Przez całe lata moja socjalistyczna ojczyzna z mozołem budowała idealny system. Głoszono, iż jak nastanie komunizm to nie będą potrzebne pieniądze, bowiem każdemu dane będzie podług jego potrzeb. Naród z rozmarzeniem czekał na ten moment obfitości i dobrobytu – zwłaszcza, że chodziły pogłoski, iż nawet baby będą wspólne. Tym czasem wiecowano, wywieszano hasła i nieustannie przekraczano normy. Pewnego dnia - nie wiedzieć czemu - to wszystko prysło jak mydlana bańka. Czy jednak bezpowrotnie? Otóż nie!
Jako człowiek, który większość swego życia spędził w PRL-u z nostalgią przywitałem powiew tamtych czasów w postaci pomysłu MEN wprowadzenia dodatkowej godziny pracy za darmo. Na razie rzecz dotyczy tylko nauczycieli, ale można mieć nadzieję, że pomysł z entuzjazmem zostanie przejęty przez inne zawody. Co prawda ta jedna godzinka prezentuje się dość rachitycznie wobec, chociażby niegdysiejszych niedziel czynu partyjnego, ale podobno to dopiero początek.
Niestety, genialny w swojej prostocie przepis Ministerstwa Edukacji Narodowej nie u wszystkich nauczycieli wzbudził entuzjazm. Tak więc zamiast być dumni z wyróżnienia, że jako pierwsi będą pracować za darmochę - po prostu marudzą.
Niestety, za czasów towarzysza Gierka też byli tacy, co nie chcieli reagować na wytyczne i np. nie gasili zbędnej żarówki, nie podnosili normy i nie pracowali więcej i lepiej – nie wspominając o niedostarczaniu sznurka do snopowiązałki. No i „wicie” jak to się skończyło?..Dlatego nauczyciele niech jak najszybciej wszystko skonfrontują, zrewidują, zewrą szeregi w jedności - niech na 1 maja będzie przynajmniej 200% normy.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.