Ciekawe jak bedziesz mowil jak po 5 latach zycia we wspolnocie nagle jedna
rodzina przestaje placic kase. I tak po prostu nie placi. Co wtedy? Proste -
wyslac jakies pisma straszaki. Tylko ze to straszaki, ktorych nikt sie dzis nie
boi. Mozna naskoczyc odbiorcy i taka jest prawda. Po kolejnym roku, wspolnota
mowi - dosc tego! trzeba naprawde ich postraszyc. Ale jak? No, proste, trzeba
ich postraszyc eksmisja. I wtedy dochodzi do sedna sprawy. Taka sprawa sadowa
toczy sie latami i jest mega-KOSZTOWNA! Na dodatek - sadzimy sie z ludzmi
ktorych widujemy... Czasem robi sie taka atmosfera ze ludzie uciekaja, i to
zwykle uciekaja Ci ktorzy nie sa niczemu winni...
Dla niewielkiej wspolnoty taka sprawa jest nierealna - koszty sa zbyt wielkie.
Ponaglenia, ostrzezenia - mozna se olewac ile sie chce.
W spoldzielni placi sie kupe kasy na "nic" - ale sa tam tez prawnicy, ktorzy
prowadza kazdego dnia kilka spraw tego typu. Wiedza jak, wiedza gdzie, kasa na
sady ginie w budzecie.
Akurat znam kilka niewielkich wspolnot - i dopoki wszystko jest w dobrym stanie
technicznym, dopoki ludzie sa mlodzi i nie maja czasu na alkohol i nude to
wspolnota jest ekstra. Ale jak tylko ludziom cos "odbija" albo po prostu zmienia
sie ich zycie, to zaczyna sie jazda bez trzymanki. Ja znam wspolnoty w ktorych
klotnie byly tak duze ze teraz nie ma zadnego funduszu remontowego, a nawet za
kubly na smieci kazdy placi osobno.... Tzn. jeden placi, a kilku innych robi
"cos" ze swoimi smieciami.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.