Przegrał w sądzie, ale będzie walczył o mieszka...
Bezprawie zaczyna się od głowy. Przykładem zgnilizny systemu obecnej
reprywatyzacji jest sprawa rodziny prezydent Warszawy. Pani prezydent nie
uczestniczyła w dwóch ostatnich sesjach Rady Warszawy, bo boi się pytań, jak
to się stało, że jej mąż uzyskał kamienicę, mimo że jego rodzina nigdy przed
wojną jej nie posiadała.
W dodatku lokatorzy kamienicy są w posiadaniu wyroku sądowego, ukrytego przez
rodzinę Andrzeja Waltza, zabezpieczającego udziały Skarbu Państwa w tej kamienicy.
Trefnie odzyskaną kamienicę pan Andrzej Waltz spieniężył w tajemnicy przed
lokatorami, znajdując nabywców w Szwajcarii i Francji, byle dalej od Polski.
Aby kupić dom z lokatorami wyłożyli oni z własnych kieszeni zaledwie 1327
zł/m2 w roku 2007 (drugie tyle dostali w kredycie hipotecznym od banku).
Transakcja odbyła się w szczycie cen mieszkań w Warszawie, w roku 2007. Lokale
w tej okolicy kosztowały wówczas 16-20 tys/m2 (centrum miasta, przy
Politechnice). Co ciekawe, lokatorzy tej kamienicy, wykupując ją z
obowiązującymi zniżkami, zapłaciliby więcej, niż dali szwajcarscy spekulanci.
Czy to nie jest najlepszy przykład skandalicznych praktyk reprywatyzacyjnych i
braku gospodarności pani Prezydent? Gdyby kupiła dom jako miasto, nie dość, że
jej mąż miałby swoją kasę, to jeszcze lokatorzy mieliby swoje mieszkania. A
tak spekulant z Zachodu zaciera rączki, dojąc lokatorów czynszami, które
ustalił na prawie 26 zł/m2. A w kolejce do mieszkań socjalnych czeka
kilkadzisiąt rodzin, których pan Prezydentowy wysiudał z normalności.