Ryba psuje się od głowy, a że głowa ta świeżo z tyłka przyszła (1945) to elity
mamy takie, jakie było Rzeczpospolitej chowanie na zaprzańskim grajdołku.
Oszczędzają na nagłośnieniu jak księża na procesji, jakieś pierdy, jakieś
trzaski;)
Panowie, wy to jak stare przekupy o modzie nawijacie:)) Szyk, za którym
tęsknicie miał podłoże ekonomiczne - zegarek, ślubne rodowe obrączki, frak z
cylindrem i srebrną zastawę się dziedziczyło, bo mało kogo było stać na
takie luksusy za przeciętną pensje, stąd pierwsze pokolenie, które wyrwało się
z nędzy gdy mogło kupowało te dobra, by dzieci i wnuki w czarnej godzinie
mogły się jakoś pokazać lub sprzedać je, coby głodem nie przymrzeć.
Poza tym jak wy sobie oglądacie te pruskie zdjątka z onklami i starzikami to
pamiętajcie, że fotki to się w życiu robiło ze 2-3 razy w życiu, trudno żeby w
byle czym dziadowali. Frak można było wypożyczyć dla lansu:)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.