wazny krok ze strony miasta i idea godna pochwaly.
choc wolalbym aby na poczatek ktos sprawdzil urzednikow ile
pieniedzy wydali na ten projekt - szumny punkt ladowania to w
praktyce nic innego niz zwykle gniazdko elektryczne. to nie jest
tak, ze w katowicach nie ma elektrycznych samochodow bo nie ma ich
gdzie ladowac. w wielkich metropoliach europejskich elity jezdzace
elektrycznymi samochodami po prostu kupuja 50 metrowy przedluzacz i
laduja samochody z gniazdek w domach czy biurach. najpierw pojawily
sie elektryczne samochody a pozniej publiczne gniazdka - nie
odwrotnie! niestety katowickie elity finansowe wola paliwozerne atw
itp...
jesli wiec tych kilka punktow ladowania uda sie zrobic w rozsadnej
cenie - chwala miastu - natomiast jesli ktos pod przykrywka 'dzialan
proekologicznych' probuje wyludzic publiczne pieniadze trzeba go
bezwzglednie scigac! dziennikarze publikujacy ten artykul powinni
informowac czytelnikach o kosztach instalacji.
w londynie jeden punkt ladowania wraz montazem kosztuje 500 funtow
(2000zl)
www.pavementpower.co.uk/Our%20approach.htm
ciekawi mnie ile tez te dwa punkty ladowania beda kosztowaly w
katowicach...