Hmmmm, własnie biszkopt wyjęłam z piekarnika, i oczywiście klapa :(
Tzn w każdym razie częściowa. Urósł, ale nie tyle, ile myślałam. Tortownica 23 cm, składniki idealnie jak w przepisie dziuuni, białka były eleganckie, żółtka ubijane 10 min - wyszły (imo) idealne. Wydaje mi się, że ciasto zaczęło zmniejszac swoją objętość już w czasie dodawania mąki (było jak w przepisie - bardzo powoli i partiami), dokładniej pod koniec jej dodawania. Potem w piekarniku ładnie rósł, temperaturę podnosiłam od 160 co 15 min aż do 180 na ostatnie 15 min pieczenia, aż tu jakieś 5 min przed końcem zrobił się... wulkan ! Wyrósł na samym środku stożek wulkaniczny i ten to owszem, może się popisać wysokością, w przeciwieństwie do reszty, która nie zrównała sie nawet z krawędzią tortownicy.
Prawdę mówiąc nie wiem jak sie to jutro da pokroić na 3 części, w każdym razie będą baaardzo cienkie.
Krem zamierzam zrobić z przepisu linn_linn - ten z mascarpone i mleka skondensowanego słodkiego. Oj, chyba dziś spać nie będę przez ten tort...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.