Najsamprzód trzeba wziąć wiertnicę i sprawdzic czy na rozsądnej
głębokości jest wydajna warstwa wodonośna (na Niżu Polskim
przeważnie piaski z warstwami żwiru, nasączone wodą, poprzedzielane
poziomo warstwami nieprzepuszczalnych iłów).
Potem można kopać studnię.
Wołanie szamana, tzw. radiestety, w wielu przypadkach może
oczywiście przynieść pozytywny skutek, ponieważ warstwy wodonośne
mają często wiele kilometrów długości i szerokości, a żyły wodne
wyobrażane sobie przez ciemny lud jako naturalne rury w głębi ziemi,
na które trzeba "trafić" to po prostu mega brednia (coś takiego może
wystepować ewentualnie gdzieś lokalnie w specyficznych obszarach
krasowych).
Taniej jednak wychodzi rzucić np. starym butem w dowolne miejsce
działki, na której chcemy wykopać studnię.
Prawdopodobieństwo "znalezienia" wody takie samo, a jaka fajna,
darmowa zabawa:) (pies może aportować)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.