Panie Badurski. Niech Pan żyje i cieszy się życiem ku chwale swojego
dobroczyńcy. A że on nie żyje. On tylko wstawił Panu młode serce bo
umiał to doskonale robić. Ale karty życia rozdaje ktoś inny. Jak się
Pan chce zamartwiać to niech się Pan martwi tym, że ma Pan 69 lat i
żyje a ten kogo serce Pan w piersi nosi żył tylko 22 lata. Ma Pan
powód obu tym ludziom być wdzięcznym i żyć.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.