Dodaj do ulubionych

świąteczne gotowanie

06.12.09, 22:57
Mili forumowicze święta tuż tuż.Panie niedługo za lepienie pierogów
wezmą się już.A ja kilka przemyśleń na ten temat mam. Wiem, że w
Polsce ciągle panuje stereotyp iż kobieta w pierwszym rzędzie
wzorową panią domu ma być.Więc będziecie lepić te uszka pierogi itd,
itp. A można inaczej. Kilka lat temu odkryłam catering. Od tego
czasu na święta robię sałatkę, upichcę na szybkiego coś, a resztę
dań zamawiam. Panie drogie przecież wam też chwila dla siebie należy
się. Możecie wykorzystać ten czas na kosmetyczkę, fryzjera, poczytać
książkę , z dziećmi na spacer pójść, możliwości jest wiele każdy to
wie.Pytanie moje czy wasz facet wolałby uginający się pod naporem
przysmaków stół i żonę zmęczoną, której jedynym marzeniem jest żeby
po świętach było już.Czy też może by wybrał skromniej zastawiony
stół, a za towarzyszkę kobietę wypoczętą, zadbaną z uśmiechem na
ustach, właśnie taką w jakiej przed laty zakochał się.
Pozostawiam do przemyślenia...
Edytor zaawansowany
  • 0yotte 06.12.09, 23:06
    a teraz będzie rekalma firmy caterigowej? ;)

    --
    [img]http://www.husky.fonet.pl/husky_go.gif[/img]
  • felinecaline 06.12.09, 23:09
    a mnie to wyglada na jakis ..."catering translatorski" Brrrrr....
  • bene_gesserit 07.12.09, 00:58

    Droga forumowiczko - zamiast placic krocie za żarcie nie wiadomo
    kiedy, przez kogo i z czego robione, wystarczy zaprząc
    męża/kochanka/itp wspołdomownikow do przedswiątecznej krzątaniny.
    Oraz ograniczeniu planów zrobienia stosów żarcia do rozsądnych
    rozmiarów, bo wcale nie musicie się przez tych kilka dni opychać do
    imentu.

    Problem rozwiąże się ekologicznie, smakowicie i niskobudżetowo - a
    i na spacer starczy czasu, nie mówiąc juz o polegiwaniu w wannie.
    Polecam.


    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • marianka.pl 07.12.09, 01:11
    Zapewniam Cię, że jeżeli płacę to i wymagam i wiem kto i z czego
    przygotował to "żarcie". a co do czasu spędzanego wspólnie z
    domownikami to ciekawsze sposoby na wspólne rozrywki mam niż
    lepienie pierogów.Jednak kto co lubi...
  • bene_gesserit 07.12.09, 02:16
    Zapewniam cie, ze o ile nie nadzorujesz osobiscie kucharzy, nie
    masz pojecia np czy umyli ręce. Oczywiście - istnieje przesąd, że
    im wiecej sie zaplaci, tym wieksza pewnosc, ze jednak myli, ale to
    przesąd. Proponuje też przyglądnąć się, czy ryba w cenie soli jest
    solą, a nie ucharakteryzowaną pangą. Noi - jesli chodzi o
    zamowienia swiąteczne, osobliwie wigilijne, należy liczyć się z
    tym, ze zostaly zrobione miesiąc wczesniej i zamrożone, bo w
    świątecznym natłoku zamówien nie ma komu robić, więc należy być
    przezornym, conie. To niekoniecznie musi byc zle, ale skasują cie
    jak za świeże :)

    Rodzinne lepienie pierogow to cudowna, wspominana potem przez wnuki
    sprawa, zresztą rodzina może się dogadać tak jak moja - że kolacją
    jest składkowa, co sprawiedliwie oszczędza pracy gospodarzom. A
    kilkaset albo i więcej zlotych, oszczedzonych na wigilii z
    cateringu można wydać o wiele rozsądniej, np chociaż częściowo
    wspomagając tych, których na lepsze jedzenie w święta zwyczajnie
    nie stać.


    --
    good girl
  • marianka.pl 07.12.09, 01:22
    Zgadzam się polskie kobiety z własnej i nieprzymuszonej woli katują
    się obiad na stole, porządek w domu często ich priorytetem jest. A
    później płaczą bo facet odszedł, bo niedocenił. a może zamiast
    sprzątaczki i kucharki zadbaną babkę chciał mieć
  • jagoda85 08.12.09, 21:50
    Ale bzdury pleciesz. Wszystko jest sprawą dobrej organizacji.
  • lashqueen 07.12.09, 08:40
    Na swieta przygotowuje sama rozne rzeczy. Moi wloscy znajomi, z ktorymi spedzimy te swieta zazyczyli sobie kilka polskich potraw, ktore zrobie. Uwielbiaja moja polska kuchnie - bigos, salatke jarzynowa (zawsze zastanawiam sie, dlaczego we wloszech zowie sie ona insalata russa, zawsze myslalam, ze to polska potrawa par excellence)- juz to m.in. u mnie zamowili. Z przyjaciolka zamierzamy tez wspolnie przygotowac sushi. Ale to tak ze wzgledu na sama frajde wspolnego wykonania. Moglybysmy oczywiscie zamowic z jednej z wielu restauracji japonskich w naszej okolicy, za 10 euro/osobe mozna sie objesc do pekniecia brzucha, bo tutaj chinskie, tajskie i japonskie jedzenie jest tanie jak barszcz (w Polsce to chyba nadal ą-ę i drogie), ale robienie sushi wspolnie moze byc niezla frajada. Sama nigdy nie robilam, zawsze jadam u Japonczykow za rogiem.
    Beda tez bardziej codzienne rzeczy, typowe dla kraju w ktorym mieszkam, jak ryby i owoce morza. Nie wszystko przeciez w swieta musi byc wyjatkowe. Na pewno przygotuje gigantyczne krewetki, ktore zazwyczaj kupuje dla mojego kota, bo tutaj sa tanie (i przyznam ze podobnie jak kot je uwielbiam) oraz cos z osmiornicy. Czyli bedzie i cos pospolitego i cos co robie raz na jakis czas, jak bigos wlasnie. Ale najwazniejsze, ze bedzie wykonane tak jak lubie, zadna firma cateringowa mi tego nie zagwarantuje.
    Slodkosci nie zamierzam piec - bedzie panettone i pandoro ze sklepu. Moze jedynie torrone wspolnie z przyjaciolka zrobimy.
  • Gość: dede IP: 217.11.129.* 07.12.09, 09:02
    Sprawdziłam na szybko w Wikipedii i nie znalazłam. Co to jest
    pandore i torrono?
  • marghe_72 07.12.09, 23:06
    Gość portalu: dede napisał(a):

    > Sprawdziłam na szybko w Wikipedii i nie znalazłam. Co to jest
    > pandore i torrono?

    Radzę poszukać pandoro i torrone ;-)

    --
    miszmasz-marghe.blogspot.com/
    i
    malutki-kuchcik.blogspot.com/
  • Gość: dede IP: 217.11.129.* 08.12.09, 13:14
    Też nie ma :-(
  • drinkit 07.12.09, 11:41
    święte słowa.
    U mnie w rodzinie nikt sie nie przemecza, bo świąteczny podział obowiazków jest
    absolutnie równy (da się! da się!), a jeżeli nie ma chętnego na lepiene uszek,
    to uszka sie kupuje.
    Ale zdaje sobie sprawe ze nie wszedzie tak jest: te kobiety z obłedem w oczach,
    piekace ciasto po nocach, latajace z mopem czy Bóg wie co jeszcze. Ciekawe dla
    ilu ludzi swieta sa naprawde szczesliwym i błogim okresem?
  • Gość: senin IP: *.QLD.netspace.net.au 07.12.09, 12:23
    ja wprawdzie zadnego kateringowego dobrodziejstwa nie toleruje, ale
    zatrudnienie pani do przyrzadzenia posilkow pod moim okiem bardzo mi
    odpowiada - wiem kto, wiem z czego, wiem jak...

    ponoc duzo kobiet w PL chcialoby sobie dorobic, zwlaszcza przed
    swietami, moze by je tak zatrudnic na dzien, czy dwa
  • floress 07.12.09, 13:45
    A ja z własnej nieprzymuszonej woli siedzę w kuchni, biegam po domu z
    odkurzaczem i robię zakupy na tony. Do tego wieszam lampeczki, bombeczki i inne
    pierdółki, bo to uwielbiam!! I mój mąż też lubi i docenia ten klimat w domu, w
    którego stworzeniu zresztą, czynnie mi pomaga. I nie dam sobie odebrać tej
    przyjemności! ;)
  • smutas13 07.12.09, 18:00

    mój mąż też lubi i docenia ten klimat w domu, w
    którego stworzeniu zresztą, czynnie mi pomaga. I nie dam sobie
    odebrać tej
    przyjemności! ;)


    Ja też! :)
    I nic tu "marianko" po tobie.
  • marianka.pl 07.12.09, 22:58
    smutas13 napisała:

    >
    > mój mąż też lubi i docenia ten klimat w domu, w
    > którego stworzeniu zresztą, czynnie mi pomaga. I nie dam sobie
    > odebrać tej
    > przyjemności! ;)

    >
    > Ja też! :)
    > I nic tu "marianko" po tobie.
    A czy ci ją odbieram.Proszę tylko o jedno byś stojąc nad tymi garami
    nie zapomniała po co to robisz. Dla mnie święta to wspólne śpiewanie
    kolęd, opłatek na stole, rozmowy z tymi, których kocham, a nie
    obżarsto przy stole na którym jest 101 dań.
  • Gość: Madeleine IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 07.12.09, 23:09
    Wedlug mnie autorce watku nawet nie przyszlo do glowy, ze ktos po prostu LUBI
    gotowac i krzatac po swiatecznej kuchni :-)))
  • easz 08.12.09, 02:25
    Gość portalu: Madeleine napisał(a):

    > Wedlug mnie autorce watku nawet nie przyszlo do glowy, ze ktos po
    prostu LUBI gotowac i krzatac po swiatecznej kuchni :-)))

    Nie tylko lubi, ale robi to też przecież dla siebie a nie tylko dla
    innych, dla domowników, dla gości.

    Moi rodzice 'wspólnotę' okołoświąteczną odkryli nie tak znów dawno
    temu. Oraz takie fajne sztuczki jak naleśniki z kapustą i grzybami,
    zamiast pracochłonnych lepionych własnoręcznie pierogów (które
    zresztą z różnych powodów były może i tak z dwa razy w ogóle). Może
    to nie to samo, ale styknie. Czasem bywa też składkowo, ale to na
    święta, i wtedy wpadnie też pierożek z prawdziwego zdarzenia;)

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • Gość: en IP: *.chello.pl 07.12.09, 23:13
    Swieta to tez wspolne gotowanie. Wspolne, podkreslam. Podczas gotowania
    rozmawiamy, spiewamy, probujemy nalewek, a i dzieci mozna w kuchni wychowywac
    rodzinnie. Jezeli gotowanie, sprzatanie i zalupy spadaja na jedna osobe, to
    catering (i pani do sprzatania) rzeczywiscie jest wyjsciem.
  • bene_gesserit 08.12.09, 00:17
    Mozna tez wyjechac do Egiptu.
    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • shachar 08.12.09, 13:27
    haha:) juz sobie wyobrazam natapirowana Marianke spiewajaca koledy
    od rana do nocy,
    okno otwarte i drzwi tez,zeby samo wywialo okruchy i pomniejsze
    ubrania,
    dzieci i maz mowia, ze ida na spacer
    i skrecaja do sasiada na,ekhem,karpia :)
  • Gość: asia IP: *.leed.cable.ntl.com 08.12.09, 19:28
    Moje najpiekniejsze wspomnienia swiateczne, to wlasnie krzatanina w
    kuchni z moja mama, siostrami, ciotkami, wujkami i "ciotecznymi". W
    zyciu nie zamienilabym tego na najlepszy nawet katering.
  • Gość: asia IP: *.leed.cable.ntl.com 08.12.09, 19:29
    Swinia, o tacie zapomnialam.
  • bene_gesserit 08.12.09, 20:13
    He he.
    Moj tata, ktory na codzien i owszem, bardzo czesto gotuje, w swieta
    z kulinarych obowiazkow ma dwa: pierwszy to mielenie maku (jest
    zwolniony, od kiedy zostala kupiona elektryczna maszynka), drugi -
    to zrobienie sledzi. Wyciaga wtedy z szafki szklana deseczke (w
    inna, jak upiera sie mama, smrodek sledzi by wsiąkł i potem by nim
    trąciła) i, wyrzuciwszy wszystkich z kuchni, zabiera się do dzieła.

    Jedzenie gotowane z miłoscią zupelnie inaczej smakuje :)
    --
    mirabelek po prostu nie ma, sa zmyslone.
  • agnieszkaela 08.12.09, 19:32

    > A ja z własnej nieprzymuszonej woli siedzę w kuchni, biegam po
    domu z
    > odkurzaczem i robię zakupy na tony. Do tego wieszam lampeczki,
    bombeczki i inne
    > pierdółki, bo to uwielbiam!! I mój mąż też lubi i docenia ten
    klimat w domu, w
    > którego stworzeniu zresztą, czynnie mi pomaga. I nie dam sobie
    odebrać tej
    > przyjemności! ;)


    I do tego robie to z dziecmi, mezem i wszyscy jestesmy szczeliwi :-D

    --
    [URL=http://aghneska.mondozoo.com][IMG]my.mondozoo.com/mondozoonfs/4f28b3a06c16d98ca1d9d60ff95583c0.png[/IMG][/URL]
  • mhr-cs 08.12.09, 14:14

    jak piszesz

    Wiem, że w
    > Polsce ciągle panuje stereotyp iż kobieta w pierwszym rzędzie
    > wzorową panią domu ma być.Więc będziecie lepić te uszka pierogi itd

    chcesz ich czegos uczyc
    jestes samotna,
  • marianka.pl 08.12.09, 22:23
    ...i wystarczyło uderzyć w stół...:)
  • bene_gesserit 08.12.09, 22:33
    Bo ja wiem. Raczej otworzyc watek postem w tonie cokolwiek
    protekcjonalnym.

    --
    cute but psycho. things even out
  • figgin1 10.12.09, 23:03
    Marianko, któryś raz już wypowiadasz się na tym forum i zastanawia mnie, po
    jakiego członka ty tu w ogóle zaglądasz? Ale tak szczerze?
    --
    Każda zupa kiedyś będzie zupą grzybową.
  • marianka.pl 11.12.09, 23:10
    Tak szczerze, to wyspowiadam sie podczas rekolekcji u swego
    proboszcza. Może nauczyć gotować się chcę ...domyśl sie
  • ewkka 12.12.09, 10:09
    To może jakiś przepis na świąteczny stół potrzebny?
  • marianka.pl 12.12.09, 22:44
    jakbyś znała na sajgonki to chętnie skorzystam, uwielbiam je,a te zamawiane już
    mi się przejadły.
  • very.martini 16.12.09, 15:22
    W każdych sajgonkach obowiązkowo musi być pocięty
    makaron szklisty i grzyby mun pocięte, a reszta - co
    sobie zażyczysz. Farsz studzisz (albo i nie, ja nie
    studzę), wrzucasz na namoczoną płachtę papieru
    ryżowego, zawijasz jak krokieta, smażysz w tłuszczu.

    16%VOL
    22%VAT

    --
    takie tam... forum homeopatia
  • figgin1 12.12.09, 12:06
    Nie widziałam zbyt wielu twoich postów, ale wszystkie były w podobnym tonie. Po
    co gotować, lepiej olać i kupić gotowca. Po co ktoś z takim podejściem włazi na
    forum kuchnia? Po co namawiać innych, by stali się podobni tobie? Ciekawi mnie to?
    --
    Każda zupa kiedyś będzie zupą grzybową.
  • Gość: Iwona IP: *.net.pbthawe.eu 12.12.09, 12:05
    Ja uwielbiam ten czas przygotowań.Siedzimy całą rodziną w
    kuchni ,lepimy pierogi ,robimy ciasteczka,gadamy ,wygłupiamy się.Tak
    naprawdę wtedy zaczyna się ten świąteczny czas.Bardzo miło sie to
    potem wspomina.Naprawdę raz w roku można wszystko zrobić samemu ,
    jak to potem smakuje.No ale ja może nie jestem "typowa",mam duża
    kuchnię,dużą rodzinę i dużo czasu ,bo zawodowo nie pracuję.
  • dvoicka 12.12.09, 23:39
    hmmm
    a nie przyszło Ci na myśl, Marianko, że, przyjmując Twoją składnię, forum
    "kuchnia" forum ludzi lubiących gotować jest?
    ja osobiście męczę się strasznie u fryzjera czy kosmetyczki - toczą się tam
    zwykle rozmowy o wspólnych znajomych pań fryzjerek i niektórych klientek i
    innych rzeczach, które mnie nie interesują.
    to, że ktoś, kogo ledwie znam myje mi włosy jest dla mnie raczej nieprzyjemne.
    tak samo jak ciepły kompres na twarzy u kosmetyczki.
    za to siedzenie wieczorami w kuchni z mamą, rozmowa o rzeczach dla nas naprawdę
    ważnych (bo tylko wtedy jest na to czas), podpatrywanie jak ona robi ten barszcz
    (może tym razem zapamiętam) to prawdziwa przyjemność.
    a jeśli ktoś ma do świąt podejście martyrologiczne (tyle do zrobienia, wszystko
    na mojej głowie, tyle pracy i nikt tego nie docenia, okna, odkurzanie za szafami
    itp., to go raczej na forum teraz nie ma, bo przygotowuje święta.
    ja mam podejście, że święta są dla ludzi a nie ludzie dla świąt. jak rodzina się
    "zdezorganizuje" i wigilia nie będzie składkowa, to może się wesprę cateringiem
    (karp) i zaoszczędzony czas poświęcę na pieczenie pierniczków z dziećmi.
    --
    Jaś 01.03.2007r.,
    Hania 05.12.2008r.,
  • Gość: gość IP: 87.239.193.* 14.12.09, 23:34
    Taaaak. A ja pamiętam z dzieciństwa tylko karczemne awantury i kłótnie mojej
    zmordowanej mamy i taty. I sama uprawiam świąteczne "tumiwisizm"... Niech się
    inni martwią.
  • taka_jedna_ewka 15.12.09, 10:49
    Świąteczne gotowanie to sama przyjemność, ten zapach w domu i klimat. Nie
    zrezygnowałabym z tego za żadne skarby. Wiadomo można sobie ułatwić życie i nie
    lepić uszek tylko kupić mrożone, część potraw można przygotować z półproduktów,
    ale zamawiać catering na święta to już przesada. Cała krzątanina,
    przedświąteczne zakupy to cały klimat świąt, rezygnować z tego dla fryzjera i
    pomalowanych paznokci??? Kwestia zorganizowania, wałki na głowę na noc a
    raniutko do kuchni i już:) Ja tam lubię pichcić i mogę cały dzień spędzić w kuchni.
  • mhr-cs 15.12.09, 11:37
    taka_jedna_ewka napisała:

    > Świąteczne gotowanie to sama przyjemność, ten zapach w domu i
    klimat. Nie
    > zrezygnowałabym z tego za żadne skarby. Wiadomo można sobie
    ułatwić życie i nie
    > lepić uszek tylko kupić mrożone, część potraw można przygotować z
    półproduktów,
    > ale zamawiać catering na święta to już przesada. Cała krzątanina,
    > przedświąteczne zakupy to cały klimat świąt, rezygnować z tego dla
    fryzjera i
    > pomalowanych paznokci??? Kwestia zorganizowania, wałki na głowę na
    noc a
    > raniutko do kuchni i już:) Ja tam lubię pichcić i mogę cały dzień
    spędzić w kuc
    > hni.

    zgadzam sie ze wszystkim,
    ale te niemodne walki na glowe
    to sa niepotrzebne,
    jak z tym spac

  • disa 15.12.09, 11:59
    dziwne bo ja uwielbiam świątecznie pichcić
    dom czysty (3piętra do sprzątania)
    a ja nie wyglądam jak pasztet w brudnym fartuchu, z tłustymi włosami i
    wypryskami na twarzy BA nawet szorstkich rąk nie mam :D

    ale pewnie to kwestia ORGANIZACJI ;]

    a do kosmetyczki chodzę systematycznie więc nie rozumiem DLACZEGO muszę iść
    AKURAT wtedy kiedy trzeba pichcić kapustę :D

    i jeszcze 1 .... NIC nie dorówna DOMOWEMU jedzeniu
    np. suszone grzyby z lasu (nie kupione)
    czy zrobiona ryba tak jak lubisz

    wszystko świeże czyste i z najlepszych składników


    no ale każdy ma to co lubi ;]

    --
    *kochać można milion razy, ale pokochać tylko raz*
  • Gość: looxie IP: *.ghnet.pl 15.12.09, 14:56
    A mi się wydaję, że pani Marianka też jest niewolnicą, tylko w nieco inny
    sposób. Nie gotuje, tylko lata do fryzjera, żeby mąż był szczęśliwy i nie puścił
    kantem :) Ładna mi to wizja szczęścia rodzinnego - czy przy garach czy u
    kosmetyczki ale zawsze po to, żeby Pan Domu był szczęśliwy. Taka wyzwolona jest
    nasza pani Marianka. Ja tam z przyjemnością postoję przy garach, gdybym nie
    lubiła, to kupiłabym gotowe. Ale cieszy mnie swiąteczne pichcenie i przy nim
    pozostanę.
  • disa 15.12.09, 15:32
    wiesz ... należy jej współczuć
    zatraciła się w którejś z postaci z tych typu "sex w wielkim mieście"
    nie gotuje, nie sprzątam, ale wyglądam więc FACET JEST MÓJ


    pewnie jak jest chora (czerwony nos, opuchnięte oczy itp.) musi się chować przed
    swoim facetem :D

    (tu dziękuję za zdrowy związek, z normalnym mężczyzną ;] )

    --
    *kochać można milion razy, ale pokochać tylko raz*
  • marianka.pl 16.12.09, 23:07
    Zdumiewająca znajomość ludzkiej psychiki.Tak masz rację gdy tylko
    kichnę, od razu kładę się na oddział zakaźny, by nikt ze znajomych
    nie mógł z czerwonym nosem i załzawionymi oczami zobaczyć mnie.
  • bene_gesserit 15.12.09, 15:36
    Ej, disa - sama sprzatasz te trzy pietra i sama robisz kolację?
    Wyrazy podziwu.
    --
    stereotypes are a real time-saver
  • disa 15.12.09, 17:10
    nigdzie nie napisałam, że SAMA. Nie mieszkam sama więc nie widzę powodów abym
    wszystko musiała robić sama ;]
    jest coś takiego jak podział obowiązków

    zresztą
    dom jest czysty, na święta wystarczy sprzątanie jak co sobotę
    odkurzanie, ścieranie kurzy, mycie podłogi ... u mnie systematycznie pierze się
    firanki, pościel, myje okna więc święta to nie powód do "odsyfiania" domu
    jest troszkę więcej gotowania, ale ja uwielbiam gotować :D

    mam czas na wizytę u kosmetyczki i mam czas iść zrobić paznokcie zarówno przed
    świętami jak i przed sylwestrem

    ogarnąć dom to nie sztuka

    --
    *kochać można milion razy, ale pokochać tylko raz*
  • Gość: Ania IP: 80.48.94.* 15.12.09, 19:03
    A kiedy ten Wasz mąż lepi te pierogi?? bo mój od rana do nocy pracuje i jakoś
    nie miałabym serca zagonić go jeszcze do lepienia.... i z tego powodu żeby się
    sama nie zamęczyć kupię te pierogi i przeżyjemy nawet jak jakiś robot ulepił je
    3 miesiące wcześniej. Grunt to nie przesadzać...
  • disa 15.12.09, 20:38
    a lepi???
    nic mi o tym nie wiadomo, że lepi ;]

    ulepić kilka pierogów (w sensie z 50) to nie zabawa na cały dzień
    więc BEZ PRZESADY

    --
    *kochać można milion razy, ale pokochać tylko raz*
  • Gość: fghfhfgjh IP: *.dip.t-dialin.net 16.12.09, 01:41
    To zalezy jak odpowiedzialna masz prace, o ktorej wracasz do domu
    i...jak sie czujesz! Znajoma mojej mamy, ktora zawsze wszystko
    robila i piekla sama, juz zmienila zdanie i kupuje na przyklad
    pierogi gotowe, ktore jej rewelacyjnie samukuja, a tak przystawiala
    sobie zawsze wielki stolek, aby na siedzaco robic w kuchni te
    pierogi. Popieram wiec zamawianie i kupowanie niektorych rzeczy, a i
    tak reszte robisz wlasnorecznie i jest tego wystarczajaco duzo. Bez
    przesady, jak sie ma na to czasu, to nie trzeba stac w kuchni do 3 w
    nocy...
  • disa 16.12.09, 11:35
    pierogi można zrobić wcześniej i zamrozić

    nie trzeba do 3 w nocy siedzieć przez tydzień żeby wigilia była idealna ;]
    --
    *kochać można milion razy, ale pokochać tylko raz*
  • Gość: last IP: *.dip.t-dialin.net 16.12.09, 12:28
    Mozna, ale trzeba dobrze sie czuc, jak jestes stara lub masz lata
    przejsciowe tak jak ja, to starasz sie ulatwic sobie te wigilie. To
    nie znaczy, ze zamawiasz wszystkie 12 potraw, ale cos mozna
    kupic...Popieram rozmowczynie, jak zle sie czujesz, to odrzuca cie
    od robienia pierogow obojetnie kiedy. Zwlaszcza tak olbrzymiej
    ilosci jak u mnie w domu...Jak masz dwadziescia lat to oczywiscie
    robisz wigilie u siebie i robisza wszystko sama....wiek i zdrowie sa
    tutaj podstawa do podjecia decyzji!
  • Gość: miki202 IP: *.limes.com.pl 16.12.09, 13:29
    W zeszłym roku zamówiłam w ekskluzywnej cukierni makowiec, bo zawsze
    był tam wypasiony. Było w nim mniej więcej 5 rodzynków na kilo i
    troszkę lukru, a jeszcze mniej maku. Wstydu się najadłam przed
    gośćmi. Wała z klientów na zimno robią nie tylko cukiernie. Ciekawe,
    czym w postnych pierogach zastępują szwedzkie mięso. Ktoś naprawdę
    wierzy w uczciwość kateringowców w takie żniwa, jak święta? Jeśli
    wierzy, to istotnie zasługuje,żeby jeść ich wyroby. U nas będą
    cztery potrawy,ale sprawdzone - jedna teściowa ryby prosto ze stawu,
    synowa barszcz domowy, druga teściowa ulepi pierogi i korona jej z
    głowy nie spadnie.
    Ale fakt - dałabym dorobić kobitce, która by mi pomogła w rzeczach,
    na kt. się nie znam, czyli np. w rzeczonym makowcu. Ale gdzie takiej
    szukać?
  • Gość: Adam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.09, 15:23
    Gdyby świętowanie nie było okupione takim wysiłkiem nie byłoby
    świętowaniem.
    Dom musi byc sterylny w wieczór wigilijny, pani domu nienaganna,
    goscie dopieszczeni do granic tego wszytskiego nie można zamówić w
    Biedronce.
    Lepienie pierógów do 3 w nocy - dlaczego nie skoro tylko raz w roku.
    Szorowanie i polerowanie podłóg na kolanach - owszem, bo potem można
    zniej jeść.
    Żywa choinka i codzienne sprzątanie opadających igiełm - jasne,
    plastik z OBI nie pachnie świętami.
    Palce pokaleczone od nabijania goździkami pomarańczy - tak, bo żaden
    trujący pefum do kontaktu nie buduje tak świątecznego klimatu.
    Tak więc drogie Panie panokcie mogąbyć niepolakierowane
    bo uczstnicy wieczerzy i tak będą się rozpływać nad domowymi
    pierogami.
  • mhr-cs 16.12.09, 16:13
    Gość portalu: Adam napisał(a):

    > Gdyby świętowanie nie było okupione takim wysiłkiem nie byłoby
    > świętowaniem.
    > Dom musi byc sterylny w wieczór wigilijny, pani domu nienaganna,
    > goscie dopieszczeni do granic tego wszytskiego nie można zamówić w
    > Biedronce.
    > Lepienie pierógów do 3 w nocy - dlaczego nie skoro tylko raz w
    roku.
    > Szorowanie i polerowanie podłóg na kolanach - owszem, bo potem
    można
    > zniej jeść.
    > Żywa choinka i codzienne sprzątanie opadających igiełm - jasne,
    > plastik z OBI nie pachnie świętami.
    > Palce pokaleczone od nabijania goździkami pomarańczy - tak, bo
    żaden
    > trujący pefum do kontaktu nie buduje tak świątecznego klimatu.
    > Tak więc drogie Panie panokcie mogąbyć niepolakierowane
    > bo uczstnicy wieczerzy i tak będą się rozpływać nad domowymi
    > pierogami.

    czy tak naprawde musi byc,nie
    ale to zalezy od osob czy meski czy zenski,nie wiem
    nie rozumie

    > Dom musi byc sterylny w wieczór wigilijny,
    a wiec caly rok na to czekamy?
    > Lepienie pierógów do 3 w nocy

    tego nie wiem(u mnie pierogi zawsze na ciescie makaronu
    a ta setke to zrobimy w 1/2godzinie)
    ale jak tyle potrzeba to moze ktos pomoze

    co to jest nie rozumie?
    > Szorowanie i polerowanie podłóg na kolanach
    mieszkacie caly rok brudnie?
  • Gość: jfgd IP: *.dip.t-dialin.net 16.12.09, 16:55
    Jezeli zle sie czujesz to NIE zrobisz pierogow! Wychodzisz Adam z
    zalozenia, ze wszyscy sa zdrowi i cudownie sie czuja...alez obluda!
    Jezeli po pieciu minutach stania w kuchni juz musisz sie polozyc i
    brac lekarstwa, to rzeczywiscie odiotyzmem jest kupowanie
    czegokolwiek, mecz sie, ale zrobic musisz SAMA???
  • Gość: Adam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.09, 17:40
    oj jak ktos chory to lezy i sie kuruje
    przecieżnie mówiezeby zdrowie nadwyrezac i sie katować
    czesto slysze, nie chces zmiec dizeci kto Ci szklanke wody poda na
    starosc: wiec chyba jak bede chory to dzieci za mnie posprzataja i
    przygouja domowe potrawy prawda?
    ;)
  • Gość: jfgd IP: *.dip.t-dialin.net 16.12.09, 18:41
    Jak mozna wykurowac sie z ciezkiej wady serca, do tego astmy i wielu
    innych chorob??? Nie pislam o katarze....
  • Gość: Adam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.09, 22:50
    No skoro to choroby nieuleczlne
    to chyba nie ma wyjscia
    trzeba miec dzieci ;)
  • Gość: jola IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.09, 17:34
    Dobre sobie, utrzymanie ciazy przy takiej astnmie lub takiej wadzie
    serca??? O czym ty piszesz, te kobiety nie maja dzieci...proste.
  • Gość: Kasia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.09, 13:10
    Ja też mam astmę i zapewniam, ze można mieć dzieci. Nawet w czasie
    porodu zdarza sie, że astma się "zmniejsza" . Co innego choroby
    serca- wtedy rzeczywiście nie można się przemęczać.
    Astma wcale nie przeszkadza jeśli jest systematycznie leczona.
    Dokuczać dokucza bo także szybciej sie męcze i duszności dostaję np
    przy myciu wanny czy praniu ręcznym.Czasem nie mogę spać z powodu
    cieżaru w klatce ale gotować naprawdę nie przeszkadza, zresztą
    sprzatać także nie. No ale jak napisałam jesli chodzi o serce to
    lepiej nie ryzykować.
  • Gość: helena IP: *.dip.t-dialin.net 18.12.09, 16:56
    To zalezy jaka astma. Moja kolezanka poronila 4 razy i teraz w wieku
    45 lat nie maja dzieci, poza tym ona bez przerwy lezy w szpitalu, bo
    ataki ma potwoene, tak samo jak moja mama. Mama dostala astme bedac
    ze mna w ciazy i lekarz stwierdzil, ze to cud, ze przy takich atakach
    (noc w noc) utrzymala ciaze. Niestety po mnie juz zadnej ciazy nie
    utrzymala...a w szpitalu byla juz setki razy. Lekarze zawsze
    rozkladaja rece, bo jej ataki sa straszne. Moja mama jest na dodatek
    od dwoch lat ciezko chora na serce od lekow, ktore brala przez 45
    lat na astme, wiec stanie w kuchni to problem, albo zaczyna sie
    dusic, albo serce dokucza, dlatego od 10 lat ja robie wigilie dla
    calej rodziny. Sa rozne astmy, siostra mojej mamy przechodzi ja dosc
    lagodnie i ataki ma slabe i niezbyt czesto.
  • fettinia 16.12.09, 18:00
    Kolejny raz czytam ten watek:)
    Coz-dolaczam do uwielbiajacych ten przedswiateczny rozgardiasz:)Pachnace
    potrawy,pachnaca choinka,muzyka caly dzien:)Zamawiane potrawy tak nie pachna-nie
    ma tego klimatu:)
    I nie robie wszystkiego sama-i dzieci i maz pomagaja we wszystkim.
    I moj szanowny malzonek ma przy wigilijnym stole zadbana i usmiechnieta zone
    oraz wlasnorecznie przez owa ulepione okolo mnostwo pierogow:D
    I cala rodzina czeka przez caly rok na urok tej magicznej nocy:)
    I tez nie dam sobie-nam tego odebrac:D

    ps-sa sytuacje wyjatkowe-choroba,praca do poznych godzin itp-ale wyzej pisze o
    normalnych warunkach
    --
    no i jeszcze Pinezka
    Kuchenne Pogaduszki
  • o2.pl.6 16.12.09, 18:44
    fajne
  • marianka.pl 16.12.09, 23:44
    Mam wrażenie, że większość piszących ma problem z interpretacją tego
    co chciałam przekazać rozpoczynając ten wątek.Nie jestem lalką
    barbie, ktorej dzień mija na przeglądaniu kolorowej prasy pomiedzy
    wizytą u kosmetyczki i fryzjera.Też lubię świąteczną krzątaninę,ale
    w pewnych granicach. Znam masę kobiet,które w przedświątecznym
    tygodniu potrafią do pólnocy pastować podłogi, a po północy jeszcze
    sernik piec, bo....tak trzeba, wypada, bo muszę wzorową panią domu
    być. W tym,że część dań zamawiam nie widzę nic złego. Świąteczny
    nastrój, rozmowy z domownikami i ta szczególna atmosfera świąt
    możliwa jest do przeżycia i bez lepienia pierogów. Nie dajmy się
    zwariować.
  • kk345 16.12.09, 23:56
    To, co napisałaś, zdecydowanie różni się od postu, którym rozpoczęłaś wątek,
    złagodziłaś napuszony, moralizatorski ton i od razu lepiej wyszło. A tak na
    marginesie: niech każdy żyje, jak chce, jeśli ktoś lubi gotować i pastować
    podłogi, to dlaczego mu tego bronić, robiąc z niego z pogardą bezwolną,
    zaniedbaną kurę domową? Żyj i pozwól żyć innym...
    Pozdrawiam świątecznie.
  • Gość: gj IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.09, 00:22
    Tylko ze one wcale nie lubia tego robic, robia to z musu, bo tak
    trzeba. Kto im wmowil, ze tak trzeba??? praca dzieci, zakupy,
    prezenty, a po nocach strojenie domu i gotowanie,,,ludzie bez
    przesady. COS mozna zamowic lub kupic, nie musisz robic sama
    wszystkich 12 potraw. Nie mam czasu na mycie okoen w tak wielkim
    domu,wiec wynajmuje firme, ktora robi to za grosze i okna sa czyste.
    Prawie wszyscy moi znajomi w ten sposob ulatwiaja sobie zycie.
    Pamietam jak kilka lat temu moja znajoma, ktora ma tak jak ja bardzo
    odpowiedzialna prace i przed swietami wracala bardzo pozno do domu,
    potrafila myc okna o 1 w nocy, a jak skonczyla, to zaczela stroic
    choinke i o malo nie spadla z drabiny, bo zrobilo jej sie slabo z
    przemeczenia. Rzucila wszystko i powiedziala sobie - koniec! To nie
    czasy Komuny, zycie mozna sobie ulatwic, a wtedy jest czas w ciagu
    dnia na strojenie choinki...
  • Gość: dede IP: 217.11.129.* 17.12.09, 07:42
    Tak ci sie zwierzały, że nie lubią a muszą?! A może dajmy żyć
    każdemu, jak lubi.
  • Gość: Adam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.09, 14:15
    Rozumiemy ;)
    każdy świętuje jak lubi
    jedni głeboko wierząc mocno przeżywają
    inni przywiązani do tradycji lubią zrobić odrobinęszumu wokół świąt
    inni biora deske i smigają po stoku ;)
    luz Marianka :) jak Ci się "nie chce" to świetój poswojemunie ma nić
    gorszego niż robienie czegoś wbrew sobie (święta z teściowąnp xD)
  • Gość: gj IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.09, 16:11
    Alez mi sie chce, tylko to zalezy OD PRACY jaka wykonujesz, a doba
    jest za krotka. Kazdy chce, ale jezeli nie jestes kura domowa i nie
    siedzisz w domu, to niestety trzeba stroic mieszkanie i ogrod po
    nocy...a to jest juz potwornie meczace. przeciz i tak u kazdego z
    nas mieszkanie blyszczy, potrawy sa zrobione, a jedna na przyklad
    zamowiona i to jest dla Was tragedia? Ja zasiadam do wigilii
    odpoczeta i usmiechnieta, a nie zmeczona i utyrana robota. Wszystko
    powoli i ze spokojem. Zero stresu. Ciasta upieczone, pachnie
    wszedzie, ogien na kominku sie pali....cudo! Ulatw sobie zycie,
    zatrudnij gosposie, wezwij firme do mycia okien i juz jest
    latwiej...Wesolych Swiat.
  • Gość: JAsia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.09, 12:51
    Ale ja bardzo lubie zajmować się domem..Nie dam jakiejś obcej babie
    łazić po moim domu i sprzątać! Systematyczność i nie ma problemu z
    niczym. A catering? Ani myślę..co to za święta? Nic nie zastąpi
    chwili spędzonych z rodziną na lepieniu uszek albo dekorowaniu
    piericzków. Może i jest ciężko bo i praca i inne zajęcia ale jaka
    potem satysfakcja! Dla mnie gotowanie to relaks, to cos co mnie
    uspokajam, relaksuje. A sprzątanie? wystarczy jak się będzie dbało
    systematycznie o dom. To czego nie używam jakiś czas to ląduje na
    strychu, nie ważne czy ubrania, sprzety czy ozdoby. Wtedy mam na
    wszystko miejsce i jest poukładane. Wiem, ze są osoby, które nie
    lubia gotować. Denerwuja się tym więc dla nich catering jak
    najbardziej. Cenię sobie ten czas kiedy mogę zająć się domem,
    pogotować, posprzątać. Czekam na weekend własnie po to. A mąż? Maż
    uwielbia moje przysmaki i pomaga mi w kuchni. A czas dla znajomych
    czy na wycieczki tez się znajdzie.
  • Gość: Kasia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.09, 13:20
    Miało być "Kasia" nie Jasia w polu Autor
  • lotoss 18.12.09, 15:47
    Wigilia to jest naprawde jedyny w swoim rodzaju wieczor i mysle ze
    nie ma co nawet dyskutowac w tej materii. Jestesmy na
    forum "Kuchnia", wiec moze inne miejsca bylyby bardziej przychylne
    opinii zalozycielki tego watku.
    Jezeli jednak chodzi o pomoc w serwowaniu dan na stol, to moglabym
    sie pokusic o jakas osobe co by zajela sie ta czescia kolacji i
    pozniejszym zmywaniem i sprzataniem kuchni.
    Rodzina przy choince spiewa te swoje koledy, otwiera prezenty,
    gospodyni popija jakies wino, likiery, a 'Pani Serwujaca' doprowadza
    wszystko do porzadku i sobie idzie.
    Dobry pomysl? W ogole bardzo chcialabym sie dowiedziec jak Wy to
    wszystko organizujecie pod tym wzgledem. Chyba zaloze nowy watek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka