Właściciele podziemnych miejsc parkingowych w stolicy mogą mocno dostać po kieszeni, ostrzega Życie Warszawy. Miasto chce, by za metr kwadratowy płacili... 1000 proc. więcej niż dotychczas. Podwyżka podatku zależy od dzielnic. Niektóre mówią: nie!
Warszawa cierpi na niedobór miejsc parkingowych, a polityka miasta faktycznie prowdzi do jeszcze większego ograniczenia ich liczby.
Nie jestem wielbicielem teorii spiskowych, ale skoro miasto podnosi podatek za garaże, to faktycznie skazuje kierowców na parkowanie w miejscach niedozwolonych. Wynika więc z tego, że Ratusz chce zarobić dwa razy:
1/ na podatkach z już istniejących garaży,
2/ na mandatach wystawianych kierowcom przez SM.
Innego wytłumaczenia dla tej kuriozalnej decyzji nie widzę. Wydawałoby się bowiem, że w mieście, w którym znalezienie miejsca do zaparkowania wozu jest problemem, inwetycje w parkingi i garaże, dzięki którym samochody "znikają" z powierzchni ziemi, powinny być traktowane jako pożądane przez władze.
Jan Pietrzak powiedział kiedyś "jeśli to nie jest głupota, to sabotaż i prowokacja". Mam wrażenie, że właśnie z obiawami pierwszego bądź drugiego mamy do czynienia.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.