są hipermarkety. W Auchan to faktycznie sklep
    dla "oszołomów", bo kto zgadza sie oddawac swoje prywatne torby i rzeczy i
    pakowac je do foliowego worka? Co to ma byc, oboz koncentracyjny? Szkoda ze
    glowy nie gola zeby sprawdzic czy nie ukrylem we wlosach bateryjki. Ja takim
    "sklepom" pokazuje srodkowy palec. W Mediamarkecie mimo ze kupe kasy tam
    zostawilem, przeszukiwali mnie juz chyba 10 razy, a nie dawno (juz ostatni raz
    bo podziekowalem) nie chcieli wymienic programu za 20 zl, ktory nie dzialal. W
    stanach wymieniaja gre jak SIE NIE PODOBA! Najpierw wykrecanie kota ogonem ze u
    nich na pewno dziala, potem jak sie okazuje ze u nich nie dziala takze
    posadzanie mnie o złodziejstwo, bo powiedzialem ze program muzyczny nie dziala,
    ale instrumenty na plycie owszem. Potem grozenie ze wezwie ochrone, bo sie
    wnerwilem. Gosciu posadzil mnie o zlodziejstwo twierdzac ze skoro instrumenty
    dzialaja to jak program nie dziala? Czym je odtwarzalem? Winampem. Dialog wyslal
    do mnie komornika ostatnio, bo kilka lat temu zapomnialem oddac im modem cyfrowy
    ISDN po 2 latach bycia klientem.W chwili kiedy oddawalem modem, nie byl on juz
    nic wart, bo technologie sie zmienily. 1400 zl teraz musze zabulic za nic nie
    wart kawalek plastiku i krzemu. Dzwonie do Tepsy a koles wciska kit ze sama
    zmiana szybkosci lacza nie kosztuje mnie nic i jest gratis. Pytam sie wiec czy
    to az takie dziwne ze zmiana kilku numerkow w moim profilu nic nie kosztuje. Ten
    dalej wali jeszcze glupsza scieme. Taka ma prace widac, czarowac ludzi. Jedynie
    male sklepy jeszcze jako tako okazuja jakis "kupiecki etos" i szanuja klienta.
    Wynika to z faktu ze maja tych klientow mniej i im nie jest wszystko jedno.
    Piszę o tych przypadkach podajac nazwy firm bo trzeba w koncu przestac dawac sie
    tak traktowac we wlasnym kraju.
  • Gość: TaTaKazika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 14:39
    Hehehee obiłem sie o kilka Call Center, wspaniałe firmy:) wyzysk wyzyskiem ale
    da sie przezyc jak nie siedzisz i nie sprzedajesz TELE2. po reklamie w TVN
    dzwoni sie po ludziach i same bluzgi slychac:). Pozdrawiam dla wytrwałych
    sprzedawców TELE2 w kazdym call center:)
  • Gość: Ulka IP: *.chelm.gda.pl 13.04.07, 16:11
    Ja tez prosiłam o imię i nazwisko konsultanta, ale pani z Lukasa powiedziała że
    już raz podawała i się rozłączyła. Nie była w stanie podstawowych informacji
    podać, i pewnie biedaczka sie przestarszyła.

    Napisałam maila do obsługi klienta i podałam godzinę i treść rozmowy. Odpisali
    ze sie tym zajmą itp,itd. I to wszystko.

    T 2 banki sa najgorsze!
  • verrak1 13.04.07, 19:53
    jesli chodzi o LUCASa - nie jest on nawet obslugiwany przez Lucas, tylko przez BZ WBK!
  • Gość: ret IP: *.aster.pl 13.04.07, 16:45
    wielka zmiana w postawie "konsultantów" (Idea a teraz Orange)

    ściślej - tylko tych pierwszych moge uznać za konsultantów - za Idei
    rzeczywiście doradzano; "konsultanci" Orange zachowuja się raczej jak urzednicy
    gminni (przy okazji - po doświadczeniach z Geant zaczynam sądzić że ten
    stosunek do polskiego klienta to może być efekt francuskiej mentalności, ale
    nie wiem)

    od Orange odchodzę! - szkoda nerwów (choć zaplacę 250zł za zerwanie umowy)
  • Gość: IS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.07, 21:38
    Miałam to samo. Dzwonili do mnie systematycznie z super ofertami przygotowanymi
    tylko dla mnie, ważnymi tylko w tym tygodniu, mimo, że tłumaczyłam im, że nie
    chcę zmieniać umowy. Co 2 dni telefon w godzinach najmniej odpowiednich.
    Pytałam, czy nie mogłabym oddzwonić wtedy, kiedy będę miała czas z nimi
    spokojnie rozmawiać, ale to niemozliwe. Potrzebowałam nowego telefonu, a oni mi
    proponowali dodatkowe minuty. Jak miałam z nich korzystać bez aparatu!? Potem
    poszłam do punktu obsługi- przedłużenie umowy zajęło mi tydzień. W tym czasie 3
    razy się u nich stawiałam. System informatyczny się zbiesił, 5 dni go
    reperowali.

    Może powinniśmy podesłac link do tego forum kierownictwu tej firmy, może coś by
    się zmieniło?? Na początek osobie odpowiedzialnej za call center polecam
    lekturę książki "CRM Relacje z klientami" napisaną przez Jill Dyche, wydaną
    przez Helion. Niech się uczą, bo konkurencja rośnie.
  • apf 11.04.07, 22:43
    Artykuł jest tendencyjny. Wystarczy porównanie ilości wszystkich konsultacji do
    tych, które nie zakończyły się satysfakcją klienta - jest to margines poniżej 1%
    w najgorszym Call Center, najlepsze mogą spokojnie podpisywać SLA.
    --
    apf
  • szprota 12.04.07, 20:50
    ale do tego trzeba dobrej woli, a nie postawy roszczeniowej. Autorzy artykułu wspominają, że konsultanci na infoliniach traktują klienta jak intruza (ciekawe, skąd ta generalizacja), a nie wspominają - bo niby skąd mają to wiedzieć - ilu klientów nie wita się, tylko wykłada żądania "bo płaci, więc żąda".
    Tymczasem zapomina się, że po drugiej stronie telefonu siedzi człowiek, który zazwyczaj chce jak najlepiej. Bo oczywiście łatwiej napiętnować to, co złe niż zauważyć to, co dobre.
    ot, podejście dziennikarzyn.

    --
    -Co było pierwsze, jajko czy kura?
    -Penetracja!
  • Gość: ws IP: *.chello.pl 13.04.07, 08:10
    a twoją postawę jak można nazwać? wyszukana z puszki z sosem pomidorowym?
  • Gość: Hans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 08:31
    2 miesiące bez neta !!!! szmaciarze przez 45 dni po podpisaniu umowy nie
    potrafili włączyć usługi a infolinia to po prostu tragedia. Teraz mam znowu TP
    ( niestey ale działa przynajmniej ) i modem netii za który nie dostaną swoich
    1,22 zł na pewno chyba że szmaty po niego przyjadą 3 razy zaskamlą poliżą się
    po dupie i zaśpiewają jakimi są idiotami
  • Gość: Hans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 08:32
    potem się rozłączyłem ... hehe :>
  • Gość: demol IP: *.adsl.inetia.pl 13.04.07, 09:41
    Mój rekord oczekiwania to 80 minut, ale to pewnie dlatego że nie byłem taki
    cierpliwy i odłożyłem w końcu słuchawkę. Kto wie może i trzy godziny bym czekał
    zanim ktoś raczyłby podnieść słuchawkę.
    A co do zadowolenia z usług infolinii, ktoś tu napisał, że procent
    niezadowolenia klientów z obsługi przez konsultanta w większości infolinii waha
    się w okolicach 1%. W moim przypadku ten procent niezadowolenia z infolinii
    Netii wynosi 80%, bo jak inaczej to nazwać gdy na pięć wykonanych przeze mnie
    rozmów (jak już udało mi się dodzwonić) tylko raz uzyskałem odpowiedzi na
    nurtujące mnie pytania (to były za każdym razem te same pytania i zaznaczam, że
    nie nie były trudne, sam bym sobie pewnie odpowiedział na nie ale regulamin ani
    umowa ich nie precyzowała). Pozostałe cztery razy słyszałem przeważnie "nie
    wiem" (odpowiedź przeważnie na każde pytanie), "nie jestem kompetentny(a)",
    "proszę zadzwonić pod ten numer" (oczywiście numer wiecznie nie odpowiadał).
    Narzekałem na infolinię Neostrady, ale infolinia Netii bije ją na głowę.
  • Gość: ko IP: *.spray.net.pl 13.04.07, 10:32
    Dostałem drugi rachunek za okres 01.-31.03.06.!!!, różniący się od poprzedniego
    opłaconego rok temu. Dzwonię na infolinię: przełączam zgodnie ze "wskazówkami"
    z cyfry na cyfrę prawie 4 minuty! Wreszcie podaję swój numer i słyszę: "Opcja
    twoje konto w TP jest chwilowo niedostępna. Prosimy spróbowac w późniejszym
    terminie" :) Załamka
  • Gość: gość IP: 193.108.206.* 13.04.07, 11:12
    Szczyt absurdu w infolinii TPSA - zeby polaczyc sie z konsultantem, trzeba byc
    ich klientem i miec numer telefonu. Jesli nie wklepiesz numeru i nie podasz
    kodu dostepu - nie masz wyboru i musisz isc do punktu obslugi klienta.Po
    cholere taka infolinia??? Czekam na podlaczenie telefonu juz 4ty tydzien i nie
    moge zadzwonic i dowiedziec sie co sie dzieje.....
  • Gość: x IP: *.broadband.pl 13.04.07, 11:13
    Bzdura. Po prostu poczekaj chwilę dłużej, zostaniesz połączony z konsultantem.
  • Gość: Klient Netii :( IP: 194.181.197.* 13.04.07, 10:43
    Ja przy dzwonieniu do netii czekałem kilka razy po dwie godziny. Po tym czasie
    automat sam rozłączał muzyczkę i połączenie :(
    Potwierdzam - tak żałosnych konsultantów jak w Netii nie spotkałem nigdzie
    indziej. Najczęstszą odpowiedzią jest "nie wiem", "nie potrafię Panu pomóc,
    odpowiedzieć itp". Lub zdarzały sie tez rzucenia słuchawką bez odpowiedzi gdy
    pytanie było zbyt trudne (a w rzeczywistości nie byklo trudne).
    Gorzej - niby konsultanci w Netii są dostępni również osobiście w siedzibie
    firmy - ale tam wiele więcej nie wiedzą :):)
    Dodatkowo nie mają możliwości (ponoć) cofnąć klienta do poprzedniego menu lub
    przełaczyć do innego "specjalisty" - tak więc trzeba się łączyc ponownie a
    każde połączenie to koszt impulsu. Można powiedziec tylko impulsu - ale gdy
    takich telefonów musisz wykonać kilkanaście (lub kilkadziesiąt w ciągu
    miesiąca) to już zaczyna być kwota konkretniejsza.
    Ogólnie odnoszę wrażenie że w wielu firmach na załatwieniu sprawy nadal
    najbardziej zależy klientowi a nie tej firmie, mimo iż bieże ona od niego
    pieniądze za usługę.
  • zoofka 17.04.07, 16:42
    na pięć wykonanych przeze mnie
    > rozmów (jak już udało mi się dodzwonić) tylko raz uzyskałem odpowiedzi na
    > nurtujące mnie pytania (to były za każdym razem te same pytania i zaznaczam,
    że
    > nie nie były trudne, sam bym sobie pewnie odpowiedział na nie

    po co więc pięć razy zawracałeś komuś dupę, skoro sam mogłeś sobie
    odpowiedzieć?
    To proste: nie umiałeś albo ci się nie chciało. Na konsultantów jednak mas
    prawo pojechać a jakże! bo nie przyszło Ci do głowy, że oni wiedzą iż Ty masz w
    dupie swój problem więc oni też mają prawo.
    Żenua
    --
    ---Kurna brak mi inwencji---------------
  • Gość: exe IP: *.multimo.gtsenergis.pl 13.04.07, 10:35
    No to gratuluję serdecznie że tepsa działa. Ja czekałem najpierw miesiąc na
    netię. Dzwoniąc na infolinię prawie zawsze dostawałem informację, że "pana
    zamówienie zostało wysłane do tpsa, tpsa zobowiązała się zrealizować bla bla
    bla, ple ple ple, pierdu-pierdu...". Prawie, bo czasami dowiadywałem się że moje
    zamówienie dopiero oczekuje na wysłanie do tpsa(tak jak zresztą głosiła
    informacja która ukazywała się podczas sprawdzania statusu realizacji zamówienia
    na stronie netii), po czym dopiero moja uwaga, że już kiedyś zostałem
    poinformowany na infolinii że już zamówienie zostało wysłane skutkowała
    odpowiedzią: "proszę chwilkę zaczekać... tak, rzeczywiście, mamy tu informację
    że pana zamówienie zostało wysłane do tpsa n-tego marca", przy czym n bywało
    równe czasem 19, czasem 22 a czasem 24, chyba w zależności od fazy księżyca...
    W końcu się wkur$%^&zdenerwowałem i postanowiłem wrócić do tepsy. I tu zaczęły
    się problemy. Najpierw okazało się że "nie ma warunków technicznych". Do tej
    pory, mimo ciągłych telefonów na infolinię nie wyjaśniono mi o co chodzi. Grunt
    że zamówienie nie może zostać zrealizowane. Złożyłem więc drugie(a nóż warunki
    jednak się pojawią). Drugie zamówienie także nie może zostać zrealizowane,
    ponieważ to stare nie może zostać zarchiwizowane przez automatyczny system! A
    dlaczego nie może? Tego także nie potrafią mi na infolinii wyjaśnić. Dostałem
    nawet telefon z tepsy że już by je zarchiwizowali, tylko muszę zwrócić pakiet
    sprzętowy(modem) który odebrałem podczas składania tego pierwszego zamówienia.
    Tylko że ja wtedy żadnego modemu nie odbierałem!!! Dzwonię więc na infolinię tą
    sprawę wyjaśnić, i co się okazuje? Że wcale nie mają adnotacji że odbierałem
    modem i że nie to jest problemem! Tak więc o co chodzi nie wiem do tej pory. A
    netu tymczasem nie mam już od 1,5 miecha. A że studiuję informatykę to brak netu
    w mieszkaniu jest dla mnie mocno uciążliwy... Ech... szkoda słów... Nasuwa się
    stwierdzenie że wszystkie infolinie są takie same. A na słynną regułkę
    konsultantów: "czy mogę panu _jeszcze_ w czymś pomóc?" aż śmiech pusty bierze.
    JESZCZE?! Jakie JESZCZE?! To pan już mi w czymś pomógł?!
  • szprota 15.04.07, 23:01
    masz jakieś argumenty poza czepianiem się nicka? słucham.
    --
    szprota: -Kutz jakoś do mnie nie przemawia.
    huann: -A koń, który mówi?
  • Gość: bailays IP: *.jjs.pl 13.04.07, 08:26
    żadna firma nie ma SLA poniżej jednego procenta...
  • daghda.irish.pub 13.04.07, 08:39
    Hm, SLA w większości CC jest przyjęta na min. 85%.
  • Gość: Mysko IP: *.vlan15.enoch.lubman.net.pl 13.04.07, 08:48
    Artykuł mówi szczerą prawdę.
    W zeszłym roku przez 2 miesiące próbowałem założyć konto firmowe w mBanku i po
    20-30 rozmowie z infolinią (typu nic nie mogę zrobić) zbluzgałem ich i dałem
    sobie spokój. Poszedłem do KB i w 5 minut naświetliłem swoje oczekiwania,
    złożyłem wymagane papiery (w ilości mniejszej niż wymagał mBank), a po dalszych
    kilkudziesięciu (przygotowywano mi umowę) została ona podpisana. Natychmiast
    konto zadziałało (w tym kb24.pl).

    Obsługa klientów przez mBank to czysta kpina. Nikomu nie polecam i nigdy do nich
    nie pójdę!

  • Gość: nudny IP: *.u.itsa.pl 13.04.07, 09:51
    Bo barany muszą mieć koniecznie komu dupę pozawracać, nie mogą nic zrobić
    samemu. Ja w tym samym banku założyłem sobie konto sam przez internet i pocztę w
    jakieś łącznie 5 min. właśnie. Natomiast są głupki które bez zawracania dupy
    innym swoją osobą nie potrafią żyć po prostu.
  • Gość: anna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 10:05
    > Bo barany muszą mieć koniecznie komu dupę pozawracać, nie mogą nic zrobić
    > samemu. Ja w tym samym banku założyłem sobie konto sam przez internet i pocztę
    > w
    > jakieś łącznie 5 min. właśnie. Natomiast są głupki które bez zawracania dupy
    > innym swoją osobą nie potrafią żyć po prostu.

    zgadzam się z tym
    też założyłam sobie konto przez net bez najmniejszych problemów
    a jak miałam pózniej cokolwiek do załatwienia z mBankiem, to nikt na infolinii
    nie traktował mnie jak intruza
  • Gość: fanfar IP: *.chello.pl 13.04.07, 10:23
    teeż sięwłaśnie zdziwiłem tym psioczeniem na mbank. Nigdy nie miałem z nimi
    problemów, mam tam konto odkąd istnieją
  • Gość: aga IP: *.piaseczno.robbo.pl 13.04.07, 10:45
    Jeśli chodzi o mbank, to nie mam się do czego doczepić, a właściwie to go
    chętnie polecam, bo jest bezproblemowy
  • Gość: ytst IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.04.07, 15:10
    Bo wy mówicie o kontach osobistych. Te a firmowe to jest zupełnie inna bajka.
  • Gość: Pawel IP: *.crowley.pl 13.04.07, 10:00
    A ja polecam Multibank www.multibank.pl - to jest to samo co mBANK, a sa do tego
    placowki, wiec w razie czego mozna isc i porozmawiac z kims osobiscie :-).

    Pozdrowienia dla konsultantki z placowki Multibanku w Tychach :]
  • Gość: Miron IP: *.adsl.inetia.pl 13.04.07, 10:21
    A ja odradzam multibank. Wlasnie z powodu placowek.
    W odroznieniu od mBanku wiele rzeczy trzeba podpisac osobiscie w placowce i ...zaczyna sie jazda:
    1.Ale to musi zalatwic pan X, a jego dzis nie ma. Bedzie jutro do 16.
    2.(jutro do 16). No tak ale pan X dzis wyszedl wczesniej.
    3.(za dwa dni) Pan X jest na urlopie niestety, ale jak panu zalezy to moze to zalatwic pan Y.
    4.(po 2 godzinach czekania, pan Y) Ale ja mam jeszcze klienta, zreszta zaraz koncze prace.
    5. Ostatecznie jeden pieprzony papierek o rezygnacji z konta przyjela pani z boxu obok!!! Zajelo jej to tyle co druk czyli 5 minut.

    Odradzam multibank.
  • Gość: kravietz IP: 62.148.91.* 13.04.07, 11:20
    Miałem właśnie następujące przejścia w Multibanku:

    1) dzwoni dziewczyna z ofertą kredytu gotówkowego, mówię żeby zadzwoniła za dwa dni
    2) dzwoni za dwa dni o umówionej godzinie, uzgadniamy warunki i obiecuje że w
    ciągu 24h z oddziału ktoś zadzwoni żeby umówić się na podpisanie dokumentów
    3) nikt nie dzwoni nie tylko w ciągu 24h ale w ciągu tygodnia
    4) sam dzwonię na infolinię i pytam co się dzieje - nikt nic nie wie, mają
    założyć "zapytanie w systemie"
    5) mija kolejny tydzień bez czyjejkolwiek reakcji
    6) przy okazji wizyty w oddziale pytam czy mają może jakieś dokumenty dla mnie -
    oczywiście nikt nic nie wie, obiecują sprawdzić

    W sumie od tego "za 24h ktoś zadzwoni" minęły już dwa tygodnie - nie wiem czy to
    jakiś żart czy co. Zastanawiam się nad zmianą banku, jak tylko spytają o
    przyczynę to precyzyjnie napiszę z jakiego powodu rezygnuję.
  • Gość: Pawel IP: *.crowley.pl 13.04.07, 11:38
    No widzisz, a u mnie wlasnie bylo tak, ze infolinia przez 3 tygodnie zawodzila,
    w koncu wybralem sie do placowki i w ciagu 3 dni wszystko zorganizowali, lacznie
    z tym, ze do kredytu bylo potrzebne jakies tam zaswiadczenie z uczelni, ktorego
    akurat nie moglem zdobyc (wakacje byly), wiec uzgodnilismy, ze wystarczy im moja
    legitymacja studencka + indeks.
  • Gość: Pawel IP: *.crowley.pl 13.04.07, 11:36
    > A ja odradzam multibank. Wlasnie z powodu placowek.

    Nieprawda. Procedury maja analogiczne jak mBank (czyli mozna przesylac poczta
    umowy), placowki sa tylko alternatywa.
  • Gość: she IP: *.pronet.lublin.pl 15.04.07, 01:25
    heh
    Polecasz, bo nie czekales ponad 3 miesiace na zaswiadczenie o odsetkach z kredytu hipotecznego he he
    Jedna wizyta w punkcie, 3 telefony do pana z punktu, ktory obiecal zajac sie sprawa. Zero reakcji tegoz.
    A potem 3 telefony do multilini.... Nawet przelaczenie do przelozonego nie pomoglo... Potrzebny byl czwarty dla kontroli... Do konsultanow nic nie mam. Bylo grzecznie, profesjonalnie zapewniali, ze chca pomoc...
    Pewnie wiele niz wyslac ponowne zamowienie albo maila do panienki, ktora sie pomylila nie mogli.. Wierze.
    Ale komunikacja pomiedzy dzialami to im szwankuje niesamowicie.
    Oddzwonic, zeby powiedziec ze uznaje reklamacje na 8 zl pan z jakiegos dzialu reklamacji mogl. Ze zaswiadczenie czeka na wyslanei powiedzial. Ale juz nie dodal, ze sobie poczeka i poczeka az o nim przypomne, bo ono nie wyjdzie z banku z powodu braku srodkow na oplate za papierek..

    Najbardziej rozwaliła mnie pewna pani w CUFie, gdy powiedziala: pani nie slucha tych konsultantow na multilinii, bo tam sami mlodzi ludzie pracuja i nie wiedza co mowia. Co za dbalosc o wizerunek firmy he he
    Kolejne 30 minut usilowala wyjasnic moja sprawe, i nie mogla sie z nikim skontaktowac (mialam przyjsc podpisac przygotowane dokumenty). A w koncu gorzej niz bezczelnie zapytala, czy bym nie mogla przyjsc w poniedzialek, bo ona dzis musi wczesniej wyjsc. A dodam, że siedziala na tej ich "recepcji" obok jeszcze jednej kolezanki i 2 panow w boxach...

    W ogole kwestia niewielkich uprawnien takiego konsultanta infolinii to druga sprawa...
  • Gość: alka IP: *.chello.pl 13.04.07, 10:13
    Ja w mBanku reklamowałam dostarczenie mowy prze kuriera, który miał ją
    podpisaną na miejscu od razu zabrać, a ją poprostu zostawił i pojechał.
    Wszystko bardzo szybko załatwiłam z profesjonalną konsultantką, po 2 dniach
    kurier był u mnie. Nie wrzeszczałam, nie wyzywałam tylko cieprliwie czekałam,
    aż konsultantka zapisze to co musi. Jak komuś się wydaje, że jak powrzeszczy to
    lepiej i szybciej załatwi "bo ja płacę", to się grubo myli
  • Gość: Joana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.07, 10:04
    Poniżej 1%?!?! Co najmniej 80% moich kontaktów z infoliniami kończy się różnymi
    bzdurami, które czasem po naście razy trzeba tłumaczyć, wyjaśniać, zmieniać,
    poprawiać.
  • and_nowak 13.04.07, 10:33
    Gość portalu: Joana napisał(a):
    > Poniżej 1%?!?! Co najmniej 80% moich kontaktów z infoliniami kończy się różnymi
    > bzdurami, które czasem po naście razy trzeba tłumaczyć, wyjaśniać, zmieniać,
    > poprawiać.

    Może nie umiesz korzystać ze zdobyczy cywilizacji ?
    Ja też korzystam z infolinii i NIE MAM kłopotów, nie muszę nic wyjaśniać.
    Czyżby skutek wrodzonego geniuszu ? ;-)))))

    Gdyby takich jak ja było mniej, a takich jak ty więcej, to nikt by sobie nie
    zawracał głowy infoliniami.
  • Gość: kala-fiorek IP: 217.153.241.* 13.04.07, 16:34
    100% moich rozmów z różnymi infoliniami (mBank, Plus, Stolica/UPS) kończy się
    pozytywnym załatwieniem sprawy.

    Warto zwrócić uwagę, że właśnie dzięki centralizacji call center można było
    zlikwidować oddziały (lub w ogóle ich nie tworzyć), przez co mamy tańsze usługi,
    setki darmowych minut itp.

    A jak komuś się nie podoba zakładanie konta przez telefon w mBanku, to jest
    jeszcze opcja internetowa. I zawsze można pójść do najbliższego banku za rogiem,
    w którym wcale nie trzeba stać w godzinnej kolejce ;-)
  • maruda.r 12.04.07, 00:53

    Wkurza, że do niektórych firm można dzwonić miesiącami i nikt nie odbiera. Tzn.
    odbiera automat. Musisz cierpliwie odsłuchać wszystkich pierdół, bo to, że
    mógłbyś teoretycznie wybrać sekwencję 0-1-0-0 wcale nie oznacza, że możesz.
    Musisz odsłuchać. No i w końcu osiągasz koniec menu i zamiast konsultanta
    słyszysz sygnał zajętości lub melodyjkę. Może słuchać 10 i 20 min. Żadnej reakcji.

    Najgorzej, gdy infolinia jest płatna.

  • inside.me 12.04.07, 08:55
    Nie bronię infolinii, bo na ogół reprezentują wręcz żałosny poziom. Dziwi mnie
    za to wypowiedź pani Beaty, reprezentującej Communication One Consulting. To,
    jaki poziom zaprezentowała ta firma w stosunku do mojej skromnej osoby, nie
    dalej jak tydzień temu, daleko przekroczyło wszelkie granice poszanowania
    klienta. Hipokryzja. Słowo klucz. Panią Beatę, wraz z zespołem, odsyłam na
    szkolenie: 'Jak nie mieć klienta w dupie, kiedy bierze się za niego całkiem
    pokaźną sumkę z UE'. Obecność obowiązkowa.
  • Gość: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 07:38
    Jeśli chodzi o przedłużanie umowy w Erze jest tak samo. Potrafią kilkadziesiąt
    razy w godzinach zajęć zadzwonić czy już zdecydowałem się przedłużyć umowę. -.-

    Jeszcze kiedyś jak dzwoniłem do neostrady, bo miałem problem z livebox'em,
    "konsultant" prawie na mnie krzyczał. Pomagał wg. zasady "kliknąć tu i tam".
    Robiłem wszystko, co mi kazał, a gdy nadal nie działało, z podniesionym głosem
    tłumaczył mi na nowo (znaczy od nowa wykonywałem tę samą czynnosć) . Ostatecznie
    sam musiałem dochodzić co i jak w necie.
  • Gość: aa IP: *.acn.waw.pl 13.04.07, 07:40
    pamietam jak w UK anulowalem swoj abonament na internet- koszmar nie bylem
    pewien czy zostalo to zrobione czy nie bedzied mnie scigaca agencja
    windykacyjna, ale tak jest na claym swiecie
  • Gość: j. IP: *.bu.amu.edu.pl 13.04.07, 07:54
    Sprawa ma dwie strony.
    1.Po pierwsze, od strony klienta nieraz jest fatalnie. Sama mam doświadczenia z
    Erą - konsultantka, która wielokrotnie dzwoniła w najgorszych możliwych dla mnie
    godzinach żeby mi wcisnąć przedłużenie umowy bez telefonu. Z którymś razem
    straciła cierpliwosć i tonem wymówki powtarzała: po co pani nowy telefon ?
    Faktycznie, po co,zwłaszcza w Erze;D Zdecydowałam się w końcu przedłużyć umowę
    (z telefonem...) w rezultacie zimnej kalkulacji z ołówkiem w ręku po
    przeanalizowaniu innych ofert. Gdybym reagowała emocjonalnie, byłabym teraz w
    innej sieci.
    2. Po drugie, przypadkowo wiem że od strony pracownika infolinii też bywa (może
    nie zawsze) fatalnie. Znajomy pracuje tak za granicą, w wielkim koncernie. Inne
    działy infolinii są w Indiach i tak dalej. Powoduje to że stale trzeba odsyłać
    klientów do innych numerów i krajów (z innymi sprawami.) To tylko początek.
    Wszystkie rozmowy pracownika są nagrywane lub słuchane i analizowane na bieżąco.
    Nie tylko na początku kariery, nawet po roku i dłużej. Dostaje on upomnienia za
    zbyt długie (dłuższe niż norma 50 sekund) rozmowy z klientem, nieważne czy
    pomógł czy nie. Bez przerwy mówi mu się że trzeba się rozwijać i doskonalić w
    jak najkrótszym załatwianiu sprawy, czyli olewaniu klienta. Nie ma szkoleń,
    tylko krótkie informacje o nowych usługach. Trzeba samemu w wolnym czasie się
    tego nauczyć. Nie powiem co to za firma, bo sadzę że to mało ważne.
    Tylko zapytam, jak w takich warunkach człowiek ma być zawsze miły i pomocny??
    Acha. Znajomy jest na zwolnieniu lekarskim. Wysokie cisnienie.
  • arius5 13.04.07, 07:45
    Polacy na ogol traktuja siebie nawzajem jak gowno, czemu sie wiec dziwicie ?
    Ten typ tak ma. Pogarda dla wszystkich.
  • Gość: japonczyk IP: *.perm.iinet.net.au 13.04.07, 07:52
    to co polacy uwazaja za obsluge klienta i za OK jest nie do zaakceptowania w
    krajach cywilizowanych, kiedy bylem ostatni raz w polsce rok temu i slyszalem
    od "patriotow" jaki w polsce zachod i postep a potem mialem kilka spotkan
    z "obsluga klienta" to mnie tylko smiech pusty ogarna,
    30 lat minimum zanim polska dojdzie do tego co jest w cywilizowanym swiecie
    teraz-zenada
  • Gość: toksol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 09:35
    Japończyku - my jednak mamy inne fajne rzeczy,więc nie wybieramy sie za
    granicę. A ty jesteś bardzo młody umysłowo.
  • Gość: Rita IP: *.chello.pl 13.04.07, 10:50
    ... konsultant obrażony przez klienta rozłącza się i nikt się nie dziwi
    i nie ma pretensji
    pewnie za granicą jesteś milusi jak dzwonisz na info, a w Polsce wyłazi z Ciebie
    CHAM ŚWIATOWY
  • Gość: japonczyk IP: *.dyn.iinet.net.au 13.04.07, 14:59
    woda sie w tobie gotuje,
    czyzby sfrustrowana pracownica infolini z 3 fakultetami??
  • Gość: P IP: *.wroclaw.mm.pl 13.04.07, 16:52
    Gdydy klienci, którzy dzwonią na infolinie byli mili, to i konsultanci też i w
    drugą stronę też to powinno działać. Proste, ale dla niektórych konusltant, to
    osoba, na którą można nawrzeszczeć, naubliżać itp.
  • Gość: japonczyk IP: *.dyn.iinet.net.au 13.04.07, 14:56
    moi rowiesnicy w Polsce wygladaja o wiele starzej niz ja wiec zagranica mi
    sluzy,
    dziekuje jeszcze raz i chyle czola przed siwymi wlosami, oraz zmarszczkami bo w
    nich jak wiadomo "madrosc drzemie"
  • piotrek.jak 13.04.07, 17:44
    w anglii 90 procent wszystkich infolinni jest obslugiwana z zagranicy. karaczi
    i bombaj. ludzie, ktorzy tam pracuja nie znaja angielskiego i nie maja
    absolutnie zadnych kompetencji, aby cokolwiek doradzic. wszystko, co moga, to
    przeczytac z kartki kilka informacji, ktore i tak dostepne sa na ulotkach. to
    prawdziwa plaga, ktora obejmuje sieci komorkowe, providerow internetu, banki
    itd. to nic przyjemnego rozmawiac jezykiem migowym przez telefon z panienka,
    ktora posluguje sie urdu! raz nawet zmusilem pracowniczke oddzialu (angielke),
    aby pomogla mi w rozmwowe z infolinnia, ale angielka po kilku minutach
    zrezygnowała, oswiadczajac z usmiechem, ze ona nic nie rozumie,a poza tym nie
    jest wyszkolona w tej dziedzinie! w porownaniu z angielskim teleserwisem,
    Polska to szczyt kompetencji, jakosci i slownosci!
  • Gość: Hirek IP: *.103.rev.vline.pl 13.04.07, 07:48
    pracowałem w takim call center. Zgadzam się że jakość obsługi jest niska.
    Powodem nie jest jednak niewłaściwe podejście do dzwoniącego klienta. Problem
    to polityka danej firmy. Przed dwoma laty koniecznym warunkiem przyjęcia do
    pracy było wykształcenie min. wyższe. Aktualnie nawet matura nie jest
    potrzebna.firma oszczędza na wszystkim- szkolenia zdarzają się sporadycznie, a
    zakres wiedzy jaką trzeba przyswoić oraz tempo zmian w ofercie, produktach,
    systemie- zapewniam że ogromne.
    Pracownicy moze czasem są zmęczeni, jednak nie może to odbijać się na
    obsłudze klienta. Powód jest prosty- wszystkie rozmowy są nagrywane i
    pracownik jest rozliczany z kazdego potknięcia.
  • Gość: japonczyk IP: *.perm.iinet.net.au 13.04.07, 07:56
    i mentalnosc,
    w polsce przeciez takich "chamow z dyplomem" pelno, to ze ktos jest "magistrem"
    to nic nie znaczy bo magistra to mozna sobie kupic tak jak i studja bez problemu
  • Gość: ws IP: *.chello.pl 13.04.07, 08:13
    no i zostać japończykiem, nim właściwie nie będąc
  • Gość: japonczyk IP: *.perm.iinet.net.au 13.04.07, 08:52
    a moze nie slyszales bo czas na imfolini spedzasz
  • Gość: ws IP: *.chello.pl 13.04.07, 10:00
    :)))) riposta godna japonczyka, pewnie dlatego ciebie tak zwą!? Tylko zbytnio
    nie machaj tym slownym kindżałem bo sobie jakieś sepuku lub inne kuku możesz
    zrobić.
  • Gość: japonczyk IP: *.dyn.iinet.net.au 13.04.07, 14:52
    poprostu padlem jak po nokaucie! jesli to daniec przeczyta to zacznie sobie
    roboty w infolini szukac,
    rzadzisz tym forum..
  • Gość: ws IP: *.chello.pl 13.04.07, 15:34
    :)))))))
  • Gość: Gość IP: *.aster.pl 13.04.07, 10:29
    Rozumiem że aby zostać konsultantem call center trzeba było mieć doktorat a
    najlepiej habilitację albo profesurę "belwederską" ;-)))
  • Gość: jaaa IP: *.chello.pl 13.04.07, 10:57
    pracując w jednym z tel. centrów obsługi klienta tak na prawdę konsultant ma
    znikomy wpływ na np.realizację zlecenia, w większości przypadków o braku
    kompetencji konsultantów nie może tu być mowy.Dzwoniący klienci powinni czuć się
    "olani" przez firmę, przykład: infolinia z kolorem w nazwie:) klientka w
    systemie figuruje jako właścicielka 2 tel., z czego 1. to nr budki tel(sic!),
    za który klientka dostaje rachunki, dzwoni 10 raz z prośbą o wyjaśnienie, odp.
    którą czytam w załączniku do reklamacji: "z przyczyn finansowych zmian w
    systemie rozliczeniowym dokonuje się raz na 2 lata, klientka nadal będzie
    otrzymywać rachunki" i wzmianka POUFNE, ot i udziel tu kompetentnej odp:)
  • Gość: infolinijka :) IP: *.icpnet.pl 13.04.07, 14:48
    ludzie wy chyba nie zdajecie sobie sprawy ze w pierwszej kolejnosci obrazacie
    samych siebie- czyli ludzie, Polakow czy nie, to juz nie ma znaczenia. Chetnie
    ukonczylabym studia wyzsze, ale sytuacja rodzinna uniemozliwiła mi studiowanie
    dzienne zaraz po maturze, a na studia zaoczne zarabiałam zbyt mało, musiałam
    zama utrzymywać sie w wieku 19 lat. Do dziś zresztą. Pierwsza moja praca-
    swietna, na lotnisku, na wstepie 1000 netto, podwyzki regularne, słuzbowe auto i
    telefon, jedynym wymaganiem srednie i angielski ktory znam swietnie i bez
    wyzszego. Szkoda tylko ze prezes był pijakiem i przwalił kapitał firmy wyżej
    srając niż dupe mając. Zdarza się nie oceniam. Dzięki niemu zdobyłam
    doswiadczenie, koniec kropka. Dalej drogeria, studio meblowe, biuro
    nieruchomosci i inne...az w koncu call center. Do call center trafiłam kiedy juz
    kichy marsza grały, a nie bo siebie nie cenię. Studiowac nie zdazylam zaczac, bo
    na lotnisku tylko 7 miesiecy. Obecne call center to 3 w ktorm pracuję. Wszędzie
    to samo..obiecanki cacanki, będa podwyzki, cenimy was bardzo...i wielkie
    ograniczenie mozliwosci pomocy klientowi, bajzel w systemach, system komunikacji
    miedzy działami ponizej wszelkiej krytyki...albo włączmy na luz i przyzwyczajmy
    się jak jest, bo sama dzwonie np. do Orangu i po swoich doswiadczeniach juz
    tylko usmiecham sie ironicznie, bo co zrobić. Ani ja nie powinnam bluzgać
    klienta ani on mnie, dlatego czesto para z uszu idzie a ja gryzę jezyk,
    natomiast przy kolejnej obeldze typu "ty ku.." zegnam uprzejmie i czerwona
    sluchawka, bo nie zycze sobie tego, ucho mi pęka, zaczynam gluchnąć, szukam
    innej pracy, ale ciezko ja znalezc...i co wam z tymi studiami i innymi...obok
    mnie kolezanka po wyzszych prawniczych ale plecow nie miala na aplikacje, obok
    znajoma po Akademii Rolniczej, dalej srednie, srednie, srednie, student....i
    wszyscy zarabiamy tak samo i dla dzwoniących jestesmy bydłem. Czy ktos sie
    zastanawia kogo atakuje i co za tym stoi?
  • Gość: ws IP: *.chello.pl 13.04.07, 15:47
    nie kłamię, rozczuliłem się. Postać jak z noweli Prusa lub innego Sienkiewicza.
  • Gość: DamianBSc IP: 89.100.188.* 13.04.07, 16:44
    przeprowadzalem sie i chcialem rozwiazac umowe o internet- telefon w
    pazdzierniku 2005 - rozlaczone ale musi pan odeslac podpisany druk, ktory
    przeslemy poczta.po tygodniu jest druk - wielki napis na gorze - RELOCATION,
    wiec dzwonie znow do BT i mowie, nie chce przenosic tylko odlczyc, a tak
    dobrze, to dobry druk, prosze odeslac- nic, odsylam. po miesiacu dzwonitelefon,
    dziendobry, my chcemy podlaczyc net u pana w nowym mieszkaniu - COOO?? przeciez
    ja chcialem odlaczc- prosze zadzwonic na infolinie. Znow dzwonie do BT - o tak,
    to my pzeslemy druk - znow przychodzi druk RELOCATION a w 2giej kopercie
    rachunek 200 cos euro nie wysylam tylko ide do siedziby- konsultantka schodzi,
    siedzimy przy stole i wszystkko gadamy, Ona to zalatwi. Ok ciesze sie, po 2ch
    miesiacach przychodzi rachunek ponad 300euro - przeprowadzam sie do innego
    mieszkania, sasiadom mowie, ze wracam do PL :-) zakladam NET z innej firmy i
    olewam BT (ciekawe ile im jestem winien- a co jak mnie do sadu wezma za 10 lat
    to i tak udowodnie, ze dzwonilem :-) ) pozdrawiam z Irlandii
    damian
  • Gość: visenna IP: 83.136.224.* 13.04.07, 07:55
    A mi wlasnie firma DHL miała przywieżć bilet z Brukseli - bilet Warszawa -
    Rzym. Tydzien przed wyjazdem dostałam mail z linkiem do strony, na której
    mogłam śledzić przesyłkę. Wyjazd był w piątek, a z śledzenia strony
    dowiedziałam się, że bilet był w Warszawie w poniedziałek o 5.27 rano. We
    wtorek zadzwoniłąm z pytaniem, gdzie jest kurier. NAstąpiło odsyłanie,
    obietnice wyjaśnienia i oddzwoeninia. NIc takiego się nie stało. W środę
    dowiedziałam się, że pracownicy DHL są bardzo odkrywczy - "jest problem".
    Dowiedziałam się kolejno, że nie mogą znaleźć przesyłki, żę szukają w
    zagubionych, że może sie naklejka zmyła albo zdarła, że w kontenerze nie było
    tej przesyłki. W środę pani z DHL mi powiedziała, ze moze powinnam spróbować
    załatwic sobie inaczej bilet na za dwa dni? W czwartek - cisza, popołudniu
    zadzwoniła do mnie pani i powiedziała, że mój bilet omyłkowo poleciał do Rzymu
    (jak można pomylić Warszawę z Rzymem?). Po godzinie dostałam mail z DHL w
    Brukslei z informacją, że mój bilet poleciał omyłkowo do Londynu!!! POtem się
    okazało, ze ten, kto mi kupował bilet w Brukseli zorganizował moja podróz tak,
    że mam mieć wystawiony bilet rano w piątek przed odlotem (wylot o 6.30) No i
    tak było ;) Okazuje się, ze moje problemy i próba dowiedzenia się czegokolwiek
    to nic - leciał ze mną kolega, jego bilet był wypisywany recznie! na Okęciu, bo
    oryginał biletu DHL wysłał na Barbados ;)
    **
    MBank zrobił ze mnie rozwódke, kiedy byłam jeszcze panną (teraz już nie jestem,
    ale rozwodzić sie nie zamierzam) i uparcie ządał wyroku rozwodowego.
    **
    A w Millenium banku pracownicy nie dają wizytówek, żadnego telefonu do placówki
    ani maila. Jeśli chcę o coś poprosić (np. o przygotowanie umowy, itd.), to
    trzeba zadzwonić na infolinię, a oni informują placówkę, że proszę o kontakt.
    Jesli rzeczywiście praconik infolinii raczy to zrobić (własnie złożyłam
    reklamację na niezrealizowanie takiej prośby, możgłam sobie czekać - nie
    zadzwonili od 3 dni), wówczas pracownik placówki moze dfo mnie zadzwonic, kiedy
    uzna, ze ma czas... Bez względu na to, czy ja mam czas akurat rozmawiac. Pani w
    placówce powiedziała mi, ze gdyby dała mi numer telefonu, moje dzwonienie do
    placówki przeszkadzałoby jej w normalnej pracy.
    Mam w tym banku kredyt na kilkadziesiąt tysięcy, płacę tysiące złotych w
    odsetkach. Mam status klienta prestiżowego ;)
    Pozdrawiam
  • Gość: volume IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.07, 08:44
    Szczytem beszczelności może poszczycic sie Wydawnictwo Wiedza i
    Praktyka.Wyobrazcie sobie że już po telefonicznej rozmowie(sami dzwonili)
    uważają że wyraziłam zgodę na przysłanie mi poradnika(nie wyraziłam
    zgody,wyrażnie powiedziałam NIE DZIĘKUJĘ!,pani była bardzo nachalna.Jakież było
    moje zdziwienie gdy po ok.2tyg.dostałam FAKTURĘ!!!! na podobno zamówiony
    poradnik na kwotę 106,50 dni zwłoki w płatnościach 19.Nigdy nikomu z
    Wydawnictwa ni podawałam ani swojego adresu ani nr telefonu.Adres mojej firmy
    się zgadzał i nazwa ale imię i nazwizko nie.Wiec albo w ciemno zdobyły w
    Panoramie mój adres i telefon,ale nazwiska nie.Działają na tej zasadzie że albo
    się uda albo wymuszą na mnie płatnośc.Bo mam tyle faktur że nie skapnę się że
    ją zapłaciłam.Liczą na mój bałagan.Zadzwoniłam do Wydawnictwa,powiedziałam że
    chcę wyjaśnic sprawę.Pani z Wydawnictwa podobno uznała sprawę za niebyłą i
    pomyłkę.Uspokoiła mnie.A tu od kilku dni mam telefony z różnego typu podchodami
    (Z wydawnictwa)próbują dowiedziec się jak mam na imię i nazwisko sic! Dzwonią i
    pytają "A z kim rozmawiam"Myślałam że padnę. Telefon mają zastrzezony..Teraz
    zaczęła se wojna nerwów,przyznam że w tej chwili mam z nimi niezły ubaw,chcę
    sprawdzic na ile są zdeterminowani w wyciąganiu kasy od niświadomych
    firm.Ostatnio zadzwonili zniwu i "od progu"był wrzask którejś zpracownic
    cyt"POPROSZĘ Z KIMŚ Z DZIAŁU ROZLICZEŃ ZUS!!!!!!"a ja jej na to że dlaczego
    takim tonem?To rzuciła słuchawką.Oni nie zdają sobi sprawy że moja firma jest
    mała i ja o wszystkim wiem bo zajmuję się większością papierów,myślą że jak
    poproszą kogoś z działu rozliczeń ZUS to będzie to kto inny,i uda się im
    przepchac sprawę.Ale przypuszczam że w dużych przeciębiorstwach takie numery im
    przechodzą,a szefostwo nawet nie wie że pracownik nieopatrznie "zamówił"jakiś
    PORADNIK! brrrr!TO WŁAŚNIE NAZYWA SIĘ AGRESYWNA SPRZEDAŻ.Ostrzegam Was,rozmowa
    telefoniczna z tym Wydawnictwem jest równoznaczna z tym że złożyliście
    zamówienie.Pozostaje nam byc nieuprzejmym i rzucac słuchawką.PZDR!
  • Gość: Gość IP: *.aster.pl 13.04.07, 10:35
    Standardowa metoda znana przez nieuczciwych handlowców jeszcze przed wojną. Nic
    nie musisz robić. Nie trać kasy na telefony. Masz tylko obowiązek zwrócić
    książkę jeżeli tego zażądają. Przystępując do realizacji umowy, nie czekając na
    przyjęcie przez Ciebie oferty - działają na własne ryzyko.
  • Gość: M IP: *.motorola.com 18.04.07, 16:00
    Przysłali poleconym? Jeśli nie, to jedyną słuszną odpowiedzią jest "Nie, nie
    dostałam żadnej książki" (oczywiście sytuacja w której wcześniej zadzwoniło się
    do nich z wyjaśnieniem to uniemożliwia).
  • Gość: Pawel IP: *.crowley.pl 13.04.07, 10:10
    To ja Ci powiem pewna anegdote zaslyszana u pewnej wykladowczyni SGH. Ma status
    VIP klienta w PKO BP. No i kiedys przyszla do banku chcac wykonac jakies
    zlecenie (malo wazne jakie). Status VIP Klienta uprawnia ja do korzystania z
    jakichs tam specjalnych kas (zeby mniej czekac). No, ale problem polegal na tym,
    ze przy tym specjalnym stanowisku nikogo nie bylo. Podeszla wiec do innego
    okienka... A tu niespodzianka, osoba w okienku "Ale Pani jest naszym VIP
    klientem, ja nie moge Pani obsluzyc, prosze czekac na wlasciwa osobe" ;-).
  • Gość: aga IP: *.piaseczno.robbo.pl 13.04.07, 10:51
    rowniez dopisuję grubego minusa millenium. Właśnie za podły kontakt z klientem.
    Również spłacam duży kredyt i najlepiej spłacać i więcej niczego nie potrzebować
    o szanownego banku millenium.
  • Gość: gosc portalu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 14:53
    > A w Millenium banku pracownicy nie dają wizytówek, żadnego telefonu do placówki
    > ani maila. Jeśli chcę o coś poprosić (np. o przygotowanie umowy, itd.), to
    > trzeba zadzwonić na infolinię, a oni informują placówkę, że proszę o kontakt.

    Eeeee, no co ty... mam u nich niewielki kredyt mieszkaniowy, zalatwialam go
    przez 2 pracownikow (jeden w trakcie procedury zachorowal i przejal mnie ktos
    inny) i od obu pracownikow dostalam wizytowki zarowno z telefonem jak i mailem.
  • Gość: ws IP: *.chello.pl 13.04.07, 08:07
    sam miałem kilka razy wątpliwą przyjemność korzystania z usług masterlinka, toż
    to istny horror. Chyba nie ma gorszej firmy kurierskiej w tym kraju.
  • Gość: morfos IP: *.chello.pl 13.04.07, 08:13
    Jest DHL
    10 przesyłek krajowych i każda była gubiona i przychodziła po ponad dwóch
    tygodniach. W infolinii oczywiście jedyna odpowiedź to "na pewno będzie jutro"
  • Gość: ws IP: *.chello.pl 13.04.07, 08:17
    nie pocieszyłeś mnie, piątek 13-tego zaczął mi się fatalnie :)
  • Gość: MKW IP: *.c9.msk.pl 13.04.07, 09:37
    polecam TNT Express... jakość musi mieć swoją cenę...
  • Gość: Pawel IP: *.crowley.pl 13.04.07, 10:20
    Ja polecam GLS Poland :-) Wprawdzie moja jedyna dotad przesylka u nich doszla 1
    dzien po terminie (po drodze bledne sortowanie, przesylka z Anglii), ale
    przynajmniej w tym swoim balaganie calym zapomnieli tez wystawic nam fakture ;-).
  • Gość: ws IP: *.chello.pl 13.04.07, 21:02
    w takich przypadkach zgadzam się nawet na dwa dni opóźnienia.
  • Gość: kuba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 10:51
    Ale jednak Masterlink to największy syf kurierski na globie! Dodatkowo niszczą
    paczki w mają w du.ie reklamacje.
  • Gość: alekino IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 13.04.07, 11:06
    A propos DHL:
    -paczka nadana w Polsce, oplacona oplata przesylkowa (spora)
    - odebrana paczka w....swiecie, zaplacona oplata za doreczenie (b. duza)
    -nadawca w Polsce spotkal se oko w oko z komornikiem za nieuregulowana oplate
    (tak, jakby wzieli paczke za darmo i poczekali z uregulowaniem, kpiny, taka
    opcja nigdzie nie istnieje)
    -po wielu, b. wielu reklamacjach, komornik zatrzymany, po b. wielu emailach (3
    miesiace) nadplata zwrocona (bez %, ale jednak)
    -NIGDY wiecej nie skorzystam, NIGDY.
    Serdecznie wszystkich pozdrawiam.
  • wesoly_siewca_pesymizmu 13.04.07, 08:08
    poza drobnymi wpadkami nie mam nigdy problemów z infolinią, tylko trzeba umieć
    korzystać z takiego ustrojstwa. Być miłym, nawet jeżeli jesteśmy maksymalnie
    wqrwi... na firmę, to przecież nie wina konsultanta/tki. Niestety jak słychać na
    różnych serwisach typu smog, klienci zaczynają rozmowy od zbluzgania konsultanta:(
  • Gość: 50kg IP: 213.25.39.* 13.04.07, 08:24
    A ja jestem mile zaskoczony Infolinią TP SA. Dzwoniłem do w sprawie instalacji
    Neostrady ( "problemy" ;-) z moim oprogramowaniem , słaby komputer) i
    poprowadzili mnie jak po sznurku , nie poddawali się nawet wtedy gdy mój
    komputer wariował.
  • Gość: Rado IP: *.uwoj.wroc.pl 13.04.07, 08:34
    życzę rychłego zgonu Telekomunikacji Polskiej, Netii, Polskim Kolejom
    Państwowym, UPS Polska, Plus GSM, Era GSM i ich pochodnym. Razem z tymi firmami
    zdechną ich durnowate infolinie i niekompetentne internetowe biura obsługi klienta.
    Największym ich problemem jest bark rozpoznania, że zarabianie na mnie pieniędzy
    to ich a nie mój do jasnej cholery interes i to ja płacę ich pensje.
  • daghda.irish.pub 13.04.07, 08:49
    Gość portalu: Rado napisał(a):

    > życzę rychłego zgonu Telekomunikacji Polskiej, Netii, Polskim Kolejom
    > Państwowym, UPS Polska, Plus GSM, Era GSM i ich pochodnym. Razem z tymi
    firmami
    > zdechną ich durnowate infolinie i niekompetentne internetowe biura obsługi
    klie
    > nta.
    > Największym ich problemem jest bark rozpoznania, że zarabianie na mnie
    pieniędz
    > y
    > to ich a nie mój do jasnej cholery interes i to ja płacę ich pensje.

    I dzięki takiemu zrozumieniu sytuacji, wyżywasz się na Bogu ducha winnym
    konsultancie. Nie żebym ich bronił (sam kiedyś na czymś takim pracowałem, wiem
    jak to wygląda od kuchnii), ale 60% klientów infolinii jest zadowolona i raczej
    nie wracają więcej z tym samym problemem. 30% to ludzie, którzy albo mają
    problem z usługodawcą, sami coś przekombinowali albo pojawiły się jakieś błedy
    (wina konsultanta, systemu, przetwarzanie danych, itp). Reszta - 10% dzwoni
    informacyjnie albo tylko "pogadać" (bo i tacy się zdarzają).

    Poza tym - polski klient "dostał do głowy" i czasem od dobrobytu w głowie się
    mu przewraca. A straszenie konsultantów sądem, pobiciem... łatwiej załatwia się
    wszystko na spokojnie, notując sobie wszystko co i jak. Jak się jest
    wku..onym, to poziom inteligencji spada a bardziej "emocjonujący się"
    konsultanci dadzą się wyprowadzić z równowagi.
  • Gość: raptor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 08:37
    Kurier mial przywiezc przesylke od 17 do 20 - ustalone bylo z samym kurierem! Po
    bezskutecznym czekaniu o 20 dzwonie do czlowieka, z ktorym sie tak umawialem -
    zaczal krecic, ze kurier wogole sie nie pojawil w mojej okolicy i ze przyjedzie
    jeszcze tego samego dnia. Czekalem do 23.00 !!! Nastepnego dnia nie moglem sie
    dodzwonic nigdzie - ów czlowiek, przedstawicielstwo Masterlinka, infolinia a
    nawet magazyn, w ktorym moja przesylka lezala! W koncu musialem pofatygowac sie
    sam, a w magazynie (gdzie pracownicy przy mnie rzucali kur*ami i chu*ami) po
    zmudnym czekaniu w koncu mi to przyniesli - jeszcze sie klocili, ze to ja jej
    nie odebralem, a kurier na miejscu byl.
  • Gość: klient masterlinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 09:38
    Kolego a zdradź proszę jaki to oddział w którym takie były działania ?
    Ja mam dokładnie takie same przypadki w oddziale w Opolu. Po prostu dramat. A
    Pani Kierownik Magdalena S. jeszcze zamiast przeprosic to wymysla dziwne
    usprawiedliwienia dla kurierów. Co drugą przesyłkę odbieram osobiście. Faktury
    dostarczają z tygodniowym opóxnieniem , kurier jest wiecznie zmęczony........

    darek
  • Gość: ws IP: *.chello.pl 13.04.07, 10:03
    to domena calej firmy. W-wie jest to samo.
  • Gość: Pawel IP: *.crowley.pl 13.04.07, 10:24
    A u mnie Masterlink z przedluzeniami umowy Orange zawsze sympatycznie. Nawet sie
    mozna umowic, zeby do pracy podjechal, jak jest to w godzinach pracy...
  • Gość: Pawel IP: *.crowley.pl 13.04.07, 10:24
    (Slask)
  • mort_subite 13.04.07, 10:18
    Przesyłkę kurierską (która - przynajmniej teoretycznie! - powinna być w rękach
    odbiorcy 1-2 dni po nadaniu) dostarczają z blisko tygodniowym poślizgiem. Próba
    wcześniejszego zlokalizowania przesyłki spala na panewce - miła pani w oddziale
    docelowym (rzecz ma miejsce trzy dni po przyjęciu przesyłki przez firmę) z
    rozbrajająca szczerościoą mówi, że paczka "zaginęła". "Odnalezienie" przesyłki
    nie kończy części rozrywkowej. Poinformowani, że w określonych godzinach
    odbiorca jest niedostępny pod wskazanym adresem - wysyłają pracownika z
    przesyłką właśnie w tym czasie. Potem zdziwienie i pretensje, że nikt drzwi nie
    otwiera.
    Osobiste doświadczenie z firmą "Siódemka" niestety jest zdecydowanie mało
    budujące. Cyrk na kółkach.
    Jest w tym kraju w ogóle jakakolwiek rzetelna firma kurierska?

    --
    The above is clearly nonsense and represents the views of someone completely insane
  • kpaxxx 13.04.07, 10:25
    Z Siódemką też kiedyś miałem niezłe jaja. Zamówiłem rower w sklepie
    internetowym. Czekam, czekam a przesyłki nie ma ... W końcu po 2 dniach wszedłem
    na stronę Siódemki, sprawdzam status przesyłki a tam "Przesyłka dostarczona" No
    ładnie ... Dzwonię więc na infolinię, pani każe mi czekać i po kilku minutach
    informuje mnie że kurier się pomylił. Był z przesyłką i ponieważ nikogo nie było
    więc zostawił awizo. Pytam się więc jakie awizo skoro w skrzynce nic nie mam ??
    A ona mi coś ściemnia że listonosze czasami złośliwie wyjmują awiza firm
    kurierskich ... Kurna ciekawe jakim cudem skoro listonosz może tylko wrzucić
    list do mojej skrzynki a wyjąć niestety nie może .. Podejrzewam że kurier wcale
    u mnie nie był ... Próba umówienia kuriera na jakiś konkretny zakres godzin
    również była niemożliwa i w końcu skończyło się na tym że musiałem pojechać do
    nich na to zadupie po te rowery osobiście !!!
  • kpaxxx 13.04.07, 10:19
    Niestety nie tylko z masterlinkiem są takie kłopoty. Wszystkie firmy kurierskie
    to jeden wielki shit i mają klienta detalicznego daleko w d...pie. A najbardziej
    mnie wkurza to że kurierzy mają prywatne komórki i nie ma z nimi żadnego
    kontaktu. Kurier do Ciebie nie zadzwoni bo szkoda mu k..wa kasy na telefon.
    Czasami kurier dostarcza mi paczkę do miejsca mojej pracy i proszę wysyłającego
    żeby napisał adnotację żeby kurier zadzwonił do mnie na komórkę jak już będzie
    na miejscu. I często się zdarza że zamiast zadzwonić z komórki to dzwoni do mnie
    na komórkę z recepcji banku, w którym pracuję. Rozumiem że firmy kurierskie
    wykorzystują kurierów jak się da ale ile kosztują 3 sekundy rozmowy ???

    Po drugie z tego samego powodu infolinia nie chce podawać komórki do kuriera. No
    i jak tu się umówić z kurierem ?? Przecież wystarczyło by żeby do niego
    zadzwonił i zapytał o której mniej więcej u mnie będzie to wyrwał bym się z
    pracy ... a tak co ?? Brać cały dzień urlopu i czekać na kuriera w domu ??
  • Gość: hmmmmmmmm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.07, 18:45
    a ja ostatnio przedluzalam umowe w orange, co prawda popieprzyli na online ze
    zamowienie odrzucone, zadzwonilam co prawda grzecznie:) do masterlinka no i
    grzecznie mi odpowiedzieli zeby sie tym nie przejmowac, bo blad systemu, owszem
    rozumiem, na drugi dzien kurier kontaktowal sie ze mna 2 razy telefonicznie,
    umowil sie za 15 min ale przyjechal po 30 min-tez rozumiem korki:) wiec mysle
    ze wszystko w normie:)
  • Gość: bartek IP: *.uz.zgora.pl 13.04.07, 08:46
    ja mam swoja metode

    przy przesylkach - tylko pobranie, jak zamawiam cokolwiek to pisze w uwagach ze
    przed dostarczeniem prosze o tel. Oczywiscie kurier zostawia mi awizo bez
    dzwonienia w zwiazku z czym pisze maila do sprzedajacego ze kurier nie wywiazal
    sie i prosze o interwencje. trwalo to dlugo teraz ups (chyba najgorsza firma
    kurierska w Polsce) juz mnie zna tak mocno ze prostu dzwonia. Dokladnie tak samo
    postepuje jesli kurier umowi sie i nie przyjedzie - bacik z gory dobrze dziala
    na tych dupkow

    przy telefonach - zawsze zapisuje z kim rozmawiam i jesli jestem zmuszony
    dzwonic 2-gi raz to od razu skladam reklamacje, zadam zwrotu kosztu polaczenia
    i prosze o podanie sposobu odwolania jesli reklamacja nie bedzie
    uwzgledniona. zazwyczaj dziala.

    niestety nic nie dziala przy TP - po prostu stare komuchy siedza i pierdza - nie
    sposob ich do niczego zmusic, reklamacje sklada sie a potem i tak wszyscy maja
    to w nosie

  • zuzur 13.04.07, 09:16
    Na TP SA też jest sposób. Składasz reklamację faxem na 9394, a po 30 dniach bez
    odpowiedzi jest uznana z automatu. I zapewniam Cię, że reagują.
  • Gość: ppp IP: *.113.6.169.plusnet.pte-ag1.dyn.plus.net 13.04.07, 08:48
    I przyznam, że jak to czytam, to normalnie opada szczęka.

    Z drugiej strony jednak inna jest też kultura klientów dzwoniących i pomimo
    tego, że mówię z akcentem i czasami się przytnę, albo potrzebuję żeby mi
    powtórzyć, to jeszcze nikt nigdy mnie nie zbluzgał przez telefon. 90% ludzi
    jest naprawdę uprzejmych. Nawet jeśli widzą, że nie jestem im w stanie pomóc,
    to doceniają starania, szczerość i grzeczność.
  • Gość: Tier2 IP: 170.65.192.* 13.04.07, 10:20
    Potwierdzam to co pisze ppp.
    Dokladnie tak jest.

    Ciekawi mnie czy czasem nie pracujemy w tej samej firmie ppp ;)
  • grzechu_76 13.04.07, 15:17
    Ja akurat pracuje na infolinii serwisu - i Polakom jest bardzo ciężko
    wytłumaczyć ze no sory ale nie ma czegoś takiego jak serwis pogwarancyjny.
    Szanowni Państwo - czasy serwisów sie powoli koncza - zwłaszcza dla rzeczy
    malych - - obecnie bardziej sie opłaca wymieniać niz naprawiać - z nielicznymi
    wyjątkami a pyzatym naprawdę w callcetrach infoliniach czy innych nie stoja
    wielkie pudla gdzie lezy kazda czesc do kazdego modelu czy urządzenia - ani
    groźba ani prośba nie pomoże ( no choc rzeczywiście miłym ludziom sie chętniej
    pomaga naginając niejednokrotnie zasady na swoja niekorzyść )
    no i maly przewodnik dla dzwoniącego.

    1. nie dzwon w czasie lanczu - przerwy - 70 % ludzi myśli dokładnie tak jak ty.
    2. jeżeli możesz - przygotuj pytania - dobrze jest wiedzieć co sie ma - co sie
    juz zrobiło - nie wiesz warto zajzec do dokumentacji - lub jeszcze istnieje goolge
    3 jeżeli juz z kimś rozmawiałeś - powiedz to na samym początku rozmowy ze juz
    wcześniej dzwoniles ( zawsze pod koniec rozmowy poproś o numer sprawy !!! )
    4. nie mow ze juz wszystko zrobiłeś ... 100 % ze nie dostaniesz żadnej pomocnej
    odpowiedzi
    5.nigdy nie mów z pełnymi ustami - przynajmniej nie dzwon jedząc zupe.
    6.jeżeli masz poważny problem nie licz na rozwiązanie problemu w 5 minut
    7. Pamiętaj - większość infolinii pracuje w dzień od 9 do 18 - wieczór ludzie
    lubia spedzac w domu - jeżeli jest piątek - za 5 min czas zamknięcia infolini -
    zostaw to do poniedziałku ( dla twojego dobra )


  • Gość: reverent IP: *.nettax.com.pl 13.04.07, 08:48
    A ja mam internet, kablówkę i tel. stacjonarny w UPC i z infolinią jeszcze nigdy
    nie miałem problemu, owszem można czasami ponarzekać że czekanie przez 2-3 min
    na zgłoszenie się operatora to może i przydługo, ale za to obsługa jest b. dobra
    przy problemach z internetem umawiali mi serwis na następny góra 2 dzień dalej
    na konkretną godz. serwisant kulturka, usterki z ich strony naprawiane szybko,
    po prostu nie mam na co narzekać, ale widocznie ja mam takiego farta do miłej i
    szybkiej obsługi.
  • Gość: misiek IP: 83.238.11.* 13.04.07, 09:00
    No to masz farta. Ja czekałem miesiąc na założenie usługi internetowej
    (posiadałem usługę telefoniczną). W końcu się udało, jednak kilka razy nie
    przyszedł instalator, poźniej nie potrafił zainstalować. Osoby z infolinii
    obiecywały kontakt zawsze po moim telefonie - i nigdy nie doczekałem sie. Ma
    każdą odpowiedź mailową czekałem przynajmniej tydzień. Później jeszcze
    obciążyli mnie kosztami połączeń z infolinią. Ale w końcu udało się. No i
    jestem szczęśliwym klientem tej firmy.
  • Gość: reverent IP: *.nettax.com.pl 13.04.07, 09:17
    To faktycznie misiek musiałeś na jakichś głąbów trafić, miałem dosłownie 3 razy
    problem z internetem w UPC (na szczęście zawsze z ich winy) i nigdy nie miałem
    problemu z załatwieniem naprawy :), ale ja zawsze uważałem i uważam się za
    farciarza jeśli chodzi u infolinie wszelakiej maści :) i zawsze szybko i
    bezboleśnie różne problemy załatwiałem.
  • gulcia77 13.04.07, 10:06
    Mam z UPC kablówkę. Dramat i tragedia na infolinii. 15 min to minimum po jakim
    uzyskałam połączenie. Inna bajka, ze technicznie w Bytomiu wysiadaja, ale to w
    końcu nie jest wina infolinii. Natomiast moja siostra pracuje w Błękitnej Linii
    TP. SA. Oczywiście na umowę przedłużaną z miesiąca na miesiąc, przez agencję
    pracy tymczasowej. Sposób szkolenia wygląda następująco - brak konkretnej wiedzy
    i potworne pranie mózgu "TP jest najlepsza, to UOKiK albo UKE są winne wszelkim
    problemom, inne firmy są dużo droższe etc" Ja osobiście uważam, ze powinna jak
    najszybciej rzucić to w diabły, ale...
  • Gość: johnny IP: *.elsat.net.pl 13.04.07, 14:09
    Już nie przesadzaj pie..sz jak stonka o praniu mózgu a pojęcia nie masz o tym:P
    Zasdniczo wszyscy pracownicy TPsy pracują na umowy przedłużane z miesaca na
    miesiac łącznie z kierownikami działów, nikt tam nei jest nawiedzony i wszyscy
    mają w dupie i TP i klienta...
  • Gość: kabak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 09:01
    Tak mi powiedziała dzwoniąca do mnie pracownica TPSA.
    Chciała zaproponować nową taryfę, twierdziła że jest lepsza od
    mojej dotychczasowej, ale nie wiedziała, jaka jest ta dotychczasowa.
    "Ja nie mogę tego wiedzieć. Jest ochrona danych osobowych".
  • Gość: nick IP: *.icpnet.pl 13.04.07, 09:09
    Przez j... spam zrezygnowałem z tpsy
  • Gość: nina IP: 212.160.172.* 13.04.07, 09:09
    Numer 1 - DHL, po prostu dramat, potem smiech, przesyłka dojechaa do mnie po
    dwóch tygodniach (problemy z zimą - proponuję w miesiącach zimowych zmaknąć
    biuro, inne spedycje działały), każdy konsultant mówił co innego, dowiedzenie
    sie czegokolwiek graniczyło z cudem, pod koniec straciałm już prawie nadzieję,
    że otrzymam przesylkę. Pod koniec oczekiwania na dostarczenie - konsultanci sie
    po prostu rozłączali.
    Numer 2 - Era - wyjeżdżając do Francji zadzwoniłam i poprosiłam o koszt
    połaczeń z Francji do Polski (i jeszcze z Niemiec) - pytania banalne ? zależy
    jak dla kogo, konsultancji gubili sie w odpowiediach, właczali mnie na
    oczekiwanie, ostatecznie pojechałam i w ciemno dzwoniłam modląc się o niski
    rachunek
    Numer 3 - ambasada Amerykańska - numer płatny i to wysoko, po prostu chamska
    obsługa, chodziło o wize tranzytową, docelowy krajbył inny niż US, jednakże
    trzeba było odbyc przesiadkę w Los Angeles, konsul umówiony - ok, postanowiłam
    się upewnić - konsultanka, która przedstawiła sie niewyraźnie, zaczęła sie
    drzeć, że jak nie ma to nie ma i nic ja to nie obchodzi, po prośbie po podanie
    nazwiska wyraźnie - rozłączyła się. ponownie zadzwoniłam i poprosiłam o rozmowe
    z kierownikiem - niestety z powyższych przyczyn nie mogłam podać nazwiska
    konsultantki, jednakże jestem pewna że sa jakies systemy rejestrujące,
    kierownik miły, jednakże sens wypowiedzi "nie wiem, nie znam się, zarobiony
    jestem". Efekt - rachunek telefoniczny ok. 100 zł za chamską obsługę
  • Gość: nina IP: 212.160.172.* 13.04.07, 09:11
    Bank BPH, Polbank, tepsa (zalezy na kogo sie trafi), link 4 - faktycznie mili.
  • Gość: nudny IP: *.ulc.gov.pl 13.04.07, 09:59
    Koszt połączeń o którym mówisz można spr. w necie w ciągu około 1 min. ale
    prościej jest sobie zadzwonić i pozawracać komuś dupę.

    pzdr
  • Gość: nina IP: 212.160.172.* 13.04.07, 10:17
    od tego są, jeśli można wszystko sproawdzić w necie odnosnie ERY to propnuję
    zliwkidować ich Infolinię. To jest ich praca, a nie zaw..dupy, ot drobna
    róznica.
  • Gość: link IP: *.aster.pl 13.04.07, 09:06
    Witam,

    jestem pracownikiem infolinii w Link 4 uważam że jest to najlepsza infolinia w
    kraju.
  • wujaszek_joe 13.04.07, 10:37
    dwa razy do tej firmy dzwoniłem. za każdym razem po zebraniu moich szczegółowych
    danych obiecywali że oddzwonią i na tym kontakt się urywał.
    poza tym ta firma wypłaca odszkodowania z tyt. ubezpieczeń dopiero po straszeniu
    się sądem
    --
    poligono industrial
    !
  • betty801 20.04.07, 11:15
    Ja nawet raz nie dzwoniłam - wpisałam swój numer na ich stronie internetowej i
    sami się odezwali. Bez najmniejszego problemu.
  • Gość: m IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.07, 09:15
    miałam ten sam problem w mBanku! błąd w adresie, nieaktywny pakiet aktywacyjny
    i w efekcie brak możliwości korzystania z konta. ciągłe wydzwanianie na mLinię,
    gdzie konsultanci traktowali mnie już jak oszustkę próbującą włamać się na
    cudze konto. mBank powinien popracować nad strategią w sytuacjach
    nadzwyczajnych jak ... błąd w nazwisku, adresie klienta
  • Gość: 3l IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 09:31
    Jak zastanowimy się po co przeróżne instytucje uruchamiają tzw. kolcentra, to
    opisywana historia przestanie nas dziwić.

    Powstają one tylko po to, żeby odizolować klienta od fizycznego kontaktu z
    firmą, gdzie jest ktoś za coś odpowiedzialny - żeby nie zawracać nikomu dupy. W
    przypadku partyline nikt nie odpowiada za nic. Nie ma się wpływu na tok
    reklamowanej usługi, by na końcu usłyszeć, że "to wina systemu".
  • Gość: korzystajacy IP: *.devs.futuro.pl 13.04.07, 09:33
    mowiac szczerze mam bardzo dobre wrazenia z kontaktow w infolinii, szczegolnie
    w mBanku. jedyny wyjatek to TP SA. ostatnio konsultant z TP SA, ktory byl
    raczej nieuprzejmy i zdecydowanie nie mial pojecia o obsludze klienta "wcisnal
    mi" megapakiet z liveboxem:) po przeanalizowaniu oferty na stronach
    internetowych neostrady doszedlem do wniosku, ze mi sie to nie oplaca i
    zadzwonilem odwolac zamownie (do czego jak twierdzil konsultant mialem prawo
    przez 48h). najpierw zostalem odeslany pod inny numer niz standardowy "bo tam
    sie zajmowano megapakietem" i jakie bylo moje oslupienie, kiedy sie
    dowiedzialem ze nie ma mojego zamowienia w systemie i nigdy nie powinno byc, bo
    w moim bloku nie mozna zainstalowac tej uslugi :) zdziwilo mnie to na maksa. no
    bo w takim razie czemu zostalo mi to zaproponowane? ale nie
    zadawalem "podchwytliwych" pytan Pani konsultantce, bo przeciez to oczywiste ze
    ona nie ma pojecia, dlaczego tak sie stalo. wypytalem ja jak mam postapic z
    ewentualnym kurierem i jak mam zamowic to co chce umowic. Pani mnie
    poinformowala i tyle :)

    moja refleksja jest taka: firmy stosuja procedury. te procedury maja na celu
    standaryzacje uslugi. procedury musza przestrzegac prawa np. ochrony danych
    osobowych. procedury musza chronic klienta (np. infolinie bankow), przed
    potencjalnym dzialaniem osob "trzecich". konsultant dziala w ramach procedur.
    nie on je tworzy, ale jest ABOSLUTNIE ZOBOWIAZANY do ich przestrzegania.
    poprostu jego praca polega na wykonywaniu okreslonych czynnosci zgodnie z
    procedurami. jezeli klient ma standardowy problem, mieszczacy sie w procedurach
    to nie powinno byc problemu (chyba ze pomylka ludzka badz usterka systemu).
    jezeli klient ma problem z kategorii: "tak sobie wymyslilem i tak ma byc", to
    wtedy z reguly zaczynaja sie schody.
    niestety wielu ludzi (i to juz wiem z doswiadczenia) nie rozumie, ze bez
    wzgledu na wykonywany zawod, a szczegolnie w obsludze klienta wszystkich nas
    obowiazuja roznego rodzaju przepisy, regulaminy, procedury. bardzo wielu uwaza
    ze wszystko jest plynne, ze wystarczy ze ktos cos tam zrobi i jest ok. czesto
    nawet nie mozna czegos zrobic, bo np. pracuje sie w systemie informatycznym,
    ktory nie daje takich a takich mozliwosci.
  • Gość: szpak IP: 57.66.197.* 13.04.07, 09:38
    U mnie umawianie sie przez infolinie ze STOLICA okazalo sie koszmarna pomylka.
    To w ogole, jakas parodia, a nie powazna firma - mieli mi expressowo dostarczyc
    przesylke - nie udalo im sie przez 4 dni (mimo, ze w domu absolutnie caly czas
    ktos byl!) i odeslali ja do nadawcy. Poczta dostarczyla ja bez problemu
    nastepnego dnia.

    Nigdy wiecej kontaktow ze STOLICA!
  • Gość: ~:/ IP: 194.178.104.* 13.04.07, 09:50
    Mialem nieprzyjemnosc zamowic dostawe Stolica z Merlin.pl. Zadzwonilem do
    wroclawskiego oddzialu, zeby podac moj numer telefonu, kiedy kurier bedzie do
    mnie jechal. Ale oni nie dzwonia do klientow. Jak kogos nie ma, to zostawia
    awizo (!?). Udalo mi sie dostac numer kuriera od mojej przesylki. Umowil sie
    miedzy 2 a 3. Nie przyjechal. Okazalo sie nastepnego dnia, ze byl po 4, kiedy
    juz nikogo w domu nie bylo, i nie zostawil awizo. Zostawil przesylke w wiosce
    obok u kolegi kuriera, ale nie mial do niego numeru, mial za to numer do
    kolegi, ktory ma numer do tamtego kolegi:) Dodzwonilem sie, pojechalem sam po
    moja przesylke. Nigdy wiecej.
  • Gość: szpak IP: 57.66.197.* 13.04.07, 14:34
    Wg. ich wersji byli u mnie z zamowieniem 4 razy. Dziecko (male, 7 mcy) bylo
    wtedy powaznie chore i caly czas ktos byl w domu. Nie gralo radio, tv, zadnych
    halasow - no chory dzieciak - wiadomo, a pani z infolini mi wpierala kit, ze
    kurier na pewno byl, tylko ktos nie doslyszal dzwonka. 4 razy!!!

    Koszmar, nie usluga. Jak mnie poinformowali skarge trzeba zglaszac pisemnie -
    mailem nie mozna. Chyba tylko dlatego, zeby bylo trudniej i ludzie dawali sobie
    z tym spokoj, a nie psuli im statystyki.

    Grrrr...
  • Gość: korez IP: *.zgora.dialog.net.pl 13.04.07, 09:44
    Nie wiem czy ktokolwiek z Państwa oddawał sprzęt do centrum serwisowego HP.
    Panienki pracujące na Call Center nie potrafiły mi przez 2 tygodnie udzielić
    informacji co dzieje się z oddanym przeze mnie 2 miesiące temu projektorem
    multimedialnym mając do dyspozycji nr seryjny artykułu, datę wysyłki, nr listu
    przewozowego kuriera. Panienki bez przerwy proszą o kontakt w innym terminie bo
    muszą sprawdzić co się dzieje z tym nieszczęsnym, oddanym do naprawy sprzętem.
    Przestrzegam wszystkich Państwa przed kontaktami z tą firmą. Wszystko jest w
    porządku do momentu awarii urządzenia potem zaczynają się karkołomne schody.
    Dodam tylko, że zamiast mojego projektora wysłano mi przez pomyłkę czyjegoś
    laptopa... Pozostawiam to bez komentarza.
  • daghda.irish.pub 13.04.07, 09:48
    Hehehe, to samo Acer ;)
  • Gość: Asha IP: *.chello.pl 13.04.07, 10:15
    Warto jeszcze zobaczyc serwis Fujitsu Siemens Polska.
    Z dosiwadczenia i obslugi serwisowej moge tylko powiedziec, zeby stacji
    roboczych, a z tego co wiem od znajomego, wszelkich notebookow fsc wysylanych
    przez vobis
  • Gość: Tier2 IP: 170.65.192.* 13.04.07, 15:32
    Reklamowalem kiedys w HP tzw. kombajn, czyli fax,drukarka,skanet itp itd w
    jednym. Byl to sprzed z firmy w ktorej pracowalem jako informatyk. Zadzwonilem
    na infolinie i poinformowano mnie ze przysla kuriera po sprzet, mam go
    zapakowac w oryginalne pudelko i przekazac kurierowi. Czas na zalatwienie
    sprawy to do dwoch tygodni. Tak jak mnie poinstruowano, tak tez zrobilem.
    Zapakowalem, wrzucilem do oryginalnego pudelka, kurier przyjechal, zabral i
    pojechal w Swiat.
    Po dwoch tygodniach, calkiem w obiecanym terminie do drzwi naszej firmy zapukal
    usmiechniety kurier, przywiozl sprzet spowrotem.
    Wszyscy ucieszeni, wszystko pieknie ladnie, ale ...
    ni ma juz naszego oryginalnego pudelka tylko jakies takie dziwnie inne,
    brazowe, kartonowe pudlo. Wyciagam sprzet i patrze, hmmm, w sumie model ten
    sam, podlaczam - dziala, ale to nie nasz kombajn!
    DZwonie na infolinie, mowie co jest grane a Pani mi na to z rozbrajajaca
    szczeroscia: "Prosze Pana, co z tego ze nie Wasz, ale dziala" :)
    Zatkalo mnie.
    Nie reklamowalem juz tego dalej, nie chcialo mi sie, poza tym w tym samym
    czasie mialem bardzo duzo innych wazniejszych rzeczy na glowie i szkoda mi bylo
    czasu na pierdoly.
  • zoofka 17.04.07, 16:52
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Ktoś IP: *.digis.net 13.04.07, 09:49
    Ni z gruszki, ni z pietruszki lista haseł "została zablokowana", a infolinia,
    oczywiście, zwaliła to na "system". A kto taki gó..any system napisał, wdrożył
    i utrzymuje, się pytam?
  • Gość: Asik IP: 82.177.10.* 13.04.07, 15:51
    Zgadzam się, miałam z nimi mnóstwo tzw. "przypadków". Najśmieszniejsze było to,
    jak podpisałam aneks do umowy i wkrótce potem zablokowano mi obsługę konta
    przez internet. Dzwoniąc na infolinię dowiedziłam się, że mój własny podpis,
    którego używam od prawie 20 lat nie jest mój?! Aneks nie został zaakceptowany,
    a konto zablokowane, bo podpis wzbudził podejrzenia;) Nie miałam siły dalej
    walczyć.
  • Gość: kemerek IP: *.centertel.pl 13.04.07, 09:53
    Co do mBanku - ja kilka lat temu założyłem tam konto, i jestem w 100%
    zadowolony. korzystałem kilkakrotnie z infolinii, i za każdym razem moja sprawa
    była sprawnie i pozytywnie załatwiona. Nie można tak generalizować!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka