Władze warszawskiego lotniska znów myślą o jego rozbudowie. Wspólnie z drogowcami muszą szybko rozwiązać problem. Nowy pas koliduje z planowaną trasą ekspresową na południowych obrzeżach miasta
Wygląda na to, że "jaśniepan" Jarosław Osowski, który komentuje cały artykuł
mieszka na Ursynowie: "A szkoda, bo Okęcie z dwoma równoległymi pasami
startowymi oznaczałoby koniec latania nad Ursynowem".
Drogi "panie": w samym Piasecznie i jego okolicach mieszkają również ludzie. Na
Ursynowie świat się nie kończy.
Kolejne zdanie: "To także korzyść dla całej Warszawy. Lepiej mieć główne
lotnisko pod nosem i dodatkowe w miarę blisko - w Modlinie czy Sochaczewie -
niż jeździć daleko pod Mszczonów" potwierdza, że nie dostrzega "pan" nic poza
końcem własnego nosa: z lotniska, które jest w centrum kraju korzysta cała
Polska. Żeby dostać się do niego i zdążyć na samolot przejeżdżając przez
zakorkowaną Warszawę - potrzeba często cudu (wiem, bo dojeżdżam do niego
kilkanaście razy w roku od wielu lat). Na przyszłość komentując kogokolwiek,
czy wypowiadając się publicznie, proszę wziąć pod uwagę szersze grono
zainteresowanych, a nie wyłącznie interes Ursynowiaków, czy nawet Warszawiaków
(którym bez głębszej refleksji wmawia "pan" zalety bliskości lotniska).
Podsumowując, poziom pańskiego komentarza jest godny Ursynowskiej gazetki
szkolnej.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.