• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

chlebek(?) z Watykanu Dodaj do ulubionych

  • 08.02.04, 23:55
    Ludzie, kto robił? Dzis toto upieklam, mam problem z rozdaniem 3 czesci, bo
    wszyscy wokól juz to ponoc robili, nie jestem przesadna, ale jakos tak
    głupio mi ten łancuszek przerwac.Poza tym ma on całkiem miła zdolnosc-
    prowadzi do spotkan przy kawie z tymi, których lubimy, a rzadko mamy okazje
    ich goscic, tak było w moim przypadku- kolezanka w koncu mnie odwiedzila
    wreczajac miseczke z zaczynem:).
    Wyrosla ta baba spora, załuje tylko ze nie dałam zadnego aromatu, bo tego mi
    w niej brakuje, okreslonego smaku, choc pachnie ladnie.Czy ktos cos do tego
    dodawał?
    Zaawansowany formularz
    • 09.02.04, 00:11
      to jakaś kulinarna odmiana łańcuszka śwantoniego?
    • Gość: Pichciarz IP: *.proxy.aol.com 09.02.04, 00:40
      SKASUJCIE TEN WĄTEK!!!
      • 09.02.04, 00:42
        A niby czemu? To nie zaden wirus, zapewniam, wirtualnie sie nie rozpanoszy na
        pewno:))
      • Gość: kiks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 00:45
        A dlaczego skasować? Co ci chlebek zawinił?
        • Gość: P. IP: *.proxy.aol.com 09.02.04, 01:11
          To nie "chlebek", to pogańska czarna magia ("przekaż dalej, a Bóg i wszyscy
          święci cię wynagrodzi"...). Skasować tę głupotę.
          • Gość: Linn IP: *.dialup.tiscali.it 09.02.04, 09:21
            Jednego nie rozumiem: jak mozna jesc cos takiego?
            • 09.02.04, 10:24
              • Gość: Linn IP: *.dialup.tiscali.it 09.02.04, 11:30
                Przeciez czesc tego ciasta / w stanie surowym / krazy "po ludziach". Nie chce
                snuc tutaj rozwazan, co mu sie moze przydarzyc po drodze. Mysle jednak, ze nie
                jest to higieniczne, krotko mowiac.
                • 09.02.04, 11:53
                  To racja, ale jakby sie zastanowic, to i chleb zanim go kupimy i ukroimy krazy
                  i macają go rózni ludzie- piekarz, sprzedawca, nie widze róznicy.
                  • Gość: Linn IP: *.dialup.tiscali.it 09.02.04, 12:14
                    Ja widze, gdyz dodatkowym ryzykiem jest wspanialy rozwoj bakterii, ktoremy
                    sprzyja podzial ciasta w stanie surowym.
                    • 09.02.04, 12:36
                      Mysle, ze one gina podczas pieczenia.Duzo wiecej syfu jest w wedlinach,
                      konserwach, itd., ale malo kto zastanawia sie co naprawde zjada.Co dopiero za
                      wynalazki musza byc w pasztetach, parówkach itp., a czy piekarz ma czyste rece
                      gdy formuje pieczywo, tego tez nie wiemy.
                    • Gość: gruba baba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 13:11
                      Czy miałe(a)ś przyjemność może kiedyś obserwować wytwarzanie rozpływających się
                      w utach, tych najbardziej wykwintnych i kosmicznie drogich serów pleśniowych w
                      krajach takich jak Francja i Włochy? Zaręczam ci, że np. wymacany przez całą
                      liczną rodzinę Górali oscypek to szczyt higieny w porównaniu z tym, co znajduje
                      się w takim snobistycznym zawiniątku.
                      PS Mam pełną świadomość zróżnicowanego świata flory bakteryjnej.
                      • Gość: Linn IP: *.dialup.tiscali.it 09.02.04, 16:30
                        Nie o to chodzi. Musimy cos jesc i wiele rzeczy musimy kupowac. Mozemy sie
                        starac, a i tak nigdy nie bedziemy mieli pewnosci co mamy na talerzu. Chodzi mi
                        o to, ze w tym przypadku swiadomie robimy cos, co z zasady swojej ma niepewne
                        pochodzenie. I po co? Tylko dlatego, ze ktos gdzies puscil w swiat lancuszek, a
                        teraz siedzi i smieje sie w kulak.
                        A chleb watykanski byl faktycznie wypiekany w 2000 roku, ale chodzilo o cos
                        zupelnie innego. Tez chyba duzego powodzenia nie mial / kosztowal podwojnie i
                        tylko niewielki % przeznaczony byl na dobroczynnosc /.
          • 09.02.04, 10:24
            Matko, troche poczucia humoru.Chyba nikt w te magie nie wierzy, ale co komu
            szkodzi, bo ja nie wiem?
            Według mnie jest to na tyle fajna sprawa, ze zeby sie tym z kims podzielic,
            trzeba go odwiedzic, a zatem słuzy celom towarzyskim.
            A ze ktos dorobił do tego ideologie, to sprawa drugorzedna.
            • 09.02.04, 11:24
              wrażenie, że o czymś podobnym pisała tak z pół roku temu tangerines (z
              wrocławia chyba), tyle że ciasto sie inaczej nazywało :)

              ale zasada była podobna, cos tam sie piekło i spraszało gości na rozdawnictwo
    • 09.02.04, 11:32
      • 09.02.04, 11:46
        • 09.02.04, 12:02
          a chleb z Watykanu, to chyba hostia? ;O
          --
          Samobójcy są czasami bardzo wybredni. Wiem coś o tym.
      • 09.02.04, 12:00
        I tak kazesz sie pukac tym wszystkim, którzy cos tam w domu pieka? Bo ja nie
        widze wielkiej róznicy pomiedzy pieczeniem tej babki, a np. babki drozdzowej
        na przykład.
        Gdybym napisala, ze wierze w szczesliwa moc owego ciasta, to rzeczywiscie,
        nalezałoby sie puknąc i to mocno, natomiast sama sprawe z tym jego
        przygotowaniem, dzieleniem sie, uwazam za całkiem sympatyczne zjawisko.
        Oczywiscie trzeba miec troche dystansu do siebie, nie traktowac wszystkiego
        strasznie powaznie i nie bac sie byc posadzonym o wiare w zabobony,a jak widac
        niektórym tego brakuje.
        Sieriozni do bólu.
        • 09.02.04, 12:24
          lola211 napisała:
          > natomiast sama sprawe z tym jego przygotowaniem, dzieleniem sie, uwazam za
          całkiem sympatyczne zjawisko.
          > Oczywiscie trzeba miec troche dystansu do siebie...

          Jeśli chodzi o stronę towarzyską przedsięwzięcia, to proponuję Ci przyżądzenie
          śledzików (np. w śmietanie) i zakupienie pół litra białej narodowej - a jakże!
          Zapewniam, że ludziska będą zadowolone :o))

          • 09.02.04, 12:37
            > Jeśli chodzi o stronę towarzyską przedsięwzięcia, to proponuję Ci
            przyżądzenie
            > śledzików (np. w śmietanie) i zakupienie pół litra białej narodowej - a
            jakże!
            > Zapewniam, że ludziska będą zadowolone :o))

            Trzeba tylko lubic te sledziki:).
            Ja raczej preferuje spotkania przy kawie i czyms słodkim.
            • 09.02.04, 12:54
              lola211 napisała:
              > Trzeba tylko lubic te sledziki:).
              > Ja raczej preferuje spotkania przy kawie i czyms słodkim.

              No widzisz! Ty preferujesz... A, lidziska?
              Dobra, to inaczej, proponuję upiec dobre ciasto, a nie jakąś "mamałygę"!
              Do tego kawka i "ajerkoniaczek" - i już! :o))

              PS. Zawsze możesz powiedzieć, że to z Watykanu. Nie?
              • 09.02.04, 13:07
                > Do tego kawka i "ajerkoniaczek" - i już! :o))
                >
                > PS. Zawsze możesz powiedzieć, że to z Watykanu. Nie?


                He, he, pewnie ze mozna.
                A ajerkoniaczek akurat zrobilam, teraz sie przegryza, mniam!
    • Gość: miśka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 14:02
      Lola, chlebek jest moim zdaniem OK. Jest więcej potraw które robi się na
      różnego rodzaju "zakwasach" i nikt się temu nie dziwi. Brzydziłabym się,
      gdybym go dostała od jakiegoś flejtucha, ale u flejtucha to bym się nawet
      szklanki herbaty nie napiła. Co do ideologii to moje oczywiste ;)
      • 10.02.04, 17:28
        Też go kiedyś dostałam i wyszedł bardzo smaczny i inny niż typowe drożdżowe
        ciasto.Myślę, że gdyby ktoś dodał "syfu" to ciasto by nie wyrosło - drożdże są
        delikatnymi stworzonkami i łatwiej im zaszkodzić niż ludziom.
        • 10.02.04, 17:34
          anikl napisała:

          >Myślę, że gdyby ktoś dodał "syfu" to ciasto by nie wyrosło - drożdże są
          delikatnymi stworzonkami i łatwiej im zaszkodzić niż ludziom.


          Delikatne? Tak, ale na salmonellozę nie chorują.
          • Gość: miśka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 18:07
            A czy aby salmonella nie ginie w 58,6 stopniach celsjusza?
            • 10.02.04, 18:58
              Ginie, jak najbardziej ginie w tej temperaturze. Po umieszczeniu jej z
              piekarniku nie można zapomniec o umieszczeniu w tej samej temperaturze (lub
              wyższej) rąk, naczyń, sztućców, stolnicy, deseczek, blatu kuchennego ....
              Oczywiście zamiast dezynfekcji termicznej można uzyc związków chloru, albo
              związków wydzielających aktywny tlen, albo niektórych aldehydów...
              • 10.02.04, 19:12
                Uff, to widze ze uniknełam zarazy - zjadłam kawałek, i o dziwo, zyje!!
                Widac salmonella nie miała najlepszych warunków do ataku.I wcale nie
                dezynfekowałam kuchni.Niesamowite, dopiero teraz zdałam sobie sprawe jakie
                niebezpieczenstwo na mnie czyhało!Co wiecej zadna ze znanych mi osób, która
                miała okazje upiec i zjesc ten specyfik salmonellozy nie przechodziła.
                Mysle ze ryzyko nie wieksze niz po zjedzeniu super sterylnych jogurtów znanej
                firmy, po których nie edna osoba srecała sie po zatruciu.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.