> Wiem to od mojego Taty,wieznia obozu koncentracyjnego Stutthof,numer
> 3033,ktory uciekl podczas ewakuacji obozu i schowal sie w piwnicy
> jednego z domow w centrum Wejherowa.Zywnosc donosila mu mloda
> mieszkanka tego domu.Jak Niemcy sie wycofali z miasta,moj Tato
> wyszedl na ulice odetchnac swiezym powietrzem.Napotkal patrol
> ruskich.Pierwsze co znim zrobili,to kazali pod wymierzonym karabinem
> zdjac zegarek z reki,swetr i buty.Tato mowil,ze jest uciekinierem z
> obozu,ale towarzysze byli pijani i krzczeli:dawaj,dawaj...
> Szlag z nimi.I z ich czolgiem.Choc to nie kapliczka powinna tam
> stac.Dosyc juz mamy kapliczek w miescie.
**********************************
A obóz w Stutthofie sam się postawił? Historii, jaką opisałeś, jest wiele. Różne
role grali w nim hitlerowcy i sowieci - raz katów, raz wybawicieli. Sęk w tym,
że to czołg lepiej przypomina o okropieństwach wojny, lepiej niż kapliczka.
Chyba każdy ma świadomość dwuznacznej roli Armii Czerwonej w wyzwalaniu Polski,
a zatem trudno zgodzić się z zarzutem, że zaciemnia obraz historii. Po prostu
wojenna pamiątka.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.