Dodaj do ulubionych

szukam syna 8-7-2004 Wrocław

08.09.07, 03:09
Szukam mojego biologicznego syna, który urodził się w czwartek, 8 lipca, w
2004 r. w szpitalu wojewódzkim we Wrocławiu... matka biologiczna
Edytor zaawansowany
  • Gość: Hanusia IP: *.ols.vectranet.pl 08.09.07, 16:14
    Wobec powyższego pytam biologiczną : GDZIE BYŁAŚ w czsie 8.07.2004 -
    8.09.2007 ?
  • biologiczna 09.09.07, 00:39
    przyznam, że nie rozumiem...? mogłabyś jaśniej?
  • Gość: kowasia IP: *.slp.vectranet.pl 08.09.07, 17:39
    A co, porzuciłaś Go w szpitalu czy oddalaś do adopcji? Jeżeli tak
    było to nie znajdziesz Go na pewno.
  • Gość: ewa IP: *.uznam.net.pl 08.09.07, 20:34
    Mam nadzieje ze jest u dobrych ludzi,a tobie wspolczuje biedna kobieto bo
    pogubilas sie w tym zyciu. Nie bede cie zle oceniacponiewaz nie wiem dlaczego
    zostawilas dziecko.Mysle ,ze jesli nie opiszesz powodu oddania dziecka to nikt
    nie bedzie chcial ci pomoc.Jesli jestes dobrym czlowiekiem to zycze ci abys
    znalazla synka,ale pamietaj jesli go kochasz to nie burz jego swiata.On ma
    rodzicow i ma prawo byc szczesliwy .Niechcialabym byc na twoim miejscu.Za bledy
    sie placi.Nie zachowaj sie tak zeby to on placil.
  • biologiczna 09.09.07, 00:41
    oddałam przez ośrodek we Wrocławiu... prosiłam dyrektorkę o dostarczanie
    informacji przynajmniej raz w roku przez ludzi, którzy go adoptowali, ale ta
    stwierdziła, że to niemożliwe...
    i tak go znajdę
  • Gość: Hanusia IP: *.ols.vectranet.pl 09.09.07, 08:22
    Jeśli oddałaś to nie szukaj teraz. Dziecko Cię nie zna, ma ludzi,do
    których pewniw mówi mamo i tato . Ich kocha. Jeśli obudziły się
    Twoje uczucia to nie burz uczuć dziecka. Zawalisz jego dotychczasowy
    świat. Ty jesteś dla niego obca. Nie oczekuj,że ktoś na forum pomoże
    Ci.Nie rozumiesz,dlaczego pytałam,gdzie byłaś w ciągu ostatnich 3
    lat,że nie wychowywałaś sama swojego synka. On nie jest rzeczą ani
    Tweoją własnością. To jest zywa istota,która ma swoje uczucia. Dla
    jego dobra zostaw go w spokoju.
  • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.07, 11:41
    Ona was nie prosila o nic, poza pomoca w ustaleniu miejsca pobytu
    jej dziecka. Forumowi psycholodzy... Nie dociekajcie, jezeli nie
    mozecie jej pomoc, nie piszcie. Ten wątek i tak pewnie umrze
    śmiercią naturalna. To życiowa tragedia, ktorej nie jestesmy w
    stanie zrozumieć, jeżeli nas nie dotyczy. Wiec nie probujmy.
  • Gość: ewa IP: *.uznam.net.pl 10.09.07, 12:23
    Moze warto ,a moze nie warto jej pomoc.Najwazniejsze jest tu dziecko ,ktore ma
    juz rodzicow.Ono nie jest niczemu winne i nie moze cierpiec.Jezeli ktos zrzeka
    sie dziecka to wie o tym ze nie ma prawa ingerowac w jego zycie .To PRZECIEZ
    LOGICZNE.n
  • Gość: Hanusia IP: *.ols.vectranet.pl 10.09.07, 14:36
    Nie prosiła ? Tylko co ? Komunikat podała ? Gdybym nawet wiedziała
    to po takim komunikacie,uwazam,że dziecku nie można po raz kolejny
    zburzyć tego świata / zakładam,ze obecnie jest kochany /. Nie może
    wrócić do mamusi,która go urodziła.Może za 1-2 lata okazać się,że
    mamusia znowu go nie chce. Biologiczna,nie skrzywdź ponownie tego
    dzieciaka. Zresztą , myślę, że go nie znajdziesz. I niech tak
    zostanie.
  • Gość: goska IP: *.chello.nl 10.09.07, 16:17
    ja ci wpolczuje czasami czlowiek robi bledy a czasami nie masz
    wyjscia ja cos podobnego przezylam a ci co nie wiedza przyczyny
    niech sie nie wypowadaja mam nadzeje ze kiedys sam cie oszuka
  • jacek226315 18.11.07, 15:37
    nie ta matka co urodzi,ale ta co wychowa
  • Gość: lex IP: *.aster.pl 10.09.07, 21:33
    Nie szukaj, bo to wbrew prawu.
    Nikt nie ma obowiązku i PRAWA udzielania ci
    jakichkolwiek informacji o dziecku,
    które być może zostało adoptowane.
    Oddałaś przez ośrodek, bo wtedy wydawało ci się,
    że dobrze robisz i niech tak zostanie.
  • Gość: kowasia IP: *.slp.vectranet.pl 13.09.07, 11:24
    Jak będzie miał 16 lat to ma prawo Cię odszukać jeżeli będzie
    chciał. Ośrodki przechowują informacje i jeżeli będzie szukał
    kontaktu z Tobą to podadzą mu Twoje dane. Musisz czekać...
  • Gość: socjolog IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.07, 10:01
    Aż oczom nie wierze ile tu " mądrych " doradców. Jak tu ktoś ładnie
    napisał " forumowi psycholodzy". Jakim prawem mówicie tej kobiecie ,
    że ma nie szukać swojego dziecka , za kogo się uważacie ? Czy któraś
    z tych super mądrych kobiet pomyślała co może tam matka czuć - myślę
    że nie ! Banda wymadrzałych dziewuch !

    Do "biologicznej matki " : niestety nie posiadam żadnych informacji
    o jakichkolwiek adopcjach - przykro mi .
  • Gość: Hania IP: *.ols.vectranet.pl 17.09.07, 15:41
    "Czy któraś
    > z tych super mądrych kobiet pomyślała co może tam matka czuć -" Pomyśl o
    dziecku.Co ono czuło,kiedy biologiczna je oddała ? I co będzie czuło jako
    trzylatek,kiedy jakaś pani się pojawi i kim dla niego teraz miałaby być?
    Przypuszczalnie ono ma już rodziców adopcyjnych i kiedyś się o tym dowie. Ale
    nie można burzyć jego 3-letniego zycia. To dziecko ma już więcej przeżyć niż
    niejeden z nas.Socjologu,zastanów się.Istota żyjąca to nie to samo co
    pluszak.Nie można jej przekazywać jak zabawki z rąk do rąk.
  • paola80 17.09.07, 16:24
    Haniu a kto powiedział ,że matka biologiczna chce zburzyć jego
    dotyczczasowy spokój ? Może warto zadać jej pytanie po co chce
    odnaleść dziecko ? Może po prostu chce stanąć obok i je
    zobaczyć ....i uspokoić wyrzuty ,że jest w dobrym i szczęśliwym
    domu .....że pięknie rośnie i tuli się do swojej adopcyjnej mamy....
  • Gość: Hania IP: *.ols.vectranet.pl 17.09.07, 20:58
    No dobrze. Może biologiczna chce tylko popatrzeć z boku?
  • Gość: gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 15:33
    oj co tu sie nawyrabiało kobiety? Prosze was niektóre aby sie nie
    wypowiadały jesli nie maja pojecia o adopcji to podstawa.Sama byłam
    w domu dziecka i wiem jak wyglada adopcja.Sama miałam byc adoptowana
    a do tego mam dwie siostry co sa w adopcji.

    do mamy biologicznej: To bardzo ciezki temat.Jesli Pani szuka tak
    małego dziecka to nikt Pani nie udzieli informacji o tym dziecku
    gdzie ono jest i jaka rodzina go adoptowała poniewaz te dane o
    dziecku adoptowanym sa poufne.Natomiast jedyne wyjscie jakie Pani ma
    to czekac aż dziecko bedzie pełnoletnie i rodziców których ma teraz
    powiedza mu prawdę że został adoptowany. Możliwe bedzie że bedzie
    Pani szukał sam.Ale szukac nie zaszkodzi bo sama szukam rodzeństwa i
    jestem na dobrej drodze poniewaz dowiedziałam sie że mieszkaja
    blisko mnie tylko niewiem jeszcze gdzie i ich biologiczna matka juz
    wie ze ich szukam prawdopodobnie bede miała z nimi kontakt.
    pozdrawiam i życze powodzenia.
  • Gość: lex IP: *.aster.pl 20.09.07, 01:06
    Co innego szukać rodzeństwa, a co innego szukać dziecka, które zostało
    adoptowane. W pierwszym przypadku matka nie czuje się zagrożona i dlatego być
    może nie będzie unikała kontaktów. W drugim przypadku matka może się w jakimś
    sensie czuć zagrożona o spokój w jej rodzinie i o spokój jej adoptowanego
    dziecka, ponieważ nie wiadomo jakie ma intencje matka biologiczna.
  • baabcia 22.09.07, 00:12
    troszkę wyhamujcie;
    prawdą jest, że matka, która zgodziła się na adopcję swojego dziecka nie powinna
    w najmniejszym stopniu burzyć jego spokoju;
    ale to tylko jedna i podstawowa zasada,
    czy uwazacie, że gdyby adopcja została rozwiązana lub adopcyjni rodzice by
    zginęli w wypadku to ktoś by ja zawiadomił?
    Dałam przykład skrajny ale głowy są od myślenia i nie rzucajcie ocenami bez
    chwili zastanowienia.
    Jeszce taka sytuacja - matka jest chora nie ma rodzinny oddaje dziecko do
    adopcji i okazuje się, ze przezyła - ma prawo szukać czy nie. Szukac nie wyrywać
    ze wspaniałej kochającej rodziny.
    Są kobiety które odszukawszy swoje biologiczne dziecko, starją się podjąc taka
    pracę, żeby być w pobliżu swojego dziecka i nie zdradzają swojej tajemnicy.
    Opowiedziałam przykłady jak z bajki czy filmu ale może potrzbne nam takie bajki,
    zebyśmy pomysleli co ludzie nosza w duszy.
    A żeby było cos z zycia to: wychowywałam chłopca, którego matka zmarła. Na
    pogrzeb przyszła trójka dzieci, były mąż, rówieśnicy ze szkoły i kilku marnych
    kolegów byłego ojca. Rodzina nie istniała. Po kilku latach okazało się, ze jest
    rodzina nawet bliska - np chrześni i do 17 letniego chłopca nie podeszli, żeby
    nie zburzyć mu spokoju, bo może nie wie ... no nie wiem czego miał nie
    wiedzieć, ze kiedy miał kilkanascie lat został sam nad grobem matki z siostrami,
    którymi musiał się zająć? To ja podeszłam do rodziny i powiedziałam, ze nikt nic
    od nich nie chce, tylko żeby odezwali się do chrześniaka. odezwali się chyba
    nawet ze 2-3 razy.
    Dzieci wyrosły na wspaniałych ludzi ale tylko ja wiem jak blisko były czarnej
    dziury, w której nikt by ich nie szukał.
    Stokroć wolę ludzi, którzy starają się naprawić to co im nie wyszło , od tych
    którzy zapominają i maja z głowy.
    Nie wolno niszczyć szczęścia dziecka ale warto spradzić czy jest szcęśliwy.
  • mamusia-szymusia 22.09.07, 21:25
    Nawet nie mogę tego czytać spokojnie. Ona szuka syna!!! Teraz, po
    trzech latach!!!!!!!! No niewiarygodne. Zostawić własne dziecko,
    taką maleńką kruszynkę, bezbronną, słabą, tak potrzebującą!!!! Krew
    mi się ścina w żyłach jak pomyślę. Przeżyłaś duchową przemianę?
    Rychło w czas.Nie jestem radykałem ani sędzią, nie feruję wyroków,
    ale ludzie na to nie ma usprawiedliwienia, nie ma wybaczenia ,
    zrozumienia ani kary! Mam nadzieję, że to dziecko jest szczęśliwe,
    biega po parku i zbiera z mamą kasztany...
  • Gość: gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.07, 10:51
    napisałas ze nie jestes sedziom a jednak ja osądzasz . Postaw sie
    kobieto na tej matki miejscu . Niweiesz jakie życie jest cieżkie raz
    na wozie raz pod wozem. Mądry ten kto biedy nie zaznał.I daj ci Boże
    aby cie taki los nie dotknoł. Troche wyrozumiałosci. Bo dziecka ta
    kobieta nie zabiła ani nie wyrzuciła do smieci tylko je oddała.Dla
    takiej matki która zabija dziecko nie ma wytłumaczenia a nie dla
    matki która je oddała ,bo nie powiodło jej sie w zycu.A to ze chce
    je odnalesc to jest jej sprawa i nikt nie powinien jej tego
    zabronic.Jesli jesteś matka to powinnas wiedziec co matka czuje do
    własne dziecka.
  • Gość: babajackowa IP: *.ols.vectranet.pl 23.09.07, 17:06
    No właśnie - co czuje matka do własnego dziecka ? Powinna czuć TO , co nie
    pozwala nawet w biedzie oddawać swojego dziecka.Dziecko to nie pluszowa
    zabawka,która moze zmieniać właścicieli. Ludzie normalni nawet psa nie oddają
    pomimo swojej biedy bo to jest istota,która kocha i przywiązuje się. A co
    dopiero mówić o ludziach ? Dziecko rośnie,kocha,czuje .
  • Gość: GOGA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.07, 18:20
    JA POWTARZAM JESZCZE RAZ DOBRZE ZE JE ODDAŁA A NIE
    ZABIŁA.POTEPIAJCIE TE KOBIETY KTÓRE ZABIJAJA A NIE TE KTÓRE
    ODDAJA.ZERO WYROZUMIAŁOSCI.LUDZIE SA OKRUTNI I ZYWIA SIE CZYIMS
    NIESZCZESCIEM.
  • Gość: ewa IP: *.uznam.net.pl 23.09.07, 19:55
    ja jej nie potepiam za to z oddala,bo oczywiscie dobrze ze nie zabila,ale nie
    wiem dlaczego szuka... moze chce odzyskac,a to juz jest duzy problem bo dziecko
    ma rodzicow i nie mozna burzyc jego swiata nawet jesli biologiczna matka
    cierpi... szuka go po trzech latach,bo moze teraz ulozyla sobie zycie i doszla
    do wniosku ze chce syna...tylko ze teraz to on tez ma ulozone zycie.Jesli ktos w
    tym ukladzie musi zrozumiec ze sa fakty ktorych sie nie zmieni to napewno nie syn
  • mamusia-szymusia 23.09.07, 20:18
    Oczywiście, wspaniale że go nie zabiła- złoty medal!!!! Jasne, że to
    lepiej niż miałaby zostawić go na śmietniku. Bardzo dobrze- zrzekła
    się praw, dzięki czemu ktoś to dziecko może wychowywać. Tylko niech
    trwa konsekwentnie w tak trudnym wyborze, po takim kroku należy
    jednocześnie zakneblować głos swego sumienia na wieki...
  • Gość: goga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.07, 21:56
    na wieki to moze za duzo powiedziane ,bo jesli po latach dziecko sie
    samo odezwie ????????????? to co wtedy nie odezwała bys sie? Wątpie.
    też byłam w domu dziecka przez całe zycie a jednak szukałam matki i
    ci co byli w rodzinach zastepczych tez szukali biologicznych
    rodziców i wcale nie mieli do nich pretensji bo wiedzieli ze było im
    cieżko.
  • Gość: ewa IP: *.uznam.net.pl 24.09.07, 15:00
    a moja siostra zaadoptowala 22 lata temu dziewczynke,ktora nie chciala ani matka
    ani jej rodzice.MAtka miala 19 lat,a rodzice po 40.Ojciec dziecka byl
    obcokrajowcem i tez go nie chcial.Jesli teraz chcieliby ja zobaczyc to uwazacie
    ze maja prawo...Ona nie jest ciekawa.WIE ze mieli kase tylko nie mieli
    milosci...A jesli potem zalowali to ich problem.Ona jest nasza.NASZA I KOCHANA
    PRZEZ CALA RODZINE.Jej rodzine...
  • Gość: zuza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 17:39
    dajcie jej spokuj / a jesli dziecku dzieje sie krzywda ,moze niech
    dla swietego spokoju to sprawdzi,wiele bylo takich przypadkow ze
    adopcyjni rodzice krzywdza dzieci .
  • matylda1001 13.12.07, 20:43
    Nie interesuje mnie powód dla którego oddała dziecko. To nie jest
    już jej dziecko i nie powinna go szukać.
  • Gość: mama-gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 22:43
    Ja urodziłam dwójkę dzieci i przy pierwszej córeczce obok mnie
    rodziła taka jedna "mamuśka" co się darła wniebogłosy: (dosłownie)
    wyłaź ty pie...ny bachorze już wreszcie.
    Po wszystkim wstała z fotela i wyszła. Szok.
    Dziewczynka ma już teraz 4,5 roczku. Może jej też "mamusia"szuka.
    Oby nie znalazła nigdy.
    Nie znajduję ani jednego dobrego słowa dla kobiet które
    zostawiają\porzucają swoje dzieci.
    Matką się jest od urodzenia dziecka (zresztą już wcześniej- to bicie
    serduszka na usg- do dziś pamietam) a nie jak sobie przypomniała po
    3 latach, że dziecko gdzieśtam jest. Żałosne.
    Mi się wydaje że mamuśka może dopiero teraz wytrzeźwiała.
    Tylko współczuć.
  • makbyt 20.12.07, 14:46
    Bo tytul wątku jest zly!! Szukasz rodziców swojego dziecka!
    tylko i wylącznie! Bo dziecko jest za male do jakichkolwiek rozmów z
    Tobą.
    --
    Gubię literki bo ... lubię !
  • Gość: xxxx IP: *.eranet.pl 22.12.07, 09:31
    Urodziłam dziecko mając 17lat,byłam niepełnoletnia,sąd rodzinny zdecydował,że
    rodzice muszą wyrazić zgodę na utrzymywanie mnie i dziecka....nie
    wyrazili.Ojciec dziecka,moja pierwsza miłość okazał się nieodpowiedzialnym
    dupkiem.Syn poszedł do domu dziecka a potem do rodziny zastępczej.Cały ten czas
    starałam się nie burząc jego spokoju wiedzieć co sie z nim dzieje.Odnalazł mnie
    jak miał też 17 lat.Dziś ma 34,własną rodzinę i własnego syna a ja ukochanego
    wnusia.Wydaje mi się,że mój syn rozumie,że nie miałam wpływu na pewne rzeczy
    które się działy te 34lata temu,byłam za młoda,nie umiałam sobie poradzić i
    walczyć o swoje i jego prawa i nie było koło mnie nikogo kto by mi pomógł i
    doradził.Byłam sama,przerażona,bez środków do życia.
    Dziś,często patrząc na wnuka myślę,jak okrutni i bezmyślni są dorośli tz.
    porządni ludzie,jak wiele mnie i mojemu synowi zrobiono krzywdy.
  • Gość: etna16 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.07, 15:13
    To co napisałaś jest odpowiedzią na wszystkie poprzednie posty!Chciałaś być
    "blisko" synka, więc byłaś, jakoś potrafiłaś to "zorganizować", nie musiałaś go
    szukać, wiedziałaś gdzie jest! Bo go kochałaś!
    Do biologicznej: nie wiem nic o tobie, ale nie masz prawa teraz ingerować w
    życie swojego synka ( naturalnie, jeśli go kochasz)
    Jesli myslisz tylko o sobie, to nic Cie nie przekona, żadne argumenty!
    Pójdziesz po trupach!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka