typowy trick niemieckich firm ubezpieczeniowych. sam tego
doswiadczylem z HUG kilka lat temu i wygralem sprawe przed sadem w
Berlinie. Kluczyk przekazany firmie ubezpieczeniowej powinien
zdaniem sadu byc zbadany w obecnosci przekazujacego poniewaz w
interesie ubezpieczyciela lezy znalezienie argumentu aby nie
dokonac wyplaty. byc moze ktos kiedys przedemna kopiowal ten
kluczyk poniewaz auto bylo uzywane co jednak zdaniem sadu nie
wskazuje na moj udzial w wyludzeniu odszkodowania. dostalem 145 %
kwoty spornej. nie dajcie sie ludzie cwaniakom. nie bylo protokolu
przekazania i badania w waszej obecnosci to nawet polski sad nie
uzna tego jako dowod w sprawie. glowa do gory
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.