Dodaj do ulubionych

Polonistyka UW 1994-1999 - jest ktoś?

IP: 217.149.242.* 06.06.05, 18:30
Może sobie powspominamy?
Edytor zaawansowany
  • Gość: Tser IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.05, 20:32
    Tzw. Monsieur Konsul, nasz wydziałowy schizofrenik, który wparowywał w przerwie
    lub pod koniec zajęć i wygłaszał tonalny acz bezsensowny wykład na temat quasi-
    literacki albo polityczny, należał do moich idoli.
  • Gość: polonistka IP: 217.149.242.* 06.06.05, 20:44
    Najgorzej było, gdy w kawiarence usiadł przed kimś i patrząc w oczy nadawał
    swoje wynurzenia. Mnie to okropnie konsternowało.
    Byłam niedawno na wydziale - zewnętrznie niewiele się tam zmieniło. Wydawało mi
    się, ze nawet te same książki można kupić przy punkcie xero.
  • Gość: Tser IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.05, 20:29
    Dołożyli małe pięterko na samej górze. Źle mi się kojarzy, bo ciężką obronę tam
    miałem. Tfu.
  • Gość: polonist IP: 217.149.242.* 07.06.05, 21:22
    Ciekawe u kogo.
  • Gość: Tserof IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 09:06
    Gość portalu: polonist napisał(a):

    > Ciekawe u kogo.

    U madame Ihnatowicz. Który wiek trzaskałaś pod koniec?
  • Gość: polonistka IP: 217.149.242.* 08.06.05, 11:08
    Ihnatowicz? Zdawałam u niej literaturę pozytywizmu i MP - najmniej stresujący
    egzamin w mojej karierze. Wezwała z dziesięć osób jednocześnie, przy czym nie
    było żadnego pytania skierowanego do nikogo wprost, tylko zagajenie rozmowy, w
    której kto chciał, mógł brać udział. Wszyscy sie az przekrzykiwali. Wyglądało
    to jak ćwiczenia z bardzo aktywną grupą. Następnie wszyscy dostali piątki.
  • Gość: Tserof IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.05, 18:22
    A co powiesz na obronę bez jednego pytania dot. pracy lub bodaj tematu pracy?
    Nie polecam takiej atrakcji. Wyszedłem mokry na glinianych nogach.
    W której epoce jesteś specyalistką? :-)
  • Gość: polonistka IP: 217.149.242.* 09.06.05, 11:55
    A ona była Twoją promo?
    Ja to językoznawca jestem.
  • Gość: Tser IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.05, 18:08
    Gość portalu: polonistka napisał(a):

    > A ona była Twoją promo?

    Niestety

    > Ja to językoznawca jestem.

    Gut czojs.
  • Gość: polonistka IP: 217.149.242.* 09.06.05, 22:18
    Ale jesteś jednak mgr?
    Z zakładu literatury najlepiej wspominam dr. Szymanisa (bo to chyba nie prof.).
    To była ciekawa osobowość. Najbardziej podobało mi sie kiedyś jego
    stwierdzenie, ze on własciwie nie lubi literatury romantycznej i dlatego się
    tym zajął zawodowo, bo trudno jest omawiać to, co się nam podoba. O wiele
    łatwiej określić, dlaczego coś się nie podoba. Coś w tym jest.
    No i miał wygląd równie niebanalny, jak imię (w pozytywnym znaczeniu).
  • Gość: Tserof IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.05, 11:07
    Jestem, ale wspomnienie pełne grozy zostało. Po tej traumie :-) został mi uraz
    do XIX wieku, zwłaszcza polskiego, zwłaszcza przez kobiety pisanego. Teraz się
    ztego urazu kuruję ostrożnym dawkowaniem nowel :-). Załapałaś się może na
    zajęcia z Sosnowskim?
  • Gość: Agnieszka IP: 217.149.242.* 13.06.05, 12:22
    Nie, ja miałam XIX wiek z bodajże Olszewską i ona ciekawie mówiła nawet o
    biedaczce Orzeszkowej.

    P.S.Rezygnuję z roboczego nicku.
  • Gość: Tserof IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.05, 21:04
    He he. Biedaczka Orzeszkowa. Teraz Instytut XIX wieku zachwyca się nawet
    Marysią o narkotykowym nazwisku Konopnicką, że to taka wspaniała "wiktorianka".
    T-fu! Nie przekonali mnie :-)
  • Gość: Agnieszka IP: 217.149.242.* 20.06.05, 20:59
    A Ty może zostałeś na wydziale?
  • Gość: Tserof IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 11:03
    Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

    > A Ty może zostałeś na wydziale?

    Nie :-), niestety. Uczę na głębokiej prowincyi. Prowincyja owa ma swoje miłe
    strony, ale tęskni się za Warszawą.
  • Gość: Agnieszka IP: 217.149.242.* 22.06.05, 13:37
    Który wykład obowiązkowy uważasz za najnudniejszy? Ja najbardziej przysypiałam
    na Wiedzy o kulturze (to był zdaje się Mentzel), ale może to wynikało z mojego
    trybu życia.
    Fatalne były też na 1. roku Biblia i kultura antyczna - no, ale w piątek około
    17. mało kto może się skupić.
    Monografia Mickiewicza w wykonaniu prof.Sudolskiego też mnie usypiała. Te
    streszczenia wszystkich utworów, które nam czytał...
    Był też na samym początku jakiś wykład z taką oryginalną pania Sarnowską-
    Temeriusz. Nikt prawie na ten wykład nie chodził, a na ostatni zjawiły się
    tłumy wylewające się z sali nr8 - oczywiście po wpis do indeksu. Ale godność
    osobista nie pozwalała pani Sarnowskiej tropić, kto chodził, a kto nie. Teraz
    myślę, że byłam za mało dojrzała "naukowo" i sprawy hermeneutyki tekstu
    literackiego nie pociągały mnie za bardzo.
  • Gość: Tserof IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.05, 22:07
    WoK miałem z Maciejką, a potem AV z Czubajem. Obaj rewelacyjni. Chyba moje
    ulubione zajęcia. Mentzel dręczył moją kumpelę, której był promotorem.
    Do Sudolskiego na wykłady chodziłem raczej regularnie, jego uwielbienie dla
    Adasia i megalomania bawiła nas (coś w stylu: proszę państwa Krasiński napisał
    jakieś pięćset miliardów listów i TYLKO JA znam je wszystkie).
    Pierwszy rok to faktycznie jakoś tak omsknął się był :-)
    Z nudów wyłem na ćwiczeniach u Krychy... Jezusmaria, jak jej było? Taka, która
    co drugie zdanie wstawiała "A po czesku, to będzie tak". Moja pamięć wywaliła
    jej nazwisko w ramach ochrony zdrowia psychicznego...
    Nagajowa też mnie rozbijała w pył. Stronię dziś od jej podręczników jak mogę.



  • Gość: Agnieszka IP: 217.149.242.* 23.06.05, 00:02
    Słabo kulturystów pamiętam. Który to był Maciejka (-o?). Czubaj był taki młody?

    Krycha Waszakowa może?(przepraszam za ingerencję w rejon podświadomości
    przechowujący wyparte informacje)

    A metodykę literatury z kim miałeś? Ja z niejaka Sybilską. Trochę nawiedzona
    była i na początku troche nieobliczalna sie wydawała, ale potem ją doceniłam.
  • Gość: Tserof IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.05, 21:41
    Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

    > Słabo kulturystów pamiętam. Który to był Maciejka (-o?).

    Zwał się Maciejko. Młody, chudy, łysawy deko. Kumpel twierdził, że podobny do
    ryby :-). Ale umysł żyleta.

    Czubaj był taki młody?

    Eeeee, nie bardzo kapuję (bo to koniec roku, przegrzane mam obwody). No, chyba
    młody był wtedy, teraz też niestary. Aaaaaaa... Zajarzyłem. Że młody, a zajęcia
    prowadził? Prowadził i to jak.
    >
    >
    > Krycha Waszakowa może?(przepraszam za ingerencję w rejon podświadomości
    > przechowujący wyparte informacje)

    A tfu, na psa urok, rzeczywiście, ona.
    >
    > A metodykę literatury z kim miałeś? Ja z niejaka Sybilską. Trochę nawiedzona
    > była i na początku troche nieobliczalna sie wydawała, ale potem ją doceniłam.

    Sybilska... Kasia jej było? Z nią, zdaje się. Ale, zabij mnie glino, nie
    pamiętam, o czym prawiła. Chyba odkopię notatki :-).

    A kojarzysz może taką babcię od Ha jotu, troszkę flejowatą, która opowiadała,
    że zjeździła Warmię i Mazury na rowerze zbierając materiały, nagrywając gwary?
    Zajęcia fajne, ale traktowała studentów jak debili. Mówiła na przykład "To
    jeszcze się działo przed wojną. Państwo wiecie niektórzy, że była wojna?" i to
    nie był żart :-)


  • Gość: Agnieszka IP: 217.149.242.* 28.06.05, 11:01
    A jak się nazywała ta od HJ? Może się o nią otarłam, ale ćwiczenia miałam z
    panią, która na pewno od dawna nie jeździła na rowerze.

    Kasia w rzeczy samej Sybilska była entuzjastką uczenia w szkole, domagała sie
    od nas niekonwencjonalnych pomysłów na lekcje w podstawówce np. z poezji
    współczesnej. Kiedy ktos mówił, że na jakimś wierszu uczyłby takiej normalnej
    analizy potrzebnej na maturze, pytała: a jak na sądzie ostatecznym spytają cię,
    dlaczego zniechęciłeś uczniów do poezji, to co powiesz? O to sie martw, a nie o
    maturę.

    A miałeś jakiś nietypowy egzamin? Ja miałam jeden z teorii literatury u
    Lichańskiego. Poniewaz była piękna majowa pogoda, egzamin odbywał sie na
    ławeczce pod kasztanami przed budynkiem. Obok siedzieli sobie jacyś młodzi,
    rozmawiając tak, jakby zbierali materiał do słownika wulgaryzmów, a tu
    hiperkulturalny dr Lichański. Ale strona merytoryczna nie była nietypowa, bo
    kompletnie nie pamiętam pytań.


  • Gość: Tserof IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.05, 21:26
    Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

    > A jak się nazywała ta od HJ? Może się o nią otarłam, ale ćwiczenia miałam z
    > panią, która na pewno od dawna nie jeździła na rowerze.

    Chludzińska (chyba). Docent (chyba). Na tym rowerze to ona piekielnie dawno
    jeździć musiała.

    No no no, coś takiego właśnie z Sybilską pamiętam. Zachwalała bardzo
    program "To lubię". Ja go nawet używałem przez rok z wczesnopodstawówkowcami i
    stwierdziłem, że "ja to nie lubię".

    Nietypowy egzamin? Romantyzm u Rzońcy (albo Żońcy, pamięć dzjurafa).
    Wylosowałem pytanie - mogiła, drugie - mogiła i... zadzwonił telefon. Gość
    odebrał, odwrócił się o trzy czwarte. Zlany zjemnym potem pozbyłem się pytań
    dobijających i elastycznym ruchem wylosowałem sobie inne. Ale i tak mnie jakimś
    tam Sewerem Goszczyńskim skołował, więc choć zdałem, to na trzy.

    Filozofię na pierwszym roku z uśmiechem zdaliśmy grupowo na czwórki na ławkach.
    Chyba, że ktoś chciał wyższy stopień, to proszę bardzo, ale wtedy JUŻ BYŁYBY
    ZADANE JAKIEŚ PYTANIA. :-) Nawiasem mówiąc znajomość filozofii wyrównałem na
    podyplomowych :-)

    Lichańskiego w ogóle nie kojarzę. Jak on wyglądał?


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka