swoboda_t napisał:
> Co do frankfurterków to przydadzą się przy remontach i posłużą
> jeszcze wiele lat.
[...]
> Wagon nie nadaje się też za dorbze na polskie warunki (tłok), bo
> ma dużo miejsc siedzących i wąskie przejścia.
No właśnie. Tłok. Znaczy się, jeździ za dużo pasażerów (albo tramwajów zbyt
mało, co w zasadzie na jedno wychodzi). Na ilość pasażerów wpływ mamy nikły. Na
liczbę tramwajów w składach już więcej; niestety jest to limitowane przez
fundusze. Tyle tytułem wstępu. A teraz clue: Na stronce
www.dziennikzachodni.pl/slask/218870,katowice-pasazerowie-testuja-uzywany-tramwaj-z-frankfurtu,id,t.html
zapodali, że (tu cytat):
"Wedle niemieckich norm pojazd jest w stanie pomieścić 62 pasażerów na
miejscach siedzących i kolejnych 108 na miejscach stojących, zaś wedle polskich
standardów może do niego wejść 240 osób."
Wiecie, czego się obawiam? Że różnica 40% ciężaru wynikająca z samych norm może
ZNACZĄCO skrócić żywotność tramwaju. A jeśli dodamy do tego fakt, że tramwaje
polskie są przeciążone nawet ponad polskie normy, to robi się nieciekawie.
Zresztą, kilka obliczeń:
Załóżmy przeciętną wagę "statystycznego pasażera" na 80kg.
Niemiecka norma, 170 osób - daje 13.6 TONY
Polska norma, 240 osób - 19.2 tony
Różnica to 5.6 tony. Jest to różnica wynikająca z samych norm. A załóżmy, że
tramwaj w PL będzie przeciążony nawet według polskich norm...