Tyle hałasu a tak mało konkretów i faktów.
A wystarczy trochę poczytać, pomyśleć i poukładać sobie to wszystko bez
uprzedzeń i emocji.
Klub Gaja nie jest tylko i wyłącznie, jak chcą tego niektórzy, organizacją
ekologiczną - cokolwiek zresztą pojęcie ekologiczna organizacja w Polsce by nie
znaczyło.
Dawno przestała byc to amatorska działalność spontanicznych grup entuzjastów
przyrody.
Jest to także działalność polityczna, chwilami prawie że partyjnopolityczna
(Zieloni), biznesowa, lobbistyczna i religijna np. z elementami kultury
staropogańskiej, szamańskiej lub buddyjskiej.
Finansowanie takiej działaności ze środków publicznych oraz wprowadzanie
oficjalnie do szkół publicznych, co ma już miejsce w Polsce, musi budzić
kontrowersje - patrz, mało zresztą obiektywny, artykuł w Gazecie Wyborczej.
Czasem taka działalność wywołuje konsternację, gdy m.in. z państwowych środków
finasowane są działanie wymierzone przeciw np. budowie przez państwo
jakichkolwiek(!) autostrad w Polsce a w pojedynczych przypadkach np. blokowanie
budowy przez działaczy ekologicznych odcinka A-4.
Zaznaczam, że nie mam osobiście nic do prywatnych i jawnych poglądów
religijnych o ile nie będą one w sposób niejawny propagowane w polskich
szkołach. Polskie prawo dopuszcza za zgodą rodziców lub dorosłych uczniów
organizowania dla chętnych dobrowolnego nauczania religii każdego praktycznie
wyznania i niech juz tak pozostanie.
Dla zainteresowanych polecam ciekawy materiał na temat tej nowej (starej
mieszanki) religii.
Ps. Na szczęście żyjemy w kraju, w którym nie grozi za zmianę religii kara
więzienia lub kara śmierci (patrz przypadek Afganistanu ale nie chodzi przecież
tylko o islam).
www.pracownia.org.pl/dz/index.php?d=archiwalne&e=artykuly&rok=2003&nr=113&id=453