Dodaj do ulubionych

Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi

14.02.10, 16:28
Ostatnio łapię się na tym, że gryzie mnie zawiść jak widzę, że znajomi jedzą drogie rzeczy na które mnie nie stać. Chciałabym spróbować tylu rzeczy które oni jedzą, ale na razie się na to nie zanosi. W piątek byłam na imieninach u koleżanki i oczywiście była bardzo droga kawa i inne rzeczy, których ja nigdy nie kupię i czułam tą cholerną zawiść a potem głupio mi było, bo koleżanka jest fajna. Czy też tak czasami macie?
Edytor zaawansowany
  • jacek1f 14.02.10, 16:54
  • very.martini 14.02.10, 17:03


    16%VOL
    22%VAT

    --
    takie tam... forum homeopatia
  • Gość: ysty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.10, 17:31
    Musisz wybrać-żyjesz aby jeść, czy jesz, aby żyć.
    Babcia mawiała- wełna nie wełna byle ... była pełna.
  • smutas13 20.05.10, 17:54
    Gość portalu: ysty napisał(a):

    > Musisz wybrać-żyjesz aby jeść, czy jesz, aby żyć.
    > Babcia mawiała- wełna nie wełna byle ... była pełna.

    :)
    Chyba mamy wspólną babcię :)
  • mvszka 14.02.10, 17:53
    skąpa dla siebie a potem zawistna- współczuję Ci
    --
    el primero sale ganado
  • sabinac-0 14.02.10, 18:24
    Odloz sobie maly fundusik z ktorego raz na jakis czas (np. raz w miesiacu)
    kupisz jakies frykasy i bedzie o.k.
  • Gość: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.10, 18:46
    zamiast współczuć, jak mvszka, polecam robić, jak pisze sabinac-0

    złotówka do złotówki i pod koniec miesiąca nagradzaj się jakimś frykasem
  • Gość: bartek IP: *.acn.waw.pl 15.02.10, 13:54
    Raz w miesiącu to ja mogę coś odłożyć (pensja), wg tej rady wychodzi na to, że
    kupowałbym sobie coś raz w roku - trochę bez sensu.
  • Gość: zz IP: *.multimo.pl 16.02.10, 00:34
    No ja tak robię- nazywam to "małymi przyjemnostkami"
  • jagoda85 14.02.10, 18:55

    Nigdy w życiu nikomu nie zazdrościłam. O przepraszam może o jedną
    rzecz byłam i jestem zazdrosna, o dobre zdrowie.
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • anula36 14.02.10, 19:35
    mnie zawisc gryzie, ze jedza, pija i nie tyją :)
    --
    www.zdrowydzien.info/
  • ewa9717 14.02.10, 19:39
    Pewni moi znajomi od czasu do czasu się chwalą (też by mi do łba nie
    wpadło!), że jedli np.ostrygi, które moim zdaniem smakują jak
    mrożone smarki. Czemu miałabym zazdrościć, skoro smakuje mi coś
    zupelnie innego. A poza tym, jak radził ktoś wyżej, nawet przy
    mikrych możliwościach finansowych można sobie sprawić kulinarne
    święto. Szkoda zycia na takie idiotyczne zazdrości!
  • bene_gesserit 14.02.10, 20:56
    ewa9717 napisała:

    > Pewni moi znajomi od czasu do czasu się chwalą (też by mi do łba
    nie
    > wpadło!), że jedli np.ostrygi, które moim zdaniem smakują jak
    > mrożone smarki.

    :))))

    Imho to co drogie niekoniecznie jest smaczne - jest po prostu
    drogie, a przez to uznawane za wyjątkowe. Kawior jest ok, ale
    pewnie szybko by mi sie opatrzyl, gdybym go miala jesc codziennie,
    prawdziwy szampan imho nie umywa sie do niektorych wloskich, o
    wieeele tanszych spumante itd itd.

    Mozna spokojnie gotowac tanio i oryginalnie, i jesc o wiele lepiej,
    niz znajomi od mrozonych smarków, pardon - ostryg :)

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi,
    mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie
    oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • Gość: gość IP: *.net.stream.pl 15.02.10, 13:15
    Zgadzam się, moje ulubione potrawy są proste i nie wymagają
    wyszukanych składników. Trzeba tylko chcieć gotować i rozwijać się w
    tym kierunku, jak człowiek ma jako takie pojęcie to i z kilku
    pospolitych składników potrawi wyczarować coś smacznego.
  • bene_gesserit 15.02.10, 13:34
    Otoz to.
    W dodatku kiepski kucharz potrafi spaprac najdrozsze i najlepsze
    nawet skladniki, jesli ma o nich blade pojęcie.

    Dawno temu, kiedy awokado bylo ekskluzywnym przysmakiem, a i
    krewetek nie widywalo sie niemal nigdzie, bylam na wykwintnej
    kolacji, podczas ktorej podano chlube pani domu - awokado
    faszerowane salatka z krewetek. Awokado bylo potwornie niedojrzale,
    wiec twarde i niesmaczne, tak samo jak krewetki, ktore stwialy opor
    niczym kawalki opon.


    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • donnastregha 15.02.10, 13:50
    zgadzam się w całości, poza tym szampanem - na urodziny córy dostałam butelkę Dom Perignon i naprawdę jak ktoś lubi wytrawne szampany/wina musujące, to nie da się nie docenić klasy tego alkoholu.
    tyle tylko, że ta btelka była kupiona w Szampanii przez obdarowującego i w związku z tym kosztowała niewiele ponad przyzwoite włoskie spumante - tylko u nas tak podbija się ceny alkoholi.

    a w ogóle, to jak się umie i chce goować, to liczy się nie cena składników, a samo wykonanie danie.
    acz od czasu do czasu warto kupić np. grana padano i gruszki do wina - tak dla odmiany :)
  • venettina 16.02.10, 02:23
    Bardzo ciekawe z tym DomPerignon. We Francji zwykle dobre wina czy
    szampany kupowane w piwnicach sa... drozsze lub w identycznych
    cenach co na sklepowych polkach. U producenta to mozna skosztowac
    wielu win, wybrac to ktore sie lubi i ew. wynegocjowac rabat gdy
    kpuje sie duza ilosc, ale nie kupic za pol ceny.
    Niech mnie ktos poprawi jak sie myle.
  • donnastregha 16.02.10, 08:35
    słusznie. z tym, że Dom Perignon ma rózne roczniki i ceny i w Szampanii, a nawet w samej Francji możesz już za ok 40 euro kupić przyzwoity. w Polsce się z takimi cenami nie spotkałam, są dużo dużo wyższe. a co do kupowania od producentów, to nie wiem, bo akurat szampana nigdy od producenta nie kupowałam, zawsze w sklepach, gdzie czasem można znaleźć cudne promocje.
    przykładowo, mój znajomy w Auchan pod Paryżem, tydzień przed Bożym Narodzeniem wypatrzył Saint Emilian de Bordeaux z 2005 za 3 euro za butelkę, zważywszy, że ten gatunek z rocznika 2005 nie chodzi poniżej 12 euro, kupił 8 skrzynek.
  • venettina 16.02.10, 16:02
    Zmobilizowalas mnie nowina o NOWYCH cenach Dom Perignon do
    przejrzenia stron z cenami tegoz trunku (strasznie stanial wg tego
    co piszesz). I oto:
    CENY jakie znalazlam.

    Jak na moj nos za 40 euro, to mozna sobie kupic butelke po
    Dom Perignon albo podrobke, w srodku sikacz za 2 euro. Ale upierac
    sie nie bede. Daj linka z tymi po 40 euro (w zyciu takich cen nie
    widzialam za te marke).

    PS. Ostatnio producenci szampana bardzo sie skarza na podrobki z
    Wloch i Rosji, rozpisywala sie o tym prasa francuska, byly nawet
    materialy w TV. Niektore domy szampana daja ostrzezenie o podrobkach
    ZANIM wejdzie sie na ich strony internetowe (nie da sie przeoczyc).
  • Gość: ichi51e IP: *.acn.waw.pl 21.08.10, 18:53
    podobnie jest z tokajem. W Tokaju pyszny tokaj z dobrego rocznika
    kosztuje grosze - w Polsce powyzej 160zeta za 3/4 litra...
  • komorka25 03.03.17, 14:43
    Byłam w zeszłym roku na Węgrzech w kilku miejscach i - owszem - starałam się kupić przyzwoity tokaj w dobrej cenie; niestety jakoś mi nie wyszło "za grosze". 5- czy 6-putonowy oscylował w granicach 70-100 zł (po przeliczeniu) za 1/2 l. W 3/4 nigdzie nie widziałam.
  • Gość: ochłońcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.10, 22:02
    Ostrygi można kupić w karfurze po 2 zeta za sztukę, chyba nie jest to jakiś wydatek nie do przejścia, a jakość szampana to mit, bąbelki skutecznie zagłuszają bardziej delikatne niuanse smakowe i w zasadzie każde przyzwoicie zrobione wino musujące, szampan, spumante czy cava smakuje tak samo. wygórowana cena jest kwestią pewnego rytuału demonstrowania bogactwa.
  • maniusza 14.03.17, 11:21
    nigdy nie próbowałam ostryg miałam jakiś wewnętrzny opór teraz wiem czemu

    :) :) :)
  • misself 14.02.10, 20:33
    Nie mam pojęcia, ile kosztują rzeczy, którymi częstują mnie znajomi, więc nigdy
    nie zazdroszczę tego, że oni jedzą lepiej niż ja.
    --
    Nawet dwoje ciekawych ludzi może się nudzić w swoim towarzystwie, jeżeli nie są
    oni ciekawi siebie.
    ich4pory.blogspot.com
  • diegosia 15.02.10, 11:17
    Oj przesadzasz... ile ta kawa kosztuje, ze NIGDY jej nie kupisz?
    Nigdy moze wlasnej wyspy nie bedziesz posiadac, bo to juz wiekszy wydatek jest, ale droga kawe?
    Moze nie co dzien, ale od czasu do czasu chyba sie da.
    Np. zamiast 5 tanich czekolad da sie kupic 1 droga - pytanie tylko czy sie chce :) (pomijam oczywiscie wypadki skrajnego ubostwa, gdzie i na tania kawe pieniedzy nie ma, bo wtedy i ta tania do rangi luksusu urasta!)
  • princesswhitewolf 15.02.10, 11:25
    tez sie zastanawiam co to za drogocenna kawa...

    bo jak zaczynalam czytac watek to juz myslalam ze mowa conajmniej o "zazdrosci o
    trufle" czy cos w ten desen...
  • kubasiorka 15.02.10, 11:34
    kawa kopiluwak made
  • dzioucha_z_lasu 15.02.10, 11:51
    pl.wikipedia.org/wiki/Kopi_luwak
    Ja bym tego do ust nie wzięła - zwłaszcza ten " niepowtarzalny
    aromat" jakoś dziwnie mi się kojarzy, biorąc pod uwagę proces
    pozyskiwania :D

    --
    --------------
    www.expeditio.pl
  • princesswhitewolf 15.02.10, 11:59
    lomatkoboskojesusmaryjo czy ja dobrze zrozumialam ze ten zwirzak to trawi i
    "kupke" robi i dopiero w jego odchodach jacys nieszczesnicy wyszukuja ziaren
    kawy?... niedobrze mi...
  • marciasek 15.02.10, 12:16
    Eee, zaraz tam kopi luwak. Do odchudzenia portfela wystarczy Jamaica Blue Mountain.
  • kubasiorka 15.02.10, 12:54
    Jamaica Blue Mountain kosztuje sporo ale kopi luwak ją ceną przebija za 57g
    169zł czyli prawie 3000 za 1 kg.
  • marciasek 15.02.10, 15:02
    wiem ile to kosztuje, ale kopi luwak jest dla niektórych obrzydliwa (patrz
    wyżej) dlatego nie sprawdza się jako przykład drogiej kawy w tym wątku tak
    dobrze, jak jamaica bm, która zwala z nóg ceną, a smakiem już mniej - ot, dobra
    kawa i tyle.
  • iamhier 16.02.10, 00:40
    Jaka kawa? Ja takiej nie spotkalam w swoich sklepach.Z kupnem czekolady Lindt to
    będzie problem.
  • amused.to.death 15.02.10, 12:46
    > Np. zamiast 5 tanich czekolad da sie kupic 1 droga - pytanie tylko czy sie chce

    ja tak zawsze robiłam za czasów studenckich:)
    Zawsze byłam wybredna jeśli chodzi o słodycze:D
  • miasto.mania 20.05.10, 23:06
    ja teraz studiuję. co prawda nie mam dylematów, że dżinsy albo makaron nitki z
    keczupem udający spaghetti do końca miesiąca. aczkolwiek najwięcej wydaję
    właśnie na jedzenie. wolę kupić coś smacznego, na co mam ochotę i co lubię, niż
    żywić się najtańszymi produktami z biedronki. oczywiście, jak napisałam wyżej
    nie mam skrajnego budżetu, ale paradoksalnie jak na studentów wolałabym 20dag
    sera pleśniowego niż 2 piwa ;)
  • floress 15.02.10, 11:48
    Ale zazdrościsz im tych rzeczy, które jedzą, czy po prostu pieniędzy? Bo jeśli
    chodzi o rzeczy, to czasami naprawdę nie ma czego zazdrościć. Szampan w wielu
    wypadkach nie różni się (a czasem jest nawet gorszy) od win musujących z Niemiec
    czy Włoch, kawior jak dla mnie jest obrzydlistwem (w konsystencji) bez smaku.
    Małże są obślizgłe, a jakieś cudaczne ciasteczka z super cukierni są ładne tylko
    na zdjęciach, bo w smaku z domowymi nie mają szans.
    Jest oczywiście wiele rzeczy, które są lepsze te droższe. Np. czekolady
    uwielbiam Lindt, za mascarpone trzeba dać 16 zł, żeby było to mascarpone, to
    samo tyczy się parmezanu. Ale już chałwę uwielbiam z tesco, marki tesco. Nie
    lubię innych i już. Bardzo dobre wina można kupić po 15-20 zł za butelkę. Jest
    mnóstwo takich przykładów.
    Ale przykre to jest, że takie rzeczy, które w innych krajach są zwyczajne, u nas
    są dobrami luksusowymi.
  • bene_gesserit 15.02.10, 12:31
    floress napisała:

    > Ale przykre to jest, że takie rzeczy, które w innych krajach są
    zwyczajne, u na
    > s
    > są dobrami luksusowymi.

    Moja kuzynka, ktora spedzila kilkanascie lat w Wenezueli i miala
    egzotycznych owoców i smakołyków do wypęku, pisala czesto o swojej
    obsesyjnej tęsknocie za jabłkami. Ktorych albo nie mozna bylo tam
    kupic w ogole, a jesli juz - byly niemozliwie drogie, plastikowe i
    bez aromatu. Jablka byly tam więc dobrem luksusowym, a szarlotka
    uchodzila za szczyt wykwintu :)


    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi,
    mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie
    oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • floress 15.02.10, 12:53
    A to swoją drogą, nigdzie nie ma takich ogórków kiszonych i kapusty jak u nas.
    Makowca tez się nie uświadczy, nie wspominając właśnie o jakości polskich warzyw
    czy owoców. Ale fajnie byłoby mieć mango na wyciągnięcie ręki w ogrodzie, albo
    właśnie mascarpone w cenie twarożku homogenizowanego ;)
  • jagoda85 15.02.10, 15:32
    Kiedyś byłam latem na wsi u koleżanki. Siedziałyśmy sobie przy kawie
    i jadłyśmy przepyszną szarlotkę z polskich jabłek. Zadzwoniła w tym
    czasie koleżanka z Australii, jak usłyszała, że mu zajadamy się
    szarlotką, to się prawie rozpłakała z tęsknoty za naszymi jabłkami i
    szarlotką.
    --
    Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
  • Gość: gosc IP: *.as.kn.pl 15.02.10, 12:53
    Sukii, ja Cię doskonale rozumiem. Też mnie czasem dopada takie niskie uczucie
    zazdrości ;) I nie o to chodzi, że sobie czasem raz w miesiącu moge kupic jakiś
    rarytas. Mogę pewnie, ale rozsądek mówi nie. Nie mogę szaleć, bo jestem
    odpowiedzialna, muszę żyć w miarę oszczednie i rozsądnie planowac wydatki.
    I też nie chodzi o to, czy to dobre i warte swojej ceny, może ostrygi są
    niesmaczne, ale SAMA chciałabym to stwierdzic :)
    Może nic by sie nie stało gdybym czasem wydała więcej na to i owo, żeby spełnic
    swoja zachcianke, ale nie potrafię - to w końcu tylko jedzenie. Naprawdę są
    ważniejsze wydatki, każda odpowiedzialna i roważna kobieta to wie :)
    A tak przy okazji, bardzo jestem ciekawa, skąd pochodzi ten nick "Sukii"???
  • sukiii 15.02.10, 14:09
    Suki to imie dziewczyny z jakiegoś filmu, nie pamiętam tytułu.
  • Gość: edyta IP: *.cmbg.cable.ntl.com 15.02.10, 14:59
    film z Cher i jackiem Nicolsonem- bodajze czarownice z Eastwick?
    albo cos kolo tego...i tam byla dziewczyna called Sukii
  • Gość: gosc IP: *.as.kn.pl 15.02.10, 16:47
    Aha, bo była tez Suki w serialiku "Kochane kłopoty". Myslałam, ze trafiła na
    fanke :)
  • bene_gesserit 15.02.10, 19:02
    Suki jest tez w serialu "Prawdziwa krew" o wampirach. On sie caly
    kręci wokól pozywiania się wampirzów, wiec inspiracja na nick na
    forum kuchenne rowniez mozliwa.
    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • iluminacja256 15.02.10, 13:03
    Hmmmm...Dziwne, naprawdę pierwszy raz sie z tym zetknełam...

    Bardzo dziwne...

    Pytanie brzmi - co to są dla Ciebie te drogie rzeczy, na które cie
    nie stać?
  • Gość: Umpa-Umpa IP: *.chello.pl 15.02.10, 14:11
    Najbardziej usprawiedliwiona zazdrość to ta, która dotyczy czyjejś
    przewagi intelektualnej oraz życiowego doświadczenia.
  • Gość: gość IP: *.net.stream.pl 15.02.10, 13:12
    Nie zazdrościsz im jedzenia tylko pieniądzy. Chyba każdy chciałby mieć
    w sferze finansowej spokój i nie musieć się martwić co do gara włożyć.
    A czy zazdroszczę komuś bogactwa - pieniędzy raczej nie, może troszkę
    tego że taki ktoś nie ma przyziemnych problemów typu - mam kredyt na
    głowie, samochód się zapsuł a lodówka pusta.
  • life_m 15.02.10, 13:12
    To chyba nie jest normalne. Zakładając, że nie żyjesz na poziomie nędzy, to
    sądzę, że jesteś po prostu bardzo skąpa.
  • aqua.0 15.02.10, 13:29
    ja bym tego nazwała skąpstwem, ale rozsądkiem. Jak się ma: rodzinę, auto,
    kredyt, to własne zachcianki schodzą na dalszy plan.
    Wiem, że nie każdy to zrozumie, ale nie zawsze JA jestem najważniejsza, nawet
    dla siebie :)
  • Gość: lajla IP: *.ucd.ie 15.02.10, 14:43
    No wlasnie, skoro nie 'JA'jestem najwazniejsza, to skad ta zazdosc o zarcie
    kolezanki?
  • Gość: gosc IP: *.as.kn.pl 15.02.10, 16:38
    Bo zwykła zazdrośc jest ludzką cechą. Każdy czegoś komuś zazdrości, to nie jest
    złe, to normalne i codzienne, uderzcie się w piersi. Tacy jesteśmy. Ani to wada
    ani zaleta, po prostu cecha.
    Ale na tym forum zebrali się tylko święci... Zazdroszczę wszystkim, którzy nie
    czują zazdrości :)))
  • life_m 15.02.10, 17:17
    Po pierwsze nie zazdrość, a zawiść (słowo użyte w temacie). Poza tym,
    zakładając, że lubi dobre żarcie, to czemu jak ją częstują to zamiast się
    cieszyć, to zazdrości? Babka napisała, że co jakiś czas kupować smakołyki się
    nie opłaca, że ona by chciała codziennie:) Myślę, że tu jednak w grę wchodzi
    skąpstwo.
  • Gość: croyance IP: 87.113.182.* 26.05.10, 18:44
    Moze jej po prostu przykro, ze ani ona, ani jej rodzina nie moga jesc
    tak dobrze/zdrowo/smacznie na co dzien.
  • Gość: Iwona IP: 95.152.193.* 16.02.10, 10:45
    Ja nie zazdroszcze nikomu, szczerze. Jestem szczesliwa, doceniam to
    co mam.
  • ichi51e 15.02.10, 15:36
    ludzie, naprawde nie wiecie o czym dziewczyna mowi? Pojdzcie sobie do
    Almy... Sliczne francuskie sloiczki... oliweczki... pasztety z
    przepiorek... francuskie sery (nie zaden turek czy valbon...)begijska
    czekolada w puszkach... ryby... egzotyczne owoce... Sciany oliw z
    oliwek (filtorwane i nie)... worki z kawa... mozna by wymieniac. Jak
    ze wszystkim mozna jest produkt good value tesco i mozna jesc tureckie
    rachatlokum.
  • Gość: wx4rf IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.10, 15:49
    wino petrus z 1997 r za 7450 zł za butelkę, ot tak leżące sobie na
    półce. A pod nim mouton rotschild. Win w umiarkowanej cenie (200-300
    zł za butelkę) cała ściana.
    Owszem, Alma może rodzić kompleksy.
  • Gość: aqua48 IP: 77.236.0.* 15.02.10, 15:50
    Doskonale wiemy o czym mówi, tylko mamy inne podejście do życia. Nie stać mnie na kupno wora kawy, ściany oliw, kilograma trufli czy dziesięciu serków francuskich, planuję, odkładam, kupuję raz w miesiącu coś lepszego, robię pyszną kolację dla ukochanego i się cieszę. A nie zazdroszczę, że ktoś codziennie ładuje w Almie pełny koszyk po brzegi.
  • Gość: Kuchmenka IP: 89.167.78.* 15.02.10, 21:50
    Trufle-bleee,francuskie dziwactwa-bleeee,oliwa z oliwek-
    bleee(uwielbiam polski olej z Kruszwicy,sery francuskie -
    bleee(uwielbiam Turek,kurcze może jestem wypaczona???),kawy
    tzw.wysokogatunkowe-bleee(wolę szarlotkowe cappuccino lub ajerkoniak
    Mokate),mogę tak długo bleee.Uwielbiam schabik w panierce,piersi
    drobiowe z kieszonkami,które komponuję z serem żółtym i- o zgrozo!tu
    robię wyłom w swoich zwyczajach-z ananaskiem.W życiu nie
    pomyślałabym,żeby komuś zazdrościć jedzenia,bo jak jestem głodna to
    po prostu zaspokajam głód i tyle,a nie myślę,że w tym momencie
    koleżanka je obiad za ileś tam.Hmmm,ludzie to się potrafią zadręczać
    banałami,a potem się dziwią,jak im ciężko.
  • bene_gesserit 15.02.10, 13:36
    Wlasnie! I wtedy oni beda ci zazdroscic, ze mozesz pic taka pyszna
    kawe za darmo, a oni musza na nią bulić jak za zboże :))


    --
    dziedziniec
  • Gość: aga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.10, 14:15
    Do autorki wątku-Ty tak poważnie czy to prowokacja? Bo żeby
    zazdrościć komuś żarcia,to delikatnie mówiąc dla mnie nie całkiem
    normalne.Tyle w temacie
  • sukiii 15.02.10, 14:16
    Wydawało mi się, że więcej jest osób co mają takie odczucia jak ja.
    O ostrygach to nawet nie wspomniałam. Chodzi mi o takie bardziej zwyczajne rzeczy, ale lepszej jakości. Droższe kawy, sery, wędliny a nie tylko kupowanie tego co jest w ofercie.
    Raz na jakiś czas możnaby pieniążki odłożyć i kupić coś od święta, ale chciałabym lepsze jedzenie kupować zawsze, tak jak niektóre znajome. Raz kupić coś droższego to szkoda tylko sobie smaku narobić.
  • Gość: gosc IP: *.as.kn.pl 15.02.10, 14:25
    Nie przejmuje sie niektórymi wpisami. Świat nie jest czarno-biały, jak myślą
    niektórzy :)
    Juz pisałam, ze mam podobnie jak TY!
    Prosze powiedz, czy Sukii to z filmu "Kochane kłopoty"?????
  • Gość: aniakin IP: *.nokia.com 17.02.10, 09:48
    Raczej nie, bo to byla Sookie.
  • shigella 15.02.10, 16:27
    sukiii napisała:
    > Wydawało mi się, że więcej jest osób co mają takie odczucia jak ja.
    > O ostrygach to nawet nie wspomniałam. Chodzi mi o takie bardziej
    > zwyczajne rzec zy, ale lepszej jakości. Droższe kawy, sery, wędliny
    > a nie tylko kupowanie tego co jest w ofercie.
    > Raz na jakiś czas możnaby pieniążki odłożyć i kupić coś od święta,
    > ale chciałabym lepsze jedzenie kupować zawsze, tak jak niektóre
    > znajome. Raz kupić coś droższego to szkoda tylko sobie smaku narobić.

    Ja zazdroszcze np. Brytyjczykom czy Francuzom szerokiego dostepu do dobrej
    jakosci 'surowcow' - mies, serow, owocow i warzyw.
    Porady dotyczace gospodarowania budzetem nie sa zle (no chyba, ze juz jestes
    mistrzynia).
    Zobacz, czy czegos nie wyrzucasz - jesli np. wywalasz pol opakowania gorszego
    serka, to moze warto kupic drozszy, ktory zjesz w calosci?
    Czy i ile wydajesz na 'smieciuchy' (batoniki, chipsy, cole)? Moze zamiast nich
    lepiej kupic lepsza wedline?
    Zobacz, czy w Twojej okolicy nie ma bazaru czy targowiska - czasem w cenie paszy
    z supermarketu mozna tam kupic swietne warzywa.
    Ogolnie - inwestuj w dobre skladniki i opanuj sztuke gotowania bez "ziarenek
    bulionowych".
    Porownaj ceny - czy na pewno kiepska kawa jest na tyle tansza od "sredniej
    polki", zeby nie oplacilo sie jej kupic (i pic z przyjemnoscia).
    Ja po paru wpadkach zrezygnowalam z produktow "marek wlasnych", bo wyszlo mi, ze
    wiekzosc wyrzucam, a roznica w cenie nie jest tak duza.

    Idea kupowania dobrego, nawet prostego jedzenia jest mi bliska, ale wiele mozna
    zrobic niewielkim kosztem - i tak np. zamiast kupowac drogi schab pieczony,
    upiecz go sama (a przed kolezankami szpanuj, ze to slow food).

    Nie jem codziennie pieczonych perliczek faszerowanych kawiorem, ale np. raz na
    miesiac kupuje sobie kaczke i nie mam problemu, ze to tylko raz na miesiac. Moje
    kolezanki gotowaly swietnie nie wydajac na to kokosow.

    IMO Sukiii mialaby problem ze soba wtedy (zakladam, ze tak nie jest) jesli
    zalezaloby jej tylko na marce i cenie produktu - np. zeby delektowac sie
    swinstwem, tylko dlatego ze "znamy to z telewizji", albo chwalic sie, ze
    "wydalam trzysta zlotych za 10 dkg szynki'.
  • princesswhitewolf 15.02.10, 21:26
    shigella napisała: Ja zazdroszcze np. Brytyjczykom czy Francuzom szerokiego dostepu do dobrej jakosci 'surowcow' - mies, serow, owocow i warzyw.

    Choc wiem ze w przecietnym polskim sklepie nie ma szerokiego wyboru czasami egzotycznych warzyw etc, nie stawialabym niemniej w jednym rzedzie brytyjczykow z francuzami w mozliwosciach wyboru w sklepie. Ilosc warzyw i owocow w przecietnym LeClerku na poludniu Francji (czy nawet Paryzu) jest duzo wieksza niz to co dostepne w Sainsburakach, Waitrosach czy Tesco w UK.
    Najwieksze urozmaicenie warzyw i owocow w sklepach z tego co wspomniam widzialam w USA.- w Kalifornii. Mozna by argumentowac, iz duzo zalezy od warunkow klimatycznych niemniej jednak NEDZA, zaiste podkresle NEDZA warzywna jaka do konca zycia nie zapomne porazila mnie w Auchanie na Sycylii kolo Palermo....
  • Gość: TheFisherKing IP: 212.67.129.* 16.02.10, 10:46
    A nie zazdrościsz im, jak spędzają wakacje, jakich używają kosmetyków, jak się
    ubierają, czym jeżdżą?
    Pomyśl - ty teraz siedzisz i marudzisz w necie, a oni pewnie już po wakacjach w
    Szwajcarii, na nartach.
    Jak mnie cholera bierze, jak sobie pomyślę, że ja muszę tanimi liniami latać, a
    paru gości ma swoje całkiem fajne samoloty!
  • Gość: kkk IP: *.60-188.cust.bluewin.ch 15.02.10, 14:43
    Chyba nie zrozumiales ideii piramidy maslowa. jesli podstawowe potrzeby nie
    zostana zaspokojone, nie ma co myslec o potrzebach wyzszego rzedu.
  • bene_gesserit 15.02.10, 18:59
    Niektorym pewnie myli sie hierarchia potrzeb Maslowa z piramidą
    żywienia.

    --
    cute but psycho. things even out
  • Gość: la IP: 77.255.53.* 15.02.10, 23:46
    A to dobra interpretacja piramidy Maslowa!
    Podstawowe potrzeby to nie jedzenie drogich potraw ale zapewnienie sobie
    pożywienia jako takiego.
  • Gość: niezazdroszcząca IP: *.ipipan.waw.pl 15.02.10, 14:45
    Piszesz: Chciałabym spróbować tylu rzeczy które oni
    > jedzą, ale na razie się na to nie zanosi - a przecież koleżanka zaprosiła Cię
    na imieniny, gdzie właśnie mogłaś ich spróbować! Ale, jak widać, był to z jej
    strony błąd - gdyby była skąpa i nie chciała dać gościom tego, co najlepsze, nie
    wzbudziłaby w Tobie zazdrości. Przykre.
  • antidotumm 15.02.10, 14:57
    Ja sobie kupuje czasem male ilosci troche drozszych frykasow: anchovies itp.
    Kosztuje mnie to raptem 10 zl miesiecznie,
  • anita.s 15.02.10, 15:01
    Byłaś na imieninach, solenizantka się wystawiła. Wpadnij do niej ot tak w
    tygodniu a zobaczysz kawę Pedros :) Dobra książka jest ważna, kino, teatr, to
    przykre jeśli kogoś na to nie stać. Trudno, żeby myśleć o kupnie książki będąc
    głodnym. Dziwią mnie komentarze, że nieważne co się je, wata nie wata itd. Nie
    rozumiem wystawnych imienin, lania benzyny, żeby się pokazać w pracy, sprzętów
    na raty i gryzienia ścian. Czasami na zakupach w hipermarkecie obserwuje się
    ludzi, dobrze ubranych, podjeżdżających dobrymi autami a każdy towar w koszyku z
    jedyneczką albo rączką podniesioną do góry. Jeżeli miałabym tak jeść, też
    jeździłabym super autem. Podziękuję.
  • Gość: TheFisherKing IP: 212.67.129.* 16.02.10, 10:49
    ze jak się zacznie pić przyzwoitą, to się raczej do pedrosa czy innego jacobsa
    nie wraca.
  • anita.s 19.05.10, 14:20
    No jasne, jak się traci pracę to i kremem nivea makijaż zmyjesz i z alwaysów na
    grubą bellę przerzucisz.
  • Gość: kopytkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.10, 15:54
    Miałam kolegę w klasie, który zazdrościł nam pierogów, knedli i
    kopytek domowej roboty. U niego notorycznie jadano mięso i ziemniaki.
    Z kolei ja, gdy byłam na diecie z nutką zawiści patrzyłam na ludzi z
    pracy dogadzajacych sobie czekoladowym jogurtem, kisielkami oraz
    wszelkiej maści batonikami.
    jestm prostą kobieta, lubię proste, niewyszukane jedzenie. Musi
    jednak apetycznie wygladać i być odpowiednio doprawione
  • Gość: ania IP: *.chello.pl 15.02.10, 16:04
    a ja tam Cię rozumiem. mieszkam niedaleko Almy i gdy patrzę na ludzi, którzy
    robią tam regularne zakupy i pchają do wózka to, na co mają ochotę, to też im
    zazdroszczę. nie mówię, że męczy mnie ta zazdrość po nocach, ale po prostu
    fajnie by było kupić sobie lepszą szynkę, kawę, prawdziwą czekoladę częściej niż
    raz w miesiącu albo sprawdzić samemu jak smakują ostrygi. zazdroszczę też
    ludziom, których stać na kupowanie więcej niż jednej książki w miesiącu czy na
    ciuchy w droższych butikach. nie uważam, żeby ta zazdrość kwalifikowała mnie do
    wizyty u psychiatry...
  • lavenders27 15.02.10, 16:32
    Akurat wędliny, to w Almie mają wyjatkowo podłe. Kupiłam raz i wywaliłam do
    kosza - bo tam było jej miejsce. Ale mają duży wybór słodyczy i kilka produktów,
    które ciężko znaleźć gdzie indziej. Tak czy owak, nie jest to jakiś ekskluzywny
    sklep, bez przesady.

    Po zapłaceniu rachunków zostaje mi na życie 400 zł. Kupuję ksiązki, chodzę do
    kina, nie oszczędzam na jedzeniu i jeszcze odkładam z tego na perfumy. Też
    "zazdroszczę" innym, że jeżdżą Astonem Martinem i wygrzewają się w ciepłym
    piasku. Ale nigdy nie zazdrościłam nikomu jedzenia! I modlę się o to, żebym
    nigdy nie musiała.
  • jim01 15.02.10, 17:10
    I tu się zgadzam, wędliny niezbyt niezbyt. Ale kaszanki mają dobre.
  • Gość: Marek IP: *.toya.net.pl 16.02.10, 00:27
    Chyba żartujesz! Krakowski Kredens jest świetny! Polecam szynkę
    arcyksięcia Ferdynanda, pasztety,sucha krakowską i doskonałe parówki
    (22 zł kilogram).
  • abdullah_abdullah 20.05.10, 16:28
    > Chyba żartujesz! Krakowski Kredens jest świetny!

    jest zjadliwy, do swietnosci to mu daleko
  • mama_vinca 15.02.10, 16:21

    Dziwne jest twoje zachowanie. Nie zwracam uwagi na to co jedza inni.
    --
    [url=http://www.glitter-graphics.com][img]http://dl4.glitter-
    graphics.net/pub/87/87434c3wor9yztz.gif[/img][/url]
  • jacek1f 15.02.10, 16:32
    tego ze ich na to stac, czyli ze maja wiecej kasy...
    Tak po prostu - zazdrość, że inni mają "lepiej", "więcej"?

    To źle chyba raczej, masz może jakis kryzys wewnetrzny - jesli tak masz
    "ostatnio"... a wczesniej nie miałaś. Popracuj nad tym.
  • jacek1f 15.02.10, 16:32
  • mhr-cs 15.02.10, 16:30
    sukiii napisała:

    > Ostatnio łapię się na tym, że gryzie mnie zawiść jak widzę, że
    znajomi jedzą dr
    > ogie rzeczy na które mnie nie stać. Chciałabym spróbować tylu
    rzeczy które oni
    > jedzą, ale na razie się na to nie zanosi. W piątek byłam na
    imieninach u koleża
    > nki i oczywiście była bardzo droga kawa i inne rzeczy, których ja
    nigdy nie kup
    > ię i czułam tą cholerną zawiść a potem głupio mi było, bo
    koleżanka jest fajna.
    > Czy też tak czasami macie?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka