Dodaj do ulubionych

Co mowic gdy Dobrzy Znajomi czestuja Niezjadliwym?

IP: 120.73.50.* 17.03.10, 09:02
Albo wlasciwie - co Wy mowicie?

Bo tak, wiem to sam, jestem potwornie wybredny w kuchni, nie jadam
parowek, czipsow, mielonki i innego smieciowego jedzenia, jak
herbata to TYLKO lisciasta i TYLKO powyzej FOP, jak kanapka to chleb
ciemny, bo bialy to fuj:P:P:P:P:P:P:P i takie tam fanaberie.


Jesli mam gosci to ZAWSZE tylko to co najlepsze, ladne podane i
przybrane, artystycznie, raz moja znajoma, bedac za granica
powiedziala "tesknie strasznie za twoimi kanapkami, na ktore trzeba
tak dlugo czekac" - zrobic jedna kanapke zajmuje mi ok 15-20 minut,
zeby bylo estetycznie i milo.


Jasne, nie kazdy tak ma, tylko niektorzy. Szanuje i nie oceniam,
jedni maja fizyke kwantowa, inni konstruuja jachty a ja robie dzikie
kanapki i kocham wyfiokowane, wytapirowane jedzenie.

Kwestia jest taka - jak ktos kto nie jest w tenze sposob
zorientowany na kwestie pozywienia, zaprasza na pogawedke, kawe
etc. - co mowicie na propozycje poczestunku czyms co delikatnie
rzecz ujmujac nie jest atrakcyjne- znajomy oferuje cos do zjedzenia,
i po chwili na stole najtanszy salceson. Wiem, wiem, czasem znajomy
to student, nie ma kasy. Ok. Rozumiem, szanuje. ale ciekawym co wy
drodzy forumowicze robicie w takiej sytuacji - odmawiacie, czy jecie
z grzecznosci?

Osobiscie nie mam patentu... zaleznie od tego kim jest osoba etc.
Moze na jedna rzecz tylko - jak jest wybor kawa czy herbata... nie
cierpie kawy i jest mi obojetne jaka sie pojawi, wiec jak co to
zawsze mowie KAWE POPROSZE :P tak dla unikniecia herbaty z
torebek... :P

no chyba ze wiem ze ktos tez jest herbaciarzem ale malo nas oj
malo... :P Wsrod ludzi mam opinie osoby ktora jest wiecznie senna i
dlatego od kawy uzalezniona:P

Ktos sie wypowie?:D
Edytor zaawansowany
  • Gość: Szadoka IP: *.cst.tpsa.pl 17.03.10, 09:25
    W Twoim poscie i w temacie jest sprzecznosc. Jesli to DOBRZY znajomi
    to znaja Twoj odchyl erotyczny w kierunku "natapirowanego " (swietne
    okreslenie) jedzenia. Jesli nie sa dobrzy to zawsze mozna
    powiedziec, ze sie odchudzasz albo masz alregie.
    Ja osobiscie nie mam takiego problemu. Jestem wszystkozerna.
  • Gość: wybredny IP: 120.73.50.* 17.03.10, 09:40
    > W Twoim poscie i w temacie jest sprzecznosc. Jesli to DOBRZY
    znajomi
    > to znaja Twoj odchyl erotyczny w kierunku "natapirowanego "
    (swietne
    > okreslenie) jedzenia. Jesli nie sa dobrzy to zawsze mozna
    > powiedziec, ze sie odchudzasz albo masz alregie.
    > Ja osobiscie nie mam takiego problemu. Jestem wszystkozerna.



    zwroc uwage ze w temacie pojawiaja sie Dobrzy Znajomi a w poscie juz
    tylko znajomi - taki drobny zabieg stylistyczno-jezykowy z uzyciem
    wielkich i malych liter:P oki, zgadzam sie, sprzecznosc istnieje,
    przepraszam, tak chcialem sie pobawic pieknym jezykiem polskim:P

    mam na mysli osoby ktore znam i to anwet niezle ale na innych
    plaszczyznach niz towarzysko spoleczna.
  • tetlian 24.03.10, 18:30
    Ja z kolei mam problem, gdy ktoś mi poda kanapkę na ciemnym chlebie. Zwymiotować
    można jedząc coś takiego. Biały jest 100 razy lepszy. I jak tu grzecznie odmówić?

    Jakoś się wykręcam. Gdy jest to bliski znajomy, to walę prosto z mostu, a gdy
    dalszy, to ściemniam coś o tym, że lekarz mi zabronił, albo że mam alergię.

    --
    Tutaj coś co najwyraźniej wszystkim dyskutującym umknęło: link
  • bagatella 17.03.10, 09:27
    Mialam przypadki gdzie chciano mnie uszczesliwic, nieswiadomie
    chyba, czyms czego nie toleruje czyli np potrawki z krolika czy z
    golebi
    i z wielka stanowczoscia mowilam, nie i dziekuje, i nie jadlam nic.
    Obraza byla natychmiastowa i wielkie fochy i dasy, a brak
    zrozumienia dla moich przekonan byl tu jednak malo wazny.
    A ja nie zjem jednak niczego co byloby w sprzecznosci z moja wlasna
    religia i wisi mi to czy ktos poczuje sie obrazony czy nie, ja jak
    zapraszam kogos to sie wczesniej pytam co je i czego nie lubi.
    Ale takiej samej dyscypliny nie mozna zadac od kazdego
    --
    Paskud i Samochwala jest jak dziennik, ukazuje sie nam codziennie,
    a teraz jako Wielki Akwizytor
  • figgin1 17.03.10, 09:55
    Bez problemu mówię, że nie lubię, czy to dotyczy parówek czy posłodzonej
    herbaty. Jeśli powie się to z przepraszającym uśmiechem, za to bez przekąsu i
    uwag "jak można to jeść" to nikt się nie obraża. Jeśli mam pecha natknąć się na
    niezjadliwe żarcie na rodzinnych spędach klecę jakąś historyjkę o strasznej
    niestrawności, która mnie dopadła. Na szczęście trafia mi się to rzadko, jakoś
    mam w otoczeniu dobrze gotujących ludzi.
    --
    Kot zjadł mi sygnaturkę :(((
    demotywatory.pl/1495/Abstynencja-seksualna
  • Gość: West IP: *.173.23.12.tesatnet.pl 24.03.10, 22:04
    Ja też jestem wybredny. Aż za bardzo, bo nic nie jem u innych. Nie przejmuję się
    tym co powiedzą i nie podaję powodu. Raz mówiłem 20 razy, że nie chcę obiadu, a
    jednak mi na siłę podali i tak został. O mało co bym się wkurzył i im powiedział
    parę przykrości. Po prostu nie zjadłem i tyle.
  • sabba 17.03.10, 10:10
    wg mnie wzsystko zalezy jak odmowisz. jak sie wykrzywisz i powiesz nieee ja tego
    nie jadam bo jest to dla mnie okropne - to jako gospodyni nie chcialabym cie za
    goscia. ale mniemam ze potrafisz uprzejmie odmowic, wiec jesli nie jadasz, nie
    pijasz tego czy owego to cierpisz ty, skoro innym smakuje. a jesli ja bym
    zapraszala kogos takiego jak ty nie tylkona przyslowioiwa herbatke ale na cos
    wiekszego to bym sie wolala zapytac czy przynajmniej mieso jada itp.
    a wode pijasz?;)
    --
    Szable w dlon!
    i
    sabba-tu.blogspot.com/
  • figgin1 17.03.10, 10:13
    Ach, i jeszcze jedno, jak ty jedną kanapkę robisz 15-20 minut?
    --
    Kot zjadł mi sygnaturkę :(((
    demotywatory.pl/1495/Abstynencja-seksualna
  • Gość: wybredny IP: 120.73.50.* 18.03.10, 06:45
    Bardzo prosto.

    Ukroic chleb. Przyciac go do odpowiedniego ksztaltu. Utostowac na
    patelni lekko posmarowanej maslem i odrobinka czosnku, to chwile
    trwa bo na wolnym ogniu zeby sie nie przypalila.
    Odlozyc na chwilke zeby odparowala dla zachowania chrupkosci,
    najlepiej na takim specjalnym ruszciku, jak jest w tosterach etc.
    zdjac z ruszcika.
    Przyciac plaster sera zoltego do rozmiarow kanapki. Dwa plasterki
    szynki ulozyc ozdobnie na serze, rolujac albo ukladajac w rozetki.
    Ugotowac jajko (no ok, to akurat mozna zrobic przed usmazeniem
    chleba:P), skroic urzedzeniem do krojenia jajek, ulozyc plasterki
    ozdobnie obok szynki. Zagotowac garnuszek wody z odrobina cukru,
    rozyczke brokula wrzucic do tejze, blanszowac minute, wyjac, chwile
    musi ostygnac, pokroic lub nie, ulozyc ozdobnie na jajku. galazke
    koperku rzucic na brokul. Zmielic ciutke pieprzu , posypac. Jedna
    rzodkiewke przekroic na pol, wyciac ozdobne zabki ulozyc na bialym,
    najlepiej kwadratowym talerzu, wokolo rzodkiewkowej rozetki rozlac
    gesty sos, moze byc teriyaki (bardzo akuratny kolor) w ksztalcie
    platkow kwiatu. Obok ulozyc listek salaty, uprzednio wyciawszy z
    niej twardy rdzen, salaty - tej z postrzepoinymi liscmi, na niej
    ukladac kanapke, ale tak zeby salate bylo widac doslownie odrobine,
    nie wiecej niz 3-5 mm.

    Ok. kwadransa zejdzie... Jeszcze jak do tego podac jakis napoj...
    (lod, barwnik, cytrynka, parasolka, etc.)




    Uwierz, chce mi sie i sprawia mi to totalna przyjemnosc. Ubostwiam
    aranzowanie, dopieszczanie i robienie z jedzenia artystycznego
    wydarzenia:P I tez pewna przyjemnosc sprawia mi jak ktos kto
    przychodzi pierwszy raz patrzy na to i rozdziawia usta:P




    Nawiasem - ja sam jako tako albo nie odmawiam posilku, i po prostu
    zjadam, nawet jesli wiem ze loty niewysokie, nie okazujac
    jakiejkolwiek emocji zwiazanej z jedzeniem, albo mowie cos w
    stylu "prosze cie nie rob sobie klopotu", jesli wiem ze pojawi sie
    cos czego nie cierpie.... Nigdy komentowanie "fuj, nie lubie", no
    chyba ze faktycznie ktos wie ze jestem jedzeniowym psychopata i
    spyta wczesniej:P pytalem raczej o to co forumowicze powiedzieliby w
    takiej sytuacji...


    postu seein o prowokacji... bosz.... nie da sie komentowac... co to
    jest "bitching na forum"? hihi - sluze pomoca - po
    polsku: "psioczenie"



  • Gość: ? IP: *.aster.pl 18.03.10, 06:52
    > Bardzo prosto.
    >
    > Ukroic chleb. Przyciac go do odpowiedniego ksztaltu. Utostowac na
    > patelni lekko posmarowanej maslem i odrobinka czosnku, to chwile
    > trwa bo na wolnym ogniu zeby sie nie przypalila.
    > Odlozyc na chwilke zeby odparowala dla zachowania chrupkosci,
    > najlepiej na takim specjalnym ruszciku, jak jest w tosterach etc.
    > zdjac z ruszcika.

    i ty to tak wszystko z tym ciemnym chlebem, tak? (bo bialy przeciez fuj)
  • Gość: wybredny IP: 120.73.50.* 18.03.10, 07:42
    > > Bardzo prosto.
    > >
    > > Ukroic chleb. Przyciac go do odpowiedniego ksztaltu. Utostowac na
    > > patelni lekko posmarowanej maslem i odrobinka czosnku, to chwile
    > > trwa bo na wolnym ogniu zeby sie nie przypalila.
    > > Odlozyc na chwilke zeby odparowala dla zachowania chrupkosci,
    > > najlepiej na takim specjalnym ruszciku, jak jest w tosterach etc.
    > > zdjac z ruszcika.
    >
    > i ty to tak wszystko z tym ciemnym chlebem, tak? (bo bialy
    przeciez fuj)


    Nu. Wsyztsko.
    Bialy - fuj.
    :P w pierwszym poscie troche sobie pozwolilem poprzejaskrawiac i
    ponaduzywac slowa "fuj", tak nawiasem mowiac...

    A powaznie, to tak, jadam glownie ciemny chleb, bialy malo mi
    smakuje, wartosciowy tez jakos za bardzo nie jest... Ciemne chleby
    sa smaczniejsze, tresciwsze, ze sie tak wyraze. Maja bardziej
    wyrazisty smak niz biale, chociaz faktem jest ze od czasu do czasu
    zjadam swiezy chleb baltonowski, z jakiejs przyczyny raz na kilka
    miesiecy cos mnie nachodzi:P
  • mallina 19.03.10, 23:30
    i ten ciemny chleb tak na patelni?

    najbardziej podoba mi sie to, ze coraz to nowa rzecz z pierwszego postu okazuje
    sie" na wyrost" lub "lekko przesadzona"
    pewnie jak ten watek doczytam do konca to okaze sie, ze w zasadzie wszystko
    podkoloryzowales.
    ;-)

    a jak przychodzi do Ciebie powiedzmy 10 znajomych, bliskich znajomych,
    przyjaciol to ile czasu poswiecasz na siedzenie z nimi i rozmowe? teoretycznie
    caly czas robisz te kanapki, bo przeciez podajesz chyba wiecej niz jedna kanapka
    na glowe?;-)

    --
    nadeszła pora:
    www.fox.com/24/
  • sueellen 24.03.10, 16:39
    > i ten ciemny chleb tak na patelni?

    No ba!
    Tez nie jadam białego chleba, a miezkam w kraju gdzie króluje tostowy
    gumostyropian. Uwielbiam ciemny chleb słonecznikowy prosto z tostera.
  • lucusia3 24.03.10, 23:00
    Ale prawdziwego ciemnego - czyli razowego, to raczej trudno stostować, bo za ciężki, a i po stostowaniu zasadniczo żadnej różnicy nie ma.
    Ja mam tu przykre podejrzenie, że kupujecie zwykły biały chleb, tylko zafarbowany na brąz karmelem (i to oby karmelem) i ozdobiony garstka otrąb czy ziarenek, no a taki to się świetnie tostuje, bo jest mięciutki i lekki.

    A wracając do pytania - ja jem wszystko u gospodarzy,najwyżej skomentuje to do męża w drodze powrotnej, bo według mnie idę do kogoś się nie napchać, ale okazać mu swoją sympatię i akceptację. Więc fochy nad czyimiś upodobaniami kulinarnymi są według mnie bardzo nietaktowne.
    Owszem unikam szczególnie trudnych przypadków - gdy do wyboru kawa plujka czy beznadziejna herbata, to "miewam" kłopoty z żołądkiem, wątrobą czy co tam akurat i proszę o ziółka- mięte, rumianek, zawsze coś ktoś ma.
    --
    [img]http://img508.imageshack.us/img508/6176/pszczk.jpg[/img]
  • sueellen 25.03.10, 08:57
    Nieprawda. Przede wszystkim tostery są bardzo rożne - kromki nie muszą byc
    pionowe i wyskakiwac jak z procy. Moga sobie lezec. Tostowalam i w takich i w
    takich. Prawda, ze w "lezacych" latwiej.
  • figgin1 26.03.10, 12:08
    lucusia3 napisała:


    > Ja mam tu przykre podejrzenie, że kupujecie zwykły biały chleb, tylko zafarbowa
    > ny na brąz karmelem (i to oby karmelem) i ozdobiony garstka otrąb czy ziarenek,
    > no a taki to się świetnie tostuje, bo jest mięciutki i lekki.

    Farbowanie karmelem jest zabronione w UE o ile się nie mylę, teraz używa się
    słodu. Ja tam lubie chlebek karmelowy i czasem sama takowy wypiekam.
    --
    Kot zjadł mi sygnaturkę :(((
    demotywatory.pl/1495/Abstynencja-seksualna
  • Gość: Łukasz IP: *.as.kn.pl 24.03.10, 18:33
    Taa ja to mam wrażenie że on ten wątek założył tylko po to żeby opowiedzieć jak
    robi kanapki. Nawiasem mówiąc beznadziejnie.
  • Gość: wybredny IP: 120.73.50.* 18.03.10, 06:53
    bylbym zapomnial:P
    jajko obrac, a jak gorace i musi chwile ostygnac etc, to tez chwile
    to trwa:P
  • Gość: Łukasz IP: *.as.kn.pl 24.03.10, 18:40
    akurat żeby jajko było dobre na kanapkach to jest bardziej skomplikowane niż
    cała reszta czynności, jakżeś jest taki ekspert kanapkowy to powinieneś o tym
    wiedzieć.
  • Gość: ar IP: *.hparc.com 18.03.10, 10:36
    Najzwyklejsza pod sloncem kanapka z serem, szynka i jajkiem ma
    byc 'artystycznym wydarzeniem'???
  • figgin1 18.03.10, 10:56
    Serem, szynką, jajkiem, rzodkiewką, teryaki, brokułem i licho wie czym
    jeszcze... Tak, to można nazwać sztuką, zalatuje mi dadaizmem...
    --
    Kot zjadł mi sygnaturkę :(((
    demotywatory.pl/1495/Abstynencja-seksualna
  • figgin1 18.03.10, 10:54
    Gość portalu: wybredny napisał(a):
    Ukroic chleb. Przyciac go do odpowiedniego ksztaltu.

    Czyli odrąbujesz z chleba to co najlepsze, skórkę...
    E, tak z opisu to bym się na te twoje kanapki nie skusiła. Rolowany ser,
    brokułu, teryaki i rzodkiewka?
    --
    Kot zjadł mi sygnaturkę :(((
    demotywatory.pl/1495/Abstynencja-seksualna
  • Gość: wybredny IP: 211.205.170.* 18.03.10, 15:19
    nie nie nie...
    ser zolty, jako podklad.
    rzodkiewka, salata i teriyaki (nie musi byc teriyaki, po prostu
    teriyaki ma ladny kolor) nie do jedzenia tylko jako dekoracja!
    sama kanapka sklada sie z chleba, masla, sera, jajka, szynki,
    brokula - i to jest glowny sort.


    i tak, najzwyklejsza kanapka jest dla mnie artystycznym wydarzeniem.
    jedni dekoruja domy antykami, inni zbieraja rzadkie muszle a ja
    robie artystyczne wydarzenia kulinarne:P
  • Gość: wybredny IP: 211.205.170.* 18.03.10, 15:32
    nawiasem - skorke albo zjadam osobno z maslem (bo fakt, ze smaczna:P)
    albo odkladam i susze, jest znakomita na zageszczacz do sosow miesnych
  • Gość: zaza IP: *.dream.net.pl 24.03.10, 18:48
    mi by było strasznie smutno, jakby mnie ktoś tak po prostu, z własnego
    widzimisię, pozbawił skórki w kanapce... ;)
  • Gość: agathek IP: *.30.broadband14.iol.cz 18.03.10, 16:40
    w naprawde dobrej kuchni na talerzu nie moze znalezc sie cos takiego jak "dekoracja". mozesz zrobic salate z odpowiednim sosem i podac do kanapki, ale nie rzucic suchy lisc jako dekoracje i polac dokola sosem, ktorego jedynym zadaniem jest dopelnienie kolorow.

    o tym brokule na kanapce nie wspomne, to jakas masakryczna pomylka. jak to sie je, nozem i widelcem?
  • ziuz 25.03.10, 09:23
    a od kiedy nie mozna zjadac dekoracji?
  • imbirkowo 24.03.10, 15:20
    No ale jakim cudem podczas jedzenia to wszystko NIE zsuwa się z kanapek? :|
  • Gość: fger IP: *.chello.pl 24.03.10, 17:17
    imbirkowo napisała:

    > No ale jakim cudem podczas jedzenia to wszystko NIE zsuwa się z kanapek? :|

    a to akurat tfurcy kanapki obojętne
    dla niego liczy się forma a nie treść :p
  • Gość: wybredny IP: 211.205.170.* 24.03.10, 17:29
    Gość portalu: fger napisał(a):

    > imbirkowo napisała:
    >
    > > No ale jakim cudem podczas jedzenia to wszystko NIE zsuwa się z
    kanapek?
    > :|
    >
    > a to akurat tfurcy kanapki obojętne
    > dla niego liczy się forma a nie treść :p


    pod wlasciwa kanapka jest druga kromka chleba ktora mozna nalozyc
    sobie na kanapke i przycisnac czyniac kanapke skladana, zeby podczas
    jedzenia sie nie zsuwalo:P

    albo tez inaczej - podaje widelczyk:P i widelczykiem je sie to co
    sie moze zsunac.

    A czasem sie po prostu zjada ot tak, chociaz sie zsuwa, no ale to
    juz w gronie najblizszym:P
  • eeela 18.03.10, 12:39
    > Bardzo prosto.

    I tak każdą kanapkę osobno po 15 minut przygotowujesz? Nie możesz zrobić w ciągu
    tych 15 minut kanapek na przykład kilkunastu? :-)



    --
    Beer is living proof that God loves us and wants us to be happy.
  • Gość: wybredny IP: 211.205.170.* 18.03.10, 15:26
    no nie no jak wiecej ludzi wpadnie to hurtem wiecej sie robi:P

  • princesswhitewolf 18.03.10, 13:17
    wybredny napisał(a):
    > Bardzo prosto.
    > Ukroic chleb. Przyciac go do odpowiedniego ksztaltu. Utostowac na
    > patelni lekko posmarowanej maslem i odrobinka czosnku, to chwile
    > trwa bo na wolnym ogniu zeby sie nie przypalila.


    A mi sie podoba!
    Uwazam ze masz talent i powinienes otworzyc mala wlasna gastronomie kanapkowa "Artystyczne Kanapki", "Koneser Kanapek" czy cos takiego.
    W ogole to Twoja zona ma z Toba bardzo dobrze :/
  • Gość: wybredny IP: 211.205.170.* 18.03.10, 15:22
    hehe:p dziekuje:P nie jestem zonaty jednakowoz:P

    i w sumie to kiedys chcialem bardzo otworzyc cos takiego ale...
    kapitalu brak:P
  • sokolasty 24.03.10, 16:42
    "W ogole to Twoja zona ma z Toba bardzo dobrze :/"

    Jasne, dobrze. Nim by dostała śniadanie do łóżka, byłby czas na obiad :)


    --
    Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu!
  • Gość: mistrzr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.10, 09:51
    jakby otwarł knajpę kanapkową to przy tym tempie pracy zbańczyłby po dwóch dniach. Chyba że ktoś byłby skłonny za kanapke zapłacić 100 zł , ale w to wątpię.
  • Gość: tina IP: 89.191.147.* 24.03.10, 13:56
    ozen sie ze mna ;)
  • Gość: rondo77 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.10, 19:08
    Uważaj z tym ożenkiem,facet ma jakiś problem! Z tą kanapką to Ci się
    wydaje słodkie,ale jeśli On ze wszystkim tak ma to oszalejesz w
    miesiąc z pedantem!
  • peryklejtos 24.03.10, 16:12
    Fajnie, że szalejesz w kuchni.
    Obawiam się, że w większości przypadków ciemny chleb różni się od
    białego tylko tym, że zawiera sproszkowaną witaminę C (żeby udawać
    zrobiony na zakwasie), a ciemny jest nie od razowej mąki, lecz od
    sztucznego barwnika, ewnetulanie brązowego cukru. Chociaż oczywiście
    zdarzają się piekarnie, które tak nie oszukują.
  • mvszka 17.03.10, 10:34
    generalnie odmawianie jedzenia czegokolwiek będąc w gościach jest
    afrontem dla gospodarzy. Jednak jak jest coś co nam nie pasuje to
    trzeba iść na kompromis ( wilk syty i owca cała) czyli np. jesz
    niewiele mówiąc jak ktoś wyżej wspomniał,że np.masz niestrawność po
    czymśtam.
    Można też przynieść coś własnej roboty ze sobą, bo rozumiem, że
    pytasz o imprezy, na które zostałeś wcześniej zaproszony. Wtedy
    jesz troszkę czyjegoś i swojego.(Ja tak robię ze słodyczami- u mnie
    w rodzinie stoły się uginają od słodkich bomb kalorycznych, a ja
    biedna wiecznie na diecie, dlatego robię ciasto słodzone stewią i
    takie stawiam na stół razem z innymi). A jak wpadasz do kogoś
    spontanicznie z wizytą to zawsze masz prawo odmówić jedzenia mówiąc,
    że np. jesteś właśnie po obiedzie.
    Ogólnie jesteś pewnie osobą, która lubi jeść tylko własne wytwory,
    więc jeśli jest możliwość zapraszaj gości do siebie.

    --
    Por Amor
  • sabba 17.03.10, 10:40
    wg mnie to nie jest afront ale gospodarze zwykle to tak odbieraja...
    --
    Szable w dlon!
    i
    sabba-tu.blogspot.com/
  • Gość: jotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.10, 11:05
    GOŚCIEM !!Co mówić?Jak elegancko pozbyć się takiego dziwadła?Nie
    zapraszać?
  • sunday 24.03.10, 12:17
    > generalnie odmawianie jedzenia czegokolwiek będąc
    > w gościach jest afrontem dla gospodarzy.

    Jakim afrontem!? Jeśli gość powiedział, że dziękuje, to afrontem jest
    przymuszanie go do jedzenia.
  • Gość: senin IP: *.QLD.netspace.net.au 17.03.10, 11:02
    ten post to prowokacja

    nikt nie moze byc tak beznadziejny i prostacki by traktowac wizyty u
    znajomych jako odbicie i dowartosciowanie swojej kulinarnej wyzszosci
  • Gość: senin IP: *.QLD.netspace.net.au 17.03.10, 11:12
  • mhr-cs 17.03.10, 11:41

    to tak
    sie niektore osoby zachowuja,
    ja bym nie powiedziala nie
    tak tez uczylam moje dzieci,
    bo gdzie szacunek dla gospodyni(aza)
    osob ktore sie staraja
    kogos ugoscic,
  • 0pinia.publiczna 22.03.10, 20:54
    przestań klikać te entery w ttrakcie zdania, bo po 3 linijkach juz
    nie wiem o co Ci chodzi zupełnie
    nic z Twoich wypowiedzi nie rozuimiem, i mniemam, że nie tylko ja!
    ole
  • Gość: . IP: *.acn.waw.pl 24.03.10, 12:17
    to haiku jest
  • Gość: LoneWolf IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.10, 15:21
    >ten post to prowokacja

    Też tak myślę... informacje o jedzeniu się kupy nie trzymają. Kto niby dziś
    podaje gościom salceson?
  • figgin1 26.03.10, 12:44
    Gość portalu: LoneWolf napisał(a):
    Kto niby dziś
    > podaje gościom salceson?

    Ja. Ale kupuję tylko dobry, a częstuję wyłącznie tych, o których wiem, ze lubią.
    --
    Kot zjadł mi sygnaturkę :(((
    demotywatory.pl/1495/Abstynencja-seksualna
  • bene_gesserit 17.03.10, 12:25
    Odmowic po prostu. Z tym, ze warto podziekowac za wysilek i
    intencje gospodarza, wtedy nie bedzie mu przykro. Cos w rodzaju
    o rany, jak to swietnie wyglada! musiales sie napracowac! szkoda,
    ze nie jem parowek
    ;) albo: wy to jestescie tacy goscinni,
    zawsze sie u was milo siedzi, ale za salatke dziekuje, moze innym
    razem
    .

    Chociaz jakby u mnie bywal taki bubek, ktory krecilby notorycznie
    nosem na wszystko, co gotuje i siedzial nad pustym talerzem, to
    raczej przestalabym go zapraszac i ew.spotykalabym sie na miescie.

    Tez lubie inna kuchnie, wyrazista, pelna niezwyklych smakow itd,
    ale imho liczy sie tez faktor serca - parowki przygotowane przez
    kogos z uczuciem smakuja inaczej niz takie same, ugotowane przez
    anonimowego kuchcika w Warsie. itd. Emocje najlepiej doprawiają.


    --
    cute but psycho. things even out
  • deczko 17.03.10, 12:51
    > Bo tak, wiem to sam, jestem potwornie wybredny w kuchni, nie jadam
    > parowek, czipsow, mielonki i innego smieciowego jedzenia,


    Ja tez tego nie jadam, a wybredna nie jestem. To znaczy, lubie
    swieze i czysto przyrzadzone jedzenie bez nadmiaru tluszczu.

    Kiedys jak jadalam niekiedy obiady u pewnej osoby, to stawaly mi one
    w gardle. Byly to potrawy dosc wymyslne, ale widac i czuc w nich
    bylo niechlujstwo kulinarne. Zjadalam ile moglam, ale dobrze to ja
    sie po tym nie czulam.
    --
    Deczko o sobie...
  • Gość: Aśka IP: *.ntb.veo.pl 17.03.10, 12:56
    Chyba robić dobrą minę do złej gry :) A tak wogóle to Twój wątek mi przypomniał
    sałatkę, którą uraczyli mnie i męża znajomi.. Oto składniki: ryż, czosnek,
    ananas i majonez.. STRASZNA!!!!!
  • Gość: Karina IP: *.chello.pl 19.03.10, 07:46
    Chcieli oszczędzić i zapomnieli dodać drób i kukurydzę. ;)
  • very.martini 17.03.10, 18:04
    Ja mam takie problemy notorycznie, bo z powodów
    zdrowotnyh moja dieta ogranicza się do 50 produktów.
    Nie są to produkty, które rodzina na wsi rzuca na stół
    przy okazji świątecznego obiadu, czego bardzo żałuję,
    bo ślinianki mnie aż szczypią. Dzielnie odmawiam
    rosołu i tradycyjnych wiejskich schaboszczaków, ale
    nie wyobrażam sobie, żebym miała siedzieć nad pustym
    talerzem i widzieć zmartwienie w oczach Cioci i
    kuzynek, dla których to spotkanie jest ważnym
    wydarzeniem, bo przyjeżdżamy do nich rzadko i chcą nas
    jak najlepiej ugościć. Jem po prostu ziemniaki, które
    i tak uwielbiam, i kiszoną kapustę, którą wyciągają z
    własnej beczki, więc jestem w siódmym niebie.
    Bliscy znajomi wiedzą o problemach, więc sami pytają,
    co mi wolno i zawsze się coś dla mnie znajdzie.
    Z dalszymi umawiam się na mieście, po prostu.

    A kiedy nie wiedziałam o swoich problemach i mogłam
    być wszystkożerna - żarłam wszystko poza wątróbką i
    nie sprawiłoby mi problemu powiedzenie "Nie, dziękuję,
    nie lubię wątróbki". Pływające w majonezie sałatki
    też, w końu można je sobie umiejętnie nałożyć i
    majonez zostaje na dnie miski dla reszty
    towarzystwa:P.
    No i ważna jest świadomość, że nie wszystko, co JA
    gotuję musi smakować innym, czego doświadczyłam
    niejednokrotnie, tym bardziej, że mam przyjaciela,
    który bardzo spontanicznie wyraża swoje zdanie na
    temat potraw: odsuwa talerz i rzuca hasło "To jakieś
    świństwo, ja nie będę tego jadł" i dzwoni po pizzę.

    16%VOL
    22%VAT

    --
    takie tam... forum homeopatia
  • Gość: jotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.10, 18:34
    Odmawiaj jak zapraszają , siedź w domu nad swoją 20 minutową kanapką
    i czuj sie szczęśliwy i dopieszczony kulinarnie.
  • Gość: awa IP: *.chello.pl 17.03.10, 19:59
    myszko czy mogłabyś podrzucić jakieś przepisy na ciasto słodzone stewią?
    Właśnie zamówiłam ją i czekam na przesyłkę, tylko nie wiem jak ją stosować jako
    zamiennik cukru.
  • leni6 17.03.10, 21:16
    Ciekawa czy taka twoja kanapka byłaby dla mnie zjadliwa...

    A już bardziej w temacie, to ja jestem bardzo wybredna, nie tylko co do tego ze
    najtańszych rzeczy nie lubię jak ty, co po prostu dużej części produktów nie
    lubię. Rozwiązuję to tak ze unikam zaproszeń na obiad. Nigdy nie miałam
    problemów przy inne okazji, mówię, że nie mam ochoty/nie jestem głodna i tyle,
    nigdy nikt się nie obraził.

    Mam też koleżankę, która jest do tego stopnia wybredna że jada tylko przez
    siebie przyniesiona jedzenie - wiem o tym i nigdy nie przyszło mi do głowy się
    na nią obrażać, jej sprawa, a dla mnie mniej szykowania ;)
  • Gość: wybredny IP: 120.73.50.* 18.03.10, 07:15
    chcesz?
    zaprosze cie raz i przygotuje:P

    sztuka nie w wymyslnych produktach, sztuka - dokladnie tak jak
    mowisz - w tym zeby to nie byl najtanszy, przetworzony sto razy
    (pardon le mot) syf.
    proste i swieze skladniki, dobra kompozycja.
    i tyle.
  • titta 24.03.10, 11:45
    Na takie "francusko-pieskowanie" jest lekarstwo: kilka tygodni
    wolantariatu gdzies, gdzie jedzenie jest slabo dostepne. Dziala
    idealnie, wszyscy "wegetarianie" i "milosnicy wykwintnej zywnosci"
    zaczynaja z wdziecznoscia zjadac wszystko co zostaje im podane.

    Oczywiscie nie mam na mysli swiadomego jeszenia wysoko
    przetworzonych, chemicznych produktow gdy ma sie dostep do zwyklych,
    zdrowyc produktow, anie kwestji zdrowotnych. Tylko podejscie "nie
    bede jadl przennego pieczywa, bo jem wylacznie ciemne", albo "jadam
    wylacznie poledwice cieleca".
  • gabrielafrancuz 24.03.10, 11:57
    A co Ci to przeszkadza, czy obchodzi, że ktoś je tylko ciemne?
    --
    STREET FASHION INKRAKOW
  • titta 24.03.10, 12:17
    Alez nie obchodzi ale jesli taki ktos przyszedl by do mnie i stroil
    fochy to bedzie moja sprawa co sobie pomysle. Wiecej go tez nie
    zaprosze. Skoro jego upodobania kulinarne sa wazniejsze niz dobre
    wychowanie i zyczliwosc dla otoczenia, niech je sam.
  • gabrielafrancuz 24.03.10, 12:20
    A dlaczego najpierw nie zapytać co lubi, albo czego ewentualnie nie może, jeśli
    chcesz go jak najlepiej ugościć? :-)
    --
    STREET FASHION INKRAKOW
  • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 24.03.10, 14:18
    W ramach mozliwosci zwykle pytam goszci lub informuje wczesniej.
    Poza tym przy wiekszych imprezach staram sie aby byl wybor (i wersja
    weganska jako altetnatywe dla
    wegeterian/alergikow/koszernych/braminow itp.)

    Ale czasem nie ma takiej mozliwosci/nie da sie zadowolic wszystkich.
    Calkiem naturalne jest, ze nie wszyscy wszystko jedza/lubia. Za to
    grymaszenie u kogos jest ponizej wszelkiej krytyki.
  • magda-magda25 24.03.10, 12:35
    jasneee, jakbym miała do wyboru ;biały chleb i parówki lub zero jedzenia
    wybrałabym zero jedzenia(przetestowane).Nie ze snobiznu, po prostu
    niektóre rzeczy smakują dla mnie jak trociny, a Ty lubisz trociny?:)
  • hellulah 24.03.10, 13:03
    Opcja zero jedzenia? przez ile dni?
  • magda-magda25 24.03.10, 18:07
    kiedys nie jadłam przez 5 dni tylko piłam herbate z miodem ale wtedy byłam
    bardzooo biedna;)( ale jak fajnie się wtedy czułam!:P) .Na szczęście z reguły
    dylemat nie ma postaci "miesiac głodu vs golonka:).
    I tak, opuszczenie kilku posiłków składających sie z rzeczy dla mnie
    niejadalnych przychodzi mi z łatwością. Ale podobno kobiety tak mają:)
  • angazetka 17.03.10, 21:30
    Jeśli jesteś tak wybredny, że nawet torebkowej herbaty w gościach
    nie wypijesz, to może zrezygnuj z odwiedzania innych w domach...
  • ampolion 17.03.10, 22:39
    Dieta, lekarz zabrania ze względu na coś tam zdrowotnego.
    --
    "Ci, którzy wiedzą - nie mówią.
    Ci, ktorzy mówią - nie wiedzą"
  • Gość: ? IP: *.aster.pl 18.03.10, 06:55
    ja tez jestem wybredna, ale jak ide pograc w karty do znajomych, ktorzy slabo
    gotuja to nie marudze, tylko zjadam z usmiechem to co podadz i jeszcze hwale, bo
    wiem, ze sie starali :)
  • Gość: ? IP: *.aster.pl 18.03.10, 06:58
    mialo byc "podadzĄ i jeszcze Chwale"
  • Gość: wybredny IP: 120.73.50.* 18.03.10, 07:02
    jedno tylko zdanie:
    jakosc poczestunku jest miara szczodrosci
    moze to byc jedno jablko, ale dobre jalbko, i niedopuszczlne zeby
    bylo robaczywe.
    ktos kto daje ci robaczywe jalbko ze szczerego serca? wybacz... nie
    umime sobie wyobrazic...
    na tym wymiane zdan z toba koncze.
  • dominikjandomin 24.03.10, 12:45
    Gość portalu: wybredny napisał(a):


    > ktos kto daje ci robaczywe jalbko ze szczerego serca? wybacz... nie
    > umime sobie wyobrazic...

    Nie masz wyobraźni...

    Ja tam nie sprawdzam jabłek w środku, czy mają robaki.
  • venettina 18.03.10, 11:36
    Moim zdaniem dobrze wychowany dorosly czlowiek jest w stanie zjesc
    w gosciach odrobine tego co mu podano, nawet jesli jest
    to "niezjadliwe". I basta. Grymaszenie pt. "parowek to ja jesc nie
    bede" jest niegrzeczne, nietaktowne i swiadczy o braku kindersztuby.

    Jesli w gosciach ktos mi poda cos czego nie lubie, to zjadam wiecej
    innego, chocby mial to byc suchy chleb. Oczywscie staram sie, zeby
    nie byla to demonstracja pt. "jaka to ja biedna, musze jesc surowke".

    Troche inaczej jest jesli idziemy w gosci do wlasnej mamy czy
    siostry. Tam mozemy pogrymasic, bo one nas znaja i wiedza czego nie
    jadamy.

    Jednyne odstepstwo od zasady zjadania tego go nam podano, to dla
    mnie zasady religijne, o ktorych napisala Bagatela. W takim wypadku,
    nietaktem jest np. podanie muzulmaninowi wieprzowiny - o to powinien
    zadbac gospodarz. Jesli to sie zdarzy przypadkowo (nie
    wiedzielismy), to wypowiedz: "Przepraszam, religia mi zabrania
    jedzenia ...." zamyka sprawe, bo to juz nie jest grymaszenie, tylko
    wyzsza koniecznosc.

    Poza tym przypadkiem kazde wydziwianie "marchewki to ja nie jem"
    jest pokazem baraku kultury.
  • princesswhitewolf 18.03.10, 13:10
    venettina napisała: Moim zdaniem dobrze wychowany dorosly czlowiek jest w stanie zjesc w gosciach odrobine tego co mu podano

    Z calym szacunkiem dla autora powyzszego i pelna grzecznoscia pozwole sie nie zgodzic.
    1.Jestem wegetarianka i nie bede sie zmuszac do jedzenia kotleta tylko z tego powodu ze ktos nie wiedzial albo nie uwzglednil. Bardzo grzecznie dziekuje i odmawiam. Niczego nie demonstruje- czynie to dosc subtelnie podkreslajac ze "nie ma problemu"
    2. Moja mama ma cukrzyce i nie bedzie pic likeru ani jesc ciasta tylko dlatego by byc taktowna. Sorry ale bedzie zdrowia narazac by jakas tam Pani domu nie miala 20 sek gorszego humoru
    3. Moja przyjaciolka ma alergie na pewne odmiany orzechow, jajka w kazdej postaci ( nawet w ciescie!) i nie bedzie z powodow grzecznosci doprowadzac sie do astmatycznych atakow.
  • venettina 19.03.10, 00:52
    Doskonale Cie rozumiem. Nie wiem tylko czy ktorys z opisanych
    przypadkow zalicza sie do grupy "niezjadliwe"?
  • Gość: wybredny IP: 211.205.170.* 19.03.10, 02:19
    venettino, zapraszam cie do mojego domostwa

    posiadam w nim dwie puszki z marynowanymi larwami motyli

    sa nawet smaczne, chociaz zapach maja nie do zniesienia, ale w dalkich
    krajach ludzie zajadaja sie nimi. poczestuje cie i wierze ze jakos
    dobrze wychowany gosc uszczkniesz nieco aby mnie nie urazic:P
  • venettina 19.03.10, 13:57
    Mam nadzieje, ze znajomi opisani w watku, nie czestuja naszych
    milych forumowiczow TAKIMI smakolykami.
    Z pewnoscia takie danie mozna potraktowac jako zlosliwosc
    gospodarza z naszego kregu kulturowego i... zastanowic sie nad
    sensem podtrzymywania "przyjazni" :)

    Gdybys zas byl mieszkancem amazonskiej dzungli i podzielil sie ze
    mna lokalnym cennym smakolykiem, to z mojego liscia sluzacego za
    talerz z pewnoscia larwy by jakos znikly :)
  • a74-7 19.03.10, 15:07
    Cejrowskiego sie naogladalas ;-DD
    Chociaz on ma bardzo trzezwy poglad na pewne sprawy :-))
    Ale zgadzam sie z bene
    Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia
  • Gość: wybredny IP: 211.205.170.* 19.03.10, 19:39
    74-7 napisał:

    > Cejrowskiego sie naogladalas ;-DD
    > Chociaz on ma bardzo trzezwy poglad na pewne sprawy :-))
    > Ale zgadzam sie z bene
    > Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia


    naogladalES LOL
    zgadzam sie tez go lubie:P
    heh...
    szukam ci fotek jednakowoz:P
  • marghe_72 23.03.10, 18:14
    Pozwolisz, że się pod Tobą podpiszę?
    Bardzo mi po drodze z Twoim podejściem.
    Dopóki nie wchodzą w grę kwestie zdrowotne lub światopoglądowe
    (wegetarianie itp) wypadałoby nie wybrzydzać.


    --
    miszmasz-marghe.blogspot.com/
    i
    malutki-kuchcik.blogspot.com/
  • venettina 23.03.10, 19:50
    Dziekuje, ogromnie dziekuje :)
  • Gość: ichi51e IP: *.acn.waw.pl 24.03.10, 19:26
    Tez sie zgadzam. Tym sie dorosli roznia od dzieci ze umieja sie
    przymusic i udawac ze im smakuje w imie zrobienia blizniemu
    przyjemnosci. Grymasy sa akceptowane do 7 roku zycia.
    Nienawidze jak ktos wybiera, zostawia, skubie... od razu mam ochote
    przywalic. W sumie nie wiem dlaczego... ale jakies to jest dziwne
    ("brzydzi sie MOJEGO jedzenia")a moze mam jakos wyuczone ze jedzenia
    nie wolno marnowac i ze dzieci, tam w Afryce...
    W sumie malo w swiecie takeigo swinstwa zeby sie zupelnie do niczego
    nie nadawalo (no bo przeciez gospodarze za kare tego salcesonu nie
    jedza), jedyny problem to moze byc umiejetnosci kulinarne, ale to w
    najgorszym razie przesolone badz bez smaku. Co do parowek, tez nie
    jadam (bo syf podobno...)ale jak sie w gosciach trafi... och...
    paroweczka...smak dziecinstwa...

    A autor glownego postu powalil mnie tekstem ze zawsze kawe pije bo
    sie herbatki z torebki brzydzi... rozumiem ze wszyscy znajomi maja
    ekspresy bo sypanej kawy chyba nie rusza.

    p.s
    Na koniec historia prawdziwa: pamietam jak mialam 10 lat i krewetki
    byly w Polsce super egzotyczna nowoscia, ktora sie wszyscy zajdali,
    ku mojemu wielkiemu zniesmaczeniu. No i u nas w domu przyjecie,
    goscie i na stol wjezdza koktajl z "robakow" (az mi sie ciemno przed
    oczami zrobilo). No i mysle: mam dwa wyjscia 1. Powiem glosno "Nie
    zjem robaka" i zrobie narobie matce wstydu. 2. Zamkne oczy.
    No i zamknelam i tak sie zaczela moja znajomosc z najpyszniejszym
    mieskiem swiata!
  • titta 24.03.10, 12:13
    O to ja sie pisze. Kiedys poczestowano mnie ZYWYMI larwami. Nie
    zjadlam (choc mnie korcilo) tylko dlatego, ze nie bylam w stanie
    ustalic czy czestujacy sie ze mnie nie zartuje (a larwy powinn byc
    np. usmazone przed spozyciem).
    Ale wracajac do tematu: na gosciach sie nie przeprowadza
    eksperymentow i podaje potrawy ogolnie pojmowane jeko jadalane.
    Jesli podajem porawy regionalne, ktore moga byc uzane za obrzydliwe,
    np. serwujemy koszona kapuste lub flaki obcokrajowcowi, liczymy sie
    ze ich nie zje, a i on ma prawo odmowic. Ale uwaga: po sprubowaniu!
    A nie, nie bo nie. To swiadczy o braku wychowania.
    Kategorycznie (ale grzecznie) jedzenia czegos mozna odmowic (jak
    bylo to juz wspomniane wyzej) ze wzgledow:
    -religijnych
    -zdrowotnych (jesli dana potrawa moze nam realnie zaszkozic, a
    nie "bo to jest niezdrowe")
    -jesli mamy alergie na jakis skladnik
    -jesi jestesmy wegetarianami*
    *przyzwoitosc by nakazywala uprzedzic gospodarza za wczasu.
    Osobiscie traktuje wegetarianizm nie wynikajacy ze wzgledow
    religijnych lub zdrowotnych jako fanaberie ale nie badzmy juz tak
    pryncypialni.
    Jesli cos nam nie smakuje, jest obrzydliwe, prubujemy, grzecznie
    dziekujemy i nie jemy. Choc to tez zalezy od sytuacji, bo sa
    przypadki gdy odmowa mozna wyzadzic znaczna przykrosc.
    Tyle, ze to powinno sie wynoscic z domu.
    .........
    Ps
    Prawdziwym problemem jest sytacja nie gdy cos jest "niezjadalne" ale
    gdy gospodarze czestuja nas czym co wiemy, ze moze sprawic nam duze
    problemy zdrowotne. A odmowa bedzie odebrana jako afront. (Np.
    zanieczyszczona woda, surowe mleko itp. Wiem, sytuacja a'la
    Cejrowski, ale ja akurat w Polsce mialam z nia doczynienia;
    zamknelam oczy i wypilam kubek brunatnej zelazistej zalewajki. W
    koncu gospodarze pili to na codzien :(
  • Gość: magda IP: *.prenet.pl 25.03.10, 07:10
    Fajnie jak ktoś może wszystko zjeść.A co jeśli masz odruch wymiotny i masz do
    wyboru nie jedzenie,które wydaje się dziwne dla niektórych,czy zwymiotowanie na
    miejscu.Powtarzam jestem z tych niejedzących i to dla mnie jest problem,że nie
    wszystko mogę włożyć do ust,i przełknąć.
    I myślicie,że mnie jest nie głupio,jak wmuszają mi jedzenie,które nie jestem
    wstanie zjeść.Dodam,że mam rozkapryszoną nastolatką,tylko dobiegam 40-stki.
  • Gość: ? IP: *.chello.pl 24.03.10, 12:15
    Ej a tak w ogóle to kto podaje parówki gdy zaprasza gości?
  • chomsterek 25.03.10, 19:53
    Śmiej się, ale z dzieciństwa pamiętam, że gotowane parówki (takie grube, w
    "naturalnym" flaku) były nieodłącznym elementem każdego spotkania rodzinnego,
    obok innych gotowanych kiełbas (białej i śląskiej). Widocznie w niektórych
    domach nadal praktykuje się taki zwyczaj.

    --
    another floor, another ceiling
    counting stars with double meanings
  • magda-magda25 24.03.10, 12:39
    venettina,kiedys rodzice kolezanki zmusili mnie (byłam w liceum )-a długo i
    grzecznie odmawiałam, do zjedzenia jakiejś zupy z kawałkami flakow chyba,
    zwymiotowałam ja w łazience.I kto tu jest bez kultury??
    Sadyzm w stosunku do gości to dopiero "kultura".
  • a74-7 18.03.10, 12:24
    moze zapakowal bys kilka swoich kanapek w cacuszkowe pudeleczka i
    pukajac do znajomych zaanonsowal :-) przynioslem w prezencie do
    natychmiastowej konsumpcji ...:-)Wilk bylby syty i owca cala .
    Fakt, ja nie naleze do ludzi ktorzy pytaja gosci co piec minut : a
    moze bys cos zjadl ? choc rowniez robie effort zeby i oko i
    zoladek zadowolic .
    Chetnie obejrzalabym twoje poczochrane kanapki na GP:-)


    Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia
  • Gość: wybredny IP: 211.205.170.* 18.03.10, 15:36
    tez tak czasem robie:P
    albo wlasnej roboty roznorakie przetwory etc. w fantazyjnych
    sloiczkach i tak dalej:P
    czynienei wysilku w strone estetyki potraw... czy jest cos
    piekniejszego?:D
    co to GP? poszukam, moze mam jakies fotki:P
  • poszukiwaczsmaku 18.03.10, 15:53
    Nareszcie jakiś stosowny post na forum, ciekawa osobowość i treściwy temat.

    Zazwyczaj jest tak, że coś jednak jest zjadliwe. Wówczas, jeśli padnie pytanie
    czy smakuje, mówię, że [to, co jest zjadliwe] tak, a tamto czy owamto nie jest w
    moim stylu lub że nie rozumiem tego czy tamtego. I już. Robienie dobrej miny do
    złej gry jest hipokryzją i, co więcej, promowaniem złych zachowań.

    Jeśli raz będzie mi "smakowało" coś, co mi nie smakuje, to następnym razem
    dostanę pięć takich potraw, np przecież były smaczne, nie?, i wówczas co? Nagle
    przestanie mi smakować?

    Eeee...

    Jeśli to fajni znajomi, to spytają, co konkretnie jest złego w potrawie, czemu
    to nie jest mój temat, co bym zmienił. W dyskusji można dojść do porozumienia,
    rozsądny gospodarz zrozumie wartość takiego kształcenia. A jeśli się obrazi,
    cóż, jest nierozsądny :)

    Można też w całkiem niezobowiązujących rozmowach, kiedyś, później, na kolejnych
    spotkaniach, dyskretnie nawiązywać do sytuacji gastronomicznych, które warto
    wykorzenić, np stosowanie fiksów do potraw czy śnieżki - tak w dyskusji. Dobrze
    rozumujące gospodynie w lot pojmą, że nie warto chodzić na skróty :)

    W ten właśnie sposób wypleniłem z mojego otoczenia sałatki na bazie kapusty
    pekińskiej, schabowe z brzoskwinią z puszki (które są tak ohydne jak sałatka z
    ryżu, ananasa i kurczaka z majonezem, którą też wytrzebiłem).


    I już :) Prawdziwym trzeba być, a nie udawaczem.


    --
    Krytyk KulinarnyPoszukiwaczy Smaku !
  • Gość: wybredny IP: 211.205.170.* 19.03.10, 02:32
    > Zazwyczaj jest tak, że coś jednak jest zjadliwe. Wówczas, jeśli
    padnie pytanie
    > czy smakuje, mówię, że [to, co jest zjadliwe] tak, a tamto czy
    owamto nie jest
    > w
    > moim stylu lub że nie rozumiem tego czy tamtego. I już. Robienie
    dobrej miny do
    > złej gry jest hipokryzją i, co więcej, promowaniem złych zachowań.
    >
    > Jeśli raz będzie mi "smakowało" coś, co mi nie smakuje, to
    następnym razem
    > dostanę pięć takich potraw, np przecież były smaczne, nie?, i
    wówczas co? Nagle
    > przestanie mi smakować?

    O! Dokladnie o to mi chodzi! Wiadomo, ze nie jest tak, ze ZAWSZE jak
    ide do kogos to dostaje jakies kulinarne koszmary... Zwykle jest ok,
    ale moj Boze, bywa wszakze ze widac na pierwszy rzut oka, ze nawyki
    kulinarne danej osoby, chocby byla ona najcudowniejsza osoba pod
    sloncem, pozostawiaja wiele do zyczenia. I problem w tym, jak to
    zrobic, zeby naprowadzic (bo wierze ze wiele osob odzywia sie tajk a
    nie inaczej z czystej niewiedzy, ze mozna lepiej) na droge wiodaca
    ku nie tylko lepszemu smakowi, ale i przyjemniejszemu zyciu (jestes
    tym co jesz).

    > W ten właśnie sposób wypleniłem z mojego otoczenia sałatki na
    bazie kapusty
    > pekińskiej, schabowe z brzoskwinią z puszki (które są tak ohydne
    jak sałatka z
    > ryżu, ananasa i kurczaka z majonezem, którą też wytrzebiłem).

    To ja sie tez pochwale!:P Udalo mi sie wprowadzic do pewnego
    konserwatywnego domu brokuly i krewetki:P Wczesniej nie byloby w
    ogole mowy o tym aby tknac cos czego sie nie zna, ale sukcesywnym
    czestowaniem kilkoma wariacjami z roznymi produktami pokazalem ze da
    sie i jakis czas potem pani domu zwierzyla mi sie ze poprobowala
    samodzielnie i ze to nie takie zle. Poczulem sie autentycznie jakbym
    osiagnal wielki sukces.

    Jestem daleki od moralizowania, ze to be tamto nie smakuje, a owo
    niezdrowe. Ale jest mi zal ludzi ktorzy ida do marketu po najtanszy
    topiony ser i najzwyklejszy bialy chleb, po prostu dlatego ze nie
    znaja cudownych mozliwosci jakie daje kuchnia. Osobiscie w 9ciu
    przypadkach na 10 zjem co mi sie poda, natomiast potem zawsze
    nawiazuje do roznych gastronomicznych kwestii i podsuwam pomysly.
    Czasem sie udaje, czasem nie. W ostatecznosci zaprosze do siebie i
    pokaze ze mozna inaczej. Warto powalczyc o lepsze nawyki kulinarne
    otoczenia:P
  • Gość: S. IP: *.ibb.waw.pl 24.03.10, 13:26
    Jeśli to naprawdę Dobrzy Znajomi, to proponuję zamiast przychodzić na obiad
    umówić się na wspólne pichcenie. Ciebie to bawi, ich pewnie mniej, więc zamiast
    się męczyć będą mieli trochę zabawy z obserwowaniem, co robisz, jak robisz i
    dlaczego. Wszystkim będzie smakować, a może i lepszych zwyczajów kulinarnych
    nabiorą.

    Ja jestem całkowicie wszystkożerna i gotowanie mnie nie podnieca, ale mam trochę
    znajomych, których bawi. Zdecydowanie wolę pomóc w przygotowywaniu czegoś
    fajnego, niż męczyć się sama, listę zakupów mogę dostać wcześniej :D Poza tym
    mam w otoczeniu ludzi bardzo wybrednych i naprawdę nigdy nie wydawało mi się
    niczym obraźliwym, że ktoś nie jada czosnku, ktoś sera, ktoś groszku a ktoś
    parówek. Co najwyżej wymyślanie menu jest skomplikowane, bo trzeba obejść
    znajomych i wypytać, czy na pewno jadają. Tak, łażę i pytam, nie widzę w tym nic
    poniżającego. I wszyscy są zadowoleni :)
  • Gość: wybredny IP: 211.205.170.* 24.03.10, 13:36
    S.

    Chcialbym bardzo, zeby wszyscy Znajomi, moi i twoi, komentujacych, nie
    moi, znajomi znajomych i inni znajomi :P mieli takie podejscie!

  • bene_gesserit 19.03.10, 13:04
    > Jeśli to fajni znajomi, to spytają, co konkretnie jest złego w
    potrawie, czemu
    > to nie jest mój temat, co bym zmienił. W dyskusji można dojść do
    porozumienia,
    > rozsądny gospodarz zrozumie wartość takiego kształcenia.

    'Ksztalcenia'?
    Ksztalcenie gospodarzy nt tego, co tez powinni w swojej kuchni
    poprawic, to jest dopiero promowanie zlych zachowan :)))

    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • Gość: magda IP: *.prenet.pl 25.03.10, 07:20
    Dokładnie tak:-)A ja myślałam,że jestem osamotniona w moim niejedzeniu
    sałatek"ze wszystkiego".Niektórzy gospodarze to myślą,że cokolwiek zrobią do
    jedzenia to człowiek jak świnia wszystko zje i jeszcze powie ,że mu smakuje.
  • Gość: magda IP: *.prenet.pl 25.03.10, 07:21
    Dokładnie tak:-)A ja myślałam,że jestem osamotniona w moim niejedzeniu
    sałatek"ze wszystkiego".Niektórzy gospodarze to myślą,że cokolwiek zrobią do
    jedzenia to człowiek jak świnia wszystko zje i jeszcze powie ,że mu smakuje.
  • asiakusy 19.03.10, 09:17
    Jeśli czegoś nie mogę jeść ze względów zdrowotnych albo religijnych,
    to nie jem - jeśli trzeba, to mówię, dlaczego, raczej dyskretnie.

    Jeśli czegoś po prostu nie lubię, bez szkody dla zdrowia, to jem
    odrobinę, bo nie chcę robić gospodarzowi przykrości.

    Wszystko zależy od sytuacji, i to się da wyczuć.

    Parę razy jadłam w gościach to, czego bardzo nie lubię, bo byłam
    częstowana ze szczerego serca. Raz pani posłodziła mi kawę 7
    łyżeczkami cukru (nie słodzę w ogóle) i podała do tego chleb z
    plastrem masła (yyy) i miodem (nie znosiłam wtedy nawet zapachu).
    Sama zjadła kawałeczek chleba z miodem, a kawy w ogóle nie piła, bo
    kawa była droga i tylko dla gości. Jakoś przeżyłam. Nie wyobrażam
    sobie, że mogłabym jej wtedy odmówić, poprosić o kawę bez cukru, itd.

    --
    asjenka
  • sssto_krotka_1983 19.03.10, 12:58
    W domu owszem jestem bardzo wybredna, ale kiedy ktoś inny sili się
    jak może żeby mnie ugościć to nie wydziwiam.Każdy gospodarz gości
    jak potrafi/jak lubi/ jak go stać i ja nie mam zamiaru zachowywać
    się jak francuski piesek.Jeśli już coś wybitnie mi nie podchodzi
    zjadam chociaż trochę aby nie sprawić przykrości temu kto natrudził
    się aby mnie przyjąć.
  • Gość: julia IP: *.as.kn.pl 19.03.10, 17:54
    ja po moich dobrych znajomych wiem czego się spodziewać, są tacy do których
    najchętniej szła bym głodna bo tak dobrze gotują, a są tacy do których wolę
    przynieść coś swojego. jeśli jest to niezapowiedziana wizyta, to wolę mówić, że
    jestem po obiedzie.
  • Gość: blondteaser IP: *.dyn.iinet.net.au 22.03.10, 16:07
    Tak, najlepiej przyniesc cos swojego. Na OSTATNIA impreze gotowalam dla
    znajomej, jej goscie nie mogli sie nadziwic ze w warunkach domowych takie
    frykasy przygotowalam. Przynajmniej wiedzialaam co jem.
  • mhr-cs 22.03.10, 16:12
    a czy to smakuje
    jak sie je to samo co w domu?
    u gosci lubie cos innego
  • z_plus_z 22.03.10, 21:51
    > :P:P:P:P:P:P:P

    E tam, młodyś jeszcze i pewnie zachwyciłeś się sam sobą - że udało się Ci zrobić
    Jakąś Nietypową Kanapkę na biurku w akademiku. Spoko spoko, z czasem odkryjesz
    jeszcze lepsze rzeczy.

    W temacie "samozachwytów" jestem cięta, bo mam znajomego który to - jak
    przygotuje jakiekolwiek jedzenie na spotkaniu czy imprezce - sam nie je tylko
    literalnie stoi nad stołem i jak kapo wypatruje minimalnego grymasu na
    twarzach gości
    .
    Nie daj Boże się ktoś nie zachwyci (ba, po parę razy trzeba), to miny, dąsy i w
    ogóle masakra gotowe.

    Freak po prostu. Dlatego znajomy przez mikroskopijne zet.

    Morał z tego taki, że osoby drobiazgowo przywiązujące uwagę do zamiłowań
    kulinarnych innych ludzi nie mogą liczyć na wielką sympatię.
  • Gość: wybredny IP: 222.111.196.* 23.03.10, 02:35
    z_plus_z napisał:

    > > :P:P:P:P:P:P:P
    >
    > E tam, młodyś jeszcze i pewnie zachwyciłeś się sam sobą - że udało
    się Ci zrobi
    > ć
    > Jakąś Nietypową Kanapkę na biurku w akademiku. Spoko spoko, z
    czasem odkryjesz
    > jeszcze lepsze rzeczy.
    >

    ze sie tak wyraze LOOOO-OOO-OL.

    na jakiej podstawie obliczylas wiek?

    > Morał z tego taki, że osoby drobiazgowo przywiązujące uwagę do
    zamiłowań
    > kulinarnych innych ludzi nie mogą liczyć na wielką sympatię.

    hmmm
    przeczytaj uwaznie, nigdy nie pozwalam sobie na otwarta krytyke, ew.
    jesli ktos napraaaaaawde zaserweuje cos totalnie nieakceptowalnego
    (paprykarz szczecinski), to najwyzej mowie ze nie jestem glodny...
    a co do sympatii.... bosze moj, moi znajomi, mowie o bliskim kregu,
    maja poblazanie, moje kanapki sobie chwala, natomiast kiedy ich
    odwiedzam mowia wprost ze oni zyja inaczej:P i ze mam sie zadowolic
    tym co podadza, i jakos nikt nie jest niezadowolony (acz swoja droga
    widze ze jednak kilka osob zawse stara sie zrobic cos ekstra:P kiedy
    wpadam z wizyta:P

    a co do twojego znajomego kapo.... na litosc boska... troche
    dystansu do siebie miec trzeba... stanie nad kims? olaboga...
  • Gość: wybredny IP: 120.73.50.* 23.03.10, 09:58
    Oj widze ze faktycznie jestes rasowa koneserka, prawdziwa znawczyni,
    jesli nie znasz skrotu FOP.

    Flowery Orange Pekoe.

    Zycze wielu filizanek dobrych herbat z torebek:P
  • minniemouse 23.03.10, 21:36
    Oj widze ze faktycznie jestes rasowa koneserka, prawdziwa znawczyni,
    jesli nie znasz skrotu FOP.

    Flowery Orange Pekoe.

    Zycze wielu filizanek dobrych herbat z torebek:P


    ja nie musze sie az znac na skrotach zeby wiedziec co pije.

    znasz herbate firmy Mighty Leaf,
    organiczna, w torebkach nie z papieru a jedwabiu. I herbata w srodku to nie
    proszek a drobno pociety lisc. bardzo dobra.

    www.mightyleaf.com/product/organic-earl-grey-black-tea-pouches/#Organic-Earl-Grey--15-pouches-cello-wrap
    ale tak w ogole, nie kazda herbata z pospolitych torebek papierowych z mielonej
    herbaty w srodku to zaraz jakas zaraza.
    jak pisalam uprzednio, wiele zalezy od gatunku, jakosci herbaty i od firmy ktora
    te herbaty robila.
    zaloze sie ze gdyby tak zawiazali ci oczy to nie rozroznilbys dobrej herbaty z
    torebek od porownywalnej gatunkowo lisciastej.

    herbata do torebek jest zwykle zrobiona z tanszego "kurzu" i/lub pokruszonych,
    polamanych lisci herbaty pozstalych w trakcie suszenia. jak widac bardzo wiele
    wiec zalezy od swiezosci i proporcji 'kurzu' do wiekszych kawalkow pokruszonych
    lisci.
    zreszta od tak wielu czynnikow.

    Ja tez wole herbate liscista, zdecydowanie ale bez przesady z tym FOP em.


    Minnie






    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 24.03.10, 14:36
    Ciekawe czy chociaz wiesz co to znaczy ;) I, ze jak najbardziej moze
    byc dostepne w torebkach (tyle, ze nie w supermarkecie).
  • biala_adelajda 23.03.10, 10:18
    > ze sie tak wyraze LOOOO-OOO-OL.
    >
    > na jakiej podstawie obliczylas wiek?

    Pewnie na podstawie poziomu postów. Przyjął jednak błędne założenie, że wszyscy
    ludzie z wiekiem nabierają rozumu.
  • Gość: wybredny IP: 211.205.170.* 23.03.10, 13:14
    aha.

    okej, to jak na takiej podstawie to nie wiem czy dalsza dyskusja ms
    sens.

    mimo wszystko zycze wszystkiego dobrego!:P
  • biala_adelajda 23.03.10, 15:29
    Jaka dyskusja? Ja nie prowadzę z Tobą zadnej dyskusji. Wybacz, ale Twój post,
    jak i dalsze, majace na celu pokazanie, jaki jesteś obyty i swiatowy, bo robisz
    dziwne kanapki z chleba bez skórki, w przeciwieństwie do Twoich ciemnych,
    zacofanych znajomych, którzy żrą parówki, piją herabate z torebki i jeszcze smią
    Cie tym częstować, są poniżej poziomu.
  • Gość: wybredny IP: 211.205.170.* 23.03.10, 17:12
    Pozostane przy swoim zdanie ale jesli Twoje zdanie jest odmiennie,
    nawet jesli uwazasz ze moje posty sa ponizej poziomu, to szanuje je.

    Pozdrawiam!
  • Gość: kwaśna śmietana IP: *.chello.pl 23.03.10, 08:55
    Ja utrzymuję bardzo rygorystyczną dietę. Jakiś czas temu wydałam trochę kasy na
    wizyty u dietetyka, który mnie ładnie odchudził, jestem zadowolona ze swojego
    wyglądu, od lat trzymam wagę i nie za bardzo chciałabym, aby dożywianie się u
    innych zniweczyło efekt mojej ciężkiej pracy. Najbliższa rodzina i znajomi
    wiedzą o moim dietetycznym zboczeniu, dlatego nie dziwią się, gdy zapowiadam, że
    wpadnę z wizytą i proszę dla mnie nic nie gotować, bo przecież "wiecie, jak to
    ze mną jest". Nikt się nie obraża, bo z bliską i kochaną osobą można siedzieć i
    nad szklanką wody, najważniejsze, że RAZEM. A jeśli chodzi o dalszych znajomych
    czy rodzinę mojego faceta- mamy taki zwyczaj, że przed wizytą u jego czy moich
    rodziców mówimy, żeby niczego za bardzo nie przygotowywali, bo my "tradycyjnie
    raczej nie będziemy jeść" (ja nie lubię tłustych potraw jego mamy, on nie
    przepada za kopiastymi porcjami mojej). I szczerze mówiąc nie mam z tego powodu
    wyrzutów sumienia. Ostatnio wymigiwałam się od jedzenia nawet na jakiejś
    weselnej imprezie, bo po prostu nie znoszę serwowanych na takich iwentach
    potraw. I trudno, niech sobie myślą, że jestem walnięta, dlaczego mam się
    męczyć? Skoro to DALSI znajomi, to aż tak mi nie zależy.
    A tak na marginesie- w ogóle nie rozumiem tych korowodów z jedzeniem u innych.
    Dlaczego niejedzenie ma być odbierane jako afront? W końcu nie spotykamy się na
    darmową wyżerkę, tylko na wspólne spędzanie czasu. Stawiamy na stole jakieś
    przekąski fajne, czy kanapki, kto chce, to bierze, kto nie chce, nie bierze i
    kwita. Po co komuś gapić się w talerz i co 15 min. powtarzać- "No, zjedz coś",
    robiąc z tego gwóźdź programu.
  • mhr-cs 23.03.10, 13:40
    tutaj dalas sobie sama odpowiedz

    I trudno, niech sobie myślą, że jestem walnięta, dlaczego mam się
    męczyć? Skoro to DALSI znajomi, to aż tak mi nie zależy.

    piszesz
    "dlaczego mam się męczyć"?
    wspolczuje
    duzo musialas przezyc
    a moze boisz sie czegos probowac
    bo dostaniesz wtedy apetyt,
    ja uwazam ze mozna wszedzie
    wszystko sprobowac,
    przeciez mala lyzeczka nikomu
    nie zaszkodzi,
    jak nie masz silnej woli
    zeby czegos sprobowac
    i nie jesc dalej
    to musisz sie tak bronic,
    ale twoja mama nie karmi go?
  • Gość: Kwaśna śmietana IP: *.chello.pl 23.03.10, 15:42
    Tu akurat trafiłaś kulą w płot- od lat nie jem np. słodyczy, choć wcześniej je
    uwielbiałam, nie łamię się nawet w święta, więc z siłą woli jest u mnie ok. Nie
    chcę próbować tłustego schaboszczaka, bo wiem, ze go nie lubię (nie lubię
    wieprzowiny, smażonego i w panierce). Wątróbkę też kiedyś próbowałam, wiem, ze
    nie lubię i nie zjem jej u nikogo. I tak dalej. Dodam, że moją filozofię stosuję
    również w drugą stronę: lubię piec ciasta dla innych i zazwyczaj jak idę w
    gości, piekę coś. Stawiam ciasto na stole lub daję gospodarzowi i do głowy by mi
    nie przyszło, żeby wpatrywać się ludziom w talerze i pytać "No co, nie smakuje
    wam? Jedzcie!" Nie chcą, to nie, jesteśmy dorośli. Nie widzę w tym żadnego
    afrontu, może im nie smakuje akurat takie ciasto, może nie mają ochoty na
    słodkie. W razie czego grzecznie spakuję cały kram i zawiozę z powrotem do domu.
  • Gość: dede IP: 217.11.129.* 23.03.10, 16:02
    Zabierzesz to, co przyniosłaś?
  • Gość: kwaśna śmietana IP: *.chello.pl 26.03.10, 16:45
    Parę razy zdarzyło mi się zabrać, gdy gospodarz stwierdził: "Zabierz to ciasto,
    bo u nas i tak nikt nie będzie jadł, jakoś nie mamy ochoty na słodkie", "Zabierz
    ciasto, bo nam wszystkim tylko tyłek rośnie".
  • Gość: MamaAnka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.10, 12:17
    Zgadzam sie!!!! Ja nie "napierm" na swoich gości, nie nakładam sama
    na talerze, nie kontroluję ich aktywności przy stole i nie życzę
    sobie żeby ktoś tak zachowywał się wobec mnie i mojej rodzinki.
    Sama zostałam nauczona, że grzeczna odmowa nie jest ujmą dla
    gospodarzy i tego samego uczę Małolata. Wychodzę z założenia, że
    lepiej nie zjeść niż rozbabrać na talerzu i zostawić. Przecież może
    ktoś inny przepada za daną potrawą i miałby ochotę na jeszcze, a
    przeze mnie trzeba będzie procję wyrzucić. Niestety do mojej
    teściowej nie dociera....a do tego ona FATALNIE GOTUJE!!!!
    Czasami mam wrażenie, że ludzie spotykają się nie dlatego że chcą ze
    sobą być, gadać, pośmiać się tylko na ŻARŁO, a przecież minęły czasy
    kiedy wędliny były w sklepach towarem deficytowym, a sałatki,
    koreczki,ciasta itp robiło się na święta bądź imieniny.
  • Gość: dede IP: 217.11.129.* 24.03.10, 13:26
    Mam tylko nadzieję, że nie uczysz syna mówić na jedzenie żarło i nie
    krytykujesz teściowej w jego obecności
  • venettina 24.03.10, 22:02
    Czasy wspolnego UCZTOWANIA rzeczywiscie w Polsce zanikaja.
    Podobnie jak stosunki miedzyludzkie poza najblizsza rodzina.

    Natomiast Grecy, Francuzi, Wlosi, Hiszpanie i wiele innych nacji
    spotykaja sie "na jedzenie" REGULARNIE.
  • Gość: wybredny IP: 211.205.170.* 23.03.10, 17:33
    > piszesz
    > "dlaczego mam się męczyć"?
    > wspolczuje
    > duzo musialas przezyc
    > a moze boisz sie czegos probowac
    > bo dostaniesz wtedy apetyt,
    > ja uwazam ze mozna wszedzie
    > wszystko sprobowac,
    > przeciez mala lyzeczka nikomu
    > nie zaszkodzi,
    > jak nie masz silnej woli
    > zeby czegos sprobowac
    > i nie jesc dalej
    > to musisz sie tak bronic,
    > ale twoja mama nie karmi go?


    Heh, rzadko pozwalam sobie na takie przytyki ale nie moge sie
    powstrzymac.... Mhr-cs, czy ty probowalas kiedys pisac poezje?
    Twoje uzycie entera zachwyca!
  • Gość: Normalny IP: *.acn.waw.pl 23.03.10, 18:18
    A nie zauważyłe/a/ś jednego,w skrytykowanym enterami poście jest jedno-ja i już
    Ja mam dietę,ja się nie przejmuję,ja nie lubię,ja się nie będę męczyć.A
    wystarczy włożyć na talerz odrobinę i na weselu iść potańczyć.A pełny talerz
    nie zachęca do namowy do jedzenia.Nie lubisz stylu gotowania znajomych,to albo
    się dostosuj i kosztuj wszystkiego w min. ilościach,albo zrezygnuj ze
    znajomości. A u bardzo bliskich znajomych możesz nie jeść nic.A zmuszanie reszty
    świata do dostosowania się do swoich fobii,czy nawyków ,to lekka przesada .
  • Gość: kwaśna śmietana IP: *.chello.pl 26.03.10, 16:44
    A gdzie ja napisałam, że kogokolwiek do czegokolwiek zmuszam? Ja mam swój odpał
    i tyle. Jeśli komuś to przeszkadza, może mnie nie zapraszać :). Dla mnie
    jedzenie nie jest głównym powodem spotkań z ludźmi. Co innego gdy ktoś prosi
    mnie na obiad sensu stricte.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka