- My też musimy płacić ekoharacze - przyznaje Jerzy Zieliński z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, wskazując na ornitologa, który najpierw protestował przeciwko mostowi Północnemu, a potem wziął od miasta 30 tys. zł.
Bardzo dobrze, że są tacy ludzie, jak pan Nowicki. Są to jedyni
adwokaci naszych współtowarzyszy – ptaków, gadów i wszelkich innych
stworzeń, króre zamieszkują te tereny od zawsze i nagle chce się ich
bezpardnowo wyrzucić. I dobrze, że miasto jest skłonne im za to
zapłacić. 30 tys. za tak ogromną robotę, to naprawdę bardzo niewiele
w porównaniu z sumami wydawanymi przez miasto codziennie na
niszczenie środowiska. Jako przykład wystarczy policzyć, ile wydano
na sól wysypaną na ulice po to tylko, by rozpuścić śnieg (zamiast go
po prostu zgarnąć)i zasolić Wisłę.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.