nalewka z kwitów dzikiego bzu Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • pyszna! Piłem w święta u znajonych, jednak przepisu ( juz pzy któryms
    kieliszku) podać nie chcieli...
    a Wy? macie coś takiegi w swoich zeszycikacj?
    Proszę
  • Gość: BRy IP: *.net.autocom.pl 08.01.04, 12:27
    Podaję taki przepis "mniej więcej" bo napisany mam w domu na wsi. Przepis jest
    sprawdzony praktycznie, a gotowy produkt wywołuje przyjemne doznania.

    - do dużego (np. 8 l) słoja wkładamy całe baldachy dobrze rozkwitniętych
    kwiatów czarnego bzu, (należy zbierać na terenach ekologicznych i uważać na
    mszyce i inne robaczki)
    - warstwę kwiatów przekładami warstwą cienko skrojonych plasterków cytryny,
    plasterki pozbawiamy pestek ale skórkę (po wcześniejszym porządnym
    wyszorowaniu) zostawiamy, i tak kilka razy po warstwie kwiatów i cytryny,
    wszystko lekko ugniatając. Do takiego jak podałem słoja wchodzi ok. 40-50
    baldachów i 2-3 cytryny,
    - wszystko zalewamy przestudzonym syropem cukrowym, żeby przykryło kwiaty i
    cytrynę, syropu na podaną wielkość słoja trzeba ze 2 litry, zawiązujemy czystą
    szmatką, stawiamy na ok. 10 dni w nasłonecznionym oknie i od czasu do czasu
    mieszamy,
    - zlewamy przez sito wytworzony syrop, dodajemy do niego spirytus w takiej
    ilości żeby osiągnąć oczekiwaną moc nalewki, np. 35 %, korzenia arcydziegla -
    jest w sklepie zielarskim (mniej więcej 2 płaskie łyżki stołowe na ok. 4 litry
    nalewki), sok z 2 lemonek i według uznania miodu do smaku, zostawiamy wszystko
    na dwa tygodnie od czasu do czasu mieszając,
    - po tym czasie zlewamy alkohol, ewentualnie odstawiamy do sklarowania i na
    koniec przecedzamy np. przez filtr od kawy.
    Powinno leżakować przynajmniej z pół roku, ale lepiej jest gdy wytrzyma
    dłużej...
    Proszę się ewentualnie przypomnieć w lecie, kiedy jest sezon na "czarnego bez"
    to podam dokładniejszą recepturę.
  • Gość: elask IP: *.itpp.pl 08.01.04, 13:01
    proszę bardzo, podaję za " dziadkowe nalewki, babcine przetwory" wyd.
    Prószyński:
    50 baldachów kwiatów czarnego bzu.
    2 cytryny, 2-3 limety,
    70 dag cukru
    1 l spirytusu 96%
    1 łyżeczka korzenia arcydzięgla
    z 1i wody i cukru ugotować syrop i przestudzić. cytryny wyszorować, sparzyć i
    pokr. w plasterki, wypestkować, do wyparzonego słoja włożyć kwiaty
    przekładając cytryną zalać syropem, przykryć płótnem i postawić w
    nasłonecznionym miejscu na 10 dni. co jakiś czas sprawdzać czy sok nie
    fermentuje i przemieszać łyżka. Sok zlać do garnka przez sito wyłożone gazą ,
    połączyć ze spirytusem wymieszać i dodać sok wyciśnięty z limet. Nalewkę
    przelać do 2 dwulitrowych butelek do każdej dodać po 1/2 łyżeczki korzenia
    arcydzięgla i odstawić na 4 tygodnie, co 3-4 dni wstrząsać butelką . potem
    odstawić na 2 tygodnie , bez wstrząsania,zlać znad osadu, osad przesączyć na
    sicie wyłożonym papaierowym ręćznikem i połączyć z nalewką. powinna jeszcze
    dojrzewać 3-4 tygodnie. Od razu się przyznaję , że nie robiłam. robiłam kiedyś
    sok z kwiatów czarnego bzu i nie wyszło mi, więc dalej już nie
    eksperymentowałam. Powodzenia
  • ale wypaliłem z tym bzem, gdy śnieg na dworze. Jednak bałem się, ze zapomnę o
    tym do wiosny, tak więc byle do niej...
    p

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.