Dodaj do ulubionych

Snobistyczne skladniki, ktorych nie znosicie

14.11.09, 01:59
Dawno nie bylo watku wymieniankowego :)

Są jakies ą-ę składniki czy potrawy, których nie znosicie? Takie,
które 'wypada' po pierwsze znac, a po drugie umierac nad nimi z
zachwytu? Rzadkie, niecodzienne, kosztowne, egzotyczne?

To zaczynam:
* nie znosze smrodu wody z kwiatu pomaranczy - cuchnie jak ruskie
perfumy, ktore pamietam z dziecinstwa
* nienawidzę zupy dyniowej w kazdym jej rodzaju, bo ma okropna
konsystencję i smak, ktorego nie da sie niczym zagluszyc
* natka kolendry smierdzi jak jakis dziki zwierz
* strusina za to nie ma ani smaku, ani aromatu
* tak samo jak mascarpone, które jest maźglate w dodatku
* a 'niezwykly' smak trufli to jakis humbug

Berek.

--
śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
Edytor zaawansowany
  • Gość: Marek IP: *.cust.tele2.de 14.11.09, 02:50
    Nie wiem czy mleko kokosowe jest ą-ę, ale nie lubię.
  • kirkunia 15.12.09, 20:09
    Krewetki
    Kawior
    Ośmiornica
  • Gość: senin IP: *.QLD.netspace.net.au 14.11.09, 04:56

    trzeba chyba sprecyzowac, co znaczy "snobistyczne" -

    czy sa to skaldniki/potrawy "modne" czy raczej drogie i trudno
    osigalne, czy jeszcze cos

    bo do glowy by mi nie przyszlo, ze zupa z dyni jest snobistyczna
    albo mleko kokosowe

    to chyba kwestia tego GDZIE sie jest

    dla mnie snobistyczny, acz nielubiany przeze mnie, jest kawior

    i przyrzadzanie ryby w bialym winie - biale wino wg mnie
    sprawia ze ryba "zalatuje" - inne miesa tez zapewne - nie wiem,
    nie probuje a w restauracjach unikam
  • the_rapist 01.12.09, 16:54
    Probowalem kilka razy, rozne gatunki, z roznymi dodatkami. O ile ryby generalnie
    lubie, kawior jest po prostu obrzydliwy, szczegolnie sposob w jaki trzeszczy w
    zebach.
  • theorema 01.12.09, 17:58
    popieram:) i jeszcze owoce morza, ekskluzywne francuskie wina czerwone, łosoś,
    sushi, tort Sachera.
    Prostacy jedzą mielonkę tyrolską, kaszankę, pierogi ruskie i wątróbkę, a piją
    piwo-ani to zdrowe, ani wyszukane, ale za to jak mi ktoś zaproponuje takie
    żarcie, nie muszę wymawiać się w panice dietą, chorobą itd:)
  • wkkr 01.12.09, 20:53
    Kawior rzeczywiście jest przereklamowany ale kalmary, duże krewetki,
    łososć itd są bardzo dobre.
    A moznowytrawne, czerwone wina francuskie czy hiszpańskie sa
    fantastyczne.
    A pierogami i wątróbka z dobrzym piwem też nie pogardzę....
    PS
    I jak tu zrzucic tych parę kilogramów....
    Chyba przerzucę się na kawior :)
  • wkkr 01.12.09, 20:50
    zgadzam się. Kawior jest obrzydliwy.
  • Gość: Smakosz (nie snob) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.09, 04:49
    Probowalem kilka razy, rozne gatunki, z roznymi dodatkami. O ile
    ryby generalnie lubie, kawior jest po prostu CUDOWNY, szczegolnie
    sposob w jaki trzeszczy w zebach.
  • viking2 16.12.09, 04:30
    Gość portalu: senin napisał(a):
    > trzeba chyba sprecyzowac, co znaczy "snobistyczne" -

    Nie wiem dokladnie, ale moze chodzi o skladniki, ktorych uzywanie jest "w dobrym
    tonie", a niekoniecznie polaczone ze znajomoscia zasad gdzie, kiedy, do czego i
    w jakiej ilosci. Fakt, ze najlepsza potrawa moze stac sie w ten sposob niejadalna.

    Zupa z dyni - probowalem raz, nie podchodzi mi, ale moze dlatego, ze ja wogole
    nie przepadam za zupami.
    Mleka kokosowego unikam, bo nie lubie smaku (wiorkow kokosowych tez nie lubie).

    Kawior, owszem, jadam - nie zebym sie o niego zabijal, ale nawet lubie -
    powiedzmy, jajko na twardo przeciete na pol, zoltko wydobyte, w bialku nisza
    wypelniona kawiorem - no mozna takie zjesc jedno, moze dwa. Ale pol tuzina to
    raczej jak ta polowka jajka bedzie owinieta szynka i polana sosem tatarskim...

    > i przyrzadzanie ryby w bialym winie - biale wino wg mnie
    > sprawia ze ryba "zalatuje" - inne miesa tez zapewne - nie wiem,
    > nie probuje a w restauracjach unikam

    O rybie nie wiem - nie jadam, bo nienawidze. No, wlasciwie to klamie, bo stek z
    rekina jest mozliwy (w sumie wcale nie smakuje jak ryba), wedzony wegorz - ale
    musi byc ten "nielegalny", czyli za mlody do polowu. Na marginesie, pewien stary
    rybak z Zatoki Wislanej nauczyl mnie i pokazal, w czym rzecz. Ten dorosly,
    "legalny" wegorz jest za tlusty. Podczas wedzenia przeciecie wzdluz (to od
    patroszenia) "otwiera sie" szeroko od goraca. Natomiast u tego "nielegalnego", w
    czasie wedzenia brzegi rozciecia "zwijaja sie" tak jakby troche do srodka. Jest
    mniej tlusty i smaczniejszy, ale tak czy owak, na godzine przed, butelka
    Finlandii idzie do zamrazarki...
    No i - z owocow morza - kalmary, te panierowane, smazone i "gumowe" w smaku.
    Moge jesc na okraglo.

    Ale biale wino nie sprawia, by mieso zalatywalo - sprobuj w przypadku np.
    kurczaka (bo troche trudno wolowine czy wieprzowine dusic w bialym winie, to juz
    bardziej czerwone by sie nadawalo).
    Moja metoda polega na podlewaniu duszacego sie pod przykryciem kurczaka (piersi
    bez kosci glownie) mala iloscia wody, tak, by szybko wyparowala. Trzeba
    oczywiscie podlac ponownie - tym razem bialym winem. Ono tez wyparuje - podlac
    woda. Woda wyparuje - podlac winem i tak na przemian. Ogolnie, w czasie duszenia
    - okolo 1.5 godz - podlewam jakies 8-10 razy: 4-5 razy woda, 4-5 razy winem.
    Wiem, upierdliwe to, bo wymaga pilnowania, zeby sie nie spalilo - ale ktora
    dobra potrawa nie wymaga poswiecen?:)
  • Gość: senin IP: *.QLD.netspace.net.au 14.11.09, 06:53
    mysle, ze kwestia kawioru: snobistyczny czy nie, moglaby byc
    rozwiazana jedynie w przypadku wersji forum "audio"

    z tonu glosu (i takich tam) wiele mozna wyczytac... snobizm da siem
    wyczuc od razu

    jasne, ja tu kawior w kazdym supermarkecie moge kupic i walnac
    na "bagietke" (to dla nie ta 'bagietka" a nie "bulka czy "angielka"
    to tez taki troche snobizm...coz jezyk sie zmiena ;)

    kawioru nie lubie
    ale wiem ze dla wielu jest to sczyt wykwintu (na calym swiecie tak
    jest)

    jak lubisz i zajadasz z przyjemnoscia to juz przestaje byc snobizmem
  • Gość: dorotkah IP: 71.201.91.* 14.11.09, 07:11
    No wlasnie,co jest snobistyczne czy trudne do dostania? Z pierwszej
    listy oprocz strusiny i trufli wszystko jest w supermarkecie kolo
    domu.Trufle jakby byly tanie to bym mogla je codziennie jesc.Za to
    chyba "wstyd" sie przyznac nie lubie sushi i koniec.Wole zjesc
    mielone z tluczonymi zamiast sushi(tak,tak jestem kotleciarzem).
  • Gość: senin IP: *.QLD.netspace.net.au 14.11.09, 07:17
    ale mam wlasna wersje

    nie, nie z parowka

    jednak dodaje do srodka troche SMAKU - pikle jakies, rybki z puszki
    jakies, chilli itd

    i ryz...zdecydowanie taki nie "do sushi"...wasabi, sos sojowy jak
    najbardziej

    moze to juz nie jest sushi ... ale do diabla.. bigos z papryka i
    biala kapusta to tez nie bigos ;)
  • Gość: krreeer IP: 80.245.198.* 02.12.09, 09:18
    Ja lubie - od czasu do czasu, bo w przeciwienstwie do schaboszczaka (ktory lubie
    zawsze :) ) nie lezy kamieniem w zoladku. Natomiast kawior i malze - niejadalne
    paskudztwo. Krewetki - moze mialem pecha ale probowalem tylko raz i sie zrazilem
    (byly slodkie w smaku - slodkie mieso? WTF?)
  • Gość: senin IP: *.QLD.netspace.net.au 14.11.09, 08:04

    rozluznij sie ;))
  • rozyczko 15.11.09, 00:00

  • nchyb 14.11.09, 09:05
    do głowy by mi nie przyszło, że dynia lub kolendra mogą się komś
    kojarzyć ze snobizmem...

    już prędzej jakieś słowicze języczki może, ale zwykła dynia? A
    marscapone, woda pomarańczowa lub trufle? To, że coś było przez lata
    mało popularne w Polsce, niestety przez PRL-owskie zaszłości, to
    jeszcze też nic nie znaczy...
    --
    Kryminały i sensacje
  • bene_gesserit 14.11.09, 11:15
    Jak slusznie zauwazyla serwusowa - wszystko zalezy od tego, gdzie
    sie mieszka. Na zachodzie obecnie kariere robi kasza gryczana i
    buraki, a w Polsce sa cale polacie i tysiace osob, ktore nie maja
    pojecia o wodzie z kwiatu, truflach itd.

    Kopalinski:
    snob człowiek bezkrytycznie naśladujący i służalczo podziwiający
    ludzi, których uważa za wyższych od siebie, a. usiłujący natrętnie
    wchodzić z nimi w komitywę; człowiek popisujący się (rzekomym)
    znawstwem, dobrym smakiem a. zainteresowaniami w modnych aktualnie
    dziedzinach nauki a. sztuki.


    Wiki:
    Snobizm - jest postawą objawiającą się chęcią zaimponowania
    innym osobom oraz wykazania swojej wiedzy na dany temat. Osoby
    takie często są nazywane snobami, przykładowo mogą to być części
    bywalcy oper, teatrów oraz spektakli, lecz jedynie w celu
    zamanifestowania swojej kultury, zainteresowań czy upodobań. Osoby
    te nie są zorientowane w temacie bądź dziedzinie o jakiej się
    wypowiadają lub w której biorą udział.


    Co do jezykow slowiczych nie bylabym taka pewna, bo w Polsce coraz
    popularniejsze robi sie snobowanie na obronce biednych zwierzatek.


    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • Gość: senin IP: *.QLD.netspace.net.au 14.11.09, 09:19
    to dla mnie snobizm (moze i szczyt snobizmu)

    nie znosze....choc zjesc pewnie by mi sie udalo, ale.. ;))

    nigdy dotad nie popelnilam "zupy krem" i jak na razie nie mam
    zamiaru, gdyz uwazam ze jest ona wyjatkowo snobistyczna... zwlaszca
    ta "z kleksem" albo z ;DD "groszkiem ptysiowym" itd

    taka jest moja osobista opinia :)
  • nchyb 14.11.09, 09:26
    jak dla mnie, to już jest snobowanie się na niechęć do snobizmu :-)
    Czym ci zwykła zupka zawiniła?
    --
    Kryminały i sensacje
  • Gość: senin IP: *.QLD.netspace.net.au 14.11.09, 09:34
  • eeela 17.11.09, 04:02

    > jak dla mnie, to już jest snobowanie się na niechęć do snobizmu :-)
    > Czym ci zwykła zupka zawiniła?


    Też nie cierpię zup kremów, ale nie wiem, czy i gdzie są snobistyczne :-)

    Z rzeczy które z całą pewnością kojarzą mi się ze snobowaniem się jest
    oczywiście kawior, którego z całej duszy nie znoszę. Wydaje mi się, że fenkuł
    jest też kojarzony z kuchnią 'wysoką' (metafora zaczerpnięta z definicji
    kultury). I fenkuła też nie lubię, ale jadłam tylko raz, w bardzo snobistycznej
    restauracji która serwuje bardzo przeciętne jedzenie tak ogólnie, więc może mam
    jeszcze szansę się do niego przekonać.


    --
    Beer is living proof that God loves us and wants us to be happy.
  • lia.13 01.12.09, 13:22
    dla mnie fenkuły to również szczyt snobizmu, ale wcale nie ze względu na ich
    smak czy trud w dostępności. Po prostu nie rozumiem dlaczego coś funkcjonującego
    świetnie jako zwyczajny koper włoski nagle staje się fenkułem ;)
  • jagoda85 14.11.09, 14:23
    No to widzę, że jesteśmy snobami do kwadratu, bo zupy kremy
    różniaste jadamy namiętnie.
  • venettina 14.11.09, 18:18
    Ze mnie tez snob do kwadratu, bo do poki nie poznalam zup kremow,
    nie lubilam zadnych zup i niechetnie jadlam jakiekolwiek.
    A zupy-krem uwielbiam :)
  • lia.13 01.12.09, 13:25
    ja nie lubię, choć nigdy nie uważałam ich za snonostyczne
  • lia.13 01.12.09, 13:25
    *snobistyczne oczywiście miało być ;)
  • Gość: regin IP: *.lanet.net.pl 15.12.09, 23:46
    jakbyście jedli dla samego zjedzenia bo wyszukane to snobowanie ,jak jecie bo
    lubicie to smakosze :))
  • wredny_widelec 01.12.09, 14:03
    Szczyt snobizmu, jasne. Moja mama po usunięciu pęcherzyka żółciowego przez kilka
    miesięcy była na ścisłej diecie i jadała wtedy prawie wyłącznie zupy z
    przecieranych warzyw, najchętniej zupę-krem z marchewki. Dobrze, że nie
    wiedziała, jaka z niej obrzydliwa snobka.
  • ewa9717 14.11.09, 09:32
    Gość portalu: x napisał(a):

    > kawałek chleba "na raz" posmarowany masłem, na tym łyżeczka
    kawioru, a przedtem
    > pięćdziesiątka białej, mniam ;)

    A jaki dobry jest kawior na chlebie ze smalcem! Takim ze skwarami ;)

  • Gość: alexa0000 IP: *.gorzow.mm.pl 14.11.09, 09:37
    Gotowanie w czerwonym winie.Sery kozie.Frutti di mare, nad czym
    ubolewam i staram się wmówić sobie,że lubię. Nadaremnno.Seler
    naciowy i szparagi(wielu ludzi uważa te warzywa za ą ę).I ostatnia
    rzecz-nienawidze, chociaż nigdy nie jadlam tych malych
    wegorzykow.Ani oryginalu ani ersatzu.
  • jacek1f 14.11.09, 09:50
  • lia.13 01.12.09, 13:29
    owoce morza snobistyczne? seler naciowy albo swojskie szparagi? czerwone wino?
    Ok, może te węgorzyki są. Czy też płetwy rekina, ślimaki albo żabie udka. Ale to
    ze względu na to, że nie cierpię marnotrawstwa w kuchni. Nie mogę przeboleć
    sytuacji, w której chwyta się rekina, obcina mu płetwę, powodując jego śmierć, a
    resztę wyrzuca z powrotem do morza :(
  • felinecaline 01.12.09, 13:38
    Skad ten pomysl o obcinaniu pletwy i wyrzucaniu reszty rekina? Niestety, lowi
    sie te nieszczesne zwierzeta cale w celu doszczetnej konsumpcji i musze
    stwierdzic, ze snobistyczne czy nie sa bardzo smaczne.
    Probowalam kiedys stekami z rekina zastapic poczciwego polskiego wigilijnego
    karpia, niestety, choc super smaczny ale to zupelnie nie to mieso i nie ten smak.
  • lia.13 01.12.09, 13:58
    oglądałam kiedyś jakiś program dokumentalny, na którym pokazywali całe stada
    krwawiące, pływające bez płetw. Niestety nie pamiętam ani tytułu ani producenta
    Tutaj kilka linków do stron, na których jest napisane o praktykach połowu
    rekinów jedynie dla ich płetw.
    www.greenpeace.org/poland/zagrozone-gatunki-morskie/przewodnik
    www.sfora.pl/Brytyjczycy-nie-beda-juz-zabijac-rekinow-a12513
    tukituki.republika.pl/finn.htm
    I wiele, wiele innych
  • Gość: Wiesław IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.09, 17:36
    Zrobiłbym Ci sałatę z zapiekanym kozim serem, winagrete na miodzie, i drobinkami słodkich jabłek a zapewniam, że zmieniłbyś zdanie (żaden z moich znajomych się nie oparł). Przepis pochodzi od mojego byłego szefa kuchni z Antwerpii w Belgii. Tak samo krewetki (owoce morza) na sosie z masła czosnkowego - masakra. Moja żona, dzieci i wszyscy znajomi wymiękają. Szparagów nie lubię, ale raz spróbowałem porcję na "jakimś" sosie (także w Belgii) i zaburzyło to moje pojęcie - "nie lubię".
    Podejrzewam, że tak jest z prawie wszystkim. Zależy, kto i jak przyrządzi.
  • Gość: Andriej Szujski IP: 194.159.99.* 15.12.09, 12:08
    Eee, Wieslaw, co jeszcze idzie do tej salaty z kozim serem i
    jablkami? Bo brzmi niezle.
  • lashqueen 14.11.09, 10:11
    Wszystko zalezy od tego, gdzie sie mieszka. W jednym kraju cos jest
    snobistyczne, bo malo dostepne lub drogie, a w innym kraju jest to zwyczajne,
    jak chleb powszedni.
    Najbardziej za ą-ę, co mnie zreszta bardzo bawi, uwazam absolutny zakaz uzywania
    smietany do carbonary - co dziwne najczesciej wsrod Polakow sie spotykam z taka
    opinia, bo Wlosi sa bardziej elastyczni w tej kwestii.
  • bene_gesserit 14.11.09, 11:16
    > Najbardziej za ą-ę, co mnie zreszta bardzo bawi, uwazam absolutny
    zakaz uzywani
    > a
    > smietany do carbonary - co dziwne najczesciej wsrod Polakow sie
    spotykam z taka
    > opinia, bo Wlosi sa bardziej elastyczni w tej kwestii.


    Przypomnial mi sie watek o suszi, w ktorym padlo pare stanowczych
    glosow o tym, jakie powinno i jakie nie powinno byc suszi. Suszi
    prawdziwe
    , czyli jedynie sluszne :)

    --
    nić błędną, snobującą się, ale wielkomiejską
  • Gość: majkel IP: 195.188.191.* 01.12.09, 12:44
    > Najbardziej za ą-ę, co mnie zreszta bardzo bawi, uwazam absolutny zakaz uzywani
    > a
    > smietany do carbonary

    kompletnie mnie tym zaskoczyles, to z czym sie w takim razie robi carbonare ?,
    jestem fanem makaronow ale o czyms takim to slysze po raz pierwszy
  • bene_gesserit 01.12.09, 13:11
    To stary spor na tym forum - czy prawdziwsza jest carbonara bez czy
    ze smietana, czy jajka cale czy zoltka itd itd. Swego czasu lecialy
    tu wiory ('oooo kochana, to moze jest jakastam pasta, ale na pewno
    nie carbonara, bo prawdziwa carbonara to jest tylko z tym, a nie z
    tamtym').

    Swoja droga - gdyby ubodzy węglarze, którzy wynalezli to jedzenie
    biedaków slyszeli te spory, umarliby ze smiechu :)

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • bene_gesserit 14.11.09, 11:09
    Celowo nie definiowalam tego, co snobistyczne, bo - no wlasnie! -
    dla kazdego, zwlaszcza z tego forum - to znaczy troche co innego.

    Dlatego uzylam okreslenia 'ą-ę', bo jest ono tak subiektywne, ze
    precyzyjne. Uzylam tez garsci przymiotnikow na zasadzie i/lub.
    Dorotkah - strusine widzialam w supermarkecie, ale nie znam domu, w
    ktorym by ja serwowano tak czesto, jak kurczaka.

    Serwusowo, przezciez dynia najczesciej serwowana jest w postaci
    zupy-kremu? Aha!

    Natchnela mnie do zalozenia watku konstatacja, ze za wykwintne
    uchodzi (w Polsce czy na swiecie?) to, co kosztowne. I pewnosc, ze
    gdyby kawior byl do kupienia w spozywczaku za 10 zeta za kg, to
    nikt by sie nim nie zachwycal :)


    --
    nić błędną, snobującą się, ale wielkomiejską
  • Gość: gene IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 14.11.09, 12:41
    Gdzie tu widzisz Serwusowa???
  • paulinaa 14.11.09, 11:13
    może nie do końca składniki ale naprawdę nie rozumiem zachwytów nad owocami
    morza i sushi, fuj!
    --
    Podróż w świat zapachów
  • lashqueen 14.11.09, 11:48
    Ryb tez nie lubisz?
    Dla mnie wiekszosc owocow morza, to jak ryby po prostu w smaku i konsystencji.
    Mysle, ze to ksztalt, wyglad owocow morza budzi w ludziach tyle niecheci, bo ani
    to fuj, ani nie ma sie czym zachwycac - ot jak ryba.
  • paulinaa 14.11.09, 15:55
    ryby lubię aczkolwiek tylko od czasu do czasu
    mnie smakuje inaczej i już, nie mogę się przekonać i nie widzę powodu do
    zmuszania się do jedzenia czegoś co mi nie smakuje
    --
    Podróż w świat zapachów
  • to_ja-titi 14.11.09, 19:59
    > Ryb tez nie lubisz?
    > Dla mnie wiekszosc owocow morza, to jak ryby po prostu w smaku i
    konsystencji.
    > Mysle, ze to ksztalt, wyglad owocow morza budzi w ludziach tyle
    niecheci, bo an
    > i
    > to fuj, ani nie ma sie czym zachwycac - ot jak ryba.

    Niekoniecznie, ba, powiedziałabym nawet - bzdura. Ryby bardzo lubię,
    oprócz tych, które śmierdzą mułem. A co do owoców morza... Uwielbiam
    wąsacze;) - tak na krewetki mówią pewne znane mi osoby, które mierzi
    sam ich wygląd. Uwielbiałam też mule, dopóki się nimi nie strułam,
    czego żałuję, bo pamiętam, jaką frajdę sprawiało mi ich jedzenie, po
    prostu szalenie mi smakowały. A z drugiej strony - nienawidzę
    ostryg. Miałam okazję je spróbować w miejscu, gdzie były świeże,
    wyłowione prosto z morza, i znienawidziłam. Podobnie nie podeszły mi
    kalmary w jakimś środziemnomorskim kraju - fuj. Smażone w głębokim
    tłuszczu w panierce może by mi smakowały - nie czuć byłoby smaku.
    Reasumując - nie ma co wrzucać do jednego worka wszystkich ryb i
    owoców morza. Można przecież uwielbiać wołowinę, a nie cierpieć
    świni. Lubić łososia, nie lubić karpia czy dorsza. Kurczę, wszystko
    w porządku z twoimi kubkami smakowymi, że nie widzisz
    takich 'subtelnych' różnic?


    --
    Would you please remove yourself from my person?
  • viking2 16.12.09, 04:33
    lashqueen napisała:

    > Ryb tez nie lubisz?

    Nienawidze! nienawidze! NIENAWIDZEEEEE!
    Ale owoce morza w postaci kalmarow - czemu nie. Tylko musza byc te "gumowe" w
    konsystencji.
    No owszem, wegorza kawalek zjem - ale wedzonego i musi byc niedorosly.
  • eenso 14.11.09, 12:12
    imho niefortunnie użyłaś słowa "snobistycznie"- zaraz się wywiąże niepotrzebna
    dyskusja i nici z fajnego wątku

    wymieniam swoją listę, na pewno nie są to rzeczy snobistyczne ale jakoś tam
    rzadziej spotykane

    świeży i marynowany imbir- niestety, nie przełknę
    świeża kolendra- koszmar, wzbudza we mnie autentyczne mdłości
    sushi- ale to chyba przez to że zalatuje mi tym imbirem, za to uwielbiam sashimi

    --
    onemoredress.blogspot.com/
  • wkkr 01.12.09, 20:55
    jest świetny....
  • annjen 14.11.09, 12:52
    ja nie lubię sushi i już! a jeśli chodzi o snobizm, to moim zdaniem tutaj
    kluczowe jest udawanie kogoś "lepszego" niż się jest, dowartosciowywanie się
    przez jedzenie czegoś, bo modne i drogie.
  • 5th-avenue 14.11.09, 13:16
    annjen napisała:

    > jeśli chodzi o snobizm, to moim zdaniem tutaj
    > kluczowe jest udawanie kogoś "lepszego" niż się jest, dowartosciowywanie się
    > przez jedzenie czegoś, bo modne i drogie.


    bez sensu
    gdy kupuje cos drogiego to dlatego, ze to bardzo lubie
    nie wierze, ze sa ludzie ktorzy kupuja drogie jedzenie, ktorego nie lubia, zeby
    tylko popisywac sie przed innymi
  • bene_gesserit 14.11.09, 13:23
    Masz fajnego nicka. Calkiem a propos.


    --
    stereotypes are a real time-saver
  • mhr-cs 14.11.09, 13:37
    wlasnie to co lubie jest drogie
    wiec nie kupuje,
    lubie tez tanie produkty i te kupuje,



  • annjen 14.11.09, 14:32
    ja wyraźnie napisałam, że snobizmem dla mnie jest jedzenie drogich i modnych
    rzeczy nie dlatego, że się lubi, tylko dlatego, ze modne i drogie. znam sporo
    osób, które nie przyznają się w życiu, że nie lubią sushi albo owoców morza,
    żeby nie wyjść na nieobytych. sama kupuję produkty tańsze i droższe, ale
    kryterium jest wyłącznie to, ze je lubię.
  • znana.jako.ggigus 15.11.09, 16:11
    Sama znam, serio.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three
    times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be
    your lover - Jarvis Cocker.
  • lia.13 01.12.09, 13:44
    5th-avenue napisała:

    > annjen napisała:
    > jeśli chodzi o snobizm, to moim zdaniem tutaj
    > > kluczowe jest udawanie kogoś "lepszego" niż się jest, dowartosciowywanie się
    przez jedzenie czegoś, bo modne i drogie.
    >

    > bez sensu gdy kupuje cos drogiego to dlatego, ze to bardzo lubie
    > nie wierze, ze sa ludzie ktorzy kupuja drogie jedzenie, ktorego nie lubia,
    zeby tylko popisywac sie przed innymi


    ale o to właśnie chodzi w snobizmie. Snob wywodzi się z greckiego skrótu
    Sin+Nobilitat=bez szlachectwa. Dotyczyło to uczniów, którzy nie posiadali
    szlachectwa, a jednak na równi z szlachcicami się kształcili. Zatem mamy tu do
    czynienia z osobą, która naśladując innych próbuje im dorównać. Przy czym na
    dzień dzisiejszy należałoby dodać, że snob czyni to raczej bezmyślnie, licząc na
    profity z tego tytułu.
    Osobiście znam osoby, które kupują papier toaletowy pod kolor płytek w łazience
    i serwetki pod kolor serwowanych dań ;) Jednocześnie potrafią używać tej samej
    pary gumowych rękawiczek do mycia naczyń i czyszczenia wc. I to jest dla mnie
    czysty przykład snobizmu.
  • mmoni 14.12.09, 18:50
    >Snob wywodzi się z greckiego skrótu Sin+Nobilitat=bez szlachectwa. Dotyczyło to uczniów, którzy nie >posiadali szlachectwa, a jednak na równi z szlachcicami się kształcili.

    To tzw. ludowa etymologia. Słowo snob pojawiło się po raz pierwszy w angielszczyźnie w XVIII wieku, a oznaczało pierwotnie szewca, i chyba dopiero Thackeray pisząc "Księgę snobów" wynalazł (albo spopularyzował) użycie tego słowa w dzisiejszym znaczeniu.
    Tutaj można przeczytać więcej.
    --
    Nika

    "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
  • viking2 16.12.09, 04:36
    annjen napisała:

    > ja nie lubię sushi i już!

    Ale sushi niekoniecznie musi byc rybne - moze byc kurczak teriyaki, moze byc
    ginger-warzywne, podobno moze tez byc przepiorka (no przeciez nie na surowo!) -
    podobno, bo slyszalem, ale nie jadlem.
  • very.martini 14.11.09, 13:27
    Ja nie znoszę owoców morza ze względu na ich konsystencję.

    Jako kilkulatka (rocznik '81) nie lubiłam czekolady i Pepsi -
    coli!!!

    Nie lubię również suszi, ponieważ jakoś odrzuca mnie myśl, że moje
    jedzenie ktoś ugniatał i miętolił w łapach, choćby były najczystsze
    i należały do pobierającego najwyższą w mieście pensję suszimena czy
    jak mu tam. Nie.

    Olej lniany ostatnio staje się modny, bo zdrowy, ekologczny i Bóg
    wie, co jeszcze, a mnie śmierdzi zatęchłą piwnicą i zdechłą
    zasuszoną myszą.

    Kawior, jest dla mnie połączeniem jakiegoś śledzia ze słoniną, fuj.

    Nie moja przy tym wina, że te skladniki są obecnie na liście
    pokarmów popularnych, również - drogich i nie dla wszystkich
    dostępnych. Po prostu, tak wyszło. Nie lubię również paprykarzu
    szczecińskiego oraz soli w zbyt dużych ilosciach:), tak więc moja
    lista nielubień nie ma wiele wspólnego z ceną i pozycją społeczną
    produktu.


    16%VOL
    22%VAT

    --
    takie tam... forum homeopatia
  • jacek1f 14.11.09, 13:34
    pamietajac, ze snobizm jest odwiecznym zjawiskiem historycznym od czasow jaskiniocow poczynajac:-), to trzeba zalozyc, ze jednak gdzies czasem sa ludzie, ktorzy kuouja i jedza cos, co im nie smakuje.... wcale.

    Ale watek jest raczej z serii JA nie lubie, co na takim forum jak kuchnia jest z zalozenia bez sensu, bo o smakach i gustach itd...

    I z calym powazaniem, ale co kogo obchodzi czy ktos lubi owoce morza, czy mu smakuje kawior czy nie, a komu odpowiada kolendra a komu nie? Co to wnosi niby?
    :-)

  • jacek1f 14.11.09, 13:38

    Przychodzi nowy ruski do drogiej restauracji, zajmuje stolik.
    Podchodzi do
    niego kelner. Ruski zamawia:
    - Ty, słuchaj, masz czarny kawior?
    - Tak, oczywiście.
    - No, to daj mi tu kawioru za 5 tysięcy.
    - Zaraz przyniosę
    - A wódę masz?
    - Tak, oczywiście.
    - No, to nieś mi tu wódy za 5 tysięcy!
    Przyniesiono mu zamówienie - ten się ochlał po czym zmęczony zarył
    mordą w
    kawiorze. Za jakiś czas do restauracji wchodzi ekstrawagancki
    inteligencik....
    Usiadł przy stoliku obok nowego ruskiego. Podchodzi kelner i pyta:
    - Co podać?
    - Po pierwsze, proszę mi przynieść wino czerwone wytrawne rocznik
    `47.
    - Oczywiście.
    - Wino ma być z winogron, które dojrzewały na nasłonecznionym stoku.
    Nalać
    proszę mi tego winka dokładnie 78 g do kieliszka ze złotym
    paseczkiem dookoła.
    - Tak, oczywiście - ze złotym paskiem.
    - Jako danie główne chciałbym zamówić kurę natartą czosnkiem z lekko
    przypieczoną skórką na nóżkach. Dodatkowo do kuperka proszę nalać 20
    g oliwy z
    oliwek czarnych z pierwszego tłoczenia.
    - Gdzie nalać? - Pyta kelner.
    - W kuper!
    - Gdzie???
    - W dupę, pieprzonej kurze!!!
    Nagle budzi się nowy ruski i na całe gardło ryczy:
    - I mnie w dupę oliwy!!! Za 5 tysięcy!!!!!!!!


    z naszego cudnego watku dawnego:
    forum.gazeta.pl/forum/w,77,87946634,87946634,dowcipy_kulinarne_cz_1_z_arch_.html
  • bene_gesserit 14.11.09, 14:17
    Watek stralam sie mozliwe jasno zatytulowac, wlasnie po to, zeby
    nikt, kto nie lubi wymienianek, nie musial cierpiec.


    --
    nić błędną, snobującą się, ale wielkomiejską
  • poszukiwaczsmaku 14.11.09, 13:31
    Dziś, gdy wszystko w zasadzie da się kupić w sklepie, trudno mówić o snobizmie
    kulinarnym. No chyba że nazwiemy snobizmem uporczywe poszukiwanie jagnięciny,
    gęsiny, wiejskich jaj czy porządnego chleba, a niezadwalanie się byle czym z
    dyskontu. Ale to raczej świadome odżywianie i poszukiwanie smacznych produktów
    niż snobizm. jeśli jednak nie, to jestem wielkim i strasznym snobem i
    organicznie nienawidzę baraniny za to, że nie można jej dostać w sklepach
    mięsnych i za to, że jest tak niebiańsko smaczna.

    Z drugiej strony dziwię się, jak to możliwe, że niektórzy z góry skreślają
    pojedyncze składniki (np. kolendrę, której ziarna są w większości polskich
    wędlin)czy mascarpone. Przecież nie zagryza się samej kolendry a mascarpone nie
    smaruje się bułki... Słowem, jeśli wyrzekamy się niektórych składników z myślą,
    że są one snobistyczne, to sami jesteśmy snobistyczni właśnie poprzez taki tok
    myślenia, a poza tym narażamy się z własnej woli na inwalidyzm kulinarny.
    Tiramisu bez mascarpone to nie będzie tiramisu tylko pasta twarogowa a kuchnia
    hinduska bez kolendry (a może jeszcze bez kminu a może bez imbiru a może bez
    czosnku) to nie będzie kuchnia hinduska tylko nieudana polska próba naśladowcza.
    Taki "szampan" cincin - michel angelo.

    Snobizmem będzie bez żadnej wątpliwości bezmyślne używanie składników uznawanych
    za kosztowne i rzadkie, np trufli, kawioru czy pasty wasabi. Jeśli ktoś kupi
    sobie truflę albo aromatyzowaną truflą oliwę i będzie nią kropił co się da, w
    głębi duszy myśląc "co za świństwo", to właśnie to jest snob, a jego zachowanie
    to zachowanie snobistyczne :) A do tego dorato wypaliło mu kubki smakowe :)

    --
    Nowe oblicze Poszukiwaczy Smaku -
    wygraj w Konkursie!
  • bene_gesserit 14.11.09, 13:50
    O, wlasnie - jesli chodzi o 'prawdziwe', 'wiejskie' i 'eko'
    jedzenie, to 'prawdziwe' maslo imho smierdzi niemozliwie serem i
    moge je z łaski dodac do ciasta, ale na chlebie (zwlaszcza
    prawdziwym, he he he) w zyciu bym nie zjadla.


    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • jacek1f 14.11.09, 14:02
    niezłą fobię zapachową i wiele dziwnych rzeczy "śmierdzi" Ci...:-)))
  • bene_gesserit 14.11.09, 14:16
    A nienie - bo np o truflach nie napisala, ze smierdza, tylko ze sa
    zwyczajnie przereklamowane :P


    --
    stereotypes are a real time-saver
  • Gość: en IP: *.chello.pl 14.11.09, 16:48
    Jezeli smierdzi, to jest zle zrobione, niewyplukane do konca. Dobre prawdziwe
    maslo nie smierdzi.
  • bene_gesserit 14.11.09, 22:03
    Nie-e.
    Chodzi mi o specyficzny - ok - zapach, serowy jakby. Zwykle
    sklepowe polskie maslo go na szczescie nie ma, ale spotkalam sie z
    nim we Francji - nie wiem, czy dotyczyl tylko tego, ktore jadlam,
    czy tez tam sie takie akurat ceni. Dokladnie taki sam zapach
    wydzielalo maslo domowe-ekologiczne, ktore znajomi dostali od
    polskiego hodowcy.


    --
    good girl
  • Gość: agi IP: *.fbx.proxad.net 15.11.09, 03:18
    To masło to jest chyba kwestia przyzwyczajenia i może wspomnień... Ja jako dziecko (wcale tak dawno to nie było) jadałam masło robione przez moją babcię w drewnianej maśniczce z niepasteryzowanej śmietany i dla mnie to jest ten smak i zapach nie do odnalezienia w ofercie sklepów (a mieszkam właśnie we Francji i wypróbowałam chyba większość dostępnych na rynku popularnych marek masła; teraz zasadzam się na mało dostępne „beurre cru” bo to powinno być to, czego szukam). Niech Ci będzie, że takie masło jedzie serem – dla mnie to jest właśnie wymarzony i ulubiony maślany zapach i smak, masło idealne do domowego chleba :D
  • Gość: emigrantka IP: *.w82-127.abo.wanadoo.fr 15.11.09, 09:25
    Agi, a czy probowalas produktow firmy Gaborit ? Maja wspaniale maslo,
    jogurty i mleko od krow bardzo wysokiej jakosci. Serki, faselki itepe.
    Wszystko naturalne, metody domowe. Przepyszne maslo, mleko, na ktorego
    wierzchu masz prawdziwa smietanke. Do dostania w sklepach z ekologiczna
    zywnoscia, np Naturalia. Cenowo tez do przelkniecia.

    www.bernardgaborit.com/produits-laitiers.php
    www.bernardgaborit.com/produits-docs/lait.pdf
  • Gość: Agi IP: *.fbx.proxad.net 16.11.09, 00:49
    Gość portalu: emigrantka napisał(a):

    > Agi, a czy probowalas produktow firmy Gaborit ? Maja wspaniale maslo,
    > jogurty i mleko od krow bardzo wysokiej jakosci. Serki, faselki itepe.
    > Wszystko naturalne, metody domowe. Przepyszne maslo, mleko, na ktorego
    > wierzchu masz prawdziwa smietanke. Do dostania w sklepach z ekologiczna
    > zywnoscia, np Naturalia. Cenowo tez do przelkniecia.
    >
    > www.bernardgaborit.com/produits-laitiers.php
    > www.bernardgaborit.com/produits-docs/lait.pdf

    Nie próbowałam, ale trafiłam już na tę markę szukając producentów "mojego" masła i sprzedający ją sklep jest już na liście do odwiedzenia :) Dziękuję za info o mleku - też nieomieszkam spróbować, bo pijam rzadko, ale jak już to także szukam "smaku dzieciństwa" :)
  • eeela 17.11.09, 04:09
    to 'prawdziwe' maslo imho smierdzi niemozliwie serem i
    > moge je z łaski dodac do ciasta, ale na chlebie (zwlaszcza
    > prawdziwym, he he he) w zyciu bym nie zjadla.
    >

    Ach jej... Prawdziwe masło wiejskie, przez babcię bite, z gorącym jeszcze
    chlebem... ach!
    Widać nie spędziłaś dzieciństwa na wsi :-)


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • bene_gesserit 14.11.09, 14:18
    Tak calkiem w ogole, to imho najwiekszym snobstwem sa deklaracje w
    rodzaju 'kapusty pekinskiej nie wzialbym do ust nawet gdybym mial
    umrzec z glodu, gdyz juz Robert Maklowicz napisal, iz niesmaczną
    jest' :P

    Sorry - po prostu nie moglam sobie darowac. Akurat ty i akurat w
    tym watku :)

    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • to_ja-titi 14.11.09, 20:19
    Heh, pamiętam te boje o kapustę pekińską;) I jak wszyscy wsiedli
    na 'poszukiwacza'. Też mnie gość zawsze wkurzał swoją
    pretensjonalnością (choć pod nowym nickiem i po przerwie odrobinę
    wyluzował, nie sądzisz?), ale co do kapusty pekińskiej zawsze się z
    nim zgadałam - paskudztwo, a 'snobka' to chyba jedno z ostatnich
    epitetów, jakimi możnaby mnie podsumować.
    Sorry za ten off topic.

    --
    Would you please remove yourself from my person?
  • eenso 15.11.09, 12:50
    > Z drugiej strony dziwię się, jak to możliwe, że niektórzy z góry skreślają
    > pojedyncze składniki (np. kolendrę, której ziarna są w większości polskich
    > wędlin)

    pisane tu było o świeżej (ziarna i zmielona suszona to zupełnie coś innego) i
    nie wiem co Cię tak dziwi? kto napisał że z góry skreślamy? kupiliśmy,
    zaczęliśmy siekać i pojawił się odruch wymiotny. Miałam siekać dalej i dodać do
    dania, bo nie byłoby wystarczająco hinduskie? Tu zacząłby się ten snobizm o
    którym mówimy, zdaje się.
    Słowem, jeśli wyrzekamy się niektórych składników z myślą,
    > że są one snobistyczne, to sami jesteśmy snobistyczni właśnie poprzez taki tok
    > myślenia, a poza tym narażamy się z własnej woli na inwalidyzm kulinarny.

    ale o co chodzi? wyrzekamy sie, bo nam nie smakują, a nie dlatego że są snobistyczne

    a kuchnia
    > hinduska bez kolendry (a może jeszcze bez kminu a może bez imbiru a może bez
    > czosnku) to nie będzie kuchnia hinduska tylko nieudana polska próba naśladowcza

    ale trzeba sobie jakoś radzić, jeśli ta kolendra dla kogoś jest niezjadliwa- np.
    zastąpić suszoną i po kłopocie. Powiesz, że to już nie to samo, ze to tylko
    namiastka oryginalnej hinduskiej kuchni, że to świętokradztwo. A ja Ci powiem,
    że to ten snobizm jest.
  • jedenwatek 14.11.09, 14:10
    Nie wiem, czy to snobistyczne, ale nie znoszę rukoli. Kłuje mnie w zęby po prostu.
  • very.martini 14.11.09, 14:37
    Ja też jej nie lubię... Kiedy byłam mała,
    miałam świnkę morską, która fanatycznie
    pożerała mlecz. Zbierałam to dla niej i kiedyś
    z ciekawości spróbowalam. Obrzydliwy. Rukola
    bardzo przypomina mi go w smaku i w wyglądzie:)

    16%VOL
    22%VAT

    --
    takie tam... forum homeopatia
  • marghe_72 14.11.09, 16:27
    Nie pasi mi owo "snobistyczne"
    No ale nic to
    Nie lubię kawioru, sushi z surową rybą ;-), suszonych krewetek,
    avocado, papryki :D

    Chociaż nie, jest jedna snobistyczna rzecz, której nie trawię..
    Nouvelle cuisine
    Lubię jeść a nie dziubać w artystycznym minimaliźmie ;-)
    --
    miszmasz-marghe.blogspot.com/
    i
    malutki-kuchcik.blogspot.com/
  • 363636r 14.11.09, 17:03
    Z tym ostatnim zgadzam się w 100%. Kiedy widzę dziwadła w stylu nouvelle czy
    inne haute cuisine to sie zastanawiam: "Ki diabeł?". Ja już wolę plaster
    pieczonej świniny z kiszona kapuchą i knedlem, albo pajdę razowca ze śledziem i
    stakanem czystej.
    --
    BETTER MOTORHEAD THAN DEAD
  • Gość: Eia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.09, 17:20
    a propos snobizmu: byłam ostatnio na domowej imprezie, na której
    gospodyni z zachwytem zaserwowała nasi goreng... i pół biedy, choć
    była to raczej średnio udana imitacja tegoż, ale jakże irytujące
    było to odmienianie nazwy potrawy przez wszystkie możliwe
    przypadki... "Nasi goreng juz prawie gotowe", "Mam nadzieję, że
    smakowało wam nasi goreng..." litości...
  • misself 18.11.09, 21:11
    To trochę jak u mamy Bridget Jones i jej przyjęciu z kurczakiem curry :-)
    --

    biusta
    i
    biuściki.
  • Gość: emigrantka IP: *.w82-127.abo.wanadoo.fr 14.11.09, 18:03
    Oj, nie zgadzam sie tutaj z Toba do konca.
    Nie zapominaj, ze nouvelle cuisine mialo na celu przede wszystkim
    uproszczenie skomplikowanej i bardzo ciezkostrawnej tradycyjnej
    kuchni francuskiej, jej “uzdrowienie” i "udietetycznienie" przez
    wywalenie ciezkich sosow, wprowadzenie regionalnych i lokalnych
    produktow, dodanie zdrowych dodatkow, ziol .... a zmniejszenie porcji
    dlatego, ze francuski klasyczny posilek skladal sie i nadal sklada
    sie z wielu dan; ich "ilosciowe" zmniejszenie bylo wiec
    konieczne....
  • 363636r 14.11.09, 19:04
    Racja Emigrantko, ale poszło to chyba za daleko i teraz jak widzę jakieś
    miniaturowe dziwolągi podane na talerzu wielkości koła młyńskiego...
    Drażni mnie ta pseudo artystyczność. Jedzenie lubię prosto podane i w porcjach
    które mnie zadowolą, ale oczywiście jeden lubi rybki, drugi co innego ;0)
    --
    BETTER MOTORHEAD THAN DEAD
  • Gość: emigrantka IP: *.w82-127.abo.wanadoo.fr 14.11.09, 19:38
    ale z drugiej strony tak jest ciekawiej.
    Jeszcze nie tak dawno mielismy do wyboru przasnosc peerelu i przasnosc
    peereleu ewentualnie kuchnie stolowkowa i domowa.
    A teraz jest duzo nowego, snobistycznego, dziwnego - slowem roznego.
    Najwazniejsze, zeby dobre bylo.

    P.S. Dalej mam ochote na te bule. Ale sledzia nie idzie tu dostac no.
  • Gość: bodzia11 IP: *.rev.libertysurf.net 15.11.09, 15:32
    Ze sledziem nie ma problemu jezeli mieszkasz w Paryzu, lub okolicy
    przy kosciele na Concorde mozesz kupic na straganach z gazetami, lub
    prosto ze samochodow, a nawet sobie zamowic to Ci przywioza na
    nastepna niedziele.
  • Gość: emigrantka IP: *.w82-127.abo.wanadoo.fr 15.11.09, 15:40
    Skorzystam na pewno ... poniewaz dzisiaj rano bylam na targu kolo Pl
    d'Italie....ktos mi polecil polskie stoisko ... niestety ani kapusty
    kiszonej, ani sledzika, ani twarogu facet nie mial :)
  • krysia2000 16.11.09, 13:56
    A kupić no ze trzy literki lait cru, wlać ino do gara z przykrywką i zaszczepić
    kremem fresz. Spać pod pierzyną z garem przez 2 noce - małż zrozumie, jak potem
    skosztuje - i jak się mleko zsiędzie tak, że łyżka pionowo staje i opaść zamiaru
    ni mo, to gar myk na słabiutki ogieniaszek, i podgrzewać co by się serwatka
    oddzieliła, a syr nie ściąn. Przez starą chustę na głowę odcisnąć i do pierogów
    ruskich jak znaloz. Hej!
  • Gość: emigrantka IP: *.w82-127.abo.wanadoo.fr 16.11.09, 14:16
    Twarog laska zrobic, a jakze. Corce robilam, gdy mlodsza bylam i byc
    moze powroce do tego procederu.
    Niemniej jednak sledza se nie odcisne ani w sekwanie nie zlapie.
  • krysia2000 16.11.09, 18:56
    Śledzie to w IKEA powinny być. Pardą, w La IKEA. A jak nie ma, to fileta z
    żabnicy przyciąć odpowiednio, szarą olejną maznąć, zamarynować jak należy i
    głupi się nie pozna, a mądry pomyśli, że tak ma właśnie być, jak mawiała ciotka
    Jolka.
  • Gość: olenka_in_france IP: *.w86-194.abo.wanadoo.fr 01.12.09, 17:19
    Hejj, Krysia, splakalam sie ze smichu, ale ja chyba sprobuje
    zaszczepic lait cru kremem freszem, i zrobic z tym pierozki!!!
    Dzieki wielkie.
    Hej!
  • marghe_72 14.11.09, 23:47
    363636r napisał:

    > Racja Emigrantko, ale poszło to chyba za daleko i teraz jak widzę
    jakieś
    > miniaturowe dziwolągi podane na talerzu wielkości koła
    młyńskiego...
    > Drażni mnie ta pseudo artystyczność. Jedzenie lubię prosto podane
    i w porcjach
    > które mnie zadowolą,
    o to to :)
    --
    miszmasz-marghe.blogspot.com/
    i
    malutki-kuchcik.blogspot.com/
  • Gość: emigrantka IP: *.w82-127.abo.wanadoo.fr 14.11.09, 17:15
    Tytuł wątku niefortunnie sformułowany.

    Racje ma Jacek, ze snobistycznych skladnikow jako takich nie ma; są
    bardziej lub mniej egoztyczne, bardziej lub mniej popularne co
    wynika z mód kulinarnych; jednak poszukiwania nawet najbardziej
    wyszukanych skladnikow, wynikające z amatorskiej pasji i ciekawosci
    nic wspólnego ze snobizmem nie maja.

    Natomiast non stop mozna natknac sie na roznorakie snobistyczne
    zachowania kulinarne, nakręcane modami i tryndami. Na przyklad

    - posiadanie setek kulinarnych , drogich i dizajnerskich ustrojstw
    mających teoretycznie ułatwiać krojenie, siekanie, odlewanie,
    przelewanie – w sytuacji szczególnie, gdy te ustrojostwa wiszą na
    widocznym haku (nie wypada ich przecież trzymać w szufladzie, bo nikt
    nie zauważy), a osoba będąca ich właścicielem tychże nie używa;
    - całkowite odrzucenie kuchni narodowej, na przykład polskiej, bo
    jest prostacka, bez polotu, dla plebsu nie mającego gustu ani
    wyobraźni – na rzecz kuchni japońskiej, tajskiej, włoskiej,
    molekularnej i być może francuskiej bez wyobraźni, bez dystansu -
    zjawisko nadzwyczaj zauważalne dla „dorobionych” nowoprzybyłych do
    wielkich miast, poniewaz jest to w ich mniemamiu przejawem awansu
    spolecznego;
    - artystyczny minimalizm – od czasu do czasu tak, natomiast
    twierdzenie, że tylko tak się powinno jeść, a cała reszta jest dla
    motłochu jest przejawem snobistycznego zachowania;
    - antysnobizm kulinarny – czyli snobowanie sie na osobę nie będącą
    snobem, bo jak wiadomo, snobem nie wypada być. Przykłady: „moja noga
    nie postanie w sklepie Kuchnie Świata, ponieważ tylko snoby tam łażą,
    a poza tym nie będę nabijać kasy wielkim koncernom”; „Ostrygi ? tylko
    snoby je jedzą”; "francuskie makaroniki sa dla francuskich pieskow"
    itepe itede

    Ktos napisal, ze szczytem snobizmu sa zupy krem. Dla mnie
    okoliczność, czy zupa jest popełniona w formie kremu, czy też nie ze
    snobizmem wspólnego nie wiele ma. Może ewentualnie z tzw dobrym lub
    złym smakiem, co jest już kwestią gustu, ale też nie do końca.

    Przeciez raczej wiadomo, ze niektore warzywa po prostu smakuja
    lepiej w postaci kremu. Chociażby nieszczęsna dynia, ktora sama w
    sobie nie przechodzi mi przez gardlo.

    To samo tyczy się zup z kleksem. Śmiem wątplić, ze to snobizm czy zly
    gust. Raczej powiedziałabym, że to jest już nudna klasyka wywodzaca
    sie z kuchni francuskiej, ktora to kuchnia slynie m. in. z zup kremow
    z kleksem wlasnie. Podobnie jak z dodawania wina do wszystkiego jak
    leci.

    A powracajac do sedna sprawy to nie lubie koziny, kangura, suszonej
    nogi renifera, miesa misia, mozdzku cielecego, surowych ostryg,
    zabich udek, anyzu, zielonego banana - wszystko to jadlam raz w zyciu
    z ciekawosci i wystarczy. Wiecej nie tkne.
  • krysia2000 15.11.09, 01:43
    Że Jacek ma racje.

    A Bene grymasi jak Zenka siostrzeniec, co pomidorów nie zje bo kwaśne i
    pryskają, jak się je przegryzie, za to za pomidorówkę to by rozbebeszył swojego
    ukochanego misia.

    Na natkę kolendry jest rada. Zamiast zakładać odrębny wątek, wystarczy posiekać
    jedno czerwone chili, z łyżki octu, łyżki sosu sojowego i łyżi (dwóch) brązowego
    cukru (muscovado, a nie demerara, mind you - z Demerary dobre są rumy, ale tylko
    starsze niż 10latki, tak mi przynajmniej mówił szwagra siostry konia przyrodni
    brat, co wpierw burłakiem na Odrze i Nysie był, a potem rybakiem dalekomorskim)
    sporządzić drogą redukcji w rondelku lepki sos, w sosie obmoczyć chili i posypać
    posiekaną świeżą kolendrą i maczać w tym krewetki i się objadać, aż się
    zakoduje, że to przepyszne, albo przynajmniej zjadliwe, jak jajka sadzone ze
    szpinakiem z mrożonki. Jeśli będą z tym problemy, to proszę spróbować z krewetek
    esencji. Esencja z krewetki znajduje się w jej głowie. Żeby do niej dotrzeć
    należy usmażonej w całości na jasnoróżowo krewetce urwać łeb i wyssać go dobrze,
    aż się oczka czarne jak pieprzyki wciągną do środka pancerzyka. Jeśli ta słodycz
    zmieszana z pikantną papryczką i kolendrową perfumą nie oświeci, to cóż... tej
    fałszywej świadomości klasowej nie da się chyba wykorzenić, nawet na drodze
    rewolucyjnej.

    Jedzcie i pijcie, dopóki jeszcze nie trzeba się o to zabijać. No i kochajcie
    się. Każdy z każdym.


    Z leninowskim czuwaj,

    Krysia 2000,

    Zdunka - przodowniczka pracy 350% normy.
  • moja.kuchnia.bea 14.11.09, 18:09
    Przerazilam sie wlasnie, gdyz notorycznie gotuje zupy-krem 'z kleksem', gdyz tak sie tu 'na obczyznie' nauczylam i tak mi teraz wlasnie smakuje; nigdy nie sadzilam, ze to moze byc przejawem snobizmu :( Tym bardziej, ze daleka od tego jestem.

    Podpisze sie pod Marghe - z lekka drazni mnie Nouvelle Cuisine. A najbardziej drazni mnie 'udziwnianie'.
    Ja w kazdej chyba kuchni narodowej znajde cos dla siebie, i w kazdej jest tez wiele rzeczy, ktorych nie lubie.
    Niestety nie lubie owocow morza, ale znow ze snobiznem nie ma to u mnie nic wspolnego ;) I kawior, i trufle i kolendre za to uwielbiam ;)

    --
    Bea w Kuchni
  • Gość: dorotkah IP: 71.201.91.* 14.11.09, 20:23
    Ja sie tylko nie zgadzam,ze jak kawior bylby tani to by nikt nie byl
    nim zainteresowany.Ja bym byla i to bardzo.Micha kawioru i
    dodatki,trufle w czym sie da,dalej wedzony,dziki losos.Mrozona
    czysta.Zyc nie umierac.
  • p.aulinka 14.11.09, 20:55
    Nie lubię kawioru (smierdzi mi tanim tranem - blech :/)
    Nie cierpie ostryg (ale inne owoce morza juz sa pycha :))
    No i na koniec - najwieksze rozczarowanie :/
    Pilam raz jeden szampana - takiego prawdziwego , drogiego jak piorun.
    Ohyda! :( parafrazujac słowa Adriana Mole (?) - gdyby "toto" było lekarstwem to
    by ludzie pluli na kilometr i płakali jakie ohydne :)

    --
    [img]http://images49.fotosik.pl/39/41ab18b70192f498.jpg[/img]
  • Gość: senin Who? IP: *.253-208-130.QLD.netspace.net.au 14.11.09, 20:59
    ja tez sie przerazilam, bo suszone krewetki i kolendre znalazlam na
    snobistycznej liscie :D

    i jak zem pisala, (jakem serwusowa ;)))- wszystko zalezy od tego
    gdzie sie jest i ...skad sie jest

    i od zadecia z jakim sie o tym mowi ;))

    kawior nie musi byc "snobistyczny" - na niektorych stolach wyglada
    naturalnie a na niektorych nie i tyle
    podobnie jest z smietanowym kleksem ;P

    niektore zupy kremy sa OK
    niektore sa snobistyczne i tyle! wszystko zalezy od tzw "otoczki",
    kontekstu

    pozdrawiam :)
  • bene_gesserit 14.11.09, 22:06
    Uh. Sorry za pomylke, ktora wziela sie nie wiem skad :)


    --
    good girl
  • gazeta_mi_placi 14.11.09, 21:43
    * nienawidzę zupy dyniowej w kazdym jej rodzaju, bo ma okropna
    konsystencję i smak, ktorego nie da sie niczym zagluszyc

    Od kiedy to zupa dyniowa jest snobistyczna?
    Chyba w krajach trzeciego świata...
  • Gość: umph IP: *.chello.pl 01.12.09, 22:09
    > Od kiedy to zupa dyniowa jest snobistyczna?
    > Chyba w krajach trzeciego świata...

    I *to* jest właśnie snobizm. A nie to co kto sobie na stole akurat postawi...
  • gazeta_mi_placi 14.11.09, 21:45
    Nie znoszę owoców morza (wszystkich).
    I nie przepadam za czarnym kawiorem.
    Trufle-niebo w gębie,polecam :-)
  • bene_gesserit 14.11.09, 22:05
    > Trufle-niebo w gębie,polecam :-)

    W - ehe - twojej. Mi zwisaja i powiewaja :P

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • marciasek 14.11.09, 21:59
    wygląda ohydnie, smakuje ohydnie - bleee

    w ogóle kuchnia japońska to zdecydowanie przerost formy nad treścią, a treść zazwyczaj zupełnie nie przystaje do mojego europejskiego podniebienia.

    Ponadto nie przepadam za zielona kolendrą (nasiona uwielbiam),
    nie znoszę ostryg, brrr!!!
    nie lubię żabich udek - taki gumowaty kurczak, nic specjalnego
    nie lubię ślimaków.

    Tyle.
  • nchyb 15.11.09, 08:52
    > w ogóle kuchnia japońska to zdecydowanie przerost formy nad
    treścią, a treść za
    > zwyczaj zupełnie nie przystaje do mojego europejskiego
    podniebienia.

    i właśnie dzieki temu przerostowi Japończycy w większości smukli i
    zdrowi. A europejczycy i amerykanie spasieni dzięki swojej traści
    bez formy... ;-)
    --
    Kryminały i sensacje
  • marciasek 15.11.09, 23:36
    Nie wiem jak tam twoje treści, nie wnikam; moje maja zdecydowaną - choć nie japońską - formę, a i na kondycję nie narzekam ;)
  • Gość: marciasek prawdziw IP: 212.160.148.* 17.11.09, 10:22
    o i dzieki ci boski internecie bo moge w nim napisac, ze wygladam jak boska
    Marylin Monroe
    seks uprawiam 4 razdy dziennie
    kondycje mam jak 7-latek z adhd
    mozg jak Einstein i w ogole jest bosko
    i zadna lajza tego nie sprawdzi :-)
  • Gość: senin IP: *.253-214-30.QLD.netspace.net.au 17.11.09, 11:00
    zebys nie gadal wszedzie o moich zaletach "private"

    az sie czerwienie =:<
  • duola77 14.11.09, 22:03
    Kolejność przypadkowa :
    - marynowany imbir
    - kumin
    - kapary (potrawa dobra z kaparami jest jeszcze lepsza bez nich - cytat, ale nie
    pamiętam z kogo)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka