Komentarze do artykułu
Demonstracja Młodzieży Wszechpolskiej i UPR
Zaczęło się od krytyki traktatu lizbońskiego, skończyło na zwymyślaniu osób o innych poglądach od zdrajców, pedałów i Żydów. Wszechpolacy połączyli swe siły z UPR, aby w środku weekendu pokazać na ulicach Warszawy swoją siłę
a ja się ich boję
Autor:
Gość: ania
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.01.08, 09:58
Nie miałabym nic przeciwko MW i im podobnym - a niech sobie myślą, co chcą i
demonstrują do woli, gdyby nie to, że się ich boję po prostu. I to bardzo. Dawno
temu (miałam wtedy 16 lat) grupa im podobnych lub takich samych chciała mnie
pobić za pomarańczowe martensy w środku miasta. Wtedy ludzie mnie obronili.
Teraz za pomarańczowe martensy by nikogo nie pobili, ale już za pocałunek w
policzek, gdy witam się przyjaciółką być może tak. Albo za to, że nie robię
znaku krzyża przechodząc koło kościoła. Albo za to, że idę z kolegą, który ma
ciemną skórę. Albo w ogóle za to, że idę, bo może powinnam siedzieć w domu i
rodzić dzieci.
I niech nikt nie mówi, że nie ma się czego bać - w środku dnia, kiedy idziecie
pustą ulicą i naprzeciwko idzie:
a)dwóch gejów, trzymających się za ręce
b)ateista, który ma na czole napisane, że tym ateistą jest
c)ktoś, kto wymachują marksem i engelsem (jak połowa włochów pewnie, niestety)
d)noszący glany i fleka, ogolony na łyso uczestnik opisanej demonstracji,
to kogo się boicie? Bo ja na widok trzech pierwszych nie odczuwam absolutnie
niczego. Człowiek jak człowiek, w przypadku ostatniego po prostu głupi. A na
widok ostatniego zamiera mi serce, cierpnie skóra i rozglądam się na boki, czy
ma mnie w razie czego kto uratować, jak ta osoba uzna, że źle spojrzałam/nie
spojrzałam, a powinnam czy też zbyt krzywo się uśmiechnęłam.