ale wydaje mi się, że w pojęciu "wypadku" zawarta jest wola sprawcy, by nie
doszło do takiego zdarzenia, ale w tym przypadku takiego elementu nie było -
jeden z pożal się Boże pasażerów mówił mu by nie jechał, dalej kilkakrotnie
nie zdał egzaminu na prawo jazdy, uciekła z miejsca przestępstwa, nakłaniał
matkę do złożenia nieprawdziwych zeznań - więc musiał mieć świadomość tego co
robi i że popełnia przestępstwo i wydaje mi się, że sąd powinien to wszystko
potraktować jako zabójstwo za co grozi dużo większa kara (i tak nieadekwatna
do skutków), ale czy polski sędzia potrafi coś takiego zrobić (anglosaski potrafi)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.