Nasze wydreptane przesiadki - wasze listy o przystankach
Przystanki powinny być jak najbliżej siebie i na jednym poziomie, żeby pasażerowie nie musieli wdrapywać się po schodach - deklaruje miasto po tekście "Gazety". A czytelnicy zasypują nas skargami
Fakt, często nie wjeżdżają w zatoki przystankowe i trzeba się "wspinać" do pojazdu, co dla ludzi starszych czy mających problemy z poruszaniem jest oczywistym utrudnieniem. Z drugiej jednak strony przystanki w centrum Warszawy często przeistaczają się w dzikie parkingi, co powoduje, że kierowca autobusu, który zdecyduje się wjechać w zatokę idealnie tak, jak życzyliby sobie tego pasażerowie, faktycznie zamknie drogę do/z autobusu.
Wyobraźmy sobie teraz, że postulowana w poprzednim artykule likwidacja zatok przystankowych stanie się faktem. Autobus staje na pasie, otwiera drzwi i... sprawni pasażerowie wysiadają wprost na dachy i maski aut osobowych zaparkowanych w obrębie przystanku, niesprawni pozostają w autobusie.
Podobnie zimą, z tym że miejsce samochodów osobowych, zajmują hałdy śniegu usypane tuż przy krawężniku.
Może najpierw należy z przystanków usunąć auta osobowe, zimą dbać, by na całej długości zatok przystankowych nie było dodatkowych przeszkód ograniczających dostęp do autobusów, a dopiero później likwidujmy te zatoki?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.