Wszystko ok, tylko wspolczesna architektura "starzeje sie" niesamowicie szybko
- przyklady warszawskie - hotel Marriot - nie tak znowu stary, a juz po
prostu "zbrzydł" mieszkańcom, stał sie "nudny" i nigdy nie będzie miał szans
na stanie się ikoną miasta. Jakże szybko zestarzały się nie tak w końcu dawno
postawione budynki na Dlugich Ogrodach - to refleksyjne szkło jest po prostu
tragiczne.
Ponadto, jakby nie było współczesna architektura rzadko bywa "przytulna", nie
bardzo jest w stanie stworzyć w miarę intymne wnętrza gdzie człowiek chciałby
powracać a przynajmniej przysiąść na dłużej niz 10 minut. Weźmy chociaż udany
gmach Metropolitan zaprojektowany przez samego N. Fostera (
pl.wikipedia.org/wiki/Metropolitan_(Warszawa) ). Budynek jak na nasze
warunki wybitny, a jednak i sam jego dziedziniec i okolice po zakonczeniu
pracy w biurach swieca pustkami - a tymczasem na oddalonym o 200 m Krakowskim
Przedmiesciu tętni (jak na polskie warunki) zycie. Może porównanie trochę "od
czapy" - czym jest ta osławiona Złota uliczka w Pradze? - zbieraniną
bieda-domków, z których każdy, gdyby stał osobno określony by był jako rudera
przeznaczona do wyburzenia. Ale razem stanowią całość przyciągającą tłumy - bo
ich skala i forma trafia w ludzkie potrzeby. Przywrocenie pn. czesci Wyspy
Spichrzow jej dawnego charakteru stworzy przestrzen przyjazna człowiekowi,
zapełnienie jej awangardową architekturą stworzy zimny, pewnie nieco
"sterylny" kompleks, którym będą się przez kilka czy kilkanaście lat
zachwycali miłośnicy współczesności.