Pytanie do wszystkich a w szczególności do IPNu - dlaczego nie zmienionia się nazw ulic, placów, parków noszących imię jednej z dwóch postaci, "dzięki" której na ponad 50 lat Polska stała się państwem uzależnionym od ZSRR, w którym wprowadzono wbrew woli Narodu autorytarny system rządów, przez którego Polska utraciła połowę swojego terytorium oraz jednych z najlepszych swoich synów?
Tą osobą jest Franklin Delano Roosevelt, prezydent USA podczas trwana II wojny światowej, jeden z głównych autorów pojałtańskiego podziału Europy.
Jak pisze amerykański historyk z uniwersytetu Harvarda prof. Richard Pipes:
Jałta była oczywistym błędem. Politycznym i moralnym. Ciąży on przede wszystkim na Roosevelcie, który od pertraktacji ze Stalinem praktycznie odsunął Churchilla sam ustępując we wszystkim przywódcy Związku Radzieckiego
Niezaprzeczalna prawda jest taka, że Roosevelta niewiele obchodził los Polski poza własnym interesem politycznym w stosunku do swoich polonijnych wyborców.
Czy zatem jako "ten zly" dla samostanowienia Polski i jej obywateli nie powinien zniknąć z tabliczek ulic polskich miast, które jego imię ciągle noszą? Bo skoro bez ogródek pozbyliśmy i pozbywamy nadal się innych "złych" to czy hołubienie tego pana nie jest pewną żenującą dwulicowością władz wszelkiej maści po 1989 r.?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.