Znam nauczycieli, którzy organizują dodatkowe zajęcia dla 3, 5 uczniów. Czasem
jest to 1 godzina, czasem dwie.
Po konkursie odpytują ucznia jak rozwiązał zadania i po ogłoszeniu wyników
wsiadają do samochodu, jadą do Katowic i sprawdzają dlaczego podopieczny
otrzymał za mało punktów.
Frajerzy? Dziwnym trafem najbardziej kują w oczy kolegów i koleżanki, którym
trafiają się same słabe klasy. A jak się trafi uczeń z równoległej klasy, który
chodzi na dodatkowe zajęcia do "frajera" to afera jest na całą szkołę. Bo kto to
widział podbierać uczniów koledze - on ich uczy, a ktoś inny wysyła na konkursy
i zbiera laury.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.