Komentarze do artykułu
Ratusz uległy wobec deweloperów, ekolodzy protestują
- Chciałabym zainteresować pana projektem naszego apartamentowca w Ogrodzie Saskim. Luksus wśród zieleni, już kończymy przygotowania - zachęcała wczoraj na placu Bankowym dziewczyna z identyfikatorem firmy Greedex, rozdając ulotki przedstawiające dwa rzędy budynków po obu stronach fontanny w Ogrodzie Saskim.
korupcja, głupota i prawo
Nie należę do PiS, więc w każdej sprawie z góry nie zakładam
korupcji i układu. Choć nie wykluczam.
Tradycją już jest, iż urzędnicy patrzą przede wszystkim na formalną
poprawność, przywołane przepisy, dodane załączniki. Zaś co się
naprawdę dzieje, to już mniej ważne. Odpowiadają za zgodność z
przepisami, nie zaś za jakieś żabki, krzaczki, spacerowiczów.
To nie tylko polska specjalność - są dziesiątki amerykańskich filmów
pokazujących jak bogaci inwestorzy z pomocą dobrze opłacanych
prawników forsują społecznie szkodliwe przedsięwzięcia.
Prawo protestu mają zarówno mieszkańcy jak i organizacje społeczne.
To nie tylko temat zmonopolizowany przez inwestorów, radnych i
urzędników.
Oczywiście przy protestach też są patologie - organizacji
pseudoekologicznych, wymuszających opłaty sponsorów, faktycznie
łapówki za odstąpienie od blokowania jakiś inwestycji, pojedyncze
osoby we własnym interesie albo z pieniactwa blokujące inwestycje
wszystkim mające służyć.
Obok mojego bloku mieszka na przykład pani, która wiele listów z
protestami napisała, by nie dopuścić ruchu samochodowego na ulicy
koło nas, bo jej jamnik na spacerze się płoszy.
Ciągle jednak urzędnicy nie odpowiadają swoimi stanowiskami i
własnymi pieniędzmi za decyzje wydane z rażącym naruszeniem prawa,
nawet stwierdzonym wyrokami NSA. A powinni - niezależnie czy
naruszają prawo za łapówki czy z głupoty, niechlujstwa.
Przywoływany tu przez kogoś a wcześniej opisywany w GW człowiek
blokuje inwestycje właśnie z powodu urzedniczego niechlujstwa, bo
komuś zapłacono za opinie, gdy nawet d..y nie ruszył, by sprawdzić
czy istnieją domy o których się wypowiadał.
Tak samo w sprawie Jeziorka Czerniakowskiego decyzję podejmować mogą
urzędnicy i radni, którzy nad nim nigdy nie byli - no i nie
opracowali planów zagospodarowania terenu, których brakuje dla chyba
wiecej niż połowy Warszawy.