Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do kościoła
Za każdym razem, gdy umawiam się w barze Nam Sajgon z kimś, kto tu jeszcze nie był, mam problem z wytłumaczeniem, gdzie to właściwie jest. Najtrafniej byłoby powiedzieć: "Prosto, za garniturami w prawo".
Cały ten jarmark koło PKP Stadion to jeszcze betka. Najlepszy jest PKS
Stadion. Handelek miesza się z podróżnymi czekającymi na autobus albo
najciekawiej jak stoiska chińczyków prawie włażą na stanowiska autobusów, budki
z żarciem, śmiecie, gwar, murzyni, żółci, biali, psy szczekają, dzieci płaczą,
ludzie się targują.Po prostu Azja.
Chodzę tam po skarpetki, widziałem.
Ale wszystko przebija poczekalnia na PKS Stadion. Wszedłem tam to poczułem
się jak na dworcu w jakiejś republice środkowej Azji- Turkmenistanie. Brakowało
tylko owiec w kącie i płonącego ogniska.
Tutaj by zrobić lans knajpę! Zdobyłaby Wdechy jak nic!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.