Dodaj do ulubionych

Gołąbki pieczone w piekarniku- przepis PILNE!!!!

27.01.04, 22:46
Szukam przepisu na gołąbki pieczone w piekarniku. Są wyśmienite. Do tej pory
przygotowywałam tradycyjnie czyli gotowałam w garnku ale to zajmuje zbyt
dużo czasu.

Pozdrowienia.
Edytor zaawansowany
  • emka_1 27.01.04, 22:53
    zawsze robię w piekarniku i odnoszę wrażenie, ze przepis niczym się nie różni
    od tych garnkowych. wkładam je do piekarnika, podlewam bulionem i piekę. nie
    powiem, żeby to krótko trwało:(
  • Gość: evone IP: *.dyn.optonline.net 27.01.04, 23:00
    Dzięki za szybką odpowiedź. W jakiej temperaturze pieczesz?
  • emka_1 27.01.04, 23:41
    najpierw 180 z termoobiegiem, a pod sam koniec przełączam na górną grzałkę na
    max. a ile to jest max. nie wiem :)
  • Gość: izzi IP: 82.160.33.* 28.01.04, 00:29
    Robię pierwsze 6 gołąbków i układam jedną warstwę (dość ciasno)w średnim
    rondlu, posypuję lekko solą,zalewam do wysokości 4/5 wody i wstawiam na gaz,
    najpierw mocny, potem mały.Duszę ok.40 min.W tym czasie robię następną
    porcję,zawsze tylko jedną warstwę.Czasem mam 3-4 rondle, ale mi to nie
    przeszkadza.Ma to jeszcze tę zaletę, że można już zjeść obiad, a pozostałe
    porcje robić po obiedzie, gołąbkow się na ogół robi dużo.Dopiero na drugi
    dzień pozostałe gołąbki zapiekam(odgrzewam) w piekarniku.Dlatego obiad z
    gołąbków jest u mnie stosunkowo szybko.I nigdy się nie przypalą.
  • Gość: iwona IP: 195.187.99.* 28.01.04, 09:00
    Poproszę o przepis na zobienie gołąbków (obojętnie czy w garnku, czy w
    piekarniku).
    dzięki :)
  • Gość: Bilala IP: *.uz.zgora.pl 28.01.04, 10:23
    U mnie gołąbki się robi jakoś zupełnie inaczej niż w innych domach, nie wiem
    dlaczego to tak, ale Babcia i Mama tak robiły, ja też, przez co rzadko mi
    smakują gołąbki u innych. Może ktoś chce spróbować, ale moje są bardziej
    pracochłonne.
    1) normalnie, mięso z ryżem, pieprzem i solą, kapusta sparzona, liście zdjęte,
    wycięte z nich najgrubsze "nerwy", zwijam gołąbki;
    2) obsmażam je na patelni na mocno rozgrzanym smalcu (uwaga: trzeba trochę
    wprawy, bo mają skłonność do rozwijania się, a w dodatku kapusta jest mokra i
    gorący tłuszcz może strzelać), aż zrobią się takie brązowe;
    3) przygotowana brytfanna wysmarowana smalcem, wymoszczona "niewymiarowymi"
    liśćmi kapusty, nachlapane nieco koncentratu pomidorowego, nacięte w plasterki
    dużo surowej marchwi; na to ciasno układam podsmażone gołąbki, każdą warstwę
    nieco solę i pieprzę i posypuję jeszcze trochę plasterków marchwi oraz
    dochlapuję koncentratu;
    4) jak już brytfanna pełna, daję na wierzch jeszcze trochę smalcu, dużo
    koncentratu i przykrywam resztą liści kapusty (żadnej wody czy bulionu!) oraz
    pokrywą, wstawiam do piekarnika (ok. 180-200stopni) na mniej więcej dwie
    godziny.
    Gołąbki mają być później ciemne (przypieczone). Wytwarza się sporo fajnego sosu
    (niestety - fest tłusty). Nie da się ukryć, nie jest to danie dietetyczne, ale
    moja rodzina takie właśnie lubi...
  • Gość: kaska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 12:23
    zawsze pieke w piekarniku polane sosem grzybowym. W golabkach wszystko jest
    prste poza wycinaniem glaba, myslalam ze zwariuje tak sie nameczylam;-)
  • Gość: izzi IP: 82.160.33.* 28.01.04, 15:20

    Bilala, te Twoje gołąbki są najlepsze na świecie,też je znam, w wersji bez
    marchewki i koncentratu, sam smalec, męzczyżni na przyjęciach panią domu w
    rękę całują...No ja już niestety takich jeść nie mogę, ale kto młody i
    zdrowy...
    Dla mnie w gołąbkach najtrudniejsze jest przyrządzenie liści.Odkryłam, że
    najlepiej schodzą z kapusty"trójkątnej", niedużej, a nie płaskiej, jaką
    tradycyjnie polecają sprzedawcy.A kapustę młodą,słabo związaną, "rozbieram" z
    liści pod bieżącą wodą, podważam lekko liść od góry lub dołu,wpływająca woda
    podnosi liść i tak dalej, aż do końca.Jeżeli uznam, że są twarde, to jeszcze
    je na chwilę sparzam pojedynczo we wrzątku.
  • Gość: Bilala IP: *.uz.zgora.pl 29.01.04, 13:39
    Pozdrowienia dla izzi! Jak to miło, że nasza kuchnia nie jest zupełnia stracona
    dla potomności, skoro nie tylko my to stosujemy...
  • wedrowiec2 28.01.04, 15:40
    Nie dodaję żadnych dodatkowych sosów i past, a robię gołąbki w sosie własnym.
    Obgotowuję kapustę, rozdzielam liście, zcinam grubsze "nerwy" liści.
    Nadzienie: mielę mięso i cebulę (czasami dodaję trochę ugotowanej kaszy
    jęczmiennej - nie więcej niż 20% mięsa), przyprawiam solą i pieprzem. Zawijam w
    liście kapusty i układam w garnku, na którego dnie leży kilka liści
    kapuścianych. Zalewam wodą do 3/4 (może trochę więcej) wysokości gołąbków.
    Dodaję kostkę rosołową, liść bobkowy, pieprz ziołowy, ziele angielskie, 2-3
    suszone grzyki, trochę tłuszczu (domowy smalec ze skwarkami, ale może to też
    byc oliwa), mozna oddać trochę maggi lub sosu sojowego. Na ostatnią warstwę
    gołąbków kładę liście kapusty. Duszę pod przykryciem na wolnym ogniu. Co pewien
    czas wstrząsam naczyniem, by gołąbki nie przylegały do dna. Pod koniec
    gotowania dodaję pól pomidora lub małą łyżeczkę pasty pomidorowej. Przed
    podaniem zagęszczam sos - śmietanę mieszam z niewielką ilością mąki, dodaję
    trochę sosu gołąbkowego i całość wlewam do garnka z gołąbkami.
  • Gość: Bilala IP: *.uz.zgora.pl 29.01.04, 13:51
    Właśnie mi się przypomniało, że nauczyłam się kiedyś od koleżanki, która nie
    lubi gotować, robienia "leniwych gołąbków", które raczej należałoby nazwać
    faszerowaną kapustą. Bardzo dobre i niepracochłonne. A więc:
    1) mięso z ryżem, pieprzem i solą, sparzone i z wyciętymi nerwami liście
    kapusty,
    2) brytfanna wysmarowana tłuszczem (koleżanka robi to z olejem, ale ja uparcie
    ze smalcem, bo wydaje mi się smaczniejsze, a jeszcze chlapię koncentratem i
    podsypuję tej marchewki w plasterkach), wymoszczona liśćmi kapusty;
    3) cienka warstwa mięsa;
    4) na to liście kapusty (w mojej wersji trochę marchewki i koncetratu);
    5) cienka warstwa mięsa;
    6) i tak na zmianę aż do wyczerpania składników;
    7) na wierzch kapusta, sól, pieprz, jeszcze ździebko smalcu i dużo koncentratu,
    pokrywa i do piekarnika, 180-200 stopni ok. 2 godzin.
    Bardzo dobre, w smaku nieco jak gołąbki, no ale to nie są gołąbki.
  • Gość: evone IP: *.dyn.optonline.net 30.01.04, 00:19
    Przepis jest interesujący. Kiedyś spróbuję twojej wersji. Nigdy nie dodaję
    oleju, smalcu, ale marchewka oczywiście.Przede wszystkim to zawsze gołąbki
    gotuję, ale wiem że te pieczone są super.

    Dzięki za wszystko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka