Re: Katowice chętnie przygarną festiwal Camerimag
Autor:
jacgg
09.02.10, 12:33
Wielkie podziękowania dla redaktorów forum, że usunęli dyskretnie mój
rozpaczliwie omyłkowy post dotyczący rzucania pereł przed wieprze. Wskutek
późnej, nocnej pory i niewybaczalnie pobieżnego czytania odniosłem na wskroś
mylne wrażenie, że Łodzianie uznali nie tyle swoich urzędników - co Katowiczan
za wieprze! Straszliwe się czasem miewa zaćmienia! :) Łodzian nadal serdecznie
zapraszam i przepraszam za własną głupotę! :)
Niesamowicie mnie rozbawił już raczej niewątpliwy zarzut klepsona (przynajmniej
w jego mniemaniu), że Katowice są miastem ...śląskim! Zacznę od żarciku
łączącego moją nocną omyłkę z przerażającym zarzutem klepsona: wieprzek to po
śląsku agrest! :))) A wieprz - to gusiok albo prosiok! :))) Aj, jakież
zamieszanie! :)
Piękna jest różnorodność polskiej mowy - szczególnie wielka tam, gdzie zetknęła
się ona z mową sąsiadów - tutaj: niemiecką i czeską w różnych odmianach
(faktycznie w swoim czasie - gdzieś na przełomie XIX i XX wieku - nie tak daleko
było do powstania właściwie odrębnego języka i swoistej kultury ani niemieckiej,
ani czeskiej, ani do końca polskiej - choć bez odrodzenia się Polski i Czech
prawdopodobnie do spółki z mieszkańcami Wielkopolski zostalibyśmy zgermanizowani
i nie byłoby już żywych gwar śląskich - poza zespołem gwar śląskich języka
niemieckiego - bo i takie powstały w toku kolonizacji Śląska - głównie Dolnego,
stało się odwrotnie: wskutek wojen i przesiedleń to Schlesisch praktycznie
wymarł), to jest wielkie bogactwo - kulturowe, niemierzalne w pieniądzu i nie do
kupienia. Mamy więcej takich skarbów, tutaj nie tylko kopie się węgiel w
ciemnych tunelach - choć to też wielkie bogactwo, ale innego rodzaju.
Warto zbliżyć się do tych skarbów czasem mniej znanych np. podczas krajoznawczej
wizyty - oby przy okazji dorocznego Camerimage, a są też inne okazje i będzie
takich sposobności coraz więcej. Górny Śląsk to ojczyzna znakomitego bluesa z
absolutnym gigantem tego gatunku w Polsce: ciągle żyjącym w pamięci tak wielu
fanów Ryśkiem Riedlem i zespołem Dżem na czele - to kraina niezłego jazzu,
siedziba doskonałej orkiestry symfonicznej, świetnych pianistów, kraj
nieprzeliczonych chórów - nie tylko hodowców kanarków i gołębi, rodzących się
zupełnie oddolnie ciekawych projektów teatralnych - tak! tak! oraz kinomaniaków
licznych NIEZMIERNIE...
To niezwykłe zabytki - i to nie tylko przemysłowe (których ilość oraz
różnorodność jest zresztą iście gargantuiczna) - to także stare grodziska z
czasów wczesnego średniowiecza i czasem dostojne, a czasem szalone zamczyska
zarówno magnatów starszego typu, jak i pałace bogatych XIX-wiecznych
przemysłowców, to wielkomiejskie kamienice w swoim czasie rekordowo dzianej
burżuazji - otoczone chmurą koronkowej sztukaterii - a gdzie indziej wzorowo
poukładane w przestrzeni domki jak z piernika, jak jeden mąż kryte czerwoną
dachówką na stromych dachach (np. w Gliwicach czy Zabrzu, o deformacjach i
zniszczeniach PRL-u tu nie wspominam, wielka praca przed nami). Katowice to
także stolica polskiego modernizmu. Last but not least: efektowne biurowce
dobrze zakomponowane z otoczeniem (katowicki Altus, czy siedziba główna Banku
Śląskiego).
To panoramiczne, niezwykle rozległe widoki ze skraju Wyżyny Śląskiej na Bramę
Morawską (znam świetne miejsce - gdzie widać kolejne pasma pól, lasów,
gdzieniegdzie ludzkich siedzib - coraz mniejsze i bardziej zamglone - jak na
XVII-wiecznym niderlandzkim pejzażu, np. Meindert Hobbema byłby zachwycony)
otwierające nadzieję na dalekie, południowe kraje...
Tutaj rozpoczynają swój bieg dwie największe rzeki Polski (nawet źródła Odry
dawno dawno temu leżały w kraju Golęszyców, praojców Wielkiego Księstwa
Cieszyńskiego, częściowo podbitych dopiero po pewnym czasie przez dużo większe i
nowocześniejsze państwo czeskie - tak, że ostał im się głównie Cieszyn z
okolicami - ale ślady obecności Golęszyców w okolicach źródeł Odry pozostały np.
w języku aż do XX wieku, w postaci zespołu gwar laskich). Źródła Wisły i Odry
leżą w pięknych górach - może niezbyt dziewiczych, ale pełnych dobrze
utrzymanych szlaków turystycznych (zarówno pieszych, jak i narciarskich) i
gościnnych schronisk. Plus miasto Wisła z Małyszem! :) Plus kolebka polskiego
szybownictwa: góra Żar. Plus Zalewy: Żywiecki i Rybnicki otwarte dla żeglarzy. I
tak dalej...
Davida Lyncha - jednego z sympatyków Camerimage, o ile się nie mylę - Katowice
gościły całkiem niedawno, i zdaje się że mu się podobało (szczególnie co
bardziej odjechane, industrialne klimaty podczas krótkiego objazdu okolicy - o
ile się nie mylę).
PS. Jeżeli idzie o ewentualne centrum festiwalowo-kongresowe - to chyba jest to
projekt raczej do rozważenia przez całą metropolię, kiedy zostanie wreszcie
uchwalona ustawa metropolitalna, dopiero przygotowywana. Dla 309-tysięcznych
Katowic funkcjonujących jako samodzielne miasto taki projekt jest chyba nie do
udźwignięcia w obecnych realiach.
I jeżeli idzie wreszcie o samego Gehry'ego i cały tzw. dekonstruktywizm - to
akurat ten nurt uważam za ciężką pomyłkę ewolucji. Ktoś tu się zatrzymał na
etapie dziecięcego rozsiewania klocków po całym pokoju. Zwłaszcza w Polsce -
kraju przerażającego chaosu w dziedzinie zagospodarowania przestrzennego - te
pomysły rozrzucania na chybił trafił powykrzywianych brył graniastych mogą co
wrażliwszych (o ile się jeszcze tacy w naszym kraju ostali) doprowadzić już nie
tyle do rozpaczy - co skutecznych prób samobójczych, poprzedzonych
niekontrolowanymi atakami szału oraz potępieńczego wycia nawet podczas nowiu, a
może i w biały dzień.
Myśmy w tym kraju mieli wielu samorodnych przedstawicieli "dekonstruktywizmu".
Licznych. Widać, słychać i czuć to - WSZĘDZIE. Może więc warto rozważyć jakieś
alternatywne projekty wspomnianego centrum - jest high-tech, neomodernizm, są
neostyle, etc. Jest w czym i w kim wybierać.