Wiem to od mojego Taty,wieznia obozu koncentracyjnego Stutthof,numer
3033,ktory uciekl podczas ewakuacji obozu i schowal sie w piwnicy
jednego z domow w centrum Wejherowa.Zywnosc donosila mu mloda
mieszkanka tego domu.Jak Niemcy sie wycofali z miasta,moj Tato
wyszedl na ulice odetchnac swiezym powietrzem.Napotkal patrol
ruskich.Pierwsze co znim zrobili,to kazali pod wymierzonym karabinem
zdjac zegarek z reki,swetr i buty.Tato mowil,ze jest uciekinierem z
obozu,ale towarzysze byli pijani i krzczeli:dawaj,dawaj...
Szlag z nimi.I z ich czolgiem.Choc to nie kapliczka powinna tam
stac.Dosyc juz mamy kapliczek w miescie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.