Dziwią się urlopowicze, konsternacja także wśród dyplomatów: na stołecznym Lotnisku Chopina wciąż królują autobusy, które podwożą pasażerów pod schody do samolotów. Wygodne wejście bezpośrednio przez rękaw uważane jest za luksus dla wybranych.
Oczywiście, rękawy znacznie upraszczają życie pasażerom, ale nie
tym, którzy wychodzą przez rękaw z samolotu do budynku nowego
terminalu zbudowanego przez braci Hiszpanów. Architekta, który
popełnił to „cudo” powiesiłbym za przyrodzenie na najbliższym
drzewie. Wychodząc z samolotu (zazwyczaj ludzie mają bagaż
podręczny) należy zapychać do góry po mocno nachylonych rampach na
ostatnie, trzecie piętro, następnie przejść po nim co najmniej
paręset metrów (może być i więcej, zależnie od rękawa, którym
wychodzimy), aby następnie zejść po schodach na sam dół do sali
gdzie wydawany jest bagaż. Dla starszych ludzi to prawdziwy horror.
Natomiast przy podjechaniu autobusem do nowego terminalu wychodzi
się praktycznie na poziomie sali bagażowej.
Nie wiem czy ta kretyńska koncepcja jest dziełem jakiejś
cudzoziemskiej sławy czy też popełnił ją „geniusz” naszego lokalnego
chowu, ale podrożując po calym świecie (latam od ponad trzydziestu
lat po kilkadziesiąt razy w roku) nie miałem okazji spotkać się z
tak bzdurna i antyergonomiczną koncepcją ruchu pasażerów.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.