Palacze z niepalaczami żyją jak pies z kotem. Warczą, syczą, próbują zabić wzrokiem. Czy tę odwieczną wojnę zakończy pokój albo chociaż budka z filtrem?
Czyli takich, którzy uważają, iż jeżeli im coś przeszkadza, to winno
byc zakazane. Dym szkodzi. Tak więc nie wypada palić w towarzystwie
niepalącego, i to jest kwestia kultury osobistej palacza, a nie
zakazów. podobnie nie wypada rzucać niedopałka na ziemię, tylko do
kosza. Kulturalny palacz nikomu nie przeszkadza i nie szkodzi, więc
obkładanie go zakazami to bzdura. Bzdurą jest zakazywanie palenia
np. w parku, czy na ulicy: z odległości 10 kroków trudno poczuć dym
papierosowy od palącego, no chyba iż jest dokladnie na linii wiatru.
Wówczas można się ruszyć, albo poprosić palacza, by on się ruszył.
Kiedyś paliłem, paląc na przystanku dziewczyna poprosiła mnie, abym
odszedł kawałek dalej. Powiedziałem: nie ma sprawy, uśmiechnąłem sie
i odszedłem. Kiedy podszedłem odgasić, spojrzałem na dziewczynę i
ona też się uśmiechnęla. Czy nie było miło?
Chamstwa zakazać, a nie będzie problemu. Tyle że pół Polski poszłoby
za kratki.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.