Re: Nie dziwię się ludziom, ktorzy boją się wziąć
Autor:
Gość: Ania
IP: *.satfilm.pl
15.11.09, 19:20
Napisałeś:>"Gdyby była jakaś nadzieja na wyleczenie, może znaleźli
by się chętni.
Nie wymagajcie od nikogo aby swoje uczucia lokował tam, gdzie nie
będzie ich
spełnienia." - myślisz ze nikt nie chce tego chlopczyka adoptowac bo
nie daje nadzieji na "spełnienie lokowanych w nim ("tam") uczuć! to
chyba raczej kwestia faktu, że ludzie nie chcą brać na siebie takiej
odpowiedzialności i ciężaru. zresztą każdy pragnie by jego dziecko
było zdrowe, ładne,zeby jak najmniej było z nim problemów, idp. W
Polsce adopcji nie jest "popularna", a już adpocja chorych dzieci
zupełnie nie. "Spełnienie lokowanych w nim ("tam") uczuć" - co ty za
brednie piszesz. Chyba bardziej dziecku (szczególnie w tym wypadku)
potrzebni są rodzice, niż rodzicom dziecku, żeby "spelniało lokowane
w nim uczucia". co to jakaś transkacja wiązana? Skoro rodzice po to
adoptują dziecko, to chyba raczej w ogóle nie powinni tego robić.
Dla tego chłopczyka najważniejsze jest by chociaż przez tak krótki
okreś swojego życia zaznał miłosci i rodzinnego ciepła. A skąd Ty
możesz wiedzieć, że on nie "spełniłby lokowanych w nim uczuć"?
Myślisz, że nie byłby wdzieczny osobom, które by go adoptowały.
>"Odnoszę wrażenie iż kierownictwo domu dziecka nagłośniło sprawę
licząc po cichu iż znajdzie się ktoś, kto wybawi ich z kłopotu
opiekowania się ciężko chorym dzieckiem."- no jasne że o to
chodziło, co Ty myslisz że śmiertelnie chore dziecko nie jest
obciążeniem dla domu dziecka?! Co trzeba potępiac kierownictwo
bidulu z tego powodu?!Malo to jest dzieci, którymi bidule muszą się
zajmować, to jak chociaż o jedno mniej w dodatku chore to lepiej.
Dom dziecka to nie jest właściwe miejsce do wychowywania dzieci.