Kultura nie na sprzedaż! - krzyczeli sympatycy squatu Elba. Na ul. Jagiellońskiej, pod oknami firmy, która jest właścicielem zajętych przez nich budynków, zagrali sambę.
Jak widzę czytanie ze zrozumieniem jest rzeczą nie występującą w przyrodzie. Squotersi wcale nie proszą o to by na zawsze ten teren mogli użytkować, tylko o to by nie burzyć budynków przed sprzedaniem terenu. Niech właściciel gruntu spróbuje go sprzedać ale niech najpierw nie równa go z ziemią o to im chodzi.
A kultura alternatywna w Warszawie na szczęście funkcjonuje i ma się na tyle dobrze, że ich organizatorom udaje się wyjść na zero a czasami nawet czasem zarobić. Sama ją staram się wspierać chodząc na koncerty w różnych małych klubikach rozlokowanych często po obrzeżach miasta. Mam nadzieję, że uda im się obronić Elbę przed zburzeniem tak długo jak to możliwe.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.