Ja miałam gorzej. Wracając na początku sezonu (to jeszcze nie były
te czasy, kiedy szpinak był dostępny cały rok) do domu kupiłam "u
baby" wielką torbę jędrnego zielonego szpinaku i przez się całą
drogę nakręcałam na smak... Nawet nie próbowałam podjadać z patelni,
żeby potem usiąść przy stole jak człowiek i zjeść wszystko w
kulturalnych warunkach:). Pierwszy kęs sprawił, że mój świat na
moment runął - miałam na talerzu jakieś trawsko z dużą ilością soku
cytrynowego, jajkiem i czosnkiem:P
16%VOL
22%VAT
--
takie tam...
forum homeopatia