Komentarze do artykułu
Czy widowisko "Twój anioł Wolności ma na imię" warte było 9 milionów
Parę efektownych i ciekawych momentów, ale całość chaotyczna - Patryk Gochniewski i Mirosław Baran, dziennikarze "Gazety Wyborczej Trójmiasto" recenzują widowisko "Solidarność. Twój anioł Wolność ma na imię" kończące obchody 30. rocznicy "S"
Moja chata z kraja, ale co to miało niby być ???
Znając naszą polską mentalność wiedziałam, że nastrój takiej imprezy będzie pod znakiem Wolności prowadzącej
lud na barykady czyli dużo patosu + przegląd naszej co tu kryć mało radosnej historii współczesnej. Ale to co
zobaczyłam na scenie przerosło mnie zupełnie. Przede wszystkim nie wiem co kierowało osobą, która wymyśliła
czytanie tekstów po angielsku a następnie ich beznamiętne czytanie przez panią tłumacz. Całe przesłanie tych
tekstów, wybranych zresztą dość bez sensu, stało się niezrozumiałe . O mało z krzesła nie spadłam w trakcie
przydługiego fragmentu poematu pana A.Ginsberga. Rozumiem, że w USA jego poezja była manifestem wolności
dla pokolenia końca lat 60-tych, ale na litość Boską my tutaj mieliśmy bardziej poważne problemy niż bunt przeciwko
sytej egzystencji na przedmieściach na głuchej amerykańskiej prowincji. Po wysłuchaniu tego kawałka w fatalnym
tłumaczeniu zrozumiałam jedno, że podmiot liryczny tego dzieła był już tak nieszczęśliwy ze swojej egzystencji
pozbawionej cenzury, kolejek po papier toaletowy, ścieżek zdrowia itp. podobnych atrakcji, że z nudów nie miał już
innego pomysłu niż zażycie prochów a słuchając kawałków o tańczącym hinduistycznym bóstwie wziął sobie niezłą
działkę. Świętujemy podpisanie porozumień sierpniowych a ukraińska artystka serwuje nam bardzo adekwatny do
rocznicy pokaz z elementami martylogii z czasów II wojny światowej a pewnien bardzo w Polsce lubiany skrzypek
gra utwory z płyty inspirowanej kulturą żydowską zniszczoną w trakcie Holocaustu. Nie znam angielskiego na tyle,
aby wiedzieć o czym śpiewa pani Mansy, ale czy miało to związek z obrazkami wyświetlanymi w tle nie mam pojęcia
może mnie ktoś oświeci. Zapamiętałam jeszcze jakieś śpiewy gospel, bo głupia naiwna robiłam jeszcze przeskoki na
TVP 1 z innego kanału mając nadzieję, że jeszcze coś fajnego się zdarzy. Kiedy młody człowiek zaczął grać na
fortepianie utwory Chopina ( mamy w końcu rok Chopina więc jak dają kasę za promocję jego twórczości to trzeba
je gdzieś wtrynić do imprezy , aby środki z odpowiedniego programu ministra kultury wspomogły nam budżet)
wiedziałam już, że była to płonna nadzieja. Jednym słowem żenada i zwykłe wyrzucenie pieniędzy w błoto. Za te 9
mln lepiej byłoby zrobić coś pożytecznego np. remont jakiegoś oddziału szpitalnego, szkoły, przedszkola, domu
pomocy społecznej czy innej przydatnej instytucji społecznej. Uroczyście otworzyć i nadać imię upamiętniające z
jakiej okazji ta inwestycja została dofinansowana. Przynajmniej pozostałby jakiś trwały ślad w pamięci ludzkiej.