Dodaj do ulubionych

Snobistyczne skladniki, ktorych nie znosicie

  • mammaewuni 01.12.09, 14:34
    Ja tam lubię mascarpone i wcale nie uważam go za snobistyczny
    (dostępny w każdym niemal spożywczym i cena też nie powala na
    kolana) ;)
    --
    [url=http://dragcave.net/view/QPXa][img]
    http://dragcave.net/image/QPXa.gif[/img][/url]
    [url=http://dragcave.net/view/VE5G][img]
    http://dragcave.net/image/VE5G.gif[/img][/url]
  • tititaca 01.12.09, 14:54
    Ja z rzeczy rzadko w Polsce jedzonych uwielbiam anchovies i karczochy.
  • felinecaline 01.12.09, 15:39
    Karczochy sa mi obojetne a na stoiskach rybnych reka moja sama wyciaga sie po
    anchois ;-D a kiedy jestem w Polsce po sardele ;-P, czasem u mnie dopadne
    sprats'y i zajadam sie nimi jak ongis w Polsce szprotkami.
  • Gość: gosc IP: *.ing.nl 01.12.09, 15:19
    kolendra smierdzi!?!?!?!??!
    ja, jak mi w jakiej potrawie czegos brakuje, to wlasnie swieza kolendre dodaje i
    juz jest wysmienite...
  • Gość: Anna IP: *.nycmny.east.verizon.net 01.12.09, 16:39
    A wogole to cos trzeba jesc czy sie zachwycac? Jesli ktos tak uwaza to
    chyba nie ma swojego gustu.
  • ania_m66 01.12.09, 17:02
    przebywam aktualnie tymczasowo w malutkiej miescinie 60 km od frankfurtu.
    do tutejszego wiejskiego warzywniaka, ktory strasznie chcialabym miec w miescie
    w ktorym mieszkam btw, rzucili dzisiaj swieze jesienne trufle z wloch za 60
    euro/kg. jedna sztuka wyniosla mnie oszolamiajaca kwote calych .... 9 euro.
    poniewaz w planach mam kopytka, postanowilam potraktowac je stopionym maslem i
    struzkami ulubionego grzyba wlasnie (wykonanymi obieraczka do warzyw).
    i to dopiero bedzie snobistycznie :)))
    no ale co zrobic, ja naprawde trufle b. lubie.
    --
    Six afraid of seven, ‘cause seven eight nine/I’m afraid of losing the places I
    find/If I was made equal, is this what I get:/A bunch of stories to interpret?
    It’s so tricky tricky, this little one too,/Well, if it is a lunatic we’ll name
    it after you./Put it in your pocket and pick it up/We’re here to entertain, show
    them what you got.
  • Gość: j-s. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.09, 17:23
    Z niesnobistycznych (a może i snobistycznych - nie wiem, nie patrzę na posiłki
    pod tym kątem) - nie lubię mięsiw przyrządzanych w piwie. Pachną i smakują jak
    rzygi, z reguły są też bardzo twarde.
  • o-kurde.pl 01.12.09, 18:56
    Jak coś jem, bo lubię to nie snobizm. A jesli wykręca mnie, ale jem,
    bo inni też jadają i to jest dobrze widziane - to jest snobizm
    --
    O-Qrde co za życie !
  • marciasek 16.12.09, 00:10
    snobowi potrzebna jest publiczność, bo co to za frajda zjadać te wszystkie modne
    wiktuały jak nikt nie widzi, zwłaszcza jak niedobre?
  • Gość: Współlokator IP: *.nplay.net.pl 01.12.09, 21:40
    A mnie wku...a niemożebnie jak ktoś pusząc się na wielkiego kucharza nigdy nie
    użyje kminku, ale za to kumin och, och jak najbardziej. O ludzie!
  • Gość: Bogacz IP: 66.230.230.* 01.12.09, 21:44
    u nas w ośrodku są takie snoby ze codziennie jedzą chleb z masłem a co drugi mieso, pasztotową i inne frykasy.
    ja jem chleb w weekendy a na codzień ziomniaki w łupinach. jak sie uda to skombinuję se snobistyczną sól i wtedy jest wyżerka, a w wigilie to i skórkę od słoniny dostanę, to dopiero snobizm pełną gębą.
  • iamhier 01.12.09, 23:35
    A w jakim ośrodku? Aż boję się pytać...
  • Gość: Stalin IP: 94.75.121.* 02.12.09, 01:06
    Jesli chodzi o jakosc jedzenia to w Polsce sa jeszcze ogromne braki.
    Nie chodzi tu o klotnie czy bigos czy kawiar sa lepsze,
    wykwintniejsze itp itd. Odwiedzajac miasto za miastem poszukuje
    lokalnych rynkow gdzie czekam az mnie ktos zadziwi jakims wyrobem,
    nie gra roli czy swiezoscia czy jakoscia. Zawsze stoi ktos kto nie
    ma pojecia po co on lub ona to tworzyla i po co on lub ona to
    sprzedaje. Przykladem moze byc gdy sie np pytam o ziemniaki (Polska
    jest niby kartofellandem numer 1) czy sa maczyste czy mniej
    skrobiowe to dostaje odpowiedz ze ludzie kupuja i nie narzekaja, gdy
    nalegam na odpowiedz to pani mowi ze ziemniakow nie jada. I co ja
    mam pozniej zrobic? A tego typu historii mam na peczki; nieznajomosc
    produktu i brak zainteresowania zeby ten produkt poznac. W halach
    handlowych to samo, wlasciciel sklepu moze byc ambitny ale dla
    zaoszczedzenia kosztow zatrudnia pana lub pania za lada co tylko
    potrafia urznac kawal czegos na wage i wiecej nic. Dam moj ulubiony
    przyklad, w Warszawie na Nowym Swiecie wchodze do delikatesow "ąę" w
    celu zakupu kilku serow na degustacje. Pytam sie pani za lada o
    parmesan (parmigiano reggiano) czy to ten 36-miesieczny (36 miesiecy
    lezakowany) a pani oburzona odpowiada ze dopiero dowiezli do sklepu.
    Mozna rece zalamac, przeciez doszkolic obsluge nie kosztuje duzo.
    Nie dziwi mnie to ze jeszcze w Polsce nie ma zadnej restauracji z
    gwiazdka Guide Rouge. Kucharze polscy nie wiem gdzie sie szkola ale
    gdy otwieraja to amibicje ich opuszczaja. Wciaz, nawet w stolicy,
    nie ma restauracji gdzie mozna zjesc cos co moze zdziwic lub
    zadumac. Wiekszosc idzie na latwizne i robi powtorke z tego co juz
    jest w Europie, a przeciez przez dobrych restauratorow podnosi sie
    tez jakosc producentow zywnosci. Gessler i Kregliccy to odgrzewane
    kotlety, nic nowatorskiego, chyba ze dla kogos kto nie byl nigdy w
    restauracji.
  • Gość: katiko IP: *.dyn.mit.edu 01.12.09, 21:53
    Eh...

    Gdyby tak przelozyc wasze argumenty na moje zycie to okazaloby sie, ze jestem
    calkiem snobistyczna. A snobizm kulinarny, to moim zdaniem nadmierne uzywanie
    skladnikow brzmiacych obco lub estrawagandzko do dan, do ktorych nie sa
    niezbende a nawet sa raczje niepotrzebne w celu zdobycia poklasku, zazdrosci lub
    podbudowania opini o samym sobie. Czesto dodawane do potraw czesto wbrew
    wlasnemu smakowi.

    Ponad pol ze skladnikow, ktore zostaly wymienione mam w kuchni i uzywam jak mi
    przyjdzie ochota na cos innego. Z reguly jednak sa to dania eksperymantalne dla
    mnie i dla mojego meza. I uwielbiam zupe krem z porow oraz z cukini.

    Natomiast, jestem snobka w kwestii ciast i wypiekow. Po prostu nie znosze
    lokalnego uwielbienia do cukru i na wiekszosc imprez przygotowuje ciasto lub
    tort wlasnej roboty. Z latwo dostepnych produktow ale wywazone w kwestii cukru i
    przygotowane z pasja.

    Te wypieki i to, ze nie tkne lokalnego pseudosernika ani brownies, wiele z moich
    znajomych postrzega jako moj rodzaj snobizmu ale, ze dziele sie przepisamy,
    wyjadaja te wypieki wraz ze mna to az tak bardzo im ten snobizm nie przeszkadza.

    Oczywiscie pojecie snobizmu, jak juz ktos wspomnial zalezy od tego gdzie sie
    zyje i jakich sie ma znajomych. W Polsce na studiach to moje zamilowanie do
    dobrych likierow i alkoholi bylo snobizmem. Obecnie wiekszosc moich znajomych ma
    taka kolekcje alkoholi, ze moje pare butelek nie ma zadnego znaczenia i jest
    nawet niezauwazane.
    Rowniez, poniewaz w czasie studiow mialam znajomych z uczelni ze studenckimi
    ograniczeniami finansowymi, jedzenie krewetek tez bylo swojego rodzaju
    snobizmem. Teraz, poniewaz np. krewetki to chleb powszedni wsrod otaczajacych
    mnie ludzi, jedzenie ich nie ma nic wspolnego ze snobizmem.



  • Gość: Katiko IP: *.dyn.mit.edu 01.12.09, 21:54
    przepraszam za ortografy. wstyd mi strasznie.
    niestety widze je, dopiero po jakims czasie i trudno mi ich uniknac w pisaniu. :(
  • iamhier 01.12.09, 23:33
    A ja myslalam,ze chodzi jednak o paluszki krabowe w Polsce anizeli krewetki......
  • iamhier 01.12.09, 23:28
    za wyjatkiem kawioru i flakow!
  • 0x0001 02.12.09, 10:43
    O jezusicku, z wątku o potrawach których nie znosimy, a wypada znać, wyszedł wątek o potrawach których nie forumowicze nie lubią, a nie są ziemniakami.

    Ja mam dwa typy, nie znoszę, a w kuchni światowej robią oszałamiającą karierę::

    - Buraki
    - Rabarbar

    Kto ogląda Masterchef na BBC, będzie wiedział o czym mówię. "Rhubarb cake with strawberry compote" itp itd...
    Ja buraczki to owszem, starte po polskiemu z odrobiną octu i cukru, najlepiej do kaczki.

    Dodawanie buraków we wszelkiej innej postaci (np pokrojone w plasterki) i zachwyty nad ich słodyczą są dla mnie niepojęte. Szczególnie w deserach.
  • floress 02.12.09, 11:04
    Kawior i sushi, jadłam, wylądowały w śmieciach.
    Podsumowując dyskusję, co jest snobistyczne, a co nie - snobizm to jedzenie
    rzeczy, które są modne/drogie/"światowe".
    Kawior i sushi moim zdaniem, w naszym kraju są modne, nie są tanie i jedzenie
    ich wydaje się takie wielkomiejskie i światowe. Jeśli ktoś je jada, bo bardzo
    lubi, to nie jest to snobizm. Jeśli jada, bo to tak światowo, to jest snobizm.
    Spróbowałam tych rzeczy przypadkowo i wiem, że więcej nie tknę.
    Za to uwielbiam zupy krem (choć raczej traktowałam je zawsze jako zwyczajne
    zupy, nie sadziłam, że mogą być uważane jako snobistyczne), egzotyczne przyprawy
    i eksperymenty w kuchni (lubię, bo bawię się gotowaniem, uwielbiam to i wszelkie
    eksperymenty są dla mnie relaksem), choć haute cuisine do mnie nie trafia. Lubię
    pięknie podane potrawy, lubię wymyślne nieraz formy, ale jednak jak chcę zjeść
    na co dzień, to wyznaję zasadę Nigelli, że nie ważne jak wygląda, ważne jak
    smakuje, a super dekoracje i ekstrawagancje zostawiam na wyjątkowe okazje.
  • Gość: ika IP: *.spray.net.pl 14.12.09, 15:51
    Trufle mi śmierdzą a oliwa truflowa śmierdzi jeszcze gorzej. Grzanka
    z oliwą truflową - przysmak mojego męża - bardzo skutecznie wygania
    mnie z kuchni.
  • tijgertje 14.12.09, 16:30
    Hehe, to ze mnie niezla sobka;-) Kupuje to co z mezem lubimy. Jesc
    lubimy oboje, ja uwielbiam kuchenne eksperymenty, nie ma dla mnie
    nic gorszego, niz odgrtzsewany trzeci raz schaboszczak;-) Z mezem
    jedynie wojny prowadzimy o zamrazarke, ja mam widocznie snobistyczne
    podniebienie, bo mieso swieze, a mrozone to niebo a ziemia. Staram
    sie wiekszosc k=skladnikow kupoiwac swiezych i niektore kupuje
    zawsze w tym samym, pewnym miejscu. Taki normalny , u nas z ryb
    najpopularnniejszy losos z supermarketu, a od "pana na rynku we
    wtorek" to niebo a ziemia. Lubie probowac nowosci i jak mi cos
    posmakuje, to traktuje w kuchni na rowni z innymi skladnikami,
    snobistycznie kojarzy mi sie pakowanie "modnego" skladnika do kazdej
    jednej potrawy;-) Nie lubie malzy, osmiornic, ostryg i slimakow, nie
    przepadam za kaczka, ale uwielbiam strusia, jelenia, zajaca czy
    bizona, rosol z trawa cytrynowa, brukselke z sezamem, kolendre
    lubie, ale jak nikt nie przesadzi z iloscia, wszystko musi byc w
    rownowadze;-) Sushi zawsze mnie odrzucalo na sama mysl, dopoki
    kiedys jednak sie nie odwazylam i nie sprobowalam. Zakochalam sie
    natychmiast, ale jem je tylko w jednej restaurachi, gdzie faktycznie
    uzywaja swiezych skladnikow i robia je tak jak nalezy, wole zjesc
    raz na ruski rok i miec z tego nieziemska przyjemnosc, niz jesc po
    to, zeby cos do geby wsadzic. Krewetki, homara i zabie udka tez
    lubie, ale nie na co dzien, urozmaicenie od czasu do czasu w dobrej
    (niekoniecznie najdrozszej w okolicy) restauracji to niezla frajda.
    Mysle, ze wszystko zalezy od tego, jak ktos traktuje jedzenie. Jesli
    jako cos, co jest konieczne do przezycia, a uzywanie "dziwnych"
    skladnikow jest nadsladownictwem kogos, przy kim ma sie kompleksy,
    to snobstwo. Jesli jednak ktos kazddy posilek traktuje jako
    przyjemnosc i swieto, to najbardziej snobistyczne produkty czy
    potrawy moga byc rownie normalne jak pierogi czy bigos;-) Takie
    szparagi na przyklad... Dla wielu osob cos egzotycznego, dla mnie
    normalka w sezonie. Tak je z mezem lubimy, ze zajadamy sie nimi 3-4
    razy w tygodniu, na rozne sposoby. A ja wyjatkowo wredna jestem, bo
    jedac je w restauracji czy u znajomych jestem w stanie calkiem
    dokladnie ocenic, kiedy zostaly zebrane. Swieze, a chociazby 3-4
    dniowe, w dodatku zle przechowywane to kolosalna roznica. Qrde,
    nooo... snobka do potegi;-)
  • 0x0001 14.12.09, 17:01
    No tak, pewnie zycie w Holandii tak Cie "zesnobowalo" :). Tez lubie strusia (i kangura), ktore w porownaniu do wolowiny nie sa wcale duzo drozsze. 7 eur za 2 steki ze strusia w AH to przeciez zupelnie akceptowalne. Za to jak oznajmie rodzinie w PL, ze w sobote zrobilem na obiad stek ze strusia na salatce z mango i kolendry, to robia tak wielkie oczy, jakbym co najmniej zezarl uszy pandy podane na lapie goryla.
  • Gość: margola IP: *.dream.net.pl 15.12.09, 12:31
    suszone pomidory - bleeeee
  • anet81 15.12.09, 13:34
    anchois
    kapary

    bleee!

    --
    Mam taką silną wolę, że robi ze mną co chce...
  • aaa202 15.12.09, 18:10
  • zeberdee24 15.12.09, 21:04
    Nie cierpię brandy, whiskey i koniaku, jak dla mnie te napitki śmierdzą bimbrem
    i po prostu ich nie toleruję. Poza tym niespecjalnie rozróżniam wina, jeżeli
    wino nie jest słodkie i czuć w nim bardziej wino niż wodę to mi odpowiada. Co do
    produktów żywnościowych to poza słodyczami których nie jadam w ogóle(ma straszną
    awersję do słodkiego smaku), raczej nie mam czegoś co budzi mój wstręt.
    --
    ...
  • Gość: regin IP: *.lanet.net.pl 15.12.09, 23:06
    nie taki "gupi" ;)
    sądzę że jest coś w tym że niektóre potrawy są wydumane by były jeszcze bardziej wyszukane ale niekiedy owo wyszukanie nic ma się do smaku :
    np.kapary, ani to smak ni wygląd i po co? jakoś nie doszłam do tego.
    Ale niekiedy coś co wydawało mi się niejadalne niechcący spróbowane ,smakuje:tak było z koktajlem z krewetek-jestem wielbicielką,lubię owoce morza ale nie surowe np.małże,co mój kolega-światowiec skrytykował że upieczenie małż to profanacja-pizza z owocami morza ;]
    oczywiście moja niechęć do sushi też mu się nie spodobała a my po prostu mamy inne smaki i tak jak niektórzy europejczycy nie tkną kiszonego tak ja nie zjem surowej ryby,sic!
    snobistycznie zajadam się koktajlowymi papryczkami,oliwki nadziewane ,łosoś tylko świeży filet,suszone pomidory w oliwie,sery francuskie,wina afrykańskie i w ogóle lubię zjeść niebanalnie niekoniecznie by wszyscy widzieli ;)

  • megg78 16.12.09, 19:04
    > np.kapary, ani to smak ni wygląd i po co? jakoś nie doszłam do tego

    ośmiorniczki w pomidorach - KAPARY NIEZBĘDNE, mniaaam....

    A tak w ogóle wiele z tych, według niektórych, snobistycznych składników
    to po prostu rzeczy u nas do niedawna niedostępne i nieznane, bo z tradycyjną kuchnią polską niewiele mają wspólnego. w erze wszech informacji i globalizacji to normalne, ze docierają do nas co różniejsze nowości - trzeba zwyczajnie dowiedzieć się co z nimi się tak naprawdę robi i do jakich potraw stosuje dane przyprawy.
    co do ryb w białym winie - podlewanie ich delikatnie nie sprawia ze zalatują (czym, tak na marginesie?) tylko dodaje im smaku, trochę innego niż w polskiej kuchni dlatego wydaje się dziwny.

    a co sądzicie o oliwie extravergine z oliwek?
    dla mnie to jedyny olej jadalny.
    a snobem nie jestem.

    --
    na tv szkoda czasu, na miłość nigdy nie jest za późno a przyjaciół nigdy za wielu
  • zosiasamosia6 17.12.09, 00:07
    dziękuję bardzo :))
    też nie wiedziałam po co one-kapary,
    ale ośmiorniczek to nie spróbuję chyba że będzie okazja,pozdr.
  • Gość: jana IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.09, 00:27
    Co to znaczy potrawa snobistyczna? Taka ktorej nie znacie? Ja nie
    potrafie wymienic takich potraw..., jezeli czegos nie znam, to nie
    znaczy, ze to jest snobistyczne. W Wietnamie jedza rzeczy, ktorych
    nie znam i jezeli je przygotuje, to to bedzie snobizm, czy
    wyprobowywanie nowego przepisu??? Co niby jest snobistycznego w
    jedzeniu kawioru na przyklad. Kwestia gustu, jeden lubi, drugi
    nie...ja uwielbiam.
  • Gość: regin IP: *.lanet.net.pl 15.12.09, 23:26
    ostatnim moim hitem kasz jest kasza jaglana,mało smaczna za to cenne wartości,
    jem bo ponoć samo zdrowie:)prażona ,ugotowana w mleku migdałowym(snobistyczne?)+banany i migdały,na koniec słonecznik,wychodzi jakby kutia.
    > to dopiero skrajny snobizm w stylu eko-lokal:-))
  • shachar 16.12.09, 05:15
    a czy byl juz taki watek' fajansiarskie potrawy/dodatki, ktore
    uwielbiacie, ale wstydzicie sie przyznac'?
  • Gość: mimi IP: 212.160.148.* 16.12.09, 14:00
    hahahaha nie bylo ale mozna zlozyc :-)
  • drwallen 17.12.09, 00:58
    zupę z dyni każdy jadł niemal codziennie jak był młody i była jesień.
    Zupa z dyni na mleku z lanymi kluskami to genialna potrawa.
    Narodową polską potrawę nazywasz snobistyczną?


    --
    Mogę być dla was doktorem, mogę być leniem, mogę być drwalem albo waleniem :D
  • easz 17.12.09, 02:42
    bene_gesserit napisała:

    > Dawno nie bylo watku wymieniankowego :)
    >
    > Są jakies ą-ę składniki czy potrawy, których nie znosicie? Takie,
    > które 'wypada' po pierwsze znac, a po drugie umierac nad nimi z
    > zachwytu? Rzadkie, niecodzienne, kosztowne, egzotyczne?

    Raczej mi wszystko smakuje, co jem pierwszy raz, egzotyczne itp, a
    przynajmniej, ja je za takie uważam. Ostatnio np. figi, choć e,
    przywiędluchy, ale chciałam zobaczyć jak smakują, bo nigdy nie
    jadłam, pierwszy raz w sklepie widziałam. Świeże są pewnie
    przepyszne. Cóż.
    Jedyne co sobie przypominam na nie, to szparagi, ale pewnie źle je
    zrobiłam, albo też nienajlepsze kupiłam, biorę to pod uwagę. I małże
    podwędzane, z puszki, takie sobie.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • bene_gesserit 19.12.09, 14:36
    Z tymi szparagami niemal na pewno trafilas na zly towar.
    Problem z nimi taki, ze starsze o 24 godziny smakuja juz nie tak
    samo, jak swieze. A w naszych sklepach do tego nie umieja ich
    przechowywac - w moim osiedlowym sklepie juz ktorys rok patrze na
    rzeź szparagow - powiazane w peczki gumka, wystawione na swiatlo,
    schna sobie i gorzknieją przez pare dni, dopoki do wladcow marketu
    nie dotrze, ze takiego badziewia nikt przy zdrowych zmyslach NA
    PEWNO nie kupi i je wywalają.

    Na bazarku jakims kup nastepnej wiosny - maja miec niewyschniete
    koncowki, jędrne lodygi i nie sprawiac wrazenia zwiędlych, a na
    straganie schowane przed swiatlem. Ugotuj teog samego dnia.


    --
    good girl
  • Gość: Dosia IP: 195.33.121.* 17.12.09, 12:37
    A ja troche z innej strony. Lubie duzo skladnikow, ktore "uchodza"
    za snobistyczne. I, tak jak z wieloma potrawami, do niektorych
    dojrzalam z czasem. Czy w okresie, kiedy jeszcze nie za bardzo
    wiedzialam, czy mi smakuja, bylam snobka??? Gdybym od razu odrzucala
    jakas potrawe tylko dlatego, ze za pierwszym razem mi nie smakowala
    (tak jak pewna osoba, ktora znam), stracilabym wiele przysmakow,
    ktorymi obecnie sie delektuje. Uwazam, ze mascarpone, suszone
    pomidory, sushi i marynowany imbir, wytrawne czerwone wino, mleczko
    kokosowe w tajskiej kuchni, szparagi, kapary, oliwa z oliwek, sery
    francuskie smierdzace, sery kozie, rukola - to wszystko to sa dla
    mnie delicje, godne nagrody Nobla. Ale ta milosc przychodzi z
    czasem! Pamietam moja pierwsza oliwke, ktora zjadlam - ohyda. Teraz
    moge jesc hurtowo. Mieszkam za granica, wiec dla mnie jest to
    NORMALNE jedzenie, a nie odwswietny delikates. Mam te potrawy juz
    odczarowane z "niezwyklosci" :)

    Strasznie mnie denerwuje, ze ktos posadza mnie o bycie snobka, tylko
    dlatego, ze powyzsze rzeczy jem bardzo czesto, a ten ktos sam
    panicznie sie boi sprobowac czegokolwiek co nie jest kotletem
    schabowym. Przeciwnie, denerwuja mnie osoby, ktore nawet nie
    sprobuja, a juz pluja - mam takiego wspolokatora. Schabowy
    codziennie, a ser francuski to "ten ser jest chyba zepsuty?", a
    sushi "moze byc, ale ja bym sie tym nie najadl". Ja tam wole snobizm
    niz prostactwo :)

    Jestem zdania, ze pewne rzeczy nie na darmo traktowane sa jako
    przysmaki. Sa przysmakami wlasnie dlatego, ze sa tak dobre, a nie
    dlatego, ze ktos tak "wymyslil" :-) Aha, zeby nie bylo, zaliczam do
    nich takze golabki ;)
  • kati_soko 17.12.09, 20:06
    Osobiście nie rozumiem tylko jak można zajadać się sushi!
  • bene_gesserit 19.12.09, 12:33
    Nie znosze panettone!
    Plasticzany w smaku, nijaki wyrob, zupelnie bez sensu otoczony
    legendą, podczas kiedy nasze drozdzowe z kruszonką jest o wiele,
    wiele smaczniejsze. Imho humbug, międzynarodowo wypromowany przez
    sprytnych producentów.

    --
    stereotypes are a real time-saver

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka