chlebek(?) z Watykanu

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Ludzie, kto robił? Dzis toto upieklam, mam problem z rozdaniem 3 czesci, bo
    wszyscy wokól juz to ponoc robili, nie jestem przesadna, ale jakos tak
    głupio mi ten łancuszek przerwac.Poza tym ma on całkiem miła zdolnosc-
    prowadzi do spotkan przy kawie z tymi, których lubimy, a rzadko mamy okazje
    ich goscic, tak było w moim przypadku- kolezanka w koncu mnie odwiedzila
    wreczajac miseczke z zaczynem:).
    Wyrosla ta baba spora, załuje tylko ze nie dałam zadnego aromatu, bo tego mi
    w niej brakuje, okreslonego smaku, choc pachnie ladnie.Czy ktos cos do tego
    dodawał?
  • 09.02.04, 00:11 Odpowiedz
    to jakaś kulinarna odmiana łańcuszka śwantoniego?
  • 09.02.04, 00:30 Odpowiedz
    Dokładnie tak.Ma przynosic szczescie:)))
  • 09.02.04, 00:34 Odpowiedz
  • IP: *.proxy.aol.com

    Gość: Pichciarz 09.02.04, 00:40 Odpowiedz
    SKASUJCIE TEN WĄTEK!!!
  • 09.02.04, 00:42 Odpowiedz
    A niby czemu? To nie zaden wirus, zapewniam, wirtualnie sie nie rozpanoszy na
    pewno:))
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: kiks 09.02.04, 00:45 Odpowiedz
    A dlaczego skasować? Co ci chlebek zawinił?
  • IP: *.proxy.aol.com

    Gość: P. 09.02.04, 01:11 Odpowiedz
    To nie "chlebek", to pogańska czarna magia ("przekaż dalej, a Bóg i wszyscy
    święci cię wynagrodzi"...). Skasować tę głupotę.
  • IP: *.dialup.tiscali.it

    Gość: Linn 09.02.04, 09:21 Odpowiedz
    Jednego nie rozumiem: jak mozna jesc cos takiego?
  • 09.02.04, 10:24 Odpowiedz
    Matko, troche poczucia humoru.Chyba nikt w te magie nie wierzy, ale co komu
    szkodzi, bo ja nie wiem?
    Według mnie jest to na tyle fajna sprawa, ze zeby sie tym z kims podzielic,
    trzeba go odwiedzic, a zatem słuzy celom towarzyskim.
    A ze ktos dorobił do tego ideologie, to sprawa drugorzedna.
  • 09.02.04, 10:24 Odpowiedz
  • 09.02.04, 11:24 Odpowiedz
    wrażenie, że o czymś podobnym pisała tak z pół roku temu tangerines (z
    wrocławia chyba), tyle że ciasto sie inaczej nazywało :)

    ale zasada była podobna, cos tam sie piekło i spraszało gości na rozdawnictwo
  • IP: *.dialup.tiscali.it

    Gość: Linn 09.02.04, 11:30 Odpowiedz
    Przeciez czesc tego ciasta / w stanie surowym / krazy "po ludziach". Nie chce
    snuc tutaj rozwazan, co mu sie moze przydarzyc po drodze. Mysle jednak, ze nie
    jest to higieniczne, krotko mowiac.
  • 09.02.04, 11:32 Odpowiedz
  • 09.02.04, 11:46 Odpowiedz
  • 09.02.04, 11:53 Odpowiedz
    To racja, ale jakby sie zastanowic, to i chleb zanim go kupimy i ukroimy krazy
    i macają go rózni ludzie- piekarz, sprzedawca, nie widze róznicy.
  • 09.02.04, 12:00 Odpowiedz
    I tak kazesz sie pukac tym wszystkim, którzy cos tam w domu pieka? Bo ja nie
    widze wielkiej róznicy pomiedzy pieczeniem tej babki, a np. babki drozdzowej
    na przykład.
    Gdybym napisala, ze wierze w szczesliwa moc owego ciasta, to rzeczywiscie,
    nalezałoby sie puknąc i to mocno, natomiast sama sprawe z tym jego
    przygotowaniem, dzieleniem sie, uwazam za całkiem sympatyczne zjawisko.
    Oczywiscie trzeba miec troche dystansu do siebie, nie traktowac wszystkiego
    strasznie powaznie i nie bac sie byc posadzonym o wiare w zabobony,a jak widac
    niektórym tego brakuje.
    Sieriozni do bólu.
  • 09.02.04, 12:02 Odpowiedz
    a chleb z Watykanu, to chyba hostia? ;O
    --
    Samobójcy są czasami bardzo wybredni. Wiem coś o tym.
  • IP: *.dialup.tiscali.it

    Gość: Linn 09.02.04, 12:14 Odpowiedz
    Ja widze, gdyz dodatkowym ryzykiem jest wspanialy rozwoj bakterii, ktoremy
    sprzyja podzial ciasta w stanie surowym.
  • 09.02.04, 12:24 Odpowiedz
    lola211 napisała:
    > natomiast sama sprawe z tym jego przygotowaniem, dzieleniem sie, uwazam za
    całkiem sympatyczne zjawisko.
    > Oczywiscie trzeba miec troche dystansu do siebie...

    Jeśli chodzi o stronę towarzyską przedsięwzięcia, to proponuję Ci przyżądzenie
    śledzików (np. w śmietanie) i zakupienie pół litra białej narodowej - a jakże!
    Zapewniam, że ludziska będą zadowolone :o))

  • 09.02.04, 12:36 Odpowiedz
    Mysle, ze one gina podczas pieczenia.Duzo wiecej syfu jest w wedlinach,
    konserwach, itd., ale malo kto zastanawia sie co naprawde zjada.Co dopiero za
    wynalazki musza byc w pasztetach, parówkach itp., a czy piekarz ma czyste rece
    gdy formuje pieczywo, tego tez nie wiemy.
  • 09.02.04, 12:37 Odpowiedz
    > Jeśli chodzi o stronę towarzyską przedsięwzięcia, to proponuję Ci
    przyżądzenie
    > śledzików (np. w śmietanie) i zakupienie pół litra białej narodowej - a
    jakże!
    > Zapewniam, że ludziska będą zadowolone :o))

    Trzeba tylko lubic te sledziki:).
    Ja raczej preferuje spotkania przy kawie i czyms słodkim.
  • 09.02.04, 12:54 Odpowiedz
    lola211 napisała:
    > Trzeba tylko lubic te sledziki:).
    > Ja raczej preferuje spotkania przy kawie i czyms słodkim.

    No widzisz! Ty preferujesz... A, lidziska?
    Dobra, to inaczej, proponuję upiec dobre ciasto, a nie jakąś "mamałygę"!
    Do tego kawka i "ajerkoniaczek" - i już! :o))

    PS. Zawsze możesz powiedzieć, że to z Watykanu. Nie?
  • 09.02.04, 13:07 Odpowiedz
    > Do tego kawka i "ajerkoniaczek" - i już! :o))
    >
    > PS. Zawsze możesz powiedzieć, że to z Watykanu. Nie?


    He, he, pewnie ze mozna.
    A ajerkoniaczek akurat zrobilam, teraz sie przegryza, mniam!
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: gruba baba 09.02.04, 13:11 Odpowiedz
    Czy miałe(a)ś przyjemność może kiedyś obserwować wytwarzanie rozpływających się
    w utach, tych najbardziej wykwintnych i kosmicznie drogich serów pleśniowych w
    krajach takich jak Francja i Włochy? Zaręczam ci, że np. wymacany przez całą
    liczną rodzinę Górali oscypek to szczyt higieny w porównaniu z tym, co znajduje
    się w takim snobistycznym zawiniątku.
    PS Mam pełną świadomość zróżnicowanego świata flory bakteryjnej.
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: miśka 09.02.04, 14:02 Odpowiedz
    Lola, chlebek jest moim zdaniem OK. Jest więcej potraw które robi się na
    różnego rodzaju "zakwasach" i nikt się temu nie dziwi. Brzydziłabym się,
    gdybym go dostała od jakiegoś flejtucha, ale u flejtucha to bym się nawet
    szklanki herbaty nie napiła. Co do ideologii to moje oczywiste ;)
  • IP: *.dialup.tiscali.it

    Gość: Linn 09.02.04, 16:30 Odpowiedz
    Nie o to chodzi. Musimy cos jesc i wiele rzeczy musimy kupowac. Mozemy sie
    starac, a i tak nigdy nie bedziemy mieli pewnosci co mamy na talerzu. Chodzi mi
    o to, ze w tym przypadku swiadomie robimy cos, co z zasady swojej ma niepewne
    pochodzenie. I po co? Tylko dlatego, ze ktos gdzies puscil w swiat lancuszek, a
    teraz siedzi i smieje sie w kulak.
    A chleb watykanski byl faktycznie wypiekany w 2000 roku, ale chodzilo o cos
    zupelnie innego. Tez chyba duzego powodzenia nie mial / kosztowal podwojnie i
    tylko niewielki % przeznaczony byl na dobroczynnosc /.
  • 10.02.04, 17:28 Odpowiedz
    Też go kiedyś dostałam i wyszedł bardzo smaczny i inny niż typowe drożdżowe
    ciasto.Myślę, że gdyby ktoś dodał "syfu" to ciasto by nie wyrosło - drożdże są
    delikatnymi stworzonkami i łatwiej im zaszkodzić niż ludziom.
  • 10.02.04, 17:34 Odpowiedz
    anikl napisała:

    >Myślę, że gdyby ktoś dodał "syfu" to ciasto by nie wyrosło - drożdże są
    delikatnymi stworzonkami i łatwiej im zaszkodzić niż ludziom.


    Delikatne? Tak, ale na salmonellozę nie chorują.
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: miśka 10.02.04, 18:07 Odpowiedz
    A czy aby salmonella nie ginie w 58,6 stopniach celsjusza?
  • 10.02.04, 18:58 Odpowiedz
    Ginie, jak najbardziej ginie w tej temperaturze. Po umieszczeniu jej z
    piekarniku nie można zapomniec o umieszczeniu w tej samej temperaturze (lub
    wyższej) rąk, naczyń, sztućców, stolnicy, deseczek, blatu kuchennego ....
    Oczywiście zamiast dezynfekcji termicznej można uzyc związków chloru, albo
    związków wydzielających aktywny tlen, albo niektórych aldehydów...
  • 10.02.04, 19:12 Odpowiedz
    Uff, to widze ze uniknełam zarazy - zjadłam kawałek, i o dziwo, zyje!!
    Widac salmonella nie miała najlepszych warunków do ataku.I wcale nie
    dezynfekowałam kuchni.Niesamowite, dopiero teraz zdałam sobie sprawe jakie
    niebezpieczenstwo na mnie czyhało!Co wiecej zadna ze znanych mi osób, która
    miała okazje upiec i zjesc ten specyfik salmonellozy nie przechodziła.
    Mysle ze ryzyko nie wieksze niz po zjedzeniu super sterylnych jogurtów znanej
    firmy, po których nie edna osoba srecała sie po zatruciu.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.