Jeżeli jednym autobusem jedzie kilkadziesiąt osób, a tak zazwyczaj bywa w
szczycie w centrum Katowic, to w imię czego ma on stać w tym samym korku, co
samochody wiozące statystycznie 1,4 pasażera? Można oczywiście ględzić, że "się
nie sprawdza" albo zadzwonić do znajomego w Warszawie który potwierdzi, że nadal
jeździ samochodem, ale wszyscy inni korzystający z linii jeżdżących tymi pasami
bez dwóch zdań potwierdzą, że to rozwiązanie dobre. Ten sam warszawski ZTM miał
(ma?) podpisaną umowę ze służbami na pilnowanie buspasa przed
polactwem-cwaniactwem nie potrafiącymi czytać znaków - zwyczajnie delegowano
regularny patrol do pilnowania tego i się z czasem kierowcy nauczyli, że to nie
żart, tylko pas dla autobusów.
Oczywiście, wyznaczanie buspasa na Mikołowskiej to jest marzenie ściętej głowy,
bo tam po prostu nie ma i nie będzie na to miejsca, ale już na Roździeńskiego i
Sokolskiej - jak najbardziej.
Szczególnie na tej ostatniej, gdzie dzięki ostatniej debilnej modernizacji
skrzyżowania z Chorzowską samochody stojące na prawoskręcie do ronda blokują
nierzadko całą długość wysepki przystankowej.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.