• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Solenie wolowiny po ugotowaniu - mit?

  • 15.10.09, 11:50
    Kolejny raz przeczytalam na forum, ze wolowiny solic nie mozna, bo
    stwardnieje. Nie wyobrazam sobie nie posolic steka przed
    smazeniem, twardy nie jest, ale fakt, ze jadam medium - rare.
    Gulasz wolowy z warzywami robilam nie dalej jak dwa dni temu -
    posolilam i popieprzylam wolowine zanim jeszcze dodalam do garnka -
    mieso pod koniec gotowania niemal rozplywalo sie w ustach.

    No to jak w koncu?
    --
    Brzemię
    Edytor zaawansowany
    • Gość: Anka IP: *.adsl.alicedsl.de 15.10.09, 11:57
      Chodzi o krotkie smazenie typu stek.
      • Gość: alexa0000 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.09, 12:07
        Ja nie solę steków na wszelki wypadek, żeby sie nie wściec z powodu
        ucieczki soków. Ale mój brat, który przebywał w Brazylii dwa
        miesiące i zajadał sie kawałami wołowiny umoczonymi w
        gruboziarnistej soli z obu stron i upieczonymi bez szkody dla
        soczystości nabija sie ze mnie. Mysle,że to kwestia jakości miesa i
        szybkosci obróbki. W przypadku długiego gotowania gulaszu, kiedy
        włokna i tak rozgotują się, nie ma to chyba znaczenia.
        • 15.10.09, 12:19
          Kiedy te soki maja uciec, jak ja sole steka tuz przed polozeniem na
          rozgrzana zelina patelnie grilowa? Przeciez od razu sie pory
          scinaja.

          Moze masz racje, ze to kwestia jakosci miesa.
          --
          Brzemię
          • Gość: mika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 12:26
            solę stek
            ozdabiam tort
            wsiadam na motor
            gram w bilard
            ;)
            • 15.10.09, 12:37
            • 15.10.09, 23:09
              Przepraszam, ale coś mi tu nie gra. Podane przykłady chyba nie są właściwe. Pani Serwusowa napisała: "nie posolić steka", nigdzie nie widzę żeby napisała "solę stek". Wbrew pozorom to robi różnicę. Hmmm, popatrzmy...
              Twój przykład:
              ozdabiam - kogo? co? tort
              Przeczenie:
              nie ozdabiam - kogo? czego? - tortu.
              To są dwa różne przypadki, dopełniacz i biernik!

              Analogicznie:
              solę - kogo? co? - stek
              nie solę - kogo? czego? - steku

              No właśnie, nie steka lecz steku, ale na pewno nie stek! Zdanie "nie solę stek" byłoby niepoprawne.

              Z wsiadaniem na motor i grą w bilard akurat jest inaczej, bo zarówno w twierdzeniu jak i w przeczeniu motor i bilard wystąpią w bierniku, więc będzie wsiadam/nie wsiadam na motor, gram/nie gram w bilard. Ale z soleniem steku jest właśnie tak jak z ozdabianiem tortu :)

          • Gość: alexa0000 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.09, 12:54
            Kiedyś smazyłam stek, posoliłam, chciałam zdjąć i okazało sie że
            jeszcze chwilka przydałaby mu sie na patelni. Puscił sok i zrobiła
            sie podeszwa. Byc może to ten jedyny raz, nie wiem, być moze to
            mit, ale raz mi się schrzaniło i nie chcę ryzykowac ponownie. Z
            watróbka za 6 PLN moge, z poledwica za kilkadziesiat PLN srednio mi
            sie chce:)Uraz mam, i tyle.
        • 15.10.09, 12:49

          > Ja nie solę steków na wszelki wypadek, żeby sie nie wściec z
          powodu
          > ucieczki soków. Ale mój brat, który przebywał w Brazylii dwa
          > miesiące i zajadał sie kawałami wołowiny umoczonymi w
          > gruboziarnistej soli z obu stron i upieczonymi bez szkody dla
          > soczystości nabija sie ze mnie.

          Może mięso było odpowiednio tłuste. A krowy nie stały całe życie w
          klatce i same wybierały sobie, skąd chcą poskubać trawę na
          śniadanie, obiad i kolację, a nie wsuwały jakąś hormonalną paszę.
    • 15.10.09, 12:24
      Prawdopodobnie mit. Ja się na stekach wołowych średnio znam, ale tak samo jest z
      wątróbką. Jeśli zrobić eksperyment i smażyć w jednakowych warunkach i w jednym
      czasie wątróbkę posoloną i nieposoloną, efekt mamy identyczny. Mitów kulinarnych
      jest generalnie dużo. Podobno z gotowaniem rosołu i warunkiem, że trzeba jakoby
      wkładać mięso do zimnej wody tez mit. Oglądałem kiedyś program w którym jeden
      biochemik, bodajże, z zawodu a kucharz z zamiłowania rozkładał całą tę historię
      na czynniki pierwsze, eksperymentował i wyszło mu, że nijak nie da się tego
      twierdzenia obronić. Nie mnie wyrokować :0)
      A gulasz wołowy tez solę na początku.
      --
      BETTER MOTORHEAD THAN DEAD
    • 15.10.09, 12:24
      Mi sie zawsze wydawalo, ze chodzi o duszenie.
      Sol sprawia, ze woda ucieka z produktu - jesli chce sie np miec
      cebule utopiona we wlasnym sosie, wystarczy ja zaraz na poczatku
      smazenia posolic - wtedy szybko sie 'spoci' i nie trzeba jej bedzie
      podlewac zadna woda. To samo jest z miesem.

      Steki to inna sprawa - imo robi sie je po prostu za szybko, zeby
      ten proces nastapil.


      --
      stereotypes are a real time-saver
    • 15.10.09, 13:39
      jedyne mieso, ktorego nie sole przed oborobka to watroba, niezaleznie od gatunku


      chyba ze mi sie zachce dietetyczne cos marynowane, wtedy czesto bez soli -
      zdrowotnie
      --
      Inny Swiat - Zespół Aspergera
      • Gość: alexa0000 IP: *.gorzow.mm.pl 15.10.09, 15:45
        A tu cały wykład,brzmi nawet przekonujaco. Nastepnym razem skuszę
        się (próba na 1 kotlecie:)).

        steamykitchen.com/163-how-to-turn-cheap-choice-steaks-into-gucci-prime-steaks.html
        • Gość: jackk3 IP: 137.186.33.* 15.10.09, 22:17
          Nie rozumiem po co tak masakrowac dobra wolowine? Szuka dla sztuki?
          Metoda tej 'blogerki' (zaczerpnieta zreszta) ma jedna powazna wade:
          mycie miesa (steku)!
          • Gość: alexa0000 IP: *.gorzow.mm.pl 15.10.09, 22:25
            Znaczy, zle robi? Ja akurat nie jestem ekspertką w kwestii
            steków,niestety...Wyglądało zachęcająco.
            • Gość: jackk3 IP: 137.186.33.* 15.10.09, 22:29
              Nie, nie to mialem na mysli. Stek wyjdzie. Tylko po co tak
              komplikowac sprawe? Samo grillowanie/smazenie jest proste jak
              parasol, znane od wiekow.
    • Gość: jackk3 IP: 137.186.33.* 15.10.09, 22:18
      Osobiscie sole po tylko frytki i grzyby (z patelni).
      • 15.10.09, 23:15
        ja bym nie powiedziała, że mit
        miałam kilka akcji, szczególnie z polędwicą.. jeśli się po
        podsmażeniu nie dusiła 5 godzin, to była twarda jak kamień, albo
        podeszwy takie, bleee

        może to zależy częściowo od wieku mięsa, im młodsze tym mniej mu
        szkodzi, nie wiem
        generalnie nie robi mi różnicy w tym wypadku czy solę przed czy po

        --
        ups
        • Gość: jackk3 IP: 137.186.33.* 16.10.09, 00:07
          W zasadzie poledwica to jest jedyny kawalek krasuli co sie nie
          starzeje. Jestes pewna ze to byla poledwica?
          Oto ciekawy link:
          thepioneerwoman.com/cooking/2007/07/roasted_beef_te/
          Szczegolne godna polecenia jest procedura oczyszczenia poledwicy z
          blon, czesto zostawiaja cienka warstwe na poledwicy w sklepie.
    • 16.10.09, 00:14
      Steków nie smażę, raz na ruski rok zdarza mi się wrzucać na grilla, i wtedy
      rzeczywiście solę po zdjęciu z ognia. Ale gulasze, duszone pieczenie i zupy na
      wołowinie zawsze solę od razu na początku i zawsze mam pod koniec
      gotowania/duszenia mięciutkie mięso. Mitami kulinarnymi zazwyczaj mało się
      przejmuję, i jak coś mi wychodzi im na przekór, to robię na przekór i tyle :-)



      --
      It is our choices that show what we truly are, far more than our abilities.
    • 16.10.09, 00:47
      Steków nie solę przed smażeniem.. z przyzwyczajenia :)
      --
      miszmasz-marghe.blogspot.com/
      • 16.10.09, 08:57
        kiedy solić ?
        kiedy chcesz, jedyna różnica to ta przy pieczeniu steków z rostbefu,
        przerośniętych żyłkami tłuszczu, taką wołowinę soli się po zdjęciu z
        patelni, dzięki czemu stopiony tłuszcz pozostaje w mięsie dając mu
        specyficzny smak, pycha (grubość 1,5 - 2 cm, waga min. 200 gram,
        karmelizowane kartofelki, fasolka szparagowa, dobre wino Chianti)

        problem tylko w tym, czy taka wołowina jest dostępna w Polsce tzn.
        kruszona na haku przez około 3 tygodnie w specjalnych warunkach
        (dzisiejsze metody wakum "prawie" zastępują kruszenie tradycyjne ale
        przede wszystkim są zdecydowanie tańsze),
        polskie krowy to gatunek mleczny, którego mięso nie jest odpowiednie
        na steki/befy
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.