Prokuratura podtrzymała policyjny zarzut nawoływania do waśni narodowościowych wobec zatrzymanego w sobotę na Powązkach Mirosława B. On sam nie przyznaje się ani do tego, ani do grożenia prezydentowi RP. Został zwolniony, ale musi się stawiać na policji w ramach tzw. dozoru policyjnego.