wiem coś na temat śmierci i umierania w samotności, jestem
pielęgniarką i pracowałam w domu opieki, tam ludzie w większości
umierają w samotności mimo opieki i zainteresowania. Nie mogę z
mężem mieć dzieci, ale i adoptować też nie możemy, podobno nie
spełniamy wymogów, ale widząc jakie dzieci cierpią, bo prawo jest
nieugięte serce się kroi. Wiem, że opieka nad chorym nieuleczalnie
dzieckiem jest trudna, ale chętnie z mężem podjęlibyśmy się opieki i
wychowania nad Michałkiem, niestety nie dano nam szans aby starać
się o adopcję lub status rodziny zastępczej, choć deklarowaliśmy
możliwość przysposobienia chorego dziecka. To smutne, ale taka jest
prawda w Polsce. Jesli nic sie nie zmieni w prawie, to wiekszosc
dzieci takich jak Michalek nadal bedzie na straconej pozycji do
adopcji i do malenkiego szczescia chocby.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.