Od urażonej ambicji architektów chroń nas Panie!
Pan Domaradzki, skądinąd sensowny człowiek, w sprawie planów
rozbudowy lotniska dał ciała. Oczywiście, pewnie nie z własnej woli,
tylko na wniosek zleceniodawców, w tym wypadku dawnej gminy Włochy z
jej burmistrzem Brzózką na czele oraz najbardziej zainteresowanej
instytucji, czyli PPL, właścicieli lotniska.
Teraz jednak urazona ambicja nie pozwala mu przyznać się do błędu,
zaś najwyraźniej skłonność do zadzierania nosa i nieliczenia się z
realiami dyktują takie kuriozalne wypowiedzi jak przytoczony artykuł.
Społeczeństwo dzielnic i gmin przylegających do lotniska nie zgadza
sie na budowe trzeciego pasa startowego. Nie zgadza się, ponieważ
trzeci pas spowoduje degradację i zahamowanie rozwoju całych połaci
miasta i gmin podwarszawskich. Obszary ograniczonego użytkowania,
które dziś obejmują ledwie częsć Włoch, rozciągnęłyby sie na całe
Włochy oraz Jelonki i Bemowo z jednej strony, a na całe Piaseczno,
Mysiadło, Nowa Iwiczna z drugiej. Są to tereny gęsto zabudowane, a
nad takimi terenami nie wolno budować nowych pasów nalotów. Jesli
nawet posłuszne nadzory budowlane wydadza pozwolenie na budowe
takiego pasa, to przed niezawisłym sądem nie ma prawa sie ono ostać.
Czy Domaradzki tego nie wie? Przeciez wie. Działając jednak na
zlecenie PPL, sytuację tę lekceważy. Chciałabym więc przypomnieć
panu Domaradzkiemu, że urbanista tym się różni od zwykłego
projektanta, że zadaniem jego jest tworzenie wizji całościowych,
wymyślanie nowych inwestycji wtopionych w tkankę miejską,
analizowanie wzajemnego wpływu poszczególnych elementów tej tkanki,
bez szkody dla całości. A rozbudowa lotniska Okęcie w środku terenów
zurbanizowanych działa na szkodę tych terenów i nie powinna być
kontynuowana.
PPL jeszcze nie zapłaciło odszkodowań mieszkańcom obecnego obszaru
ograniczonego użytkowania, a już chce sobie wyhodowac obszar nowy?
Nic z tego nie będzie!