- Firmy sprzątające miasto na stołeczne drogi na potęgę sypią sól, która zabija drzewa - alarmują ekolodzy. I proponują: -Wzorem krajów Europy Zachodniej miasto powinno wprowadzić limity zużycia soli.
To pierwsza sprawa. Wzorowac sie na kraju, ktorego klimat jest wyraznie
'ostrzejszy' od naszego i mozna jechac kilkaset kilometrow bez spotkania zywej
duszy? Moze powinnismy tez wzorowac nasze rozwiazania drogowe na tych
stosowanych w Tajdze albo na afrykanskich pustyniach?
Obok mamy Niemcy, sadze, ze to najlepszy kraj, na ktorym powinnismy sie wzorowac
jesli chodzi o drogi - podobna gestosc zaludnienia, klimat i uksztaltowanie terenu.
Nastepna sprawa: o ile wiem, 'na zachodzie' nie sypie sie na drogi soli w celu
rozpuszczania sniegu, tylko jakies inne substancje. Empirycznie kazdy moze to
doswiadczyc przejezdzajac przez 'osolony' kraj zachodu: samochod nie zrobi sie
po paru kilometrach bialy, co w Polsce jest normalne. Substancja tam stosowana
jest lagodniejsza dla przyrody i samochodow.
Zwir to mozna wysypac wlasnie w Szwecji na jakiejs malouczeszczanej drodze.
Jeden Sven na godzine przejedzie bez problemu, zwlaszcza ze pewnie ma opony z
kolcami, co u nas jest... kompletnie zabronione.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.